poniedziałek, 29 maja 2017

dużo by gadać ... :)

This is the end
Beautiful friend
This is the end
My only friend, the end ...

Niezapomniany Jim Morrison z jeszcze bardziej niezapomnianego zespołu The Doors, tak cudownie wyśpiewywał tę dekadencką frazę ale przecież są czy bywają też "końce"  godne zachwytu. Takim okazał się koniec minionego tygodnia :)

(czego to człowiek nie wymyśli, żeby napisać, że ŁykEnd był po prostu świetny! ;) )

Padalec międzytrawny łypie na mnie nieprzeciętnie pięknym okiem.

 Cudowna i kompletnie niegroźna jaszczurka, która za swoje żmijopodobieństwo często płaci głupią śmiercią.

Na swoje nieszczęście rozdwojonym językiem "pracuje" identycznie jak żmije.

Talerze grążelowych liści dodały tylko efektu 3D. Ważka w locie z bliska - nie wiem czy fart czy gigafart ale to zdjęcie dodało mi animuszu ;)

Ledwo skończyłem z ważką, nad głową przeleciało mi kolejne bezapelacyjne cudo!
Przybliżcie sobie jej minkę! Spojrzała mi prosto w ślip! :)))

Całości z pewnym brakiem zaufania przyglądała się samiczka wróbla - dziś już rarytas.


Nad tą samą wodą wprost na mnie wystartowała pliszka. Szkoda, że nie kilka metrów bliżej :)



To był prawdziwy koncert gdy nagle ...

... afera! :)

Przyroda nie zna próżni, więc gdy tylko makolągwy się wyniosły, miejscówkę zajął dzwoniec.
W takim słońcu wyglądał jak milion dolarów!



Kaczki przekraczały jakąś ledwo widoczną linię :)

Zając w niemal prowansalskiej okoliczności.

 Krakwa z baaardzooo długim odbiciem.

Mieniący się w srebrach krzykliwy i ... mewa:) (tylko dla orłów spostrzegawczości!)


 Drapol tu rządzi!

 A tu poczciwa wrona. Też rządzi.

Na rodzinnym spacerze. Kurczaki, jak to dzieciaki, powinny dużo spacerować :)

W środę opowieść o pięknym koźle, który zajadał się kwiatami!










sobota, 27 maja 2017

Kot poluje na zająca!!!

Dziś, tak jak w ogóle ostatnio, włóczyłem się po okolicznościach warmińskich, czyli naturzyłem się do cna.
Naturzenie się to stan odurzenia, stan umysłu ale też zatopienie się i oddanie naturze.
Porobiłem mnóstwo fajnych obserwacji i zdjęć, którymi sukcesywnie będę się dzielił w nadchodzącym tygodniu.
Jeden jednak akt, nie do końca był naturalny, gdyż połowa biorących w nim udział aktorów, była domowego pochodzenia.
Byłem świadkiem polowania, jakie wiejski kot odmiany "podpurdzkiej" urządził na młodego zajączka.



Aktorzy:

1. młody zając - rola pierwszoplanowa, biały charakter
 




  2. kot wiejski - rola pierwszoplanowa, czarny charakter!




FILM Z POLOWANIA:  https://youtu.be/PoouLS2HMoQ




Mogłem mieć zapierdziastą fotę z ataku kota na zajączka? Mogłem!
To mogła być fota, której oglądalności nie jestem w stanie przewidzieć, ale na pewno na więcej niż 13 lajków ... :)

Czy obserwator powinien czy nie powinien ingerować w trakcie polowania?
Od zawsze uważam, że jeżeli dzikie zwierze poluje na swoją naturalną ofiarę - NIE!
Drapieżnik też chce i powinien żyć, też karmi swoje młode.

Tu jednak mieliśmy do czynienia z nieco innym scenariuszem. Kot domowy, to kot domowy.
Populacja zajęcy jest w poważnych kłopotach. Populacja półdzikich kotów wręcz odwrotnie.
Szacuje się, że ponad 25% ptaków w Polsce ginie z powodu kotów.
Jak widać zające też są na ich celowniku.

Uznałem, że zajączek nie może zginąć z kocich łap. Przerwałem proces w ostatnim momencie.

Ponieważ, było nie było, uratowałem mu życie, uznałem, że należy mi się krótka sesja dziękczynna ;)

 Już po wszystkim - jest bezpieczny :)


Nawet nie wie ile mi zawdzięcza ;)





piątek, 26 maja 2017

Się zwarmić do cna!

Wczoraj coś mi wyszło, coś poszło lepiej niż przeciętna, a w naszym kraju jak coś wyskakuje ponad przeciętną, budzi lęki i obawy, bo wiadomo ... równaj do dołu!
Ten wkodowany lęk wynikający z obowiązującej w Polsce zasady, którą wieszcz ujął sentencyjnie - "co się polepszy, to się popieprzy!" powoduje, że każdy najmniejszy nawet sukces staje się w gruncie rzeczy kryzysem.
Wiadomo - stres!
Powodowany tą przesłanką, natychmiast po pracy, zestresowany sukcesem, wybrałem się na tzw. teren otwarty, by ostatecznie zwarmić się do cna!

Olsztyński, świetny ale mało znany zespół Big Day, że zacytuję refren, śpiewa:

"Przestrzeń woła, woła, woła nas
Przestrzeń woła, woła, woła nas ..."

Byłem z tymi słowami w pełnej zgodzie i to akurat nie budziło we mnie lęku, stresu czy ... coś! ;)

A nasza kraina wyglądała pięknie tego popołudnia.



W tak rozległym trzcinowisku można spotkać wiele istnień.

Usiadłem nad rzeką i różne insekty mnie oblazły. Ślady pogryzień noszę do teraz.
Ale były też normalne ... muchy!




Uciekłem jak najszybciej i za kolejny cel wybrałem niewielkie jeziorko.


 Są powszechne ale zawsze atrakcyjne.


 Ostoja obu gatunków czapli.





 Życie mewy nie jest łatwe.



 Część z nich wybiera nadmorskie przestrzenie, a część nasze warmińskie wody.


 Śpiewak to może dla wodniczki komplement, ale jest konsekwentna. Jej głos, podobnie jak trzciniaka, często słychać nad wodą.


 Podobnie ten skowronek ... niestrudzony w swoich ariach.


 landing :)


 te tylne pazurki, nie powiem, niczego sobie :)


Nagły start. Czyżby do owada, który majaczy tu w postaci rozmytej plamki.


 w takim terenie nie mogło zabraknąć gąsiorka.


 Tę brzozę (do złudzenia przypominającą sosnę :))) ) fotografuję od ... 30 lat! Zawsze mnie inspirowała.


Takie światła. Kompletna metafizyka.

czwartek, 25 maja 2017

Piegża i język mazurka.

Dziś kolejna, niekoniecznie leśna opowieść, ale tyle się dzieje dookoła, że jakoś nie ciągnie mnie do lasu.
Tam w środku dużego kompleksu leśnego funkcjonuje określona i ograniczona liczba gatunków ptaków, a na zewnętrzu, że się tak wyrażę, zawsze coś nowego.

Jednym z gatunków cypidrylków, których nie spotkasz wewnątrz dużego lasu, jest piegża.
Ptaszek wykazuje zamiłowania do zadrzewionych obrzeży obszarów lekko-rolnych.
Znaleziona przeze mnie miłośniczka dębowych meandrów nie dała się złapać w strudze światła.
Niestety.
Ale te rozświetlone tła przypadły  mi do gustu na tyle, że postanowiłem ją pokazać.






Nieco dalej, ale również na tym samym terenie, zauważyłem mazurka ukrywającego się w brzozowych zakamarkach.
Mazurek ... nic takiego, ale ten w końcu pokazał mi język!
Widzieliście kiedyś język mazurka??? No! ;)





Modraszkę upolowałem w dynamicznym przelocie ...
To moje ulubione zdjęcie dnia.


A na koniec wszystkim mamom z okazji Ich święta ...

Liczę na to, że nie ma na tym świecie kobiety, która oprze się urokowi konwalii :)