wtorek, 17 stycznia 2017

łabędzie wlatują w sosnę!

Czasami, a nawet nieco częściej niż czasami, wracam do zdjęć z poprzedniego wyjścia.
Coś nie daje mi spokoju.
A może czegoś nie zauważyłem, o czymś zapomniałem?
To pytania nie tyle retoryczne co naiwne zwykle.
Ale jednak czasami, a nawet nieco częściej niż czasami, zdarza się, że rzeczywiście coś przeoczam.

Tak było i tym razem. Może równie naiwnie ale myślę sobie, że te dwa zdjęcia powinienem był pokazać. W ogóle zderzenie łabędzia z kontrastami zimy bardzo mnie fascynuje.



Tyle w ramach uzupełnienia poprzednich obserwacji, a teraz na tapetę bierzemy niedzielę.
Ujęła mnie ascetyczność poniższego kadru. Może nawet jego nonsensowność. To w końcu jest jednak korzeń. Przecież gdybym odwrócił to zdjęcie o 180 st. wyglądałoby jak zrobione spod ziemi :)


A może spróbujmy :))

No! Jakoś od razu normalniej i rozsądniej.
Jak widać natura bywa ... hmmm ... przewrotna :)))))

Podobnym "mindfuckiem"* okazało się ujrzenie wytłoczek marchwiowych w środku zimowego lasu. To zaskakujące zderzenie kolorów omal mnie nie zabiło :)

Wyobrażacie sobie taką "jazdę"? Stałem jak wryty nie bardzo wiedząc co zrobić z tak zastaną sytuacją. Uznałem jednak, że poziom "przewałki" kolorystycznej jest na tyle niespotykany, że muszę to pokazać.

Po chwili, jakbym nie miał dość dziwolągowych obserwacji tego dnia, oczom mym ukazało się coś takiego.
Mugole, czyli osoby, które nie przeczytały Harrego Pottera, nie będą wiedziały czym był peron King's Cross 9 i 3/4. Oni tam przedostając się do innego wymiaru, wbiegali w konkretny filar peronu ... w cegły!
Jak widać na poniższym zdjęciu, łabędzie krzykliwe, też mają takie "wrota" do innego świata.
Jeden po drugim wlatują w ... sosnę! ;)

Co za dzień ...

W lesie było niby normalnie, ale obserwując las, stwierdziłem, że mimo pozornie podobnych warunków, każde drzewo pędzi inny los, inny scenariusz życia.  Każde zostaje obsypane inną ilością śniegu, rośnie pod nieco innym kątem, jedne są grubsze, jedne chudsze ... jak ludzie, jak ludzie!


Nie mam pojęcia od czego to zależy, że jedno drzewo "dostaje" taką ilość śniegu, a drugie niemal w ogóle nie.
Powyżej to samo. Jedno żyje, jedno już nie, jedno opatulone kołderką śniegu, drugie nie. Metafora odnosząca się do naszych losów jest nieuchronna, musiała się zrodzić w mojej głowie.


Las na nas patrzy i często nawet o tym nie wiemy. Przykład poniżej. Zauważyłem ją z najwyższym trudem! To jest zbliżenie, w rzeczywistości była daleko ode mnie. Sarna niemal nieuchwytna dla naszego oka. A my pod kontrolą. :)

Na koniec jedyna normalna obserwacja dnia - czubatka.

Przy skromnej tego dnia ilości światła, lecący krogulec z poprzedniej opowieści wydaje się być postumentem w stosunku do startującej sikory ;)

* mindfuck ... w wolnym tłumaczeniu, uczucie zamieszania w mózgu, sytuację silnie zaskakującą, niezgodną z przypuszczeniami czy założeniami, pozostającą w konflikcie z naszym wyobrażeniem :)))
Bardziej dociekliwych po 18 roku życia, zapraszam na priva, przybliżę rzeczywiste znaczenie ;)

42 komentarze:

  1. zdjęcie "podziemne" fajne bardzo! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo pod ziemią w ogóle jest bardzo fajnie :) tzn. no dobra ... za życia :)))

      Usuń
  2. Ewidentnie przelatują przez sosnę.Pytanie czy przez tę konkretną,liczoną jako 9,5 w lesie?Czy może wszystkie sosny mają tę moc?😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, wolę wierzyć, że znalazłem tę właściwą, jedyną, magiczną. Potter też nie wbiegał w każdy mur na peronie, a w konkretny ;)

      Usuń
    2. Ależ tak właśnie myślałam, ale wolałam spytać u źródła :) Czyli szczęściarzem jesteś - znalazłeś tę jedyną - sosnę:)

      Usuń
    3. szczerze mówiąc to nie wiem czy ją odnajdę :))))

      Usuń
  3. Mina sarny jest bezcenna - to nie ja, to już było jak przyszłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))))))))))))))) nie pomyślałem tak o tej sytuacji! No sam widzisz, że to wszystko co mnie spotkało, nie było normalne! ;))))

      Usuń
    2. Szkoda, że bliżej nie podszedłeś zrobić zdjęć. Ta gra kolorów jest niesamowita:)

      Usuń
    3. wiesz jaki jestem gupi - nie chciałem zostawiać zapachów przy żerowisku :)

      Usuń
  4. PS. znowu mnie zaskoczyłeś - patyk ze śniegu? really?:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No teraz spróbuj skomentować bez entuzjazmu i z ukrytą złośliwością moje artystyczne dokonania na polu focenia butelek i nie tylko))))

      Usuń
    2. w życiu moim jedynym to już się nie powtórzy! :)))

      Usuń
  5. Sarna przed czubatką świetna także kolorystycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko coraz bardziej lubię zdjęcia sytuacyjne, zwykłe obserwacje "po drodze". Niestety coraz mniej podobają mi się zdjęcia z czatowni. Wydają mi się nudne, podobne i przewidywalne.

      Usuń
    2. Krzysiu, odsiedziałeś trochę godzin w czatowniach i zrobiłeś mnóstwo pięknych zdjęć, kruków, jeleni, saren, bielików, żurawi i nasyciłeś się, teraz możesz podążać własną drogą, ja ciągle mam potrzebę zobaczenia żurawiej tęczówki, sarnich rzęs i uperlenia na koziołkowym porożu.

      Usuń
    3. Całkowicie Cię rozumiem i nie próbuję zniechęcać, nie oceniam też nikogo, piszę jedynie o tym co czuję w tej kwestii :) Wiadomo, że chodzi mi najbardziej o czatownie przed którymi lądują tony, dosłownie tony mięcha.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. o, Ty jak coś powiesz, człowiekowi od razu robi się lepiej na duszy ;) Dzięki!

      Usuń
  7. Kocham Twoje foty :). właśnie takie zdjęcia, niebanalne i zaskakujące, są najfajniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycja ... podoba mi się Twoje stanowisko, nawet bardzo! ;)

      Usuń
  8. Mindfuck, lol. Oraz shitload of carrots :-) To zdjęcie z marchewką jest jak z jakiegoś horroru, tak na pierwszy rzut oka. Patyk na śniegu mi się podoba. Wspominam to z rozbawieniem, ale jak kupiłem pierwszy aparat to lubiłem fotografować latarnie na tle nieba - takie mi się to wtedy wydawało artystyczne i awangardowe. Zdjęcia i las jak zwykle pierwsza klasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grześ, nie uwierzysz, słowo honoru w liceum wiecznie fotografowałem 3 rzeczy: złamane drzewa, wysypiska śmieci i ... latarnie! :)))

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. no, i to rozumiem, komentarz komplementarny, wymowny, całkowicie wyczerpujący w zasadzie :)))

      Usuń
  10. To mam teraz sytuację odwrotną niż jakieś 2 miesiące temu - będąc przymusowo w fabryce produkującej steki do hamburgerów w Mac Donaldzie, stałam nad tymi ogromnymi pojemnikami z mielonym mięsem i stwierdziłam, że wygląda identycznie jak marchewka. Twoja marchewka wygląda więc jak mielone mięso. Kto wie, co w rzeczywistości jedzą sarny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarny jak sarny, ale co my jemy nie wie nikt! :)

      Usuń
  11. osłupiałam na widok stosu marchewki w lesie, jak sarna na Twój , super kontrast :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ja uwielbiam twoje spacery :D Aż sobie westchnęłam... szkoda, że tak mało jest takich ludzi jak Ty... oj szkoda :)
    Nie wiedziałam, że sarny lubią marchewkę, ale skoro kozy ją uwielbiają to może... ostatnio wyczytałam, że sarny lubią kasztany, to dla nich źródło witamin i minerałów, na zdjęciu sarna pałaszowała z zieloną skórką kasztana. Zachęcano w artykule, że jak ktoś ma nadmiar kasztanów i nie wie co z nimi zrobić po jesiennym szale zbierania to właśnie, żeby zaniósł do lasu do paśnika przy kolejnym spacerze. :)))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatku, to naprawdę dla mnie świetna wiadomość, że ostatecznie nie włóczę się sam po lasach, że np. Ty spacerujesz w pewnym sensie ze mną :)

      Usuń
  13. Stos marchewkowy jest jak wklejony z innej rzeczywistości. Istotnie to musiał być dzień, w którym działała jakaś siła nadrzędna:) Kiedyś usłyszałam od znajomego, który schorowany po imprezie zadał retoryczne pytanie: " Jak to jest ,że cokolwiek bym zjadł, to jak wymiotuję, jest w tym marchewka?" Wiem...niesmaczne, ale samo wciskało mi się pod klawisze. Jak tak patrzę na tą sarnę...mogłaby coś takiego rzec w ten dzień zdarzeń niemożliwych:)))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak widzę jej minę, to niemal jestem pewny, że tak właśnie powiedziała :))))

      Usuń
  14. Nie no fantastyczny wypad. Szaleństwo na zdjęciach widać (pomarańcz zabija w otoczeniu bieli, patyk w obrotach:))), sarna podglądaczka. Ale naj naj to jednak te łabędzie nad pofałdowaną ziemię białą jako i one. Suuuper

    OdpowiedzUsuń
  15. O Holender okazało się że to jeden łabędź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musi być mocno sugestywny ten jego lot, skoro ujrzałaś ich wiele :) Ale to pewnie wpływ słynnej "gadziej" nalewki ze wsi Gady czyli. Czy może Tuławskiej ... jak zwał :)))

      Usuń
  16. Zdjecia wyjatkowe i naturalne serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wando i ja Ciebie serdecznie pozdrawiam Wando i naturalnie Wando ... Wando ;)

      Usuń
  17. Marchewka?? Rany co jeszcze można zawlec do lasu :)) Czubata cudna :) a ja nadal jej nie spotkałam :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie jest ich naprawdę dużo. zapraszam :)

      Usuń
    2. Nie kuś... bo przyjadę i zostanę :))))

      Usuń