czwartek, 9 lipca 2015

w powietrzu wisiał dramat!

Ostatnia sobota. Jestem na terenie Natura 2000. Piękna Puszcza, sami wiecie która. Ukrop. Słońce pali jak szalone. Idę powoli do polany, na brzegu której, mam zamiar usiąść w cieniu świerka i ... siedzieć tak do końca świata, a przynajmniej do końca zmęczenia. Po bardzo ciężkim tygodniu, sił nieco brak, a w powietrzu wisi siekiera o ksywie, przepraszam nicku - "skwara". Bez powalających obserwacji, dotarłem do ulubionego pniaka. Uuuusiaaadłeeem :) Moją motywację do podchodu zabił nie tylko upał. Zabiło ją też dwóch myśliwych, którzy odpalali co moment. W ciągu 30 minut usłyszałem kilkanaście strzałów! Kiedy byłem już pogodzony z obserwacją niczego (nie chodzi mi o filozofa, a o intensywność życia rozstrzelanego i upalnego lasu) ze ściany drzew wyszły ... dwa żurawie! Kurczaki, nie dość, że nie przeszkadzał im upał, to również w najmniejszym stopniu nie robiły tego, niekończące się kanonady z broni myśliwskiej. Do czego można tak często strzelać do cholery?!? Nagle moją uwagę przykuło coś, czego początkowo nie potrafiłem zidentyfikować. Po przyłożeniu aparatu do oka, ze zdumieniem stwierdziłem, że to samotny warchlak pokonuje sporą polanę. Niebywałe! To nie jest w ich zwyczajach. Locha za nic na świecie nie pozwoliłaby mu odejść. Samotny warchlak ... samotny warchlak ... notoryczne strzały ... samotny warchlak ... ciągle strzelają ... samotny warchlak ... . Nie chcecie wiedzieć, o czym pomyślałem. O czym musiałem pomyśleć, ponieważ warchlaczek był bardzo zagubiony i zdezorientowany. Pozwolił mi do siebie podejść. Przystawał, rozglądał się, szedł bardzo powoli. Nie wiedział, czy ma ode mnie uciekać, czy może wręcz odwrotnie.  Był w szoku. Tym samym zaznaczam, że pokazane zdjęcia nie są źródłem mojej jakiejkolwiek satysfakcji fotograficznej.

Ten post, jak wszystkie poprzednie i wszystkie następne, jest po prostu dokumentacją z życia lasu. Niczego i nikogo nie piętnuję. W scenariuszu bycia wolnym zwierzęciem lasu, są i takie chwile. Nie czuję się kolorystą rzeczywistości, nie upiększam, pokazuję to, co widzę, a piszę to o czym myślę. Tej soboty widziałem co widziałem, a myślę, że było tak, jak się domyślacie ...


Niestety nie dały się oglądać zbyt długo.

Po chwili zauważyłem ... jego ...


Przystawał, rozglądał się, jakby czegoś/kogoś szukając.

Wydaje mi się, że wiem za kim się rozglądał.

Szedł bardzo powoli.

Pozwolił się odprowadzić do lasu i zniknął.


Obym się mylił, ale warchlaki w tym wieku nigdy nie są same!

17 komentarzy:

  1. Wiedziałam, że i taki post kiedyś będzie, ale nie sądziłam, że tak szybko... No cóż, przyznam się do kolejnej słabości, mam bardzo "pocące się oczy". To smutne, bo i ja podejrzewam to samo co Ty... Cokolwiek by się mówiło, nie mam szacunku do myśliwych. Cóż to za sztuka? A stań z gołymi rękami, no może z kijem i spróbuj powalczyć! Wielka sztuka zabić z ukrycia i to ze znacznej odległości... Wszystko się pomieszało. Tylko człowiek każdy wynalazek najpierw próbuje wykorzystać jako broń (broń? Przed kim? Przed matką z dzieckiem?). Przepraszam, nakręciłam się, jestem przesadnie empatyczna (a można tak?). Szkoda maluszka, mam nadzieję mimo wszystko, że matka ocalała. Jeszcze raz przepraszam, za te emocje. Pozdrawiam, Kasia z Olsztyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, ja mam wielu kumpli myśliwych, w zasadzie nie mam większego problemu z łowiectwem jako takim, ale tego dnia, coś mną szarpnęło. Ilość strzałów oznaczała, że ktoś strzelał jak do kaczek. W środku lasu nie ma innej spsobności, niż strzelanie do czegoś, czego jest dużo i wolno ucieka. O tej porze roku to są warchlaki. Dwa, trzy starzły po sobie, świadczą, że myśliwy jest ślepym gamoniem i dostrzeliwuje zwierzynę. Kilkanaście strzałów świadczy już o czymś zupełnie innym, o egzekucji ... niestety.

      Usuń
  2. Ja kiedyś próbowałam myśliwych zrozumieć. Miałam wśród nich wielu znajomych, robiłam pismo myśliwskie...
    A teraz uważam i głośno mówię, że myślistwo w dzisiejszych czasach to bardzo prymitywne zajęcie dla prymitywnych ludzi. Żadna, powtarzam - żadna ich ideologia mnie nie przekonuje... Wycierają sobie gęby frazesami o koniecznej selekcji i usiłują wmawiać, że trzeba regulować stosunki w przyrodzie. I mówią to ci, którzy gęsi od kaczki nie odróżnią, że o drapolach nie wspomnę...
    Przepraszam za te, być może ostre słowa na Pana blogu, ale nie da się inaczej skomentować tego posta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawdą jest, że w tym dniu i w tamtym momencie totalnie się zagotowałem, Specjalnie dałem sobie kilka dni, ni episałem pod wpływem pierwszych emocji, a i tak wyszło, jak wyszło. Gdybym pisał o tym na bieżąco, pewnie dziś żałowałbym wielu słów.

      Usuń
  3. Już kiedyś Krzyśku pisałem na temat myśliwych i ich zachowania na Twoim blogu,tamto zdanie podtrzymuję które dodatkowo potwierdza to co napisałeś.Mam nadzieję że zmieni się prawo i bardzo ograniczy "myśliwych" działalność.Co do maluszka na pewno przygarnie go inna dzicza mama,być może nie jest tak jak myślimy i jego matka żyje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spędziłem przy tym malcu jakąś chwilę w odległości metra, gdyby matka żyła ... ja już bym nie żył :)))

      Usuń
  4. Ja sie bałam, że to sie zdarzy u mnie, rozmawiała z leśniczym o strzelaniu do ciężarnych loch i do młodych i powiedział, no co ty, nikt normalny nie będzie takich rzeczy robił. Te ichnie psychobadania żeby dostać pozwolenie na broń, to pic na wodę. A koła myśliwskie potrzebujące kasy przyjmują psychopatów i dewiantów, przymykając oczy na to co oni wyprawiaja. To sie bardzo źle skończy dla polskiego myśliwstwa i bardzo dobrze, a to o czym napisałeś to skutek zarządzenia ministra sawickiego z psl o czym pisałeś nie tak dawno.Dobrze, że to opisałeś, ja o koźlaku gonionym na moich oczach przez psy jeszcze nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, poruszyłem tą kwestię dziś na FB na moim profilu: "niestety nasz "kochany" minister środowiska (dawniej ochrony środowiska) podpisał ustawę dotyczącą okresu ochronnego dzików. Z dat preferowanych przez pana ministra, który jest ekonomistą i pewnie w lesie był tylko raz jako zuch, zdobywając sprawność "super trapera", wynika, że można strzelać do ciężarnych (prośnych) loch i do loch prowadzących młode. Każdy kto strzela aktualnie do lochy prowadzącej młode, robi to w świetle prawa polskiego, ustanowionego prze jaśnie nam panujących!" Ten post dedykuję ministrowi środowiska!!! Niech mu się dobrze śpi i niech mu się śnią ciężarne lochy rozrywane nabojem jakiegoś psycho-popaprańca!

      Usuń
    2. dodałem jeszcze, że : "osobiście uważam, że to warunek postawiony przez koalicyjny PSL w fikcyjnej ochronie płodów rolnych, których potem Państwo i tak nie może skupić od rolników!!!"

      Usuń
  5. Też mam nadzieję, że to nie sierota tylko maluch na krótkim gigancie. Jak wiesz nie potępiam łowiectwa, choć tępe mięsiarstwo już tak. Ten przesunięty termin polowań na dziki, to jakiś porypany pomysł. Wiem, że pomór, że szkody, ale trzeba mieć trochę oleju w mózgu, jeżeli się go oczywiście posiada. Z drugiej strony Ministerstwo może pozwalać na strzelanie do ciężarnych i prowadzących loch, a myśliwi mogą z tego pozwolenia nie korzystać. Pewnie są i tacy. PS. To nie kurczaki, to dorosłe żurki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość myśliwych rzeczywiście nie korzysta (póki co) z ustawy. CO będzie za kilka lat nie wiem, wiadomo że ryba psuje się od głowy :) Oczywiście, że to dorosłe żurki ... patrz Pan jaka siła jest w ... interpunkcji h ah ahaha aha

      Usuń
    2. Ups. Nie zauważyłem tego wykrzyknika. No cóż. Pozostaje mi tylko zacytować klasyka: "oczy moje stare i zmęczone", albo wymienić okulary :)

      Usuń
    3. pozwól, że kiedyś, nad kuflem dobrego piwa, Ci to wszystko opowiem :))))

      Usuń
  6. Nie będę wyppowiadała się o zwyczajach myśliwych, ministrze od środowiska itp. bo brzmiałoby to mniej więcej tak: pi......., pi.., pi......, pi..... i tak dalej. Ostatnio do furii doprowadziły mnie również zwyczaje służb utrzymania dróg, które wpdły na genialny pomysł wycinania odrostów klonów, lip przydrożnych w czerwcu, czyli w okresie gniazdowania. A odrostty takie po 2 m. Zastanawiam się ile gniazd drobiazgu ptasiego przepadło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a możesz mi Beatko wskazać drogę przy której wycięto te odrosty w okresie lęgowym?

      Usuń
    2. Oczywiście, droga powiatowa na odcinku Tuławki-Szynowo

      Usuń
    3. sprawdzę kto tam rządzi! :)

      Usuń