środa, 2 sierpnia 2017

Rykowisko - refleksje przed ...

Lubię w lesie zmienności, których w rzeczy samej mu nie brakuje.
O każdej godzinie jest inny, o porach dnia czy roku nawet nie wspominam.
Wystarczy zmiana kąta padania światła i już jest inaczej. Odrobina nawet wilgoci w powietrzu, wprowadza mistyczną tajemniczość ... i oczywiście owady!
Póki co jest piekielnie gorąco, ale jeszcze w tym miesiącu usłyszymy pierwsze porykiwania byków.
Sygnałem startowym są feromony, które niczym miłosne listy, zostaną wysłane przez tzw. grzejne łanie. To one zaczynają całą ceremonię.
Z moich doświadczeń wynika jednak, że najpierw muszą/powinny nadejść chłodne noce.
Gdy temperatury nocne zaczną spadać do ok. 5 st. C. jest szansa na rykowisko.
Póki co mamy lato, gorące noce, więc cieszmy się tym co jest.
Jak widzieliście w poprzednim wpisie, starsze byki są już wytarte.
To nie oznacza, że są gotowe, ale oręż jest wyrychtowany jak to się kiedyś mawiało.
Oczywiście jak co roku, ciekawi mnie jak będzie tej jesieni. Ile byków uda się podejrzeć, ile zwabić?
Tego jednego człowiek nie może być pewny. To jednocześnie szczyt sezonu grzybiarskiego ale i niestety łowieckiego. Las jest przepłoszony, byki szczególnie. Wg. polskiego prawa łowieckiego nie ma świętości, byk w środku sezonu rozrodczego nie jest objęty ochroną - wręcz przeciwnie.
Co bardziej podpierdziałym członkom PZŁ łatwiej jest namierzyć byka, który się sam nagłaśnia.
Podejście byka poza rykowiskiem, wymagałoby głębokiej znajomości biologii gatunku i zwyczajów tych cudownych zwierząt. Znam myśliwych, których wiedza jest naprawdę imponująca i znacznie przewyższająca moją. Ale ta reguła nie dotyczy wszystkich, niestety. W drugiej kolejności, podejście jelenia poza rykowiskiem, mimo wszystko wymaga też wysiłku pokonania większej ilości kilometrów w ich poszukiwaniu.
W porze godowej, jest klasyczna wykładka, byk nie dość, że gra, to jeszcze daje się zwabić - samograj!
Nie wiem jak takie polowanie może być źródłem najmniejszej nawet satysfakcji, ale pewnie dlatego, że tego nie rozumiem, nie zostałem myśliwym.
Gdyby myśliwi zdecydowali się na polowanie na byki po rykowisku, niewątpliwie nabrałbym szacunku dla takiej decyzji i uznałbym, że przynajmniej nie idą na łatwiznę.
Póki co jest inaczej i prawdopodobnie nie dożyję zmiany w tym względzie. Obym się mylił.

Dziś pocieszmy się widokiem urokliwych, puszczańskich ostępów, które lada moment wypełnią się odgłosami najpiękniejszego misterium natury jakie znam - rykowiska!

 Sójka ... żeby nie było! ;)






 Tym razem samiczka gąsiorka.


Czekamy ... :)

A po opuszczeniu lasu, spotkałem taki synchroniczny efekt pracy neuronów lustrzanych, które odpowiadają m.in. za to, że mimowolnie wykonujemy te czynności, które podyktował najbliższy naszego mózg należący do innego osobnika.




17 komentarzy:

  1. Cześć Krzychu, znów mam przerwę... Straciłam swoją kocią przyjaciółkę pomimo starań lekarzy z Polikliniki (jakby mało było straty ludzkiej przyjaciółki kilka miesięcy temu). Do bani... Ale ogarniam się. Również przy Twojej pomocy, bardzo dobrze mnie nastrajają Twoje posty i cudowne zdjęcia. A o leśnej drodze pomiędzy brzozami pomyślałam "kolejne cudo które warto byłoby wyhaftować". Jestem skrzywiona hi, hi. Wszystko "przerabiam" w głowie na obrazki krzyżykowe. Może kiedyś się uśmiechnę do Ciebie o pozwolenie :). O polskim prawie i polskich zwyczajach nie będę pisać, bo wyszłoby tak, jak w znanym kawale: sędzina mówi do oskarżonego, żeby powiedział co powiedział do poszkodowanego, ale bez tzw. wyrażeń. Ten chwilę pomyślał i odparł - to ja proszę sądu nic nie powiedziałem. Ja też NIC NIE MÓWIĘ! Lepiej powiem, że przygarnęłam dwie kocie siostrzyczki i mam zajęcie, żałoba lżejsza do przetrwania. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję, że jesteś :). Kasia z Olsztyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję ostatnich przeżyć, ale fragment z sądu setnie mnie rozbawił :)
      Ile razy pomyślę, żeby już może nie prowadzić tego bloga, nie pisać, nie zawracać ludziom głowy moim widzeniem świata, to zawsze albo ktoś mi powie, albo napisze coś, co natychmiast zmienia moją decyzję :) Dziękuję!

      Usuń
  2. Śliczne obrazki! Na temat myśliwych nie będę się wypowiadać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, nie ma co :) Ja po prostu raz na jakiś czas muszę, tym bardziej, że zmiana dat okresów ochronnych jeleni leży mi na sercu.

      Usuń
  3. Zdjęcia jak zwykle super! Poprawiają nastrój :) Od razu się chce wyjść z domu do lasu. Ja także już tam dziś byłem, ale po przeczytaniu zastanawiam się czy nie iść znowu ;) No... rykowisko już blisko. Życzę szczęścia do byków w nadchodzącym, ale także każdym następnym ;)
    Prawo łowieckie jest złe. Sezon na byki trwa w najlepsze w rykowisko. Podobnie do kozłów strzela się podczas ich rujki, kiedy łatwo można je zwabić. Nie mówiąc już o norowaniu, itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak motywacyjnie zadziałały na Ciebie te zdjęcia - miło mi :) Co do prawa łowieckiego, rzeczywiście kilka zmian by się przydało :)

      Usuń
  4. Zdjęcie drugie od góry - śliczne, takie... stalowe ;) Nie oczekuj jednak od myśliwych zbyt wielkiego zaangażowania, w końcu ma być prosto, łatwo i przyjemnie, coby się nie zmęczyć, prawda? Myśliwi rzadko wyglądają jak sportowcy, raczej noszą dodatkowe 10 kg z przodu ;) Swoją drogą jest to rzecz, której nigdy nie zrozumiem - jak można czerpać przyjemność z zabicia tak pięknej i dumnej istoty, jaką jest jeleń podczas rykowiska? Już nie wspominając o tym że nigdy nie zaufałabym człowiekowi, którego zabijanie cieszy... Mimo że czasem zabić po prostu trzeba, czego mój przyszły zawód jest doskonałym przykładem, to mnie boli każda śmierć, jakiej jestem świadkiem lub też bezpośrednim "wykonawcą wyroku"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie oczekuję :) Łatwo nie będzie. Myśliwi w dyskusjach nad zmianami lubią sięgać po argument tradycji jakby kogoś ta ich tradycja obchodziła :) Czeka Cię trudny ale szlachetny zawód. Jeżeli będziesz w ramach zawodu musiała uśpić psa czy kota, to dlatego, że innej drogi już nie było, że skracasz im cierpienie. To jest tzw. śmierć uzasadniona.

      Usuń
  5. Kiedyś podczas dyskusji z jeszcze niepodpierdziałym myśliwym, zapytała czy jeśli już musi, to czy nie fajniej byłoby szukać ich po lesie po zakończeniu rykowiska, a on na to, a kto je tam wtedy znajdzie. Taka karma. No ale wedle accu... chłodne noce to dopiero w połowie września :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i wtedy rykowisko jest najmocniejsze właśnie :)

      Usuń
  6. To drugie zdjecie z tymi brzozami tak zaprasza.... hipnotyzuje wręcz... aż chce się tam być i pójść tą ścieżyną.... :) aaa.... i żadnych wiecej mysli o zaprzestaniu prowadzenia bloga :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a zastanawiałem się czy w ogóle robić ten wpis :) Dziękuję :)

      Usuń
  7. Podglądać piękny spektakl natury, jakim jest rykowisko, tylko po to, żeby postrzelać do jeleni... Tak się też przecież robiło np. z głuszcami. Niektórzy myśliwi potrafią się nimi wtedy nawet pozachwycać - zanim oddadzą strzał...

    Gra świateł i cieni - niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni zachwycają się nie samym jeleniem czy widokiem, zachwycają się trofeum, które zdobędą i faktem, że za moment będą mogli zrobić to co lubią najbardziej - zabić go!

      Usuń
  8. Świetne ujęcia i gra świateł :-) ps. Używasz jakiegoś psikadła na bzyki i inne takie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. używam repelentu, który zawiera 50% DEET-u ale to działa tylko na komary, trochę na tzw. "końskie muchy" i kompletnie nie działa na strzyżaki i kleszcze - niestety.
      Dzięki za koment! :)

      Usuń