piątek, 6 stycznia 2017

Inauguracja 2017

2017-sty czas zacząć. I tak mam wrażenie, że się nieco spóźniam ale życie dyktuje warunki, jam jest tylko sługą.
Minus piętnaście. Nie żebym uważał, że to problem, uwielbiam taką pogodę, ale kilka dni temu było plus osiem! Ponad dwadzieścia stopni różnicy. To tak jakbym w lipcu poleciał na Lofoty :)

Dzień budził się pięknie. Paradoks jest taki, że jelenie widziałem dziś dwa razy. Raz po drodze w stronę lasu i drugi gdy z niego wyjeżdżałem.



 I jak go nie kochać ... lasu tego? No jak?



Chodziłem, a iściu memu towarzyszyło okrutaśnie skrzypienie zmrożonych śnieżynek brutalnie gniecionych butami. O podejściu czegokolwiek nie mogło być mowy. Słychać mnie było chyba z kilometra.

Przez las przeszły wilki.

Nie dziwi więc, że spotkanie jeleni choćby z tego powodu było trudne.

Na szczęście ptaszynom nie przeszkadzało tak bardzo ani skrzypienie śniegu ani obecność wilków.

 Raniuszki dziś najadły się chyba szaleju. Większość prób sfotografowania ich nie przynosiła oczekiwanych rezultatów.

 Z mysikrólikami wcale nie było łatwiej.






Sikora sosnówka ignorancko zaprezentowała plecy.

Po chwili wykonała jakieś śmigło. :)

 Na szczęście paszkotowi nie chciało się latać w takim mrozie. Wygrzewał się w słońcu i pozwolił mi w miarę blisko podejść.

Łabędź na ... krawędzi ;)


24 komentarze:

  1. Bór sosnowy i ptaszki wypadły znakomicie! I jak tu nie kochać lasu :-) Skrzypienie śniegu pamiętam z dzieciństwa i młodości :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś tak właśnie skrzypiał, jak za dzieciństwa.

      Usuń
  2. Kochać należy koniecznie! Las! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko trzeba kochać i wszystkich ale las to już na pewno :)

      Usuń
  3. Dzisiaj identyfikuje się z łabędziem na krawędzi. Dlaczego? A no właśnie dlatego ze wczoraj minął rok jak nie byłem na polowaniu. Krawędzią był dzień dzisiejszy ( bo jutro miałem jechać na polowanie ) i... odwołałem. Nic więcej nie napiszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bracie, zdolność do autokorekty, do się poprawiania ma każdy człowiek. Nie każdy jednak potrafi z tego daru, rzekłbym nawet cudu, korzystać. Zweryfikowanie bezsensu jakim jest odbieranie zwierzętom życia czyli kolejnego cudu, w imię sportu, pasji, zabawy jak zwał, wydaje się oczywiste. Mimo wszystko, mimo kilku tysięcy lat cywilizacji stać na to tylko garstkę ludzi. Mariusz, jeżeli zachodzi w Tobie ten proces i zakończy się w jedynie słuszny dla interpretacji słowa "człowiek istota rozumna" sposób, to ja Cię ZOBACZĘ. To wprawdzie może nie mieć najmniejszej wartości czy znaczenia, ale zapewniam Cię, że Wszechświat też Cię zobaczy, a to już zupełnie inna sprawa. :) To co piszę jest chyba grubo zapaprane i wymagałoby wyjaśnień, ale Ty na pewno wiesz o co mi chodzi :)

      Usuń
    2. Krzysztof, wiesz doskonale że dla mnie nigdy to nie była zabawa, sport, pasja jak piszesz. Było to zawsze polowanie jeden na jeden bez podsypów, ambon itp. Chęć pozyskania mięsa dla rodziny bez chemii, antybiotyków, hormonów wzrostu itd. Nigdy to co upolowałem nie oddawał na skup. Wszystko zjadaliśmy ale coś pęka...

      Usuń
    3. Gdyby myślistwo wyglądało tak jak piszesz, w życiu bym go nie krytykował ale sam wiesz jak jest.

      Usuń
    4. Krzysztof ja nie chcę zbawiać świata ani bronić pozycji myśliwych. Wypowiadam się jedynie za siebie. Coś pęka... nie wiem co ale pęka...

      Usuń
    5. Gdybym umiał, zbawiłbym świat, ale nie umiem. Umiem robić małe rzeczy w zakresie moich skromnych możliwości i cieszę się, że chociaż tyle, więc je robię. Strzelenie do zwierzęcia nie mieści się w definicji człowieka, którą chciałbym móc przypisać również sobie. Tylko tyle i aż tyle.

      Usuń
  4. Czekałam na te opowieści z lasu :). Czyli dzisiaj raczej sesja ptactwa? Super fotki. Piękne śnieżne krajobrazy. A większość ludzi przecież chyba przestała już wierzyć w prawdziwą zimę... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety z tego co widzę, będzie bardzo krótka, więc jeżeli masz taką możliwość, ruszaj jutro na spacer :)

      Usuń
  5. Las piękny i brzuszek mysikrólikowy i śmigło sosnówki, a u mnie było 17 i z każdą godziną więcej i więcej, skończyło się na 23. Poczekam z wyprawą na góra 10.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany jak zmroziło Maruny :) Mi wczoraj aparat tak przemarzł, że momentami nie chciał robić zdjęć. Ogrzewałem go w dłoniach i jakoś dotrwał do końca wyprawy :)

      Usuń
  6. Zazdroszczę tych ptaszorów - wielka ich różnorodność i wyglądają zacnie. Sam las w zimowej szacie też robi wrażenie. Szczególnie podoba mi się zdjęcie z prostymi pniami drzew prześwietlonymi słońcem. Super. Ale jak dla mnie o wiele za zimno :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nr 3 - wydrukować w większym formacie i na ścianie umieścić! Koniecznie!
    Oj jak ja lubię te ptasie posty :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaa, to całkiem udane zdjęcie, wyszło jakoś :) dziękuję. Na pewno gdzieś zawiśnie, niekoniecznie u mnie ;)

      Usuń
  8. Suuper ptasiory i las skrzypiacy W Tulawkach zimno podobne sikory głodne dziki w szale rycia Zima prawdziwa. Ach jeszcze dziś widziałam obgryziona korę z drzewa bardzo dokładnie i wysoko Mam rację że to jeleni robota?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Beatko, to się nazywa spałowanie. Jelenie zgryzają korę w charakterystyczne paski.

      Usuń
  9. Kochaj, kochaj ten las, póki Szyszko nie wytnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mysikrólikowe maleństwo cudne... i te drzewa...można patrzeć bez końca :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasze lasy byłyby czymś zupełnie innym gdyby nie te cypidrylki :)

      Usuń