wtorek, 4 sierpnia 2015

puszczańskie wieczory.

Ostatnio rozmiłowałem się w pozostawaniu w Puszczy do zmroku. Robienie zdjęć niemal nocnych przynosi mi jakąś dodatkową satysfakcję. Pomijając fakt, że w czasie upałów, zwierzyna rusza dopiero po zmroku. Fotografowanie w lesie jest trudne nawet za dnia, o wieczorze lepiej nie mówić.
Jest ciemno. To świetny poligon na opanowanie drżenia rąk, emocji i umiejętności stabilizowania aparatu. Niektórzy zabierają do lasu statyw. Ja robię tyle kilometrów, że ten wariant odpada. Korzystam z monopoda. Wieczorem jeden punkt podparcia, to często zbyt mało. Wiele zdjęć po prostu "papram". Ale gdy wyjdzie, gdy mam to co chciałem ... radość:)


Liska poniżej, początkowo ignorowałem. Byłem pewny, że to  warchlaczek. Nie przypuszczałem, że "niedolisek" będzie brnął przez gęste i wysokie trawy, na skraju ciemnego świerkowego "gęstnika"
Nie był to przyjemny spacer. Przedzierałem się przez świerkowe chaszczowisko, bo chciałem zobaczyć miejsce, w którym jelenie wycierają scypuł. A niech to! Naprawdę żałowałem decyzji. Ten lisek poprawił mi humor. Młodziaka najwyraźniej zaciekawiły dźwięki mojego się przedzierania.
Skorzystałem z okazji. Godzina 20.45 ... światła jak na lekarstwo.










 Tę sarnę "robię" już praktycznie w ciemnościach. Dzieli mnie od niej ażur świerkowych gałęzi.


W drodze powrotnej, z najwyższy trudem "zdejmuję" te dziki. Nie mam pojęcia, skąd mój aparat pobiera to światło, ale chętnie korzystam z jego możliwości :) Bardzo zdziwilibyście się, widząc w jakich warunkach powstały te dwa zdjęcia.

Na drugi dzień, wracam w to samo miejsce. W drodze do Puszczy spotykam dwa baraszkujące w świetle zachodzącego słońca, młode błotniaki stawowe.

 Nie poświęcam im należytej uwagi, bo większe oczekiwania miałem od pobytu w lesie.

Jestem na miejscu. Ewidentne skrzyżowanie dzikich szlaków. Dzieje się.
W stosunkowo widną jeszcze część wieczoru, wychodzi mi przed obiektyw ta słodycz. Zostałem zdobyty! Moje dojrzałe serce pękło - ten las mnie zdobył i już wiem, że wrócę tu jeszcze nie raz :)



Usiadłem na ziemi i czekam. Zza pleców słyszę nadchodzące dziki. Tylko one dają sobie taki komfort bezkrytycznego łamania gałęzi. Gdy idą watahą, mają wszystko w tyłkach. Zachowują się jakby świat należał do nich. Na wszelki wypadek zmieniłem pozycję. Teraz czekałem na nie na kolanach. Wszystko wskazywało na to, że wyjdą prosto na mnie. Nie miałem pojęcia co zrobi prowadząca, gdy wylezie na mnie w odległości 3 metrów. Uznałem, że siedzenie na tyłku zabiera mi 90% szans na jakąkolwiek reakcję :)
Niestety zatrzymały się. Postanowiły wyjść w innym miejscu. Ciemno było jak w szafie. Do tego zamkniętej! ISO 1250. Przysłona 4.0, czas 1/60 sekundy. Efekt mnie zadowala.





12 komentarzy:

  1. O kurka siwa! I ja jestem na kolanach! Powaliło mnie, już nie tylko szczęka mi opadła :). Ja nie mam szans na takie fotki, chociaż podejrzewam, że nie wykorzystuję możliwości swojego aparatu. Nieprofesjonalny pstrykacz ze zwykłym aparatem, ale czasem i mnie się coś uda :).
    Zakochana w sarence składam gratulacje, kolejna udana wyprawa :). Pozdrawiam, Kasia z Olsztyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! takie komentarze lubię :) Kurka siwa i te rzeczy, czyli zachwyty również w tematyce przyrodniczej :)))

      Usuń
  2. Pięknie zdjecia mimo ekstremalnych warunków:)) Słodycz na zdjęciu również mnie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się nieco nawet w niej zakręciłem :))))

      Usuń
  3. Każdemu by serce pękło. Świetnie Ci wychodzą te nocne zdjęcia i dzki super. Ze statywem przy łazikowaniu, zwłaszcza w te upały jest słabo. Ja ostatnio włączyłam redukcję drgań i zaczęłam robić z ręki, ale muszę przyznać , że znacznie częściej wychodziły ostre ze statywem, z monopodem różnie bywało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety monopod nie jest gwarancją 100% stabilizacji, ale to już zawsze coś. :) Lubię w wieczornych zdjęciach to co światło robi z roślinnością. Za dnia taka plastyka jest nieosiągalna.

      Usuń
  4. Takie przebywanie w półmroku w przyrodzie, to inna para kaloszy. Zwierzaki zachowują się wtedy naturalniej, co zresztą widać na Twoich zdjęciach. Chyba się dziś też wybiorę połazikować po łąkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa po łąkach, po łąkach to można i w nocy przy księżycu łazić :)

      Usuń
  5. A ten dyg nóżką piękności sarniej? I faktycznie roślinność super w nocy wygląda. I na zdjęciu i w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak...najlepiej rozczulic czytelnikow bloga, azeby zwiekszyc ogladalnosc! Kazdy sposob jest dobry:) A tak juz calkiem powaznie...piekne sarniatko! (P.S. Brak polskich znakow to w dalszym ciagu problemy techniczne:)

    OdpowiedzUsuń