Gdy po południu zaczęło padać, a od razu oczywistym było, że po deszczu będzie słonecznie, nie mogłem usiedzieć w miejscu.
Stali obserwatorzy przyrody, z pewnością wiedzą co to oznacza o tej porze roku, a ponieważ się za takiego uznałem wyrwałem do lasu.
Zresztą na potrzebę chwili mógłbym się uznać nawet za debila, jeżeli tylko w związku z tym, ktoś zaleciłby leczenie poprzez konieczność przebywania w lesie! :)
Czasu było mało, więc wybrałem się na tzw. pewniaka, czyli miejsca, w których wiosną dzieje się.
Mi dziś również przytrafiło się cośtam cośtam, w związku z czym spieszę zaprezentować efekty.
Po wyjściu, w trakcie którego powstaje 600 klatek, a to takim było, największym problemem okazuje się selekcja ujemna, czyli z czego zrezygnować, czego nie pokazać.
I tak, tym razem "bramki" w klubie nie przeszły żurawie, wiewiórka, zając, bielik, a nawet sarny.
Z całego worka obfitości wybrałem wyłącznie jelenie i dziki, a i to nie wszystkie!
Trudno - przyroda też dokonuje selekcji w znacznie brutalniejszej formie, a tu bohaterowie niepokazanych zdjęć przynajmniej żyją. Tzn. do wczoraj wieczór żyli.
Najsamwpierw jak powiadają "podwórkowe dzieci", w zacienionej polance, ujrzałem mamuśki z pasiakami. Zdjęcie raczej dokumentujące ten fakt, gdyż światła było tam tyle co w zamkniętej stodole. Polanka w zagłębieniu, otoczona drzewami ...
Dosłownie minuty później, spotykam tę wysmukła jelenią młodzież w jakże odmiennych warunkach. O leśna fotografio, nie dasz chwili wytchnienia. Na otwartej przestrzeni jak się raz ustawi parametry, to pozostaje jedynie drobna korekta czasu lub przysłony. W lesie wachluje się wszystkim non-stop.
Ale to jest właśnie fajne, bo ... satysfakcjotwórcze! (Grucha, czy Ty w ogóle kiedyś słyszałeś taki wyraz?!? :)*
* to zupełnie luźne nawiązanie do filmu "Chłopaki nie płaczą" gdzie rzecz dotyczyła wyrazu reinkarnacja :)
O ile taka scena jak na drodze, nie była najmniejszą moją zasługą, one po prostu wyszły i już (spotkanie), o tyle tego młodzieńca postanowiłem podejść.
Niezwykle ostrożnie zbliżałem się do jego młodocianej mości.
To pełny kadr 420 mm! Podszedłem go na 6 metrów!
W pierwszej chwili dygnął na mój widok, jakby chciał uciec, ale z jakiegoś powodu nie uciekł.
Cholera wie czemu zaakceptował moją szczególnie bliską obecność - miło :)
Mogłem już teraz wszystko, więc skrupulatnie skorzystałem z okazji.
Z najbliższego bliska spojrzałem mu w ócz źrenice. Ekscytujące. Mam wrażenie, że wyciągnął mylny wniosek, że człowiek nie jest taki zły ... Następnym razem solidnie go przestraszę. Zmiana poglądów na ten akurat temat może mu kiedyś ocalić życie. Lepiej, żeby się bał.
W ciągu kilku minut sesji byłem świadkiem różnych zachowań.
Od próby przyjrzenia mi się "spod nogi" ...
jedzenie (czynność, której równie chętnie ulegam),
aż po otrzepywanie głowy :))
rozruch i ...
W pewnej chwili spojrzał gdzieś ponad moją głową i odszedł. Delikatnie się obróciłem, by ujrzeć to co on zobaczył i ...
Młody byk bacznie się nam przyglądał z góry! Przy okazji piękny okaz sosny dachówkowatej.
Za nim szedł kolejny. Gdzieś głęboko w drugich planach grało ciepłe światło zachodzącego słońca.
Właśnie klęczałem na mokrym torfie, ale widok zamroził mnie na dłużej. O tym jak bardzo przemokły moje spodnie, przekonałem się dopiero gdy wstałem :)
No i teraz wracam w pobliże miejsca, w którym dwie godziny wcześniej widziałem dziki.
Lepszej decyzji podjąć nie mogłem!
Się wychynęła :)
Dochodzą dwie kolejne mamki. Małe rajbują co się zowie :)
A w drugim planie jakaś rozruba!!! :))
Oj, powiem Wam, że zrobiłem tyle zdjęć, że mógłbym z tego wyjścia wykrzesać kilka postów, ale co tam, jutro też jest dzień :)
Wyszedłem z lasu. Zresztą w lesie panowały już ciemności. Wracałem do domu delektując się wspomnieniem spotkań, a tu taka niespodzianka!!!
To ja się tłukę po kleszczowych lasach (w tym roku już 4 wyjęte), a tu po polu, najbezczelniej w świecie ... DZIKIE DZIKI!
Oczywiście podszedłem je w rzepaku, bo to było oczywiste, że tam właśnie idą. Ale wiecie co?
Stałem na środku pola w odległości dwudziestu kilku metrów od stada z dala od czegokolwiek na co można się wspiąć. Locha, sekundę po tym wymownym spojrzeniu, ruszyła w moją stronę. Pomyślałem niespiesznie, że sytuacja jest z gatunku słabych :)
Na szczęście ona tylko chciała mi się lepiej przyjrzeć. Odeszły. Ufff ... miała szczęście! :))))
To zdjęcie z wsią w tle najbardziej mi się spodobało, takie zderzenie światów! :)
Przyroda jest piękna i do tego zaskakująca :)