poniedziałek, 26 maja 2014

wszechświat istnieje dzięki naszej obserwacji ...

... tak uważają fizycy kwantowi. Jednym z pierwszych eksperymentów, który rzucił światło na tą tezę, jest eksperyment z dwoma szczelinami. Nie wspominał bym o tym, gdybym miał jakiekolwiek wątpliwości.  Kot Schrodingera jest kolejnym dowodem w sprawie. Nie do pominięcia argumentem wydaje się być moje wczorajsze, wieczorne wyjście w plener. Mam nadzieję, że fizycy wezmą to pod uwagę :) Dzień był gorący, więc zwierzyna ruszyła się dopiero po 21.00, czyli już po zachodzie słońca. Światła było niewiele. Widziałem słabo, więc wszechświat tworzony poprzez moją obserwację był również niewyraźny i słabo widoczny. To przecież oczywiste.
Postanowiłem pokazać te zdjęcia, ponieważ jest w nich coś niecodziennego i nie chodzi mi o to, że są jakościowo "zwalone". Świat obserwowany bez wyraźnego źródła światła i przy ograniczonej jego ilości jest bardziej tajemniczy, niedosłowny, może nawet ciekawszy, a na pewno inny. Tracimy z oczu dokładną formę czy barwę. Impulsy elektryczne przeskakują między synapsami naszych neuronów, nerwowo szukając znanych sobie obrazów, a tu ... nic. Algorytm w naszym mózgu, odpowiedzialny za rozpoznawanie odległości, barw i kształtów głupieje. Umysł majaczy i wyświetla nam obrazki, które nie istnieją, widzimy zwierzęta, których w rzeczywistości nie ma, a do tego dochodzą efekty dźwiękowe, które ostatecznie mylą naszą "centralkę", nasz zawodny "abażurek".
Zaczynamy funkcjonować w innym wszechświecie definiowanym przez nowe parametry. Przecież np. owady mają postrzeganie termowizyjne. Widzą inny świat niż my, a kto powiedział, że my widzimy poprawnie, czy lepiej, czy jedynie słusznie? Może ten energetyczny świat, tworzony przez miliardy rozedrganych w egzotermicznych procesach cząstek, jest wyłącznie emanacją energii i właśnie pszczoła widzi to jedynie słusznie? No cóż, nie rozstrzygniemy tego w tym wpisie, ale popatrzcie jaki inny jest świat po zmroku ...

Poniżej ostatni moment znanego świata.


Tego koleżkę "złapałem"  w ostatniej chwili :)
 
Prawdopodobnie młody bielik. Wnioskuję wyłącznie po wielkości i tym, że niósł w dziobie rybę. Szkoda, że było już naprawdę ciemno, a zauważyłem go nieco za późno.


I całkowicie po zmroku napotkałem tego młodzieńca.


Poniżej widać jak "dematerializują" mu się "cewki" - tak myśliwi określają kończyny saren.



O ile początkowo udało się utrwalić jeszcze jego hmmm ... materialną wersję, o tyle ostatnie zdjęcie zdaje się wołać - "hej, tracicie mnie, jestem jak wszystko wyłącznie bytem energetycznym, staję się transparentny, zaczynacie widzieć prawdę, czyli próżnię!"

  Ten koziołek wydaje się potwierdzać, że atomy zbudowane są w 99,99999% z próżni, a pozostała część, t.j. 0,00001 to domniemana materia :)
Domniemana bowiem 15 mld. dolarów wydane na zderzacz hadronów w Cernie, nie przyniosły jednoznacznego dowodu w postaci odkrytego bozonu Higgsa, tym samym, póki co, należy uznać, że wszystko co widzimy i czego dotykamy jest wyłącznie mieszaniną próżni i ... energii. I tym budującym akcentem zapraszam do kontemplacji nieodgadnionej przyrody.


10 komentarzy:

  1. Bardzo ładna ta próznia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) świetny komentarz - naprawdę świetny! :)))

      Usuń
  2. Jak widzimy, co widzimy - może to kwestia naszej wyobraźni i wrażliwości. Tam gdzie niektórzy nie widzą niczego ciekawego, dla innych świat jest bogaty. A tę próżnię wypełniają nasze marzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy widzi swój wszechświat takim jakim go tworzy, dlatego nie ma jednego oglądu bo nie ma jednego wszechświata. :)

      Usuń
  3. O ileż w tym serca, ah ileż w tym emocji! Daddy Maestro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie możemy robić czegoś z zaangażowaniem serca i emocji, szczególnie realizować pasjii, to lepiej tego nie robić wcale;) thx.!:)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Elu, jesteś matką chrzestną tego postu - wiesz o co chodzi;) dziękuję!:)

      Usuń
  5. Najpierw pozostałości po ptakach, a teraz rozpuszczalne sarny. Twoja fotografia staje się coraz bardziej intrygująca. I muszę przyznać, że bardzo mi się to podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się bardzo, albowiem sami postrzegamy otoczenie bardzo różnie, raz lepiej raz gorzej i fotografia nie może powstawać tylko w optymalnych warunkach świetlnych i być zawsze doskonałą. Sami tak nie widzimy. Mrużymy oczy by wyostrzyć, coś nam zamajaczy, czegoś nie potrafimy dostrzec bo jest zbyt ciemno. Ot ... życie :)

      Usuń