czwartek, 23 lutego 2017

Nicość ponura ... ;)

Być może to co dziś pokażę, to ostatni śnieg tegorocznej zimy.
Tzn. w grudniu też będzie tegoroczna, ale wiadomo o co chodzi ;)
Najzwyczajniej w świecie lubię zimę. Prawdopodobnie gdyby jej nie było, nie kochalibyśmy aż tak wiosny czy lata.
Słyszał ktoś np. Greka, który komentuje nadchodzącą wiosnę? Nie. A my robimy to z niezmiennym zachwytem od lat i w dodatku z emocjonalnością dziecka czekającego na choinkowe prezenty.
Miłe to wszystko, bardzo miłe. :)

Moja ostatnia, czyli niedzielna wyprawa, odbyła się jak większość moich eskapad, bez względu na pogodę. Ta bezwzględność niestety nie wspiera moich fotograficznych zapędów, tzn. nie pomaga. :)
Bynajmniej ostatnia niedziela do łaskawych nie należała. W zasadzie nie wiem, czy w ogóle był dzień, czy przypadkiem noc nie trwała od soboty do poniedziałku z lekkim, przejściowym przejaśnieniem :)

W taki dzień pałętanie się po lesie zdaje się na nic. Nie mniej jednak to moment pokory, w trakcie którego spotkanie nawet tak pospolitej perełki poprawia humor. Prawda, że ukryta w leśnej głuszy, w panującej ciemnicy, wydaje się być jakaś szczególna? :)
No wiem, dla większości nie jest, ale ja, być może całkowicie naiwnie, tak ją odbieram.


Przy okazji pobytu w lesie, (specjalnie dla Was! ;) ) sfotografowałem typowo zimowe odchody jelenia. Jak widzicie różnią się od letnich, regularnych bobków.
Nie wiem czy ten news wyda się fascynujący, ale gdyby ktoś z Was miał łamać sobie głowę czyjeż to "perełki" odnalazł, spieszę donieść, że zimowe jelenie bobki, z tytułu zmiany karty dań, często wyglądają tak właśnie. Czyli są większe i mają takie dziwne kształty.

Jak widać, gdy pogoda jest "skaszaniona", człowiek "schyli się" z różnych powodów :))))

Opuściłem las.
Opuściłem z obawy, że gdy zostanę dłużej, powstanie np. przewodnik po odchodach leśnych zwierząt, a nie wiem, czy dalibyście radę przez to przebrnąć :)

A poza lasem szaro-bura mgła ...
No ni groma nie idzie z niej nic wycisnąć, panuje półmrok, w powietrzu brakuje kolorytu i przestrzeni.
Ale nie wymnientkam!

Fajny rudel z trzema koziołkami przemieszczał się skrajem bezlistnych chabazi.*

* chabazie to w moim slangu, czy może momentami narzeczu, krzaki, zakrzaczenia, chaszcze czyli :)

No i one, te sarny tak szły i szły i nic, a nic nie działo się ładniej ... szarość.

Ale, no właśnie, zawsze jest jakieś ale, w tym momencie zauważyłem samotnicę hen daleko na horyzoncie.
I wiecie co?

I nagle ta szarość i nicość ponura wydała mi się istotą tego zdjęcia ... kadru tego sensem.

Jakiś warmiński bezkres łagodno-morenowy i ta bidula porzucona w szaroburej rzeczywistości jak niechciane dziecko Boga, czy może dziecko niechcianego Boga, sam nie wiem jak to się poprawnie mówi.

Płaskie, jednolicie szare niebo też wydało mi się jakąś wartością, której nie można pominąć i tak popełniłem kolejne zdjęcie:


Chyba zwariowałem, ale wróciłem do lasu!
Tam jak widać, zdarzały się momenty pozbawione wszechobecnego zamglenia.
Dumna i ostrożna mama, regularną leśną ścieżką, prowadziła dwójkę pociech. Drugi, ociągał się nieco, więc nie załapał się na ten kadr :) 


... a już myślałem, że żuraw ... a niech to! ;)








13 komentarzy:

  1. Dokładnie! Też lubię zimę, lubię śnieg i mróz. Potrafi być ogromnie ciekawa i umożliwić obserwacje przyrody niemożliwe w innym czasie. Zresztą, czym byłaby wiosna bez zima? Pewnie zmęczylibyśmy się w końcu tą porą roku, którą teraz uważamy za najradośniejszą.

    Zdjęcia samotnych saren i tych idących w szeregu - wspaniałe! Bogatka też prezentuje się ślicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że Ci się spodobały. Zdecydowanie nie są to zdjęcia wystawowe h aha ha a To zdjęcia wyłącznie dla ludzi, którzy szczerze kochają przyrodę i rozumieją, że bywa różna, momentami taka właśnie, szara.

      Usuń
  2. Nie nicość ponura a przedwiośnie. Już czuję tę wodę pod wiosłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa bo byś przeczytał, to byś wiedział :))

      Usuń
  3. Żebyś nie myślał, że tylko Ty pochylasz się nad bobkami, to napiszę, że dzisiaj oglądałam swoja dużą łąkę zoraną w 1/3 przez dziki i znalazłam wielgachną dziczą kupę, ale to musiał być wielki dzik bo takiej jeszcze nie widziałam, a te jelenie też spotkałam w dwóch miejscach na trasach ich przechodzenia, szkoda, że tylko bobki :))) Marsz saren bardzo urokliwy i leśna bogatka też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, nie twierdzę, że istnieje jakaś korelacja między wielkością kupy, a wielkością dzika, ale zainteresuj się tym terenem, może masz jakiegoś potwora! Fota takiego odyńca, pojedynka, to by było coś!

      Usuń
    2. Nocą łażą, bo okoliczne psy ujadają jak opętane, a jeśli o mnie chodzi to noc odpada. Widziałam też ślady "stóp" i to musi być kawał dzika.

      Usuń
  4. A mnie sie podobaja te szarosci malo przejrzyste, szczegolnie to zdjecie sarenek w formacji po hiszpansku zwanej "fila india", czyli bedacych w szeregu indianskim..i te biale kuperki jako kolorystyczny akcent przelamujacy szarosc horyzontu...i ta samotnica to tez sliczne zdjecie...

    OdpowiedzUsuń
  5. nisko ten żuraw leciał, oj nisko :D :D bardzo ale to baardzoo podoba mi się fota z sarenką... to pustkowie dookoła i szarość nieba... sedno samotności i pustki w moim odczuciu :) :) ciekawe jak taki samotny spacer odczuwa sarna??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo do żurawi to trzeba mieć szczęście ha ha ha ah a

      Usuń
  6. żurek coś mi znajomy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne białe kuperki sarnie w ogólnej szarości. Zawsze mnie zastanawia czemu one tak tymi zadkami świecą. Ukrycie takiego znaku sprawia, że sarna jest zwierzem niewidzialnym bardziej niż te super hipeer niewidzialne samoloty

    OdpowiedzUsuń