sobota, 18 marca 2017

Stosunki ... wodne! ;)

Pada, nie pada, pada, nie pada ... a iść trzeba, no mus i już.
No bo jak to tak, żeby człowiek przez tydzień cały podnosił PKB, ustosunkowywał się do rzeczywistości, reperował to i owo, dyskutował na lajfie, FB i w rodzinie, argumentował i kontrargumentował, wkurzał się i weselił, kładł się późno, wcześnie wstawał, dzielnie dźwigał życia ciężar, a nawet w piątek napalił w kominku o zrobieniu obiadu nie wspominając i żeby po tym wszystkim nie poszedł do lasu, bo pada?!? Tym bardziej, że jeszcze ze dwa razy koszule prasował ... on, czyli ja!

Wstałem raniuchno i niewiele myśląc, czyli postępując zgodnie z powszechną cechą gatunku, wydarłem do lasu!
Oj las potrafi zachwycić w pogodę, o której można powiedzieć tylko tyle, że jest nijaka.
Wchodziłem do lasu, było szaro, mżyło czymś niedookreślonym z pogranicza deszczu i mgły, a gdy doszedłem do najpiękniejszego miejsca ... ech, zaświeciło.

 Najpierw przejaśniało tylko. Poniżej okaże się jednak, że słoneczko też popracowało nieco. Krótko wprawdzie, ale jak!


 A ponieważ nie umiałem wybrać kadru, pokazuję oba i przepraszam za to powtórzenie i nudę, ale ponieważ to jeden z piękniejszych fragmentów lasu, zostawiam je tu sobie na pamiątkę ;)




Niespecjalnie się dziś naobserwowałem w samym lesie, ale tego koziołka spotkałem w okolicach wcześniej fotografowanego bagna.

W pewnym momencie dotarłem do poręby.
I tu ciekawa obserwacja. Jest osiemnasty dzień marca, zimno, temp. nie przekracza +3 st. C.
Przez dosłownie chwilę nie większą, niż 2 minuty, zaświeciło słońce i zobaczcie co się dzieje.
Na zdjęciu i zamieszczonym filmie widać w jakim tempie odkryta gleba oddaje wodę.
Podpowiem - w zastraszającym!
To zjawisko oczywiście w lesie nie występuje. Drzewa skutecznie chronią glebę przed wysuszeniem.
Pomyślcie co dzieje się w upalne dni, jakie wówczas jest tempo uwalniania wody. To dlatego lasy są tak ważne dla retencji wody i jej zachowania, dla równowagi klimatycznej i szeroko rozumianych stosunków wodnych. Z tym groźnym zjawiskiem, jakim jest gwałtowne odparowywanie, mamy do czynienia np. na odkrytych wielkopowierzchniowych porębach. Gleba na porębie nie ma roślinności, która mogłaby tę wodę zatrzymać, pozostaje bezpośrednio wystawiona na działanie promieni słonecznych. Do tego jest zruszona, co znacznie powiększa powierzchnię parowania. Latem przeschnie na popiół. Zginą latami kształtowane w niej grzybnie i kolonie bakterii, które użyźniają ziemię produktami przemiany materii i własnymi obumarłymi komórkami. Ta ziemia przez ostatnich kilkadziesiąt, a może kilkaset lat rodziła drzewa. Z zawartych w niej minerałów wyrosły tysiące ton biomasy. Bez mikroorganizmów, sama, pozostaje wyjałowiona i niewiele warta. Odzyska swoje walory dopiero, gdy ponownie ukształtuje się równowaga w mikroświecie jej zakamarków. A gdy coś pójdzie nie tak i ukształtują się niewłaściwe mikroorganizmy, to co? No nic, drzewa też będą rosły, ale będą podatniejsze na różne osutki, rdze, szare pleśnie  czy zgnilizny korzeni. Mówimy, że przyczyną jest np. za długo zalegająca pokrywa śnieżna, albo przemarzanie albo ... albo ... Okazuje się, że tak jak nasze zdrowie zależy od odpowiedniej mikroflory jelit, tak zdrowie roślin zależy również od mikroflory, tyle że gleby. To dlatego m.in. podkreślam, że powinno pozostawiać się stare drzewa, a nie rżnąć polanę do zera. Stare drzewo z otuliną byłoby czymś w formie zaczynu bakteriologicznego, startupem dla przyszłych kolonii mikroorganizmów. Gospodynie, które same pieką chleb, zostawiają sobie odrobinę zakwasu. Jestem pewny, że przynajmniej One zrozumieją o co mi chodzi z tym pozostawianiem starych drzew. ;)
Pomijam kwestię estetyki. Las jest naszym dobrem. Wolałbym nie wyłazić na te patelnie. Gdyby tu i ówdzie pozostawała wyspa roślinności z 2-3 starymi drzewami, nie obraziłbym się. Obraz poręby przestałby straszyć, a odrastający las byłby o wiele zdrowszy.



FILM: https://youtu.be/jWbq5ea1A8U



Z ciekawości co tam dziś poza lasem, opuściłem puszczańskie pielesze i wybrałem się na "ałtsajd".

Dziś czuć było nadchodzącą wiosnę.

 Trąbiły jak górnicza orkiestra dęta!

A na polach przemieszczały się to tu, to tam, stada wygłodzonych szpaków. Rejwach czyniły niesłychany.


Nie wszystkie ptaki doczekają wiosny, ale lis też chce przeżyć. Tym razem "podano" łabędzia krzykliwego.

Lubię je widzieć na ogromnych łachach takiej polnej tekstury.

Pogoda, nie pogoda, ale zawsze warto wyjść z domu :)



17 komentarzy:

  1. Pewnie, że warto ;) Żurki w Kortowskim też darły paszcze, a i piękny, dorosły bielik dziś blisko mnie uganiał się za kaczkami. I bardzo cieszy mnie, że szpaczory już są, z nimi jakoś tak radośniej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, a w lesie roznoszą się już głosy godowe zięb. :)

      Usuń
  2. Liczyłem, że nie pójdziesz, teraz mam wyrzuty sumienia. Wszystko przez Ciebie, sobota do bani:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin ... nie możesz na to liczyć, przecież wiesz :)

      Usuń
  3. Racja, ja dziś jeszcze niestety z domu nie wyszedłem, ale zaraz chyba idę. Po przeczytaniu i obejrzeniu zdjęć jakoś naszła mnie chęć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mateusz, powodzenia zatem i ruszaj po przygodę! :)

      Usuń
  4. pozdrawiam. Jestem tak przygnębiona ludzką głupotą, że mogę tylko w milczeniu oglądać i czytać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nie tyle głupota co ekonomia. Tak jest po prostu szybciej i tym samym taniej. Mam przecież wrażenie, że to co opisuję jest bardzo oczywiste i logiczne. :)
      Zacząłem o tym wszystkim myśleć od czasu gdy dowiedziałem się o pracy naukowej pewnego Japończyka, który zamiast tradycyjnych nawozów wprowadził z ogromnym powodzeniem na rynek ... szczepy bakteryjne. To mnie oświeciło :) Jesteśmy jak zwykle 100 lat za murzynami i jak zwykle mamy TYLE do powiedzenia ;)

      Usuń
  5. Nie poszłam, no nie udało się. Szpaki i u mnie w tym roku latają stadami, mało tego wczoraj grasowało stado 30 szt. sierpówek. Zakątek leśny piękny, a lasu żal. Myślę sobie, że jak kiedyś leśnik dostawał tylko wypłatę, bez prowizji, to był bardziej gospodarzem i opiekunem lasu, a teraz jest przedsiębiorcą. Nawiązując do japońskich badań, wspomnę jeszcze naszą poprzednią dyskusję, pan dr. w audycji mówił że LP finansują badania naukowe dotyczące lasu, a naukowcy mówili, że jakie mają być wyniki tych badań jak nie satysfakcjonujące zleceniodawcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest odwieczny problem badań na zamówienie. Nikogo dziś niemal nie stać na badania niezależne. A gdy ktoś płaci, to wiadomo - oczekuje :). Przykre. Dziś wszystko jest podporządkowane kasie. Wiedza, nauka i poglądy. Leśnicy patrzą przez to na las i widzą surowiec. Straszne. Przeraża mnie to. Gdy czytałem stare opowiadania leśników, czułem, że kochają las w każdym jego aspekcie. Dziś niestety to co w nim kochają, to to co daje się sprzedać. To widać po stosunku do zwierząt, za polowanie na które nikt nie płaci. Gdyby było inaczej, dzisiejszy styl gospodarowania lasem w życiu by nie zaistniał. To nie jest nawet hodowla, to eksploatacja obliczona wyłącznie na odnowienie tylko tego, co przyniesie kasę.

      Usuń
  6. Zdjęcie bajorka drugie Parowania oszałamiające A wartość dydaktyczna wpisu - wow

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie zaświeciło :) ciekawy wpis, bardzo! Niby to wszystko się wie, ale dobrze tak przejrzysty opis sobie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. światełko tym razem sprzyjało i dało jednocześnie pretekst do nieprzewidzianego tematu. :)

      Usuń
  8. Strasznie ciekawe z tą parującą ziemią. Zdjęcia fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń