piątek, 16 stycznia 2015

każdy tak może!

Dzisiejszy post jest nieco inny, nie z lasu, nie z wyprawy terenowej i w ogóle jakiś bardziej przydomowy.
A to dlatego, że chciałbym Was bardzo zachęcić, abyście korzystając z zimy i słonecznego dnia zrobili zdjęcia ptaszków, które przylatują na Wasze karmniki. Oczywiście najlepiej, gdyby robiły te zdjęcia Wasze dzieciaki lub żeby Wam towarzyszyły :) Ale głównie pragnę zwrócić uwagę, że fotografowanie najbliższej, ale jednak przyrody, daje ogromną satysfakcję. Te zdjęcia cieszą mnie jak każde inne i robienie ich było szczerą przyjemnością. Podpowiadam, że wystarczy we wgłębienie w korze drzewa, czy bliźnie po ściętej gałęzi, wsmarować nieco smalcu zmieszanego z nasionkami. Zdjęcia są wówczas naturalniejsze i ciekawsze niż w tradycyjnym karmniku.
Nie żeby prezentowane zdjęcia były nie wiadomo czym, ale popatrzcie sami, miło coś takiego mieć w portfolio  ;)









7 komentarzy:

  1. Mój malutki 1,5 roczny wnuczek Kubuś bardzo lubi obserwować ptaszki w karmniku. Jeszcze ich nie rozpoznaje - wszystkie są kwa-kwa, ale następnej zimy na pewno nauczymy się je nazywać. Uczę go wrażliwości na przyrodę i mam nadzieję, że w przyszłości będzie dostrzegał jej piękno wszędzie - w lesie, na łące, ale i obok, pod blokiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne sikory, a z dziećmi to prawda kilka lat temu mój malutki siostrzeniec patrząc na modraszkę powiedział - ooo! papuga psyleciała. Na 6 urodziny dostał od ciotki aparat fotograficzny. Musze zadzwonić i spytać o efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażka, zaproś Go na wspólny plener :)

      Usuń
    2. Przyjedzie dopiero w sierpniu, i mam taki zamiar.

      Usuń
  3. Ekwilibrystka wr3m wyśmienita. A ze zdjęciami ptaszków to zwykle tak jest, że najfajniejsze oglądam jadąc samochodem do pracy lub z pracy. Ostatnio piękne stado gili a zaraz potem jemiołuszek (chyba) a więc sytuacje absolutnie nie fotgraficzne

    OdpowiedzUsuń
  4. A u mnie zawsze siedzą na krzaczkach wtedy, kiedy jestem bez aparatu. Wczoraj szłam i żadne się nawet nie poderwało do lotu, a jak raz wyszłam z zamiarem obfotografowania pewnych osobników, pochowały się natychmiast. Chyba się wystraszyły zbyt długiego obiektywu ;-). Ale jeszcze je dorwę i w kadr złapię :-).

    OdpowiedzUsuń