Śnieg z deszczem i silny wiatr ... fajnie, nie ma co.
No ale podjąłem się bycia reporterem życia lasu i na bieżąco pokazywać co się w nim dzieje, to nie ma co narzekać.
W drogę.
W piątek powiedziałem Marcinowi, że w ten weekend zasadzam się na dziki, bowiem dawno ich nie widziałem.
Nie wiem czy zgodnie z wytyczną o eksterminacji gatunku zostały już wszystkie rozstrzelane czy jeszcze nie, fakt, faktem spotkać je coraz trudniej.
Jedno jest pewne, znam wielu myśliwych, Im zależy na tym, by w obwodach łowieckich mieć odpowiednie pogłowie i do tego dorodnej zwierzyny. Pomijając grupę napaleńców, którym decyzja ministerstwa degradacji środowiska jest na rękę, sądzę, że większość nie będzie jednak za zdziesiątkowaniem gatunku. Rozmawiałem z wieloma rozsądnymi myśliwymi i potwierdzają to o czym piszę. Część jest szczerze poirytowana tak prowadzoną polityką wobec zwierzyny łownej.
W Polsce jak zwykle szuka się przyczyn nie tam gdzie trzeba, a najłatwiej by pokazać, że coś się robi, zwalić na bogu ducha winne dziki.
Kto niby ma stanąć w ich obronie?
Na skutek skretyniałych przyśpiewek (dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły)
oraz niewybrednych bajek, większość ludzi się ich boi, rolnicy nienawidzą, a zakochani w nienaganności przydziałkowych trawników tym bardziej.
Zapewniam Was, że przez lata moich kontaktów z dzikami, a często były to bardzo małe odległości sięgające kilku raptem metrów, tylko raz jeden jedyny locha prowadząca młode zamarkowała atak.
Podbiegła pod moje nogi, zatrzymała się i fukając odeszła. (relacja jest na jednym ze starszych postów)
Tym bardziej postanowiłem, że w ten weekend je odnajdę.
Wczoraj mi się nie udało. Trudno. Ale dziś ... dziś było wybornie. :)
Zobaczyłem je ze sporej odległości na rozległych śródleśnych bagnach otoczonych starodrzewiem. Czym prędzej zabiegłem im drogę, w taki sposób, by wyszły prosto na mnie. To był majstersztyk :)
Mokre, najcichsze z możliwych podłoże, pozwoliło mi na wykonanie tego manewru w szybszym niż zwykle tempie. Pogoda zrobiła swoje, a reszta należała do wybornych teł. Robiąc zdjęcia czułem, że endorfiny nie mieszczą się we mnie.
W lesie było dziś bardzo ciemno. ISO powędrowało na 1250, czas 1/60 czasami 1/80 sekundy. Tym bardziej się cieszę, że wyszło jak wyszło.
FILM FILM FILM FILM FILM TU: https://youtu.be/bGb1RtBwnDo
Ciapata nawet może coś podejrzewała, może i czuła moją obecność, ale wiatr wybitnie mnie tym razem wspierał.
Jej czujność słabła z każdą chwilą.
W końcu stanęły głowami w stronę pnia i chyba miały w planie tak odpoczywać.
Zrobiłem kilka kroków w ich stronę. Wtem młodziak odwrócił się i ...
... katastrofa! Przestraszył się inicjując "zrywkę" całej rodziny.
Ale ponieważ nie wiedziały czego się przestraszyły, był to alarm na tzw. wszelki wypadek, po chwili szły już spokojnie, a ja mogłem jeszcze uwiecznić je w tym prześwicie.
niedziela, 19 marca 2017
sobota, 18 marca 2017
Stosunki ... wodne! ;)
Pada, nie pada, pada, nie pada ... a iść trzeba, no mus i już.
No bo jak to tak, żeby człowiek przez tydzień cały podnosił PKB, ustosunkowywał się do rzeczywistości, reperował to i owo, dyskutował na lajfie, FB i w rodzinie, argumentował i kontrargumentował, wkurzał się i weselił, kładł się późno, wcześnie wstawał, dzielnie dźwigał życia ciężar, a nawet w piątek napalił w kominku o zrobieniu obiadu nie wspominając i żeby po tym wszystkim nie poszedł do lasu, bo pada?!? Tym bardziej, że jeszcze ze dwa razy koszule prasował ... on, czyli ja!
Wstałem raniuchno i niewiele myśląc, czyli postępując zgodnie z powszechną cechą gatunku, wydarłem do lasu!
Oj las potrafi zachwycić w pogodę, o której można powiedzieć tylko tyle, że jest nijaka.
Wchodziłem do lasu, było szaro, mżyło czymś niedookreślonym z pogranicza deszczu i mgły, a gdy doszedłem do najpiękniejszego miejsca ... ech, zaświeciło.
Najpierw przejaśniało tylko. Poniżej okaże się jednak, że słoneczko też popracowało nieco. Krótko wprawdzie, ale jak!
A ponieważ nie umiałem wybrać kadru, pokazuję oba i przepraszam za to powtórzenie i nudę, ale ponieważ to jeden z piękniejszych fragmentów lasu, zostawiam je tu sobie na pamiątkę ;)
Niespecjalnie się dziś naobserwowałem w samym lesie, ale tego koziołka spotkałem w okolicach wcześniej fotografowanego bagna.
W pewnym momencie dotarłem do poręby.
I tu ciekawa obserwacja. Jest osiemnasty dzień marca, zimno, temp. nie przekracza +3 st. C.
Przez dosłownie chwilę nie większą, niż 2 minuty, zaświeciło słońce i zobaczcie co się dzieje.
Na zdjęciu i zamieszczonym filmie widać w jakim tempie odkryta gleba oddaje wodę.
Podpowiem - w zastraszającym!
To zjawisko oczywiście w lesie nie występuje. Drzewa skutecznie chronią glebę przed wysuszeniem.
Pomyślcie co dzieje się w upalne dni, jakie wówczas jest tempo uwalniania wody. To dlatego lasy są tak ważne dla retencji wody i jej zachowania, dla równowagi klimatycznej i szeroko rozumianych stosunków wodnych. Z tym groźnym zjawiskiem, jakim jest gwałtowne odparowywanie, mamy do czynienia np. na odkrytych wielkopowierzchniowych porębach. Gleba na porębie nie ma roślinności, która mogłaby tę wodę zatrzymać, pozostaje bezpośrednio wystawiona na działanie promieni słonecznych. Do tego jest zruszona, co znacznie powiększa powierzchnię parowania. Latem przeschnie na popiół. Zginą latami kształtowane w niej grzybnie i kolonie bakterii, które użyźniają ziemię produktami przemiany materii i własnymi obumarłymi komórkami. Ta ziemia przez ostatnich kilkadziesiąt, a może kilkaset lat rodziła drzewa. Z zawartych w niej minerałów wyrosły tysiące ton biomasy. Bez mikroorganizmów, sama, pozostaje wyjałowiona i niewiele warta. Odzyska swoje walory dopiero, gdy ponownie ukształtuje się równowaga w mikroświecie jej zakamarków. A gdy coś pójdzie nie tak i ukształtują się niewłaściwe mikroorganizmy, to co? No nic, drzewa też będą rosły, ale będą podatniejsze na różne osutki, rdze, szare pleśnie czy zgnilizny korzeni. Mówimy, że przyczyną jest np. za długo zalegająca pokrywa śnieżna, albo przemarzanie albo ... albo ... Okazuje się, że tak jak nasze zdrowie zależy od odpowiedniej mikroflory jelit, tak zdrowie roślin zależy również od mikroflory, tyle że gleby. To dlatego m.in. podkreślam, że powinno pozostawiać się stare drzewa, a nie rżnąć polanę do zera. Stare drzewo z otuliną byłoby czymś w formie zaczynu bakteriologicznego, startupem dla przyszłych kolonii mikroorganizmów. Gospodynie, które same pieką chleb, zostawiają sobie odrobinę zakwasu. Jestem pewny, że przynajmniej One zrozumieją o co mi chodzi z tym pozostawianiem starych drzew. ;)
Pomijam kwestię estetyki. Las jest naszym dobrem. Wolałbym nie wyłazić na te patelnie. Gdyby tu i ówdzie pozostawała wyspa roślinności z 2-3 starymi drzewami, nie obraziłbym się. Obraz poręby przestałby straszyć, a odrastający las byłby o wiele zdrowszy.
FILM: https://youtu.be/jWbq5ea1A8U
Z ciekawości co tam dziś poza lasem, opuściłem puszczańskie pielesze i wybrałem się na "ałtsajd".
Dziś czuć było nadchodzącą wiosnę.
Trąbiły jak górnicza orkiestra dęta!
A na polach przemieszczały się to tu, to tam, stada wygłodzonych szpaków. Rejwach czyniły niesłychany.
Nie wszystkie ptaki doczekają wiosny, ale lis też chce przeżyć. Tym razem "podano" łabędzia krzykliwego.
Lubię je widzieć na ogromnych łachach takiej polnej tekstury.
Pogoda, nie pogoda, ale zawsze warto wyjść z domu :)
No bo jak to tak, żeby człowiek przez tydzień cały podnosił PKB, ustosunkowywał się do rzeczywistości, reperował to i owo, dyskutował na lajfie, FB i w rodzinie, argumentował i kontrargumentował, wkurzał się i weselił, kładł się późno, wcześnie wstawał, dzielnie dźwigał życia ciężar, a nawet w piątek napalił w kominku o zrobieniu obiadu nie wspominając i żeby po tym wszystkim nie poszedł do lasu, bo pada?!? Tym bardziej, że jeszcze ze dwa razy koszule prasował ... on, czyli ja!
Wstałem raniuchno i niewiele myśląc, czyli postępując zgodnie z powszechną cechą gatunku, wydarłem do lasu!
Oj las potrafi zachwycić w pogodę, o której można powiedzieć tylko tyle, że jest nijaka.
Wchodziłem do lasu, było szaro, mżyło czymś niedookreślonym z pogranicza deszczu i mgły, a gdy doszedłem do najpiękniejszego miejsca ... ech, zaświeciło.
Najpierw przejaśniało tylko. Poniżej okaże się jednak, że słoneczko też popracowało nieco. Krótko wprawdzie, ale jak!
Niespecjalnie się dziś naobserwowałem w samym lesie, ale tego koziołka spotkałem w okolicach wcześniej fotografowanego bagna.
W pewnym momencie dotarłem do poręby.
I tu ciekawa obserwacja. Jest osiemnasty dzień marca, zimno, temp. nie przekracza +3 st. C.
Przez dosłownie chwilę nie większą, niż 2 minuty, zaświeciło słońce i zobaczcie co się dzieje.
Na zdjęciu i zamieszczonym filmie widać w jakim tempie odkryta gleba oddaje wodę.
Podpowiem - w zastraszającym!
To zjawisko oczywiście w lesie nie występuje. Drzewa skutecznie chronią glebę przed wysuszeniem.
Pomyślcie co dzieje się w upalne dni, jakie wówczas jest tempo uwalniania wody. To dlatego lasy są tak ważne dla retencji wody i jej zachowania, dla równowagi klimatycznej i szeroko rozumianych stosunków wodnych. Z tym groźnym zjawiskiem, jakim jest gwałtowne odparowywanie, mamy do czynienia np. na odkrytych wielkopowierzchniowych porębach. Gleba na porębie nie ma roślinności, która mogłaby tę wodę zatrzymać, pozostaje bezpośrednio wystawiona na działanie promieni słonecznych. Do tego jest zruszona, co znacznie powiększa powierzchnię parowania. Latem przeschnie na popiół. Zginą latami kształtowane w niej grzybnie i kolonie bakterii, które użyźniają ziemię produktami przemiany materii i własnymi obumarłymi komórkami. Ta ziemia przez ostatnich kilkadziesiąt, a może kilkaset lat rodziła drzewa. Z zawartych w niej minerałów wyrosły tysiące ton biomasy. Bez mikroorganizmów, sama, pozostaje wyjałowiona i niewiele warta. Odzyska swoje walory dopiero, gdy ponownie ukształtuje się równowaga w mikroświecie jej zakamarków. A gdy coś pójdzie nie tak i ukształtują się niewłaściwe mikroorganizmy, to co? No nic, drzewa też będą rosły, ale będą podatniejsze na różne osutki, rdze, szare pleśnie czy zgnilizny korzeni. Mówimy, że przyczyną jest np. za długo zalegająca pokrywa śnieżna, albo przemarzanie albo ... albo ... Okazuje się, że tak jak nasze zdrowie zależy od odpowiedniej mikroflory jelit, tak zdrowie roślin zależy również od mikroflory, tyle że gleby. To dlatego m.in. podkreślam, że powinno pozostawiać się stare drzewa, a nie rżnąć polanę do zera. Stare drzewo z otuliną byłoby czymś w formie zaczynu bakteriologicznego, startupem dla przyszłych kolonii mikroorganizmów. Gospodynie, które same pieką chleb, zostawiają sobie odrobinę zakwasu. Jestem pewny, że przynajmniej One zrozumieją o co mi chodzi z tym pozostawianiem starych drzew. ;)
Pomijam kwestię estetyki. Las jest naszym dobrem. Wolałbym nie wyłazić na te patelnie. Gdyby tu i ówdzie pozostawała wyspa roślinności z 2-3 starymi drzewami, nie obraziłbym się. Obraz poręby przestałby straszyć, a odrastający las byłby o wiele zdrowszy.
FILM: https://youtu.be/jWbq5ea1A8U
Z ciekawości co tam dziś poza lasem, opuściłem puszczańskie pielesze i wybrałem się na "ałtsajd".
Dziś czuć było nadchodzącą wiosnę.
Trąbiły jak górnicza orkiestra dęta!
A na polach przemieszczały się to tu, to tam, stada wygłodzonych szpaków. Rejwach czyniły niesłychany.
Nie wszystkie ptaki doczekają wiosny, ale lis też chce przeżyć. Tym razem "podano" łabędzia krzykliwego.
Lubię je widzieć na ogromnych łachach takiej polnej tekstury.
Pogoda, nie pogoda, ale zawsze warto wyjść z domu :)
piątek, 17 marca 2017
Mimowolne obserwacje ...
Czas wstawić coś "odjelenionego". Tak pomyślałem, żeby nie wyszło, że widuję głównie jelenie.
Jest wiele aspektów pobytu w lesie. Są nimi również tzw. mimowolne obserwacje.
Na całokształt satysfakcji z wędrówek po lesie składają się też, a czasami w głównej mierze, te obserwacje, które na bieżąco sprawiają wrażenie mniej istotnych.
Żadna z nich osobno nie miałaby siły wykreowania tematu głównego, ale z samego mięsa też dania nie będzie.
Seria drobniejszych obserwacji to przyprawa każdego wyjścia w teren. To sól i pieprz całości zdarzeń.
Nie chciałbym wyjść do lasu, spotkać np. jelenie i nie zobaczyć niczego więcej.
Byłoby to jakieś niepełnowartościowe.
Potrzebuję stałego kontaktu z przyrodą, z manifestacją jej obecności.
A ta przejawia się w śpiewie ptaków, w ich przelotach nad koronami drzew i śródgałęźnej aktywności, w przebiegnięciu nornicy i kwileniu myszołowa nad głową. W obserwacji tropów i szumie drzew, odgłosach pękającego lodu i drapania pełzaczy po pniach drzew.
Bez tego wszystkiego byłoby smutno i cicho ... martwo nieco.
Poniżej zbieraninka takich "dodatków" z ostatniego weekendu i gągoły z poprzedniego :)
Jest wiele aspektów pobytu w lesie. Są nimi również tzw. mimowolne obserwacje.
Na całokształt satysfakcji z wędrówek po lesie składają się też, a czasami w głównej mierze, te obserwacje, które na bieżąco sprawiają wrażenie mniej istotnych.
Żadna z nich osobno nie miałaby siły wykreowania tematu głównego, ale z samego mięsa też dania nie będzie.
Seria drobniejszych obserwacji to przyprawa każdego wyjścia w teren. To sól i pieprz całości zdarzeń.
Nie chciałbym wyjść do lasu, spotkać np. jelenie i nie zobaczyć niczego więcej.
Byłoby to jakieś niepełnowartościowe.
Potrzebuję stałego kontaktu z przyrodą, z manifestacją jej obecności.
A ta przejawia się w śpiewie ptaków, w ich przelotach nad koronami drzew i śródgałęźnej aktywności, w przebiegnięciu nornicy i kwileniu myszołowa nad głową. W obserwacji tropów i szumie drzew, odgłosach pękającego lodu i drapania pełzaczy po pniach drzew.
Bez tego wszystkiego byłoby smutno i cicho ... martwo nieco.
Poniżej zbieraninka takich "dodatków" z ostatniego weekendu i gągoły z poprzedniego :)
środa, 15 marca 2017
Jelenie w przedwiosenne przesilenie.
Poprzednia opowieść o rozkochanych żurawiach przerwała swoisty tryptyk jeleniowy.
Ale jak to mówią, w przyrodzie nie marnuje się nic, więc spieszę podzielić się dokumentacją kończącą moje dwudniowe spotkania z jeleniami.
Zaczęło się od upiornej, kilkukilometrowej bieganiny za nimi, która zweryfikowała moją rachityczną wydolność mięśniową i nakazała się zastanowić nad sobą. Zastanowiłem się.
Doszedłem do jedynego słusznego wniosku - więcej za jeleniami biegać nie będę!
Te, które pokazuję dziś, w zasadzie były niemal bezwysiłkowe. Tzn. abyśmy się dobrze rozumieli.
Nie było tak, że siedziałem sobie na tarasie domu, a one podeszły pod granice działki. No tak to jeszcze nie ma.
Musiałem pokręcić się po lesie, ale przynajmniej za nimi nie hasałem rączo.
Idąc przez las, w ostatniej chwili zauważyłem jasne plamy jelenich tyłków.
Z tego spotkania wynikła, jak się ostatecznie okazało, ciekawa sposobność sfotografowania szpicaka.
Radość :)
Oto i on.
Czyż nie są słodkie?
Dotarłem do wielkiej polany pozrębowej. Innych dziś nie ma, las jest rżnięty całymi hektarami, jakby na wyścigi, jakby jeszcze ktoś inny mógł go rżnąć, a przecież nie licząc lasów prywatnych, mogą tylko jedni. Skąd ta histeria, nie wiem, a jak nie wiem, to znaczy, że chodzi o kasę. Dla wielu gatunków ptaków rozpoczyna się sezon lęgowy. Gdy rżnie się las hektarami, lecą jedno po drugim drzewa dziuplowe i gniazdowe. Te które zostają ocalone na skraju zrębu, też przestają być atrakcyjne lęgowo, bo sąsiedztwo zrębu zmieniło uwarunkowania siedliskowe ptaków leśnego interioru.
Myślę, że wielka była mądrość pradawnych mieszkańców naszej krainy. Stare drzewa traktowali jak święte. Były NIETYKALNE! Każdy dziś już wie, że stare drzewo tworzy bardzo skomplikowany, dojrzewający latami system powiązań między bakteriami, grzybami, mikro i makroorganizmami, które żyją w jego obrębie i bezpośrednio na nim jak i dzięki niemu. Ścięcie starego drzewa jest jedną z najgłębszych ran jakie można zadać środowisku. Przerywa się proces, na odtworzenie którego, będzie trzeba czekać kolejne 200 lat. Najgorsze tym samym jest to, że w oczach aktualnych zarządców lasu, te najstarsze drzewa są najatrakcyjniejsze. Nawet jeżeli dany obszar nie jest potraktowany zrębem wielkopowierzchniowym, to i tak widzę mnóstwo pni po "wybrańcach".
Przykładowy zrzut z ekranu dla zainteresowanych:
Czy ten:
Ach, znowu dygresja pochłonęła mnie bardziej niż sedno, ale skoro średnia wieku lasów w Polsce wynosi ok. 60 lat, to znaczy, że my średnio w Polsce nie mamy lasów!
Sześćdziesięcioletni las po prostu nie jest jeszcze lasem. Nie ma w nim drzew dziuplowych, nie ma rozwiniętego podszytu, dojrzałych grzybni, zwierzyna nie chce w nim przebywać, bo i po co?
Wróćmy do polany pozrębowej, bo tak dziś wygląda las - poręba za porębą! Wystarczy spojrzeć na Google Earth. Macie tam widok na lasy z lotu ptaka. PRZERAŻENIE!!! Łysiejemy w strasznym tempie. Jak kiedyś Borneo, jak Amazonia. Nasze dzieci wyklną nas jako barbarzyńców! Jestem tego pewny.
Jelenie spotkałem na takiej właśnie porębie ...
Jak to ostatnio czynię, nakręciłem kilka filmików:
FILM 1: https://youtu.be/wvxQWbCsSzA
FILM 2: https://youtu.be/M5kLzyqDKFI
FILM 3: https://youtu.be/P8XOolZw-MU
Ale nie potrafiłem odpuścić fotografii.
To nietypowe raczej dla mnie narzekactwo, to na bank efekt przesilenia wiosennego :)
Ale jak to mówią, w przyrodzie nie marnuje się nic, więc spieszę podzielić się dokumentacją kończącą moje dwudniowe spotkania z jeleniami.
Zaczęło się od upiornej, kilkukilometrowej bieganiny za nimi, która zweryfikowała moją rachityczną wydolność mięśniową i nakazała się zastanowić nad sobą. Zastanowiłem się.
Doszedłem do jedynego słusznego wniosku - więcej za jeleniami biegać nie będę!
Te, które pokazuję dziś, w zasadzie były niemal bezwysiłkowe. Tzn. abyśmy się dobrze rozumieli.
Nie było tak, że siedziałem sobie na tarasie domu, a one podeszły pod granice działki. No tak to jeszcze nie ma.
Musiałem pokręcić się po lesie, ale przynajmniej za nimi nie hasałem rączo.
Idąc przez las, w ostatniej chwili zauważyłem jasne plamy jelenich tyłków.
Z tego spotkania wynikła, jak się ostatecznie okazało, ciekawa sposobność sfotografowania szpicaka.
Radość :)
Oto i on.
Czyż nie są słodkie?
Dotarłem do wielkiej polany pozrębowej. Innych dziś nie ma, las jest rżnięty całymi hektarami, jakby na wyścigi, jakby jeszcze ktoś inny mógł go rżnąć, a przecież nie licząc lasów prywatnych, mogą tylko jedni. Skąd ta histeria, nie wiem, a jak nie wiem, to znaczy, że chodzi o kasę. Dla wielu gatunków ptaków rozpoczyna się sezon lęgowy. Gdy rżnie się las hektarami, lecą jedno po drugim drzewa dziuplowe i gniazdowe. Te które zostają ocalone na skraju zrębu, też przestają być atrakcyjne lęgowo, bo sąsiedztwo zrębu zmieniło uwarunkowania siedliskowe ptaków leśnego interioru.
Myślę, że wielka była mądrość pradawnych mieszkańców naszej krainy. Stare drzewa traktowali jak święte. Były NIETYKALNE! Każdy dziś już wie, że stare drzewo tworzy bardzo skomplikowany, dojrzewający latami system powiązań między bakteriami, grzybami, mikro i makroorganizmami, które żyją w jego obrębie i bezpośrednio na nim jak i dzięki niemu. Ścięcie starego drzewa jest jedną z najgłębszych ran jakie można zadać środowisku. Przerywa się proces, na odtworzenie którego, będzie trzeba czekać kolejne 200 lat. Najgorsze tym samym jest to, że w oczach aktualnych zarządców lasu, te najstarsze drzewa są najatrakcyjniejsze. Nawet jeżeli dany obszar nie jest potraktowany zrębem wielkopowierzchniowym, to i tak widzę mnóstwo pni po "wybrańcach".
Przykładowy zrzut z ekranu dla zainteresowanych:
Czy ten:
Ach, znowu dygresja pochłonęła mnie bardziej niż sedno, ale skoro średnia wieku lasów w Polsce wynosi ok. 60 lat, to znaczy, że my średnio w Polsce nie mamy lasów!
Sześćdziesięcioletni las po prostu nie jest jeszcze lasem. Nie ma w nim drzew dziuplowych, nie ma rozwiniętego podszytu, dojrzałych grzybni, zwierzyna nie chce w nim przebywać, bo i po co?
Wróćmy do polany pozrębowej, bo tak dziś wygląda las - poręba za porębą! Wystarczy spojrzeć na Google Earth. Macie tam widok na lasy z lotu ptaka. PRZERAŻENIE!!! Łysiejemy w strasznym tempie. Jak kiedyś Borneo, jak Amazonia. Nasze dzieci wyklną nas jako barbarzyńców! Jestem tego pewny.
Jelenie spotkałem na takiej właśnie porębie ...
Jak to ostatnio czynię, nakręciłem kilka filmików:
FILM 1: https://youtu.be/wvxQWbCsSzA
FILM 2: https://youtu.be/M5kLzyqDKFI
FILM 3: https://youtu.be/P8XOolZw-MU
Ale nie potrafiłem odpuścić fotografii.
To nietypowe raczej dla mnie narzekactwo, to na bank efekt przesilenia wiosennego :)
wtorek, 14 marca 2017
Żurawie kochają się w trawie!
Chciałem zrobić taki jeleni tryptyk, ponieważ mam materiał na III część z ostatnich moich spotkań z tymi szlachetnymi mieszkańcami Puszczy.
Niestety czy stety, środowiska naukowe wywodzące się z naszego Uniwersytetu wywarły na mnie presję, bym jak najszybciej opublikował zdjęcia kopulujących żurawi. (pozdrowienia dla kochanej Beatki K. ;) )
Seks to jednak seks. Nic z atrakcyjnością tego tematu nie wygra. Uległem.
Prawdą jednak jest, że żurki czekały w tzw. przechowalni już co najmniej od tygodnia.
Zebrałem więc kilka fotek tych przepięknych zwiastunów wiosny i do dzieła!
Nie zacznę od TYCH zdjęć. nawet w najgorszym DDRowskim filmie pornograficznym z lat 70-ych
bywała jakaś gra wstępna ...
Wezmę Cię!
... nie wezmę!
Sami widzicie powyżej, nie zawsze akcja się rozkręci :)))
Poniżej kompozycja w nieco chińskich klimatach. Uroczy świt nad warmińskim lasem i poranna higiena.
Nad jednym z piękniejszych warmińskich jezior śródleśnych, spotkałem je w okolicznościach międzygałęźnych.
Chodziły po mocno już dyskusyjnym lodzie, ale powiedzmy sobie otwarcie te ich 6-7 kilogramów nie stwarzało zagrożenia :)
Jednak tego dnia tafla lodowa pękała wydając niosące się kilometrami przez las, nieprawdopodobne dźwięki. Gdybym miał je jakoś opisać, to porównałbym do głosów waleni, humbaków może.
Fascynujące zjawisko.
Aby wykonać następne zdjęcie, musiałem poddać wodoszczelność, a w zasadzie błotoszczelność obuwia, ciężkiej próbie. Zależało mi na tym zdjęciu, a i buty się sprawdziły :)
Start z lodu nie musi być komfortowy. Można się pośliznąć :)))
Ach te nasze lodowcowe wypiętrzenia. Fika ktoś, np. z Mazowsza ... ? No!
Tytułowe żurawie spotkałem na wielobarwnej trawiastej polanie. Tło robiło na mnie wrażenie.
Co tu by się działo, gdyby zaświeciło słońce. Szok!
Podeszły kilkadziesiąt metrów i ... akcja!
Osobom, które szczęśliwie oglądają to na porządnym stacjonarnym kompie, a nie jak niektórzy ignoranci w telefonie (:)) polecam:
1. kliknąć na pierwsze zdjęcie kopulujących żurawi
2. scrolować myszką
3. efekt - film poklatkowy z akcji!
Jeżeli to Wam nie wychodzi, nagrałem filmik z fazy zalotów :) Zauważcie proszę co dzieje się w drugim planie za żurawiami! :)
FILM: https://youtu.be/K0giwq1Yb6A
Ponieważ pokazałem tu żurawie z kilku środowisk, nie mogło zabraknąć tych z lasu!
p.s.
na III część spotkań z jeleniami, również z bykami, zapraszam pojutrze :)
Niestety czy stety, środowiska naukowe wywodzące się z naszego Uniwersytetu wywarły na mnie presję, bym jak najszybciej opublikował zdjęcia kopulujących żurawi. (pozdrowienia dla kochanej Beatki K. ;) )
Seks to jednak seks. Nic z atrakcyjnością tego tematu nie wygra. Uległem.
Prawdą jednak jest, że żurki czekały w tzw. przechowalni już co najmniej od tygodnia.
Zebrałem więc kilka fotek tych przepięknych zwiastunów wiosny i do dzieła!
Nie zacznę od TYCH zdjęć. nawet w najgorszym DDRowskim filmie pornograficznym z lat 70-ych
bywała jakaś gra wstępna ...
Wezmę Cię!
... nie wezmę!
Sami widzicie powyżej, nie zawsze akcja się rozkręci :)))
Poniżej kompozycja w nieco chińskich klimatach. Uroczy świt nad warmińskim lasem i poranna higiena.
Nad jednym z piękniejszych warmińskich jezior śródleśnych, spotkałem je w okolicznościach międzygałęźnych.
Chodziły po mocno już dyskusyjnym lodzie, ale powiedzmy sobie otwarcie te ich 6-7 kilogramów nie stwarzało zagrożenia :)
Jednak tego dnia tafla lodowa pękała wydając niosące się kilometrami przez las, nieprawdopodobne dźwięki. Gdybym miał je jakoś opisać, to porównałbym do głosów waleni, humbaków może.
Fascynujące zjawisko.
Aby wykonać następne zdjęcie, musiałem poddać wodoszczelność, a w zasadzie błotoszczelność obuwia, ciężkiej próbie. Zależało mi na tym zdjęciu, a i buty się sprawdziły :)
Start z lodu nie musi być komfortowy. Można się pośliznąć :)))
Ach te nasze lodowcowe wypiętrzenia. Fika ktoś, np. z Mazowsza ... ? No!
Tytułowe żurawie spotkałem na wielobarwnej trawiastej polanie. Tło robiło na mnie wrażenie.
Co tu by się działo, gdyby zaświeciło słońce. Szok!
Podeszły kilkadziesiąt metrów i ... akcja!
Osobom, które szczęśliwie oglądają to na porządnym stacjonarnym kompie, a nie jak niektórzy ignoranci w telefonie (:)) polecam:
1. kliknąć na pierwsze zdjęcie kopulujących żurawi
2. scrolować myszką
3. efekt - film poklatkowy z akcji!
Jeżeli to Wam nie wychodzi, nagrałem filmik z fazy zalotów :) Zauważcie proszę co dzieje się w drugim planie za żurawiami! :)
FILM: https://youtu.be/K0giwq1Yb6A
Ponieważ pokazałem tu żurawie z kilku środowisk, nie mogło zabraknąć tych z lasu!
p.s.
na III część spotkań z jeleniami, również z bykami, zapraszam pojutrze :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

