piątek, 17 lipca 2015

Jak zwierzęta!

Piątek, casual friday, a co tam, może być nieco luźniej nie tylko w Corpo, nie tylko w ubrankach służbowych, może być luźniej również w tematach na blogu. I jest!
Otóż wczoraj udaliśmy się przyjacielsko-rodzinnie na Wielką Młócę do Grunwaldu. W ramach atrakcji przed Wielką Bitwą, a konkretnie przed jej inscenizacją, odbyły się full-kontaktowe Mistrzostwa Polski w napier...alance! Przepraszam, chciałbym to jakoś inaczej określić, ale się nie da. Zrozumie mnie każdy, kto to zobaczy.
Chłopcy, ku chwale średniowiecznych wspomnień wychodzą na plac boju i w grupach 16-u na 16-u próbują zrobić sobie krzywdę ... sporą krzywdę. Naprawdę starają się bardzo, bo ciosy są zadawane z ogromną siłą i impetem. Nieprzygotowany odpowiednio człowiek, niechybnie by zginął, co do tego nie ma wątpliwości. Wysoki wskaźnik przeżywalności podyktowany jest gigantyczną ilością zabezpieczeń.
Ubrani są tak, że ja od samego stania w tym rynsztunku spłynąłbym potem z wysiłku. Chodzenie wydaje się niemożliwe, a oni jeszcze machają złomem! I to jak! Po pierwszym uderzeniu siekierą w głowę, czyli w tzw. "zakuty łeb" słyszałem komentarz kibica, którego na ulicy wolałbym nie spotkać. Wyglądał jak herszt bandy kiboli Legii, a powiedział  ... o ja pi...ę, qr...a on go zaje...ł!!!
Nie dziwił mnie ten wniosek (lekko na wyrost jak się okazało) bo koleś po strzale centralnie w środek hełmu, padł na twarz, a raczej na to co domyślnie z niej pozostało i nie ruszał się przez dobre dwie minuty. Nokaut! Świetna zabawa! Zapraszam do reportażu. Aaaa, a czemu w ogóle o tym piszę?!?
Bo jak zobaczyłem nastawienie tych nowych-rycerzy i wcale nie domyślną chęć mordu, pomyślałem, że mimo setek lat cywilizacji (jako takiej) wciąż drzemią w nas atawistyczne instynkty.
Jak zwierzęta ... jak zwierzęta ... ;)


będzie bolało ...

flop! Niektóre uderzenia dosłownie wyrywały z butów! :)))

ten Pan już się nie męczy, ten Pan poleży nieco:)

szczególnie mile widziany cios z półobrotu ... pod żeberka! To zawsze robi wrażenie!


sekunda przed i ...

strzał centralnie w głowę!
Ale to nie ten, którym pisałem, tamten był wykonany dwuręcznym toporem! :)))

... komu by tu ... ?

ojć! chopaki nie płaczą!!!

niezbyt udana próba odcięcia głowy ... cieniak!

wersja na Lorda Vadera!

w ferworze walki ... czym się da, obuchem, trzonkiem, nasadą, rękojeścią, czy toporem!
To właśnie moment przed wspomnianym uderzeniem, które wyłączyło trafionemu prąd na dłużej :)))

Fajnie było ;)

15 komentarzy:

  1. Ośmielam się zaprotestować w imieniu zwierząt, nie mamy z tym nic wspólnego :).
    Faktycznie, określenie "napier....ka" jest jedynym celnym określeniem na toto hi, hi, hi. Prawdziwe zakute łby :).
    Pozdrawiam, Kasia z Olsztyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mi się podoba, zamiast tłuc się w ustawkach, lepiej potrenować i naparzać się m.in. w takich miejscach ile wlezie, bezpiecznie (prawie) i bez krzywdy dla niewinnych :). Kasia z O.

      Usuń
  2. No, ja myślę, że fajnie! Jakoś przegapiłam tę akurat bitwę, aż żal... Widziałam kiedyś taką rycerską naparzankę - robi wrażenie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdybym nie wiedziała, jak tu trafiłam, to bym miała wątpliwości, gdzie się znajduję ;-). Leśny i reportaż nie-leśny... Fju, fju!
    Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że Ci się podobają:) A co do reportażu ... czasami nawet mi należy się jakaś odskocznia, a jak wiadomo, ostatecznie też jesteśmy zwierzętami :)

      Usuń
  4. Bardzo fajna rzecz i chętnie bym oglądnął taki pokaz na żywo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę i poważnie rzec biorąc - WARTO! :)

      Usuń
  5. Przekaz ze zdjęć wydarzenia bardzo ciekawy w połączeniu z fonią dał ci zapewne zajefajną dawkę wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ogólnie jestem miłośnikiem sportów wszelkiej walki - to była szczera frajda :)

      Usuń
  6. W ubiegłym roku udałam się na to wydarzenie i w ulewnym deszczu taka naparzankę obejrzałam. Choć raczej była to wersja ćwiczebna. Nigdy nie myślałam, że mogłabym dobrze bawić się na takiej imprezie, ale o dziwo było zabawnie i socjologicznie ciekawie. A wrażenia z opowieści snutych przez lektorów podczas bitwy, do tej pory wybuchy śmiechu wywołują. A dokumentacja fotograficzna tegorocznej bitwy bardzo piękna i te zbroooje - szał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, jestem pod szczerym i ogromnym wrażeniem pieczołowitości z jaka wykonywane są te zbroje.

      Usuń
  7. O psiakostka, czy to są prawdziwe topory? Trudno uwierzyć, a co by było gdyby tak mu czerep na pół rozrąbał, koniec impry? Ale zdjęcia i komentrz świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska szczyci się tym, że od 25 lat trwania tej dyscypliny, nikt nie zginął. I niech tak pozostanie :) Kości połamano całe mnóstwo!

      Usuń