poniedziałek, 29 grudnia 2014

atak lisa!

Niedziela ... bodaj najtrudniejszy dzień w lesie. Rozumiem, że ludziska chodzą do lasu na spacery. Świetnie, pochwalam, zachęcam. Wczoraj jednak nie mogłem pojąć o co chodzi. Rezerwat Kośno był najeżdżany samochodami terenowymi jak Marszałkowska w godzinach szczytu! Rozumiem, że myśliwi jakoś załatwiają sobie zgodę na odstrzały zwierząt na terenie ścisłych rezerwatów. Sądząc po tym, że na terenie rezerwatów stoi wiele ambon myśliwskich, zakładam, że to legalny proceder ... niestety. Jak wiecie nie mam nic przeciwko etycznemu łowiectwu, ale wolałbym, żeby tereny rezerwatów, były rzeczywiście obszarami chronionymi, wolnymi zarówno od polowań jak również gospodarki uprawowej. To znacznie poprawiłoby morale normalnych ludzi, obserwatorów i komentatorów przyrody. Dzieci otrzymałyby jakiś kodeks, zasady, system wartości wolny od układów i "świętych krów". Osobiście uważam, że to bardzo ważne, móc szczerze wskazać dzieciom prawdziwie czyste zasady. Niestety takich platform wychowawczych ubywa. Jedyny przekaz jaki potrafimy dać dzieciom wiąże się z demonstracją wartości materialnych, bezwględności wpływów jakie daje kasa łamiąca wszelkie zakazy. Dlaczego uparłem się na tę platformę edukacyjną? Ponieważ dzieci w sposób naturalny fascynują się przyrodą, podziwiają ją i chętnie obserwują. Są na nią wrażliwe. Wychowywanie Ich z wykorzystaniem tej naturalnej preferencji wydaje się najbardziej oczywiste. To długi i trudny temat. Lepiej przecież wyrażając miłość, kupić dziecku kolejną drogą zabawkę, niż poświęcić więcej czasu i pójść np. na spacer ... do lasu ;)   No, ale wróćmy do Puszczy. Zwierzyna tego dnia była totalnie przepłoszona. W trzech miejscach znalazłem śweże tropy wilków. Były zatem przynajmniej dwa powody popłochu wśród zwierząt. Zmotoryzowani myśliwi i wilki. Po pięciu zupełnie bezowocnych godzinach, całkowicie zrezygnowany postanowiłem przenieść się jak najdalej od Rezerwatu! To była bardzo dobra, choć zbyt późno podjęta decyzja. W okolicy Butryn udało mi się na otwartej przestrzeni, podejść polujące lisy. Pierwszego podchodziłem jeszcze za dnia. Drugiego niestety o zmroku. Słabe technicznie, odratowywane w komputerze zdjęcia  drugiej sesji, pokazuję jednak, ponieważ chcę jak najdokładniej zaprezentować Wam anatomię ataku lisa. Zdjęcia proszę traktować jako materiał poglądowy, nie szukając w nich nieobecnych walorów technicznych.
Opis ataku zamieszczam w komentarzach pod zdjęciami.

PIERWSZA SESJA.

 Lis w pierszej fazie podchodzi do ofiary na odległość ok. 2 metrów, Zatrzymuje się i nasłuchuje, precyzyjnie lokalizując gryzonia.

 Wykonuje pierwszy skok! Ofiara prawdopodobnie odbiegła unikając pierwszego ataku.

 Po krótkim, powtónym namierzeniu uciekiniera, lis wykonuje kolejną próbę.

 Tym razem bez podchodu, skok jest naprawdę długi i imponujący.

 Nornica (jak sądzę) po raz kolejny unika śmierci. Odbiega na pozornie bezpieczną odlegóść.

 Trzeci, ostatni atak.

  Tym razem atak jest skuteczny. Kolacja zapewniona!

 Jeszcze poprawka, gryzonia trzeba pewnie złapać, więc lis wjeżdża pyskiem w śnieg, dogryza.

 Jest satysfkacja!

A teraz jest czas przyjrzeć się temu dziwolągowi na środku łąki. Przed chwilą niczego takiego tu nie było !?! Co za koleś, jak on mnie tak podszedł ??? :)

SESJA DRUGA.

 Chwila nasłuchu ... łapka zawisa w cierpliwym oczekiwaniu.

 Odbicie ...

 ... potężne jak się okazało!

 Imponujący skok!

 Powtórne odbicie i ...

 ... sukces w drugim podejściu! Ufff... :)

I ten osobnik, mimo większej tym razem odległości, również został zaskoczony moją nieoczekiwaną obecnością. Mój nowy kamuflaż zdał egzamin na piątkę. Oba lisy podchodziłem na otwartej przestrzeni, pozbawionej  jakiejkolwiek naturalnej zasłony, krzaczka, czegokolwiek. Mogłem polegać tylko na cierpliwości i opanowaniu.



17 komentarzy:

  1. Ludzie chrzanić techniczną doskonałość skoro zawartość treściowa tych zdjęć jest fantastyczna. A i dobranie sie do dwóch polujących lisów na środku pola pokazuje kunszt fotografującego. Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ukrywam, że pełzanie przez kucanie do tej pory czuję w plecach :)) ale warto było.
      dziękuję za dobre słowo!

      Usuń
  2. Dokładnie taki sam model polowania preferuje bouvier. Zwłaszcza te skoki są imponujące. Pomijam, że niczego do tej pory nie upolował ;-)

    Tak, ja też ubolewam nad brakiem dobrego wychowania i dobrych wzorców. Moje dzieci wychowały się w Rezerwacie Jeziora Kośno i spędziły w lesie i na łąkach swoje dzieciństwo. Nasze wspólne wyprawy w teren i wspólne ciekawe obserwacje wspominamy do dzisiaj.

    A dziś na spacerze w parku widziałam tatusia z dzieckiem w wózku i drugim, starszym, który z zapałem odpalał petardy. Musiałam szybko odejść, bo mój pies z wiekiem coraz bardziej obawia się wystrzałów. I tak sobie pomyślałam, że powinnam nosić w kieszeni dyżurną petardę i może tak tatusiowi pod nogi... Wiem, to mało eleganckie, ale jakim trzeba być potwornym egoistą, żeby zapewnić dziecku wątpliwą rozrywkę. Ciekawe, czy ten tatuś potrafił rozpoznać choćby jeden gatunek parkowego ptaka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Ewo, zakładamy partię albo stowarzyszenie albo sektę pod tytułem "jesteś głupi, nie rozmnażaj się!" albo coś w podobie ;))))

      Usuń
    2. O! Dobre! Zwłaszcza hasło! :-)

      Usuń
  3. Ja dziś spotkałam lisa, ale brak maskowania spowodował że uciekł. Wyszedł Ci bardzo ładny fotoreportaż;-)

    Myśl, że etyczne myśliwstwo skończyło sie wtedy gdy człowiek przestał zabijać by zdobyć pożywienie i zaczął to robić dla przyjemności i dla pieniędzy. Teraz każdy kto ma kasę może sobie kupić "papiery" i karabin i odstrzał. Dorosło pokolenie wychowane na grach komputerowych któremu wydaje się, że odstrzeloną głowę można podnieść i przykręcić. Koszmar!

    Dzieci żal, ale są przecież w lasach ścieżki edukacyjne, są ludzie którzy pięknie o przyrodzie opowiadają. Niemądrych rodziców w rzaden sposób się nie zmusi, ale na linii kuratorium - Lasy Państwowe można by ustalić kilka obowiązkowych lekcji przyrody w terenie. Olsztyn do takich działań jest idealny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się Grażynko, Olsztyn stwarza idealne warunki do wychowania czy edukacji ze wsparciem blisko otaczającej miasto przyrody. Takie lekcje w terenie zapdają w pamięci do końca życia. Ale to jeszcze wymaga kadr nauczycielskich, którym się chce ... :)

      Usuń
  4. Ja jestem jeszcze dzieckiem z epoki "biologii w terenie". Wspaniale było iść do lasu i już wszystko wiedzieć bo się ma Takiego Tatę :) niestety już wtedy było widać różnice w wychowaniu w domu i w szkole. Ja skradałam się jak ten lis i podziwiałam każdą gałązkę i grzybka, a inni skakali po żabach bo fajnie strzelały. Nauczyciele nic z tym nie zrobili. Wszystkiemu są winni rodzice?! Niekoniecznie. Wielu z nich nie mając doświadczenia nie pójdzie w "nieznane" (czyt. do lasu) bo tak się powinno robić dla dzieci, tylko pojadą do "Małpiolandii" dla smyków. Nauczyciele nie potrafią zachęcać do poznawania przyrody, nie mają na to czasu bo mają harmonogram nauczania i basta. Wszyscy w tych czasach pędzą. Szczególnie rodzice, tych dzieci, które dopiero chłoną nauki życia, bo sami jeszcze niczego się nie dorobili i ledwo im starcza na chleb. Oczywiście nikogo nie bronię!!! Debile są i będą wśród nas. Ja miałam to szczęście, że byłam wychowywana bez "kompa" i "netu". Znam i kocham las. Umiem go szanować i życie w nim również. Mam nadzieję, że będę potrafiła zatrzymać się w tym szaleńczym pędzie i przekazać całą wiedzę synkowi, który już zaczął pytać bez przerwy: "cio to"... Fotoreportaż doskonały! jak cały blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Martynko! Wypady z Tobą do lasu były są i mam nadzieję jeszcze długo będą dla mnie wielką nagrodą i przyjemnością. Oczywiście już teraz nie pójdziemy sami, zabierzemy mojego wnusia! :))
      Fakt, że udało mi się Was wychować w poszanowaniu dla przyrody, jest dla mnie bardzo ważny. Oddałem swoim dzieciom, to co sam otrzymałem od swojego Ojca.

      Usuń
  5. Slyszalam ze ciezko wytropic lisa I nie wiem czy to prawda. Jesli prawda a ty w dodatku byles w stanie zrobic takie zdjecie, wow, zdjecie przepiekne, dziekuje Krzysiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lisy, jak każdy drapieżnik, są niezwykle czujne i skryte. Tym szczególnie nie brakuje dodatkowego sprytu.
      Rzeczywiście trudno jest je podejść, nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie znikają :) Sfotografowanie całego polowania wymagało też odrobiny szczęścia :)

      Usuń
  6. Elegancki reportaż! Szkoda tylko, że śnieg nie był głębszy! Byłby profesjonalny nur!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. da Bóg, będzie więcej śniegu, poprawimy :)

      Usuń
  7. Witaj, natrafiłam na Twój blog przypadkowo przed chwilą. Piękne miejsce w sieci tworzysz, ja też jestem zakochana w lesie, więc będę tu z chęcią wracać :). Lisy mnie zachwycają, są takie piękne. Pięknie go uchwyciłeś!
    Zapraszam w wolnej chwili do mnie, może też coś się spodoba, choć nieco inne tematy poruszam :) Pozdrawiam i życzę najlepszego na Nowy Rok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj Aklia Arcadia, cieszę się, że jesteś wśród moich Gości, jeszcse bardziej, że podoba Ci się to co robię.
      Twój blog jest kapitalny, muszę poświęcić mu więcej czasu. Na 100% się odezwę :)

      Usuń