sobota, 13 grudnia 2014

Pan Świetlisty!

Sobota ... chyba nikt z Was nie wątpił, że spędziłem ją w lesie :))) Od dawna nie miałem tak wolnej soboty jak ta właśnie. Z tego powodu bardzo precyzyjnie ją zaplanowałem. W piątkowe popołudnie rzut oka na prognozy pogodowe. Po przeanalizowaniu kierunku i siły wiatru oraz faktu, że trwają polowania zbiorowe, wybrałem się w okolice rezerwatu Kośno. Założenie było proste, w rejonie i okolicach rezerwatu prawdopodobnie pada mniej strzałów, więc zwierzyna powinna być też mniej przepłoszona. Moim pierwszym krokom towarzyszyła euforia, ponieważ zupełnie niespodziewanie słońce zaczęło przedzierać się przez chmury. To bardzo podniosło mnie na duchu. 
Od dawna nie miałem dobrych warunków świetlnych, a poprzednia niedziela była pod tym względem praktycznie 24-o godzinną nocą. Z tej właśnie niedzieli jest ostatnie zdjęcie - wiewiórka, która postanowiła spojrzeć na mnie z góry. Niesiony radosnym uczuciem zbyt dziarsko zbliżyłem się do śródleśnej polany. Młody bielik zerwał się z sosny i poszybował nad przeciwległą ścianę lasu. Decyzję podjąłem szybko. Błyskawicznie wybrałem stary świerk spod którego dziki wychodziły na polanę. W wyżłobienu umościłem legowisko z gałązek i okryłem się kilkoma dodatkowymi zakładając, że mogą pojawić się też kruki. Te jak wiadomo mają trzecie oko! Zwykle chadzam po lesie z porcją rosołową w plecaku, taki nawyk. Przecież kiedyś może mi się zdażyć, że zabłądzę i np. dopadnie mnie głód. Wprawdzie surowy ochłap kurczęci to jeszcze nie rosół, ale od czego jest wyobraźnia. Tym razem wiedziałem, że nie zabłądzę, więc skoro miałem już kryjówkę i do tego surowy fragment zwierzęcia prawie fruwającego, to nie pozostało nic innego, jak odrzucić go daleko od siebie. W tych lasach są wilki i posiadanie pachnącego mięsa w plecaku, może niepotrzebnie zwrócić ich uwagę na moją skromną i nieszukającą problemów postać. Namiastka rosołu wylądowała zatem 15 metrów ode mnie, czułem się bezpieczny :) Położyłem się w kryjówce ... czekam. Naśladuję dźwięki przerażonego lub wręcz zagryzanego zająca. W żargonie myśliwych - kniaziam, bo tak nazywają ten dźwięk. Liczę, że spłoszony bielik przyleci rozejrzeć się po okolicy. Przyleciał ... kruk! Usiadł przede mną nieświadomy mojej obecności. Nareszcie mam go! Ponieważ znalazł się dokładnie między mną, a słońcem, powstało całkiem fajne zdjęcie. Bliki światła, odbijające się od było nie było kruczej czerni piór i dzioba, stworzyły ciekawy efekt. Stąd tytuł posta - Pan Świetlisty. Przynajmniej tak mi się wydaje, że stąd ... człowiek niegdy nie może być pewny ostatecznie. Na bielika czekałem 4 godziny. Bezskutecznie. Nie pytajcie jak wygląda wstawanie po 4 godzinach leżenia w dziczym wykrocie, 13-ego grudnia. Wyłącznie dla ułatwienia dodam, że grudzień, jest miesiącem zimowym i to się nigdy nie zmienia.
Długo negocjowałem ze stawami, żeby zechciały działać. Jakoś poszło, tzn. moje ciało jakoś poszło, stawy nie działały jeszcze długo :) Około południa postanowiłem zobaczyć co słychać w głębi puszczy. Chciałem wykorzystać każdy moment jasnego dnia. O tej porze roku takie słońce, to wielki prezent. I tu czekała na mnie kolejna niespodzianka. Leśną drogę przebiegły jelenie. Rozpocząłem podchód. Po ok. 300-u metrach udało się podejść dwa młodziaki, jelonki i dumną mamę z kolejnym "w drodze". Zwierzęta w czasie tak silnych porywów wiatru są mocno zaniepokojone. Trzeba bardzo czujnie podchodzić. W tych warunkach jelenie poświęcają szczególnie dużo czasu na obserwację okolicy. Czego nie usłyszą, to wypatrzą. Ale ja dziś miałem nowe CAMO, znacznie ciemniejsze od poprzedniego. Ten wzór w ciemnym lesie sprawdził się dziś nienagannie. Efekty zobaczcie sami.











14 komentarzy:

  1. Ech, przecież kolejny raz nie będę pisała tego samego - że piękne zdjęcia, że jelenie urocze, a kruk najpiękniejszy...
    To zapytam - okolice Łajsu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Ewo, tego kruka oczywiście dedykuję Pani :) To okolice Kośno-Tylkowo.

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia, a trzecie od końca najlepsze :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję, teraz wiem, że marzłem nie na darmo :)

      Usuń
  3. Piękne... ale w tle jest coś takiego, kanciastego, co wygląda jak blok..? Ale to chyba niemożliwe, żeby taka parada zwierząt odbywała się tuż obok osiedla..? A może jednak..? To by była miła myśl..! :)
    aster

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Aster, to jest sam środek Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej. Do najbliższej drogi jest kilka kilometrów, a do osiedla z blokami kilkadziesiąt. To światło na drzewach się tak ułożyło. Nie miałbym przyjemności fotografować zwierząt w pobliżu osiedli :)

      Usuń
  4. Już trzeci raz piszę ten komentarz i go nie ma, może teraz się uda. Fantastyczne zdjęcia. W pierwszej chwili myślałam, że zrobiłeś szybki wypad w Andy a to nie lama tylko zarośnięty młody jelonek. I kruk piękny i rudzielec rozkoszny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Grażynko, nie mam pojęcia czemu są problemy z komentarzami. Już kilka razy zwracano mi na to uwagę. Tym bardziej się dziwię, że nie stosuję moderacji ani innych przeszkadzajek. Za cierpliowość i super komentarz serdecznie dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Napiszę krótko. Piękne kruczydło!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! z tej fotki sam jestem zadowolony :)

      Usuń
  7. Oczywistą oczywistością jest uroda kruka (tak trochę klasykiem poleciałam). Tylko w świetle on ci taki zszarzały wyszedł i do wrony coś mu się bliżej zrobiło. Ale dumna postawa i dziób fantastyczny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak widać wśród kruków również bywają ... szare eminencje :)

      Usuń
  8. I znów pięknie! Podziwiam za uchwycenie biegnących sarenek bez szkody na ostrości! Kruk okazały! :-)
    A tak się spytam: Jaki obiektyw miałeś w zestawie z OM-D? Tak myślę i myślę nad 40-150 i nie wiem, czy warto, czy sobie odpuścić, bo może za ciemny się okaże.

    OdpowiedzUsuń
  9. cześć Husky:) rzeczywiście w lesie jest wielkrotnie mniej światła niż na otwartej przestrzeni i zrobienie ostrego zdjęcia poruszającego się obiektu jest problemem, nawet w słoneczną pogodę. Z tymi jeleniami udało się (to nie sarny) i jestem z tych zdjęć zadowolony. Dzięki uprzejmości Olympus Polska, mam przyjemność fotografować wypożyczoną stałoogniskową trzysetą ze światłem 2,8! Ten obiektyw to torpeda. Ostrzy w ćwierć milisekundy. Jest niewiarygodnie jasny i precyzyjny. Podobno nowszy model, który wyjdzie jesienią przyszłego roku ma ostrzyć jezcze szybciej ... ja sobie tego już nie wyobrażam :) O cenę lepiej nie pytaj :)))

    OdpowiedzUsuń