piątek, 7 kwietnia 2017

Jeleni świt!

Widzę co się dzieje. Leśny nerwowy jakiś ostatnio.
Z jednej strony ma dużo pracy i to główny powód ograniczonych wyjść do lasu. Niby się cieszy ale od dawna na eskapady pozostały mu tylko weekendy.
Wiem, że to dla niego zdecydowanie za mało.
I dziś w końcu nadszedł ten dzień. Krótka, nieznosząca sprzeciwu gadka ze mną, czyli jego "nieleśnym ja", zwyczajnym Krzyśkiem i ... pognaliśmy do lasu.
On - Leśny i ja, wewnętrzne alter ego z natury rzeczy skazane na wieczną z nim włóczęgę.

Las przywitał nas dziś niesamowicie.
Zupełnie nieprawdopodobny koloryt budzącego się nieba zatrzymał uwagę Leśnego do tego stopnia, że zatrzymał też jego samochód.
Przecierał z niedowierzaniem oczy. Kontrasty, jakaś dwudzielność albo i trójdzielność palety barw pozostające z niewzruszoną czernią drzew lasu, tworzyły kompletnie abstrakcyjną scenerię.
Żal było zostawiać ten widok, ale Leśny gnał do swoich jeleni.
Teoria mówiła, że o tej porze będą na porębie.

Mimo nadludzkiej cierpliwości zakończonej niemal godzinnym wyczekiwaniem w bezruchu ... nic.

Po jakimś czasie, cichuteńko, ze ściany lasu wyszedł zając.

Tu światło jeszcze nie dotarło :)
ISO wprawdzie 1600 ale uwaga! - 1/6 sekundy!
Może to nie jest najpiękniejsze zdjęcie świata, ale zająca da się odróżnić od ziemi, więc nie jest aż tak źle :)))

Miał dość.
Dla Leśnego godzina w jednym miejscu jest jak wyrok. 3600 sekund bezczynności, a przecież gdzieś, tuż obok, może się coś wydarzać.
Polazł ... a ja z nim.
Opuścił teren ścisłego lasu i muszę przyznać, że miał skubaniutki nosa!

Dzisiejszy materiał idealnie nadaje się do omówienia jak ważny dla efektu fotografii jest kierunek padania światła.
Wszystkie poniższe zdjęcia powstały na przestrzeni dziesięciu minut. Różni je tylko relacja obiekt-słońce.

Dwie pierwsze foty ... no niby OK, ale szału nie ma. Fajne ciepłe niebo, jednak sama ekspozycja jeleni nudna, jakich tysiące.


No może na tym drugim, te pobłyskujące na konturach zwierząt światło dodaje nieco przypraw do dania.


Kolejne dwa zdjęcia to już zupełnie inny rodzaj przygody.
To Leśny lubi.


No i w tym przypadku, jazda bez trzymanki, czyli bardzo duży kontrast świateł między niebem, a ziemią. Gdy chce się pokazać szczegóły w cieniach, ciężko takie zdjęcie zrobić dobrze ... jak widać.  



Z nieco gorszego ale jeszcze nie beznadziejnego kąta, dał się też sfotografować zając.
Jeszcze gdzieś niebu udało się dać kontrę i w sumie podobny klimat zdjęcia.


No ale już sójka, mimo, że chwycona w ciekawym momencie ... no słabo, co tu gadać. Nie nakombinujesz człowieku, nie nakombinujesz.

p.s.
Oczywiście dorwał te swoje jelenie! Ja pierniczę, żyć bez nich nie może.
Ale znam go, jutro dzięki temu będzie totalnie wyluzowany w lesie. W zasadzie ma co chciał ;)

19 komentarzy:

  1. Zdjęcie nieba, które się budzi absolutnie mnie oczarowało. Dobra robota! :)
    Miss Planner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to młodzi mówią - się fartło ;) dziękuję i pozdrawiam - zaglądaj częściej :)

      Usuń
  2. Dobrze że Leśny trochę pary upuścił. I to w takich pięknych okolicznościach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaa, przyda mu się, ostatnio ma sporo napięć :)

      Usuń
    2. Zespół napięcia przed....:)))

      Usuń
    3. dobra, pogadam z dzikami o przedłużeniu kontraktu! ;)

      Usuń
    4. A ja przedstawię im propozycję nie do odrzucenia: albo przeryją obejście Leśnego albo niedźwiedziem opryskam całe moje obejście i będą musiały i tak na emigrację pójść. Żeby tak się z NieTuławkianinem układały??

      Usuń
  3. A ja się pytam, bo mnie dość długo nie było, id kiedy te piękne rozdwojenie jaźni trwa, czy ktoś się tym zajął farmakologicznie, czy jakieś prądy może... Czy się pogłębia?
    A tak poza tym to piękne zdjęcia światła i ten zajc boski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna, ten syndrom niestety już trochę trwa i końca nie widać :) Próbowano różnych metod, było napędzanie się na ścianę z wysuniętą do przodu głową, konkurs walenia jak dzik w sosnę, skok z drugiego piętra na główkę, a nawet upuszczanie krwi. Nie pomogło, a wręcz jest coraz gorzej. Nie, nie pogłębia się, ale nawet się z Krzychem polubiliśmy! ;) Zając też mnie dziś mocno ucieszył. ;) pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Dobrze, że zauważyłam myślnik, bo już pomyślałam, że jest was trzech. Znaczy się byłeś dzisiaj w lesie przed wschodem, to ja się pytam gdzie jest słup słoneczny który był dziś widoczny przez dobre 20 minut. Przez wzgląd na foty jeleni i czarnego zająca wybaczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy był słup, zapewne stałem już w lesie i niestety go nie widziałem, a żałuję. Czarny zając dziś rządzi, to fakt ;) dziękuję i pozdrawiam jak zwykle serdecznie :)

      Usuń
  5. Dobrze, że Leśny na chwilę wyszedł z ''jeleniowatego amoku'' i uchwycił w kadrze tego zająca i wschód Słońca ;) Niewątpliwie najlepsze zdjęcia z tej wyprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam.

    Śledzę Pana blog od niedawna i dość mocno się wciągnąłem w Pana fotografie. Czy mogę zapytać jakim sprzętem się pan posługuje ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. mam szkło 40-150/2,8 i dodatkowo używam telekonwertera x 1,4
      Razem z przelicznikiem matrycy daje to 420 mm. :)

      Usuń
  8. Świetne zdjęcia i umiejętności tropicielskie, niektóre zwierzaki podchodzi Pan na odległość " zasięgu ręki " .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, niektóre rzeczywiście udało się tak podejść, nie mam zresztą wyboru, 420 mm to nie 800 :)

      Usuń