środa, 13 lipca 2016

Ciaptak ;)

Dwa dni temu tak wyglądał Olsztyn z dalszej perspektywy po godzinie 17-ej. Armagedon!
Gdy przed moim domem, po osiedlowej drodze, płynęła rzeka, opuszczałem domowe pielesze i jechałem do lasu. Wiem, pewnie część z Was pomyśli, że to stan nieuleczalny. Też bym tak pomyślał, ale mam usprawiedliwienie!
Kumpel, Marcin N. właśnie tego dnia o świcie, namierzył świeżuteńkie truchło jelenia, które stanowiło resztki wilczej uczty.
Nie mógł sam wrócić tu wieczorem, więc wskazał mi to miejsce. Nisko Ci się kłaniam Marcinie!!!
Marcin wykazał się jednym czynem szlachetnym i bohaterskim - zdradził extra miejscówę, a ja drugim ... skorzystałem z zaproszenia, co w taką pogodę wcale nie było pozbawione heroizmu :)))

Ku mojemu zaskoczeniu, z każdym kilometrem pokonywanej drogi, niebo jaśniało.
W zasadzie, gdy po kilkudziesięciu kilometrach dotarłem na miejsce,  okazało się, że jest całkiem pogodnie.
Las piękny. Momentami czysto gospodarczy wprawdzie, ale poprzecinany polanami, młodnikami, terenem podmokłym, słowem mocno zróżnicowany pod względem siedliskowym.

Już w pierwszym bokserskim kroku ujrzałem ... no wiadomo :)

Łania z młodym złapana w przelocie. Nic takiego, publikuję to wyłącznie ze względów statystycznych.
W zasadzie to za to zdjęcie przepraszam :)

Gdy doszedłem na miejsce, na resztkach jelenia siedział przepiękny bielik.  Zachwycony jego ogromem i śnieżnobiałymi sterówkami ogona, zbierającymi światło zachodzącego słońca, nie zrobiłem zdjęcia! No nie i już. Patrzyłem zachwycony jak ... jak ... sam nie wiem co :)


Ten rudzielcowaty sympatykus, kręcący się w pobliżu darmowej kolacji, ustawił się jak na zawołanie.
Zauważyłem, że jest ciekawski, więc bez zastanowienia go zawabiłem.

Podszedł dość blisko ale zachował typowo lisią czujność :)

Do końca starał się mnie kontrolować, nawet gdy tak jak w tym przypadku, prawie cały się schował za gałęzią! :))))
 
Te dwa zdjęcia poniżej ... zobaczcie jak nawet rachityczna odrobinka przeciśniętego przez chmury słońca zmieniła temperaturę barwową fotografii.


A pogoda była wiadomo, w kratkę ...
Słońce i duże krople ciepłego deszczu :)

Skrzydło drugiego w kolejności żurawia wyłapało gdzieś "dziki promień" zachodzącego słońca.

Dotarłem do padliny. Wokół resztek było mnóstwo wilczych odchodów. Widać uczta musiała być spora. Wilki jednak do zmroku nie wróciły. Ja z powodu szczególnie upierdliwych (parno) końskich much, nie miałem najmniejszej ochoty zostawać tu dłużej. Gdy słońce zaszło za ścianę lasu, ruszyłem w drogę powrotną. 

Mile zaskoczyło mnie takie oto spotkanie. Zauważyłem go między liśćmi mijanego drzewa w ostatniej chwili. Jeszcze krok i byłoby pozamiatane, bo moja obecność już zdążyła obudzić jego czujność.

Pozostało tylko podejść choć kilka metrów!

Udało się :) To będzie w przyszłości piękny byk stadny. Dziś wciąż młodziutki "ciaptaczek" o bajkowo słodkim pyszczku.

Na szczęście instynkt go nie zawiódł. Bez zbytecznej paniki ale jednak wycofał się z podejrzanego miejsca.

 Pożegnalne "wju" na odchodzącego "byka" :)

Las opuszczałem już o zmroku. Niebo jednak wciąż imponowało zarówno barwą jak i formą.


23 komentarze:

  1. Tym razem moim faworytem jest lisek, o niesamowicie przenikliwym patrzeniu...Swiatlo nad Olsztynem przedziwne i niesamowicie malownicze, nierealne. Udana jak zawsze relacja!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiesz, on mnie ... zobaczył! :)))
      pogoda, w zasadzie urwanie chmury było całkowicie nierealne :)
      dzięki Grażynko :)

      Usuń
  2. Współczuję z powodu nieobecności wilków, choć cła reszta zwierzęcych modeli dopisała. I rozumiem niechęć do robienia fotografii gdy coś szczególnie pięknego (bielik) pojawia się. Sama też lubię się ponapawać miast zastanawiać nad kadrem i czy coś z tego wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzadko ale jednak co jakiś czas nie podnoszę aparatu do oka. Tym razem nie żałuję. Jego lot był zatykający dech w piersiach. 100% majestatu.

      Usuń
  3. Nooooo, mocny wpis :-) Wyprawa do lasu w celu zaczajenia się przy padlinie :-) Chyba niewielu "normalnych" ludzi przyjęło by taki argument. Na szczęście my tu jesteśmy sami "nienormalni" :-) Ode mnie też +1 dla liska. Nie mam uprzedzeń do tych zwierzaków, wyglądają świetnie i sympatycznie. Ostatnio jest nawet taki trend, że są brane jako zwierzaki domowe - widziałem filmy w sieci - zachowują się jak skrzyżowanie psa z kotem :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A właśnie - miałem jeszcze o te wilki zapytać - czy nie stanowią zagrożenia dla człowieka? Wiadomo, że dawniej chętnie by go zjadły. A teraz co? Wieją przy spotkaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, wilki nie są niebezpieczne. Jeżeli atakują człowieka to w 80% przypadków będzie to kobieta, (serio!) także my możemy czuć się bezpiecznie ;) Ostatnia ofiara to jakiś człowiek na Litwie w 2004r. Jak widać zbyt często to się nie zdarza. Uciekają. A lisy są bardziej oddane niż psy podobno. Z jakmś szczególnym uwielbieniem przyjmują służalczą rolę.

      Usuń
    2. ooo.... to mnie nie pocieszyłeś tym wilkiem :) muszę sie bać :))) chociaż mam coś w sobie bo każdego obcego psiaka, małego i dużego spokojnie mogę pogłaskać bo na to pozwalają :) może i do wilka... ??? :))))

      Usuń
    3. :))) Haniu, no co ma Ci powiedzieć ... spróbuj, tylko zanim coś, to wyślij rodzinie namiary GPS ;)

      Usuń
  5. W tym roku jakby lisów więcej... tak mi się wydaje, bo jeszcze w takiej ilości jak tego roku to w żadnym poprzednim nie spotkałam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno powiedzieć, dzików jest zdecydowanie mniej, to fakt :)

      Usuń
  6. Moi faworyci to lisek i ciaptak :) ze wskazaniem na tego drugiego :)
    A pogoda faktycznie była typowo na wyjście do lasu ;) Co prawda wilków nie "upolowales" ale masz nową miejscowke :) i jak znam życie to będziesz tam częstym gościem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie będę. Trzeba umieć się zachować. To miejscówa Marcina. Szanuję, że mnie tam zaprosił ale nie będę się Mu tam pętał jak pewna "dwójka bez sternika", której pokazałem swoje najlepsze miejsce. :)))

      Usuń
    2. Takie podejście to ja rozumiem :)
      Aaaa nooo widzisz, nie zawsze trzeba być takim wylewnym ;) Później męczy czkawka ;) Ale znam ten ból :(

      Usuń
  7. Rozkosznie głupiutka mina na 4 od dołu. no i piękna fota z liskiem na 3 wyglądającym zza "wielkiej góry".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego tak go nazwalem - ciaptak :)))

      Usuń
  8. Krzysiek rozumiem że ze wzgledow etycznych zdjecia padliny nie wrzucisz ? Zdradź chociaz czy był to byk czy łania. A tak w ogole - rozpoczęło się juz ścieranie scypułu ?
    pozdrawiam,
    Sew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sew, widok poszarpanego jelenia może budzić negatywne odczucia co do wilków, a tego ani wilkom ani sobie bym nie życzył - kocham te "psiaki" :)Wycieranie za 2-3 tygodnie.

      Usuń
  9. No i znowu jestem w internecie, dziękuję! Wnukom będę się chwalił:)

    OdpowiedzUsuń
  10. W końcu się dopchałam!!! No ludzie! Jaki tu ruch :). Krzychu, "miszczu" mój! Zapłakałam nad wróbelkami, Olsztyn ekstremalny miałam "własnoocznie", położył mnie na łopatki rozczochrany ciaptaczek. Ale i pamiętne farfocle na wypasionym porożu, a to towarzystwo w złocie bajeczka po prostu :). Mnie jeszcze rozbroił ten wspaniały "leleń" w trawkach "miziankach", moich ukochanych trawach. A no i jeszcze brzozy w deszczu... Qrka, nie dam rady o wszystkich hi, hi. Na bieżąco nie "zdanżam", a kilku jednocześnie postów nie da się. Mam nadzieję, że czujesz moją obecność i wybaczysz ten miszmasz hi, hi. Pozdrawiam i trzymam kciuki za udane rykowisko :). Kasia z Olsztyna. PS. A lisek biedactwo nie ujęte w ochach, OCH wielki dla cudnego rudaska :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu ... cieszę się, że przyroda pokazuje mi swoje małe tajemnice i dzięki temu mogę je pokazywać m.in. takim ludziom jak Ty, wrażliwym, otwartym, po prostu fajnym! :)

      Usuń