niedziela, 26 kwietnia 2020

Jelenie, zdjęcia wbrew woli.

To miał być zupełnie inny dzień. Tzn. miał to być 25 kwietnia, tego zmieniać nie chciałem, ale pomysł na zdjęcia był inny. Miałem w planie odnaleźć inne, nowe spojrzenie na las. Panuje pandemia i jedną z mimowolnych ale pożądanych jej konsekwencji jest to, że zredefiniujemy siebie. Wyciągniemy z siebie istotę naszej egzystencji, określimy na nowo co dla nas ważne, a co nie. Ja np. postanowiłem pisać niewielkie pozycje literackie i publikować je na platformach wydawniczych.
Będą to dziełka o objętości nie przekraczającej kilkunastu, maks kilkudziesięciu stron. Dostęp do wydania będzie pewnie za przysłowiową złotówkę. Mniej niż lizak, mniej niż kefir, a może ktoś poświęci złotówkę za odkrycie tajemnic różnych fragmentów mojego życia w literackiej interpretacji. Ten między innymi powód legł u podstaw szukania nowej odsłony w relacji ja i las. Miałem w planie wejść do lasu jako sztubak. Żółtodziób uważnie przyglądający się nowemu środowisku. Niestety przyłapałem się na tym, że zgodnie ze swoim zwyczajem już w drodze kompletowałem rutynową wiedzę ... kierunek i siła wiatru, stan zachmurzenia, przejrzystość powietrza itp.  Lipa! W lesie nogi stawiałem zgodnie z najgłębszą traperską wiedzą i poruszałem się niczym przerośnięty wprawdzie ale jednak kocur.
Tygrysy są dwa, a nawet trzy razy cięższe ode mnie i też skradają się zaskakując ofiarę ;)
W efekcie końcowym, mimo syndromu alergii na kolejne zdjęcia jeleni ... fotografowałem jelenie!
Od przeznaczenia pewnie uciec się nie da. Przyzwyczajenia są drugą naturą i zmiana nawyków zajmie mi więcej czasu niż jedno popołudniowe postanowienie.

Pierwszego spotkałem tego byczka. Stał spokojnie między świerkami. Niestety moje nagłe się zjawienie zmusiło go do zmiany miejsca odpoczynku. Zresztą zaraz tam odpoczynku. One teraz są w fazie budowania poroży, zatem niemal nieprzerwanie jedzą. Muszą zbudować kość o wadze kilku, a czasami kilkunastu kilogramów! Zdobycie takiej ilości minerałów wymaga odpowiedniej diety.

Po tym spotkaniu zacząłem eksperymentować. Odciąłem od wpływu na moje decyzje tą część mózgu, która magazynowała zebrane latami doświadczenia. Uruchomiłem głupka, który nagle znalazł się w środku lasu. I już czułem jak zbliżam się do gąski w ogródku, już miałem kontakt z moim niewyedukowanym ja, czułem, że jestem gotów zadziwić się wyglądem sosny, ba, w ogóle jej obecnością gdy wprost przede mną przedefilował ten gagatek.

Nie jest łatwo, mówię Wam, nie jest!

Dziesięć metrów za nim wędrował ten młodzieniaszek ... ech, co za pech! Jelenie, znowu jelenie!

Przerywnikiem w statycznych, przewidywalnych ujęciach  okazało się biegnące spore stado.
Udało mi się wykonać kilka zamaziaji, poniżej dwie z nich.


To lubię, to jest jakaś opowieść, malarskość jakaś, a nie wystudiowane "atlasówki"

Nie uwierzycie ale gdy znalazłem jelenia w innym stanie skupienia, ucieszyłem się bardziej niż gdybym robił portret żywemu. Pierwotnie myślałem, że to efekt linienia, ale gdy podniosłem by powąchać, okazało się, że to kawałek skóry, skalp znaczy. Miałem chwilę zawahania czy to nie jest idealny tupecik dla mnie, ale jednak nie ten kolor.

A wszystko co się wydarzyło za chwilę, w niwecz powaliło cały mój precyzyjny plan Mikundy - człowieka nie fotografującego tego dnia jeleni!

W pięknych okolicznościach świetlnych miałem trzy byczki, które zrobiły co mogły, bym nie odszedł z przeciętnymi zdjęciami.
Pozowały wykorzystując światło jak rasowi modele.
Dawały mi czas na spokojne ustawienie optymalnych parametrów zdjęcia.
Cierpliwie czekały aż ujmę je w każdej przyjętej pozie ... NUDAAAA :)




Szczytem wszystkiego było gdy najstarszy z byków postanowił  popisać się cyrkowymi umiejętnościami.
 Wspiął się na tylne kończyny i ... no proszę!
Ale że co, że Mikunda nie zdążył sfotografować go z wyciągniętym jęzorem?

Proszę :)

 Młody nie dość, że idealnie wyeksponował poroże centrując je w obrysie oświetlonego na tę okazję drzewa, to jeszcze minka nr. 5 dla pana fotografa :)


 To najbardziej puszczański kadr z bykiem jaki mogłem sobie dziś wymarzyć.


 Gra cieni? Proszę bardzo! Zajeździmy Mikundę do końca! jeleni mu się odechciało, a niech ma, niech żałuje decyzji!

 Z podgiętą nóżką? Proszę!


 Z bliska, a raz słońce, a raz cień? A jasne!

 W wersji "na kozę"? A masz!


 Ala pocztówka? Czemu nie!


 Na zamyślonego? łaj not!

Z roziskrzonymi trawami? Oczywiście!

I tak kochani uwierzcie, że to skromniutki fragment sesji. Zrobiłem ponad 500 zdjęć i większość nadaje się do publikacji. Mówię Wam, katastrofa :)


26 komentarzy:

  1. A może pozowały tak pięknie aby Ci coś powiedzieć? Na przykład nie eksperymentuj w lesie i nie trać czasu na fikcyjne bycie laikiem tylko bądź sobą? Pomyślałam sobie, że na nowo odkrywać siebie to mógłbyś na łące, nad stawem i w innych miejscach. Pozowały pięknie :D
    Pozdrowienia zostawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka piękna katastrofa! No to zemściły się jelenie na maksa! Taka ilość prezentów na raz, każdego może powalić na łopatki ale nie Mikundę! Będzie co oglądać :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Krzysiek. Ty bez jeleni nie byłbyś sobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli tak wygląda katastrofa w twoim wydaniu to ja był z chęcią zobaczył jak wygląda ... ARMAGEDON!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nuda? Piękna w takim wydaniu, jak ja chciałabym się tak nudzić, niestety, jestem laikiem, więc mogę tylko patrzeć i się zachwycać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam lubię starego, dobrego Leśnego od jeleni, wilków i kruków ;)
    Ciekawe, czemu taka słabizna genetyczna w jednej chmarze? Dwa szydlarze i nawet niektóre te ósmaki takie liche jakieś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to szpicak, drugoroczniak o ładnym pokroju. wszystko z nimi ok. Znam tą populację. Ósmak też wporzo :)

      Usuń
  7. Jak Ci zazdroszczę tego wszystkiego co doprowadziło Cię do pomysłu, że możesz mieć dosyć jeleni... To oczywiście zazdrość dobra, a nie zawistna bynajmniej....

    OdpowiedzUsuń
  8. Ups, nie wiem dlaczego nadawcą mojego posta jest niejaki "unknown". Serdecznie pozdrawiam, magda zmysłowska

    OdpowiedzUsuń
  9. Leśny plany na sesje snuje, a przyroda się śmieje, pozdrowienia z zachodniego pomorza.

    OdpowiedzUsuń
  10. patrzę i nie wierzę, wchodzisz do lasu jak do wlasnej zagrody, jelenie jak cielaki, paczo sie. JAK!? Niby wiem jak, tyle lat. Ale JAK!?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie wiem, bo to jest tak, że wchodzę do lasu, a tu jakby ... własna zagroda :))))))

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. nie do końca wiem co skrót oznacza ale chyba jest OK :)))

      Usuń
  12. Powiem szczerze, że bardzo mi się podobają zarówno zdjęcia zwierząt jak i ubrania z ich postaciami

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem rewelacyjne są te zdjęcia

    OdpowiedzUsuń