środa, 15 lutego 2017

pióra puchowe, a pustka w głowie ...

Dzień dobry :)

Wiecie co?
Jeszcze nigdy nie zacząłem opowieści od oficjalnego przywitania Was.
Wydaje mi się, że cham w tym przypadku to byłby komplement ;) Oczywiście przepraszam!

Ta refleksja tak mnie zbiła z pantałyku, ze zapomniałem wokół jakiego wątku miała się snuć ta opowieść.
Nie pytajcie też proszę skąd wzięło się słowo pantałyk, bo to jedna z większych zagadek etymologicznych. :)
Mi, półkrwi tatarowi, odpowiada teoria mówiąca o tatarskim pochodzeniu tego wyrazu.
Moi przodkowie pantałykiem mieli nazywać podobno swój łupieżczy szlak.

Ja dziś nikogo nie łupię, ale lepiej jest mieć mnie po swojej stronie ;)

O czym to ja naprawdę chciałem ... ??????

hm ....

No nic, wychodzi na to, że z tytułu sklerozy będę musiał zaraz za Wieszczem, zapisać się w pamięci potomnych jako autor kolejnej wielkiej improwizacji ... Tzn. nie żebym sugerował, że On, Wieszcz improwizował, bo zapomniał co naprawdę chciał powiedzieć, nie, nie nieeeee.
On mógł improwizować z wielu innych powodów. Może to wtedy rodził się RAP. Kto to dziś wie, kto to pamięta.

... hmmmm ... czekając na wątek, wciąż szyję jak kiepski krawiec ...

No dobra spróbujmy w tę stronę!
Za tydzień przylecą pierwsze żurawie, kruki już podobno gniazdują, śnieg jak obiecałem topnieje, wiosnę czuć w odwilżowym powietrzu.
Lubię zimę i głupio się z nią tak nagle rozstać, więc może pokażę kilka jeszcze mroźnych fotek.

(ciągle grubo szyję i naprawdę nie mam wątku prowadzącego, jeszcze 2-3 zdania i może coś złapię :)

Tym razem będzie to rozleniwiona w kontrastowym słońcu grupka łabędzi.
W jednym, choć niewymieszanym stadzie, były i krzykliwe i nieme.

Najwyraźniej ta oświetlona łacha lodu, przypadła do gustu jednym i drugim.
Jak widzicie, nieme trzymają się nieco na uboczu. Przy nieco mniejszej uwadze mogły umknąć jako odrębny gatunek.

(wciąż nic ... liczę już tylko na to, że zdjęcia jakoś uratują tę opowieść)

Nie mam pojęcia co go tak "wygło" ... może zapatrzył się na stado trznadli?
Zdaje się, że po prostu wyciągał się jak kot, któremu ktoś przerwał drzemkę.

 Poniżej kilka scenek ze stadnego przebudzenia.




No i odleciały!

Zawsze się zastanawiam, jak to możliwe, że pióra je chronią od zimna. Sierść to rozumiem, ale pióra!
I właśnie tego dnia, lecz kilka godzin wcześniej, miałem w lesie takie oto zdarzenie.
Obok mnie leci jakiś błonkoskrzydły. W lipcu nawet by mi powieka nie drgnęła w jego stronę, bo wokół niego byłby pierdyliard pozostałych błonkoskrzydłych i jedyne co mogłoby wprawić mnie w zdumienie, to ich brak!
(jadę! ufff! jest wiatr! :) )
Ale dzień, w którym ten egzemplarz wpadł mi w oko, to był 11 luty i było 12 stopni poniżej zera!
Nie odpuściłem! Odezwała się we mnie tatarska dusza tropiciela (a jednak poruszony wcześniej wątek się przydał) więc ruszyłem w pogoni za mrozolubem!
Na szczęście po kilkunastu metrach osiadł na śniegu. Nie był to mój najdłuższy i wyczerpujący podchód.
Klękam niezwykle delikatnie, mam go!
O!
To nie owad!
Piórko!
Niezwykłej budowy piórko!
Może te wąsy spowodowały jego typowo owadzi lot.

Ono było minimusie, a kształtu było niesamowitego.
Z najwyższym trudem je sfotografowałem, bo aparat kompletnie nie chciał zrozumieć o co mi tym razem chodzi.
To piórko jest tak delikatne, ażurowe i minimusie, że czort wie z jakiej piersi się wyrwało?
Tak więc z bliska wygląda tajemnica mrozoodporności ptasząt.
Grzeje je powietrze uwięzione w meandrach tych subtelnych zawijasków i puszków. Te dłuższe wypustki, przypominające meduzie parzydełka, stabilizują je w plątaninie puchu jaką tworzą inne pióra puchowe. Działają jak wyrzucone daleko za burtę kotwice, jak przeplot w wiklinowym koszu. To po to by wiatr nie rozgarnął ich i zimne powietrze nie dotarło do odsłoniętej skóry. Ech przyrodo, przyrodo, ileż w tobie pomysłów i patentów.

Aż wyszedłem przed dom i specjalnie na to konto zrobiłem zdjęcie modraszki. Jak widać czuła się lekko zaskoczona moim nagłym zainteresowaniem ale pozowała cierpliwie.

 Przecież ona jest zbudowana głównie z tego puchu, w środku którego siedzi maluteńki ptaszorek :)

Co się dziwić, że poniższym kaczkom, też zima nie przeszkadza.


Wiecie, że kaczka podobno potrafi wytrzymać przez godzinę -200 stopni C. bez szkody na zdrowiu?
Nieźle!

p.s.
szyłem, szyłem i uszyłem ;)


32 komentarze:

  1. Te łabędzie na łasze lodu widziałam jadąc do znajomych do Bartąga, kiedy wracałam siedziały nieco wyżej na przeciwległym brzegu w trzcinach, Czy to te same? Fajne foty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to te same :) Ale numer :)) To i pewnie ja tam gdzieś siedziałem.

      Usuń
    2. Jechałam w sobotę o 12.00 :)))

      Usuń
    3. no to się zgadza, siedziałem nad korytem rzeki :)

      Usuń
  2. Widzę, że tam u Ciebie rządzą krzykliwce. Świetny, jak zwykle, post!

    Ale kaczka na -200 stopniowym mrozie? Ktoś to sprawdzał na żywych ptakach? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to sprawdzili, czytałem o tym dawno temu. Trudno powiedzieć. :)Krzykliwców z roku na rok więcej, to fakt.

      Usuń
  3. Moje ulubione obiekty obserwacji w przyrodzie, a zdjecia jakie!!!! jakie one, te ptaszory sa piekne, malownicze, prawdziwa ozdoba pejzazow. Wlasnie kilka dni temu przygladalam sie kaczkom plywajacym w lodowatej wodzie, cialo w piorach a lapki, ktore mocza w wodzie? jak to wytrzymuja! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łapy są silnie ukrwione, do tego żyły i tętnice są bardzo blisko siebie. Dlatego ciepła krew tętnicza podgrzewa zimną żylną. W efekcie krew żylna wracając do organizmu jest już wstępnie pogrzana. Wszystko jest tam tak pomyślane, że hej! ;)

      Usuń
  4. Natura mądra jest. Gdy nie będziemy działać wbrew, to będzie dobrze :-) Niemego wygiął chyba kawał lodu połknięty razem z wodą. Krzykliwe pomału opanują wszystkie rejony. Opis puszka świetny jak i zdjęcie. Przeraża mnie odporność kaczek, a modraszka jak zwykle przeurocza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, krzykliwe są konsekwentne w zajmowaniu rewirów. Gdy jako student brałem udział w liczeniach ptaków, krzykliwe były prawdziwym rarytasem. Teraz już nie dziwią, ale niezmiennie zachwycają :)

      Usuń
  5. jak przepięknie zachwyciłeś się piórkiem !:D delikatne, subtelne... niezwykłe... i taka ekspresja :D
    lubię zimę, mogłaby jeszcze trochę zostać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się Kalinko pielęgnować w sobie umiejętność cieszenia się ... wszystkim, nawet piórkiem :)

      Usuń
    2. to bardzo cenna umiejętność :)

      Usuń
    3. no wiesz, na świecie jest deficyt źródeł dobrego humoru, więc ... :)

      Usuń
    4. możliwe, umknęło mi to spostrzeżenie, zbyt egoistycznie w tym przypadku patrzę przez swój pryzmat ... i zachwycam się bliskiemu oku ... :)

      Usuń
    5. Kalinko, umknęło Ci z oczywistego powodu - Ty jesteś jednym z takich źródeł! ;)

      Usuń
  6. Leśny, po raz kolejny fajny wykład dałeś. I w dodatku na mój ulubiony temat czyli jak zwierzaki radzą sobie z klimatem. I w dodatku z super oprawą fotograficzną Fajnie Ci się uszylo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, bo wyszło absolutnie spontanicznie :) W ostatniej chwili zobaczyłem zdjęcie z tym piórkiem no i przypiąłem się do niego :) Najśmieszniejsze jest to, że gdy fotografowałem, zastanowiłem się po co to robię i uznałem, że to nie ma większego sensu. Nawet sobie pomyślałem wtedy, Mikunda, jak tak będziesz klękał nad każda bździną, to za daleko nie zajdziesz hah aha ha ahah a

      Usuń
    2. Patrz Pan jak to piórko może zmienić historię

      Usuń
  7. No i powiem, że post uszyty na miarę!! A wiem co mówię :))) Żurawie u mnie wylądowały 22 stycznia ok 20 szt :)))) jakież było moje zdumienie, dużo wcześniej niż rok temu ... a piórko, no cóż przyroda jest niesamowita, a zwierzęta odpowiednio przystosowane :) czego o nas powiedzieć się nie da... Wiosna, lato i jesień mają swoje barwne uroki, ale uwielbiam zimę... a tym co narzekają, że zimno powiem, że: nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to rzeczywiście coś za wcześnie o ile to nie była grupa tych, które pozostały na zimę. Z moich obserwacji wynika, że 21 luty to ten dzień :) Wtedy pojawiają się takie pary patrolowe, pilotażowe bym powiedział. Ale jak widać w przyrodzie nie ma nic stałego. :)

      Usuń
    2. No właśnie z tego co wiem w okolicy nie bylo zimujacych. Kilka dni wczesniej czekając na bieliki wydawało mi się ze słyszę głos zurawi daleko pojedynczy.... a tu kilka dni później ląduje mi przed oczami stado :) akurat przejeżdżając trafilam na taki widok. Nadal sa w okolicy bo mozna usłyszeć klangor:)

      Usuń
    3. No właśnie z tego co wiem w okolicy nie bylo zimujacych. Kilka dni wczesniej czekając na bieliki wydawało mi się ze słyszę głos zurawi daleko pojedynczy.... a tu kilka dni później ląduje mi przed oczami stado :) akurat przejeżdżając trafilam na taki widok. Nadal sa w okolicy bo mozna usłyszeć klangor:)

      Usuń
    4. to niesamowite. trochę im tyłki pomarzły ale już teraz będą miały termicznie z górki. Jedyne co, to bagienka wciąż pozamarzane, z żarciem nieco krucho!

      Usuń
    5. w moich rejonach (południe wielkopolski) trwa odwilż mam nadzieję że dadzą radę :)

      Usuń
  8. Łabędzie to temat sam w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no taaak ale wiesz, ja to muszę wiecznie coś zakręcić, zamotać, a potem jeszcze zakalapućkać :))

      Usuń
  9. I ja lubię zimę, ale powrót żurawi i ich klangor jest jednym z najpiękniejszych dźwięków na świecie. Co roku się wzruszam i nie mogę "napaść" uszu, ciągle mi mało. Co do piórka, wiem, że Wielki Leśny taką bździną jak określiłeś nie zajmuje się, ale zobacz ile siły, ile mądrości przyrody i jednocześnie piękna w takim maleństwie :). Od razu przypomniało mi się spanko u babci pod prawdziwą pierzyną! Nie było opcji, żeby człek zmarzł :). Reasumując, rób fotki i tym maleństwom, im też się należy podziw hi, hi. Ptactwo zwiastujące już się pojawia i wiosna wkrótce dojdzie i do nas. I znów buchnie majem, a maj to mój urlop. I wyczekany odpoczynek.Pozdrawiam, Kasia z Olsztyna.
    Ps jeszcze raz dziękuję za chęć pomocy, to wiele dla mnie znaczy. Niestety "nie istnieję w sieci" więc łapanie kontaktu na tzw. priv nic mi nie mówi, nawet nie wiem z czym to się je, taki neandertalczyk komputerowy ze mnie. Wielkie dzięki :), z takimi ludźmi jak Ty lepiej się żyje :). Nakadziłam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, dzięki :) Kasiu, znajdź mnie na Facebooku, tam istnieję jako Krzysiek Leśny Mikunda. Na zdjęciu głównym jest banerek - "Wiadomość" - kliknij, otworzy się okienko dialogowe. Tam możemy gadać czyli "na privie" i tylko Ty i ja będziemy to widzieć :)

      Usuń
    2. Ale żeby móc korzystać w ten sposób z FB trzeba się zalogować, a ja nie czuję takiej potrzeby. Sugerowano mi założenie lipnego konta, ale to nie moje klimaty :). Ogromnie wiele dają mi Twoje posty i odpowiedzi na komentarze, widzę, że są "normalni" ludzie w tej dziwnej masie i zdecydowanie lepiej się żyje :). Tak trzymaj i proszę o więcej mikro w makro :). Kasia z Olsztyna.

      Usuń