Znacie moją słabość do robienia zdjęć w krytycznych warunkach, więc pierwsze zdjęcie pewnie Was nie zdziwi :) Tak to wygląda gdy niebo zaczyna się rozjaśniać, ale jest jeszcze ciemno.
To oczywiste, że w niedzielę wróciłem w te same, sobotnie miejsca. Puszcza to jednak nie tablica Mendelejewa. Tu żaden scenariusz się nie powtórzy. Dzień do dnia nigdy nie jest podobny.
Tym razem zmieniłem marszrutę, ale siłą rzeczy zacząłem z tego samego miejsca.
Wczoraj był byk, dziś sarenki :)
Bardzo lubię, gdy przed wschodem słońca, drugie plany lasu rysują się w takich niebieskościach.
Do tego ta niepretensjonalnie przemieszczająca się sarenka. Szczęśliwie dla mnie, za moment schowa się za jałowiec, a ja dzięki temu, będę mógł podejść kilkanaście metrów i zrobić dwa kolejne zdjęcia innej Jej Mość Pani!
Zwalona brzoza spełniła dwie wymarzone funkcje: scenografa i jednocześnie ukryła moją "pazerną na zdjęcie" postać.
Wiosenny ciąg gęsi oczami "Leśnego" :) W lesie czystego nieba nie uświadczysz ... na szczęście! ;)
Zwierząt było jakby mniej. Miałem niejasne przeczucie, że coś je przepłoszyło lub wystraszyło.
Biorąc pod uwagę świeże truchło sarny na polanie, chyba domyślałem się co było przyczyną tej ciszy. Na potwierdzenie przypuszczeń, nie musiałem długo czekać!
To odcisk tylnej, mniejszej łapy. Gdy porównacie trop z leżącymi igłami sosnowymi, odpowiecie sobie na pytanie jak wielki musiał być to basior. Ło żesz Ty!!!, że tak w Waszym imieniu zakrzyknę.
W lesie zrobiłem niemal to samo, tylko wsobnie :)
W głowie zapaliła mi się lampka ... znajdę Go!
Oczywiście zachowując pełną pokorę do wielkiego nieprawdopodobieństwa tej możliwości :)))
Ale oceniłem kierunek, oceniłem możliwości i zapędziłem się za nim w najbardziej dziki z dzikich ostępów tej części Puszczy. Zresztą oceńcie sami, czy nie mogłem wierzyć, że go tu zastanę?
Babrzyska, wodopoje, to naturalne miejsca koncentracji zwierząt, więc też drapieżników.
No w tym momencie, to nawet ja się zastanawiałem, czy jest mi tu fajnie. Szczelny parasol ogromnych świerków, niemal nie wpuszczał do wnętrza światła. Dzień był pochmurny i ciemny, więc to światło, które widać "w tunelu"to po prostu normalny las ... . Tu gdzie stałem było najzwyczajniej w świecie ciemno.
Lokalny "las mangrowy". Omszałe korzenie olszy czarnej, zawsze robiły na mnie wrażenie.
Szedłem najciszej jak potrafię i najwolniej jak umiem. W efekcie pozwoliło mi to przekonać się, gdzie pochowana jest zwierzyna! Na te sarny po prostu wszedłem. Zaskoczyłem je z odległości maksymalnie pięciu metrów. Stały przerażone w "gęstniku", nerwowo rozglądając się to tu, to tam.
Wiedziałem czego się boją, one też wiedziały.
Zanim po minucie dostrzegła mnie, zrobiłem dziesiątki zdjęć (niech żyje bezlusterkowiec, żadna sarna nie wytrzymałaby chlapania lusterka z tej odległości) ale też miałem okazję obserwować ich głębokie zaniepokojenie.
Na skraju lasu spotkałem znajomego, świetnego fotografa i myśliwego, Marka K. Potwierdził, że kręcą się tu cztery wilki, a basior jest rzeczywiście wyjątkowo duży!
W najbliższym poscie pokażę na jakie bagna zapędziłem się w poszukiwaniu wilka ... :)
Jednym słowem byłeś,jesteś bliskiego spotkania z nimi. Powodzenia ci życzę.
OdpowiedzUsuńPaweł, zacieśniam kręgi! Jestem coraz bliżej. To tak dziki fragment Puszczy, że one prędko go nie opuszczą :)
UsuńAle wiesz jak jest z wilkami ... mogę łazić im po piętach i do zas.... śmierci być blisko i nigdy ich nie zobaczyć. Jestem pewien, że one mnie widują często :))))
Zostawił truchło, to może leżał gdzieś blisko przyczajony, rany julek, ale napięcie. W takim gąszczu w razie ataku nie miałyby szans. Świetna wyprawa!
OdpowiedzUsuńPrędko tego terenu nie opuszczę! Muszę je dorwać :)
Usuńspotkasz je wierzę i życzę, ciśnienie na dorwanie 'wilków' możne trochę przeszkadzać, one na pewno widują nas często. Przypadkowo dzisiejszy dzień spędzam m.in. na przeglądaniu nagrań i zdjęć z monitoringów różnych, sporo wilków załapuje się tu i tam, z ciekawostek na stronie Masdar są b.dobre foty szczeniaczków malutkich (lokalizacja ściśle tajna), kręcą też ryby na żywo gdzieś w naszej okolicy, polecam nawróconemu wędkarzowi :))
OdpowiedzUsuńciśnienie zawsze przeszkadza, to fakt. Wiesz, ja tak o tym piszę, żeby było "ciśnienie literackie" :)))ale chadzam po lesie luźny jak gumka w starych gaciach ;)
UsuńDo trzech razy sztuka a za czwartym dzięcioł puka:) czyli podczas kolejnego wyjścia spotkasz wilki. Ba, spotkasz. Będą jadły Ci z ręki jak fiordy. Jestem przekonany o tym :) :) :)
OdpowiedzUsuńi mądrego człowieka to aż miło posłuchać :))))
UsuńBasior pewnikiem był większy od igły sosnowej, a źwierzyne przepłoszyli zbieracze "rogów" :). Tomek :)
OdpowiedzUsuńzbieracze "rogów" są wszędzie, by nie powiedzieć zbieracze "roguf som wszendzie" :)))
Usuńależ wzbudzasz napięcie, zanim otworzę Twój kolejny post przygotuję popcorn ! ;) chadzaj chadzaj w końcu się spotkacie, trzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuńoch, Wędrowny Zapisku, z tym popcornem to poczekaj. Nawet popcorn może się zepsuć zanim je spotkam. :)))
UsuńPodziwiam, zazdroszczę i podziwiam jeszcze raz. Ja bym jak tylko zdałam sobie sprawę co zabiło sarnę pewnie brała nogi za pas. Niby wiem, że to mało prawdopodobne by coś złego się stało ale aura tego lasu i świadomość że taki drapieżnik tu poluje, no spękałabym jak nic. Wspaniały las, nigdy takiego nie widziałam. Musi być niezwykłe chodzić wśród takich drzew.
OdpowiedzUsuńLuna, chodzenie wśród takich drzew jest przeżyciem naprawdę mistycznym. To uzależniające, nawet gdy zapada zmrok i człowiekowi robi się tak jakoś ... dziwnie :)
UsuńFajne komysze. Ten świerkowy las robi wrażenie. Nie ma to tamto.
OdpowiedzUsuńto jeden z najpiękniejszych fragmentów lasu jaki znam! Komysze ... ależ sięgnąłeś po termin :) Brawo!
UsuńTen strumień też piękny. Kajakowałbym po nim, ale najpierw bobry musiałyby pofiglować.
OdpowiedzUsuńto tak wyszło na zdjęciu, ale tam kajakiem nijak się nie da :)
UsuńŚwierkowy, bukowy, olchowy - najpiękniejsze lasy. Ciemne, tajemnicze z super łapą odciśniętą w mokrej glebie. Baśniowo.
OdpowiedzUsuńno właśnie baśniowo tam było, ale wrócę tam z szerokim szkłem, obiecuję i wtedy pokażę to miejsce :)
UsuńCzasami widuje ślady wilków, ale nawet ich nie tropię ... Z moją poradnością i delikatnością oraz tona sprzętu, to nawet nie ma sensu ;)
OdpowiedzUsuńFajne zdjęcia ... Piękny las.
Światło poranka (od brzasku do wschodu) jest magiczne, magia pastelowych barw, długie delikatne cienie ... To jest to, co każdy fotograf kocha! ... A jak nie kocha, to jest dóópa, a nie fotograf! .. O !! ;)
ja Ci powiem, ja tropie wilki tylko dla czystości sumienia, ale sensu w tym nie dostrzegam :))) Spotkanie wilka, oczywiście nie mówię o czatownikach, może być jedynie dziełem zbiegu okoliczności.
Usuń