sobota, 1 lipca 2017

dzik atlasowy i mrówcza porodówka!

Nie, nie pomyliłem się, nie miał być atłasowy. Atłas to ostatnia rzecz jaka kojarzy mi się z dzikiem :)
Zimą są fajne, kudłate i dwa razy większe. Wtedy też trzymają jakkolwiek rozumiane proporcje.
W letniej szacie kojarzą mi się z gruboziarnistym papierem ściernym, ostatecznie z szarym filcem.
Jak widzicie moje typowania trzymają się z dala od atłasów i jedwabi :)

Miniony tydzień był zakręcony jak potrójna waltornia ale szczęśliwie się skończył.
Ani razu w tygodniu nie mogłem wyjść do lasu, a i dziś pojechałem dopiero w samo południe!
Można?
No można, ale jadąc nie budziłem w sobie nadziei na szczególne obserwacje.
Wiatr duł (nie mylić z dołem) bezkompromisowo. Posiapany w szachownicę las tworzy podciśnienia i wiatr kręci jak diabeł ogonem. Trudno obrać konkretny kierunek.
Jakież było zatem moje zdziwienie, gdy zbliżając się do rzadko używanego babrzyska, zauważyłem dwie mamuśki z młodymi.

Pani dama w sentymentalnym zasępieniu roztrząsa przewagi bycia panną, którą przynajmniej od trzech lat nie jest. :)

 Przy TAKIEJ mamie można czuć się bezpiecznie i chodzić na spacery nawet w samo południe.


 Młodsza z mamusiek.


 Chyba nie przypadłem jej do gustu ... tzn. nie tyle ja, co mój zapach. Wiatr po raz kolejny uderzył z impetem bata i mniej więcej z takąż trajektorią. Za jednym zamachem był wszędzie!


 Uch! Nerw!!! Klasyczna spina!


 Ale nie wszyscy się denerwują. Luzak z liściem na grzbiecie. :))


 Młodsza nie wytrzymała.


 To co dla matki jest tylko trawą ...

... dla malucha istną dżunglą! No ale trudno, mama dała radę, to i on jakoś da :)


Nie mogłem rano wiedzieć, że w ogóle trafię dziś swoim jestestwem w las, więc wiedziony nieokiełznaną histerią wyszedłem przed dom i "zrobiłem" koziołka w uroczym światełku.
Tzn. bynajmniej nie robiłem fikołków na oświetlonej trawie! ;)



Tu wygląda jakby lewitował nad skrzypami :)

 To w ogóle fajny kozioł o długich parostkach i ...

... równie długim czasie siusiania :)
Że też mu nogi nie zdrętwiały! Sikał chyba z trzy minuty!

Po drodze radośnie machała mi pustułka. Kto widział ją w zawisie - wie :)
 



Ale i tak największe wrażenie tego dnia, zrobiły na mnie moje sąsiedzkie mrówki!
Wykorzystały wyższą "lepność" ziarenek piasku z tytułu ich zawilgocenia i stworzyły monumentalną budowlę!

To zrobiły te chodnikowe maleństwa. Takie najmniejsze mrówki na świecie :) Byłem pod wrażeniem.
Wiem, że pod tym kominem wentylacyjnym złożyły setki jajeczek. Ta budowla ma prawdopodobnie za zadanie stabilizować temperaturę ale co najważniejsze wilgotność "porodówki".
Cuda Panie cudeńka. Naprawdę nie trzeba jechać na Kilimandżaro by zachwycić się przyrodą. Howk!

12 komentarzy:

  1. Atlasowy... a ja mam swoje skojarzenia dotyczące dzików w lecie a konkretnie loch, wyścigowe :):):) Na sztych jak charty.... nie ma ich :) :) :). Cytując Kargula: "ten nasz dzik chudy jakiś jak deszczka ". Fajna relacja. Czytając byłem z Tobą i... i see you ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koziołek cudny a fotografie doskonałe. Masz rację, że u nas można znaleźć prawdziwe Cuda Natury. Mrówki czarodziejki dały popis :-) Pustułkę często widzę przy wieży pobliskiego kościoła. Prosiaczek z listkiem bezbłędny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten dzień nie zapowiadał się tak jak się skończył. Tym razem miało być marnie, a wyszło całkiem fajnie :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. czyli gladiator pociągnie jeszcze trochę :)))

      Usuń
  4. Długie ogony mają, nie myślałam, że aż tak długie :)) A mrówcza budowla jak kopiec termitów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. może to jakiś podgatunek długoogoniasty ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Maluchy to chyba zwykle dość niefrasobliwe są. Moje ostatnie spotkanie z dzikami wyglądało tak: mateczka dzicza przez drogę przebiegła. Młodziaki na drodze stanęły przed samochodem i zaczęły się zastanawiać. Może do przodu, może do tyłu, tylko nie wpadły by udać się za matką. Prześmieszne były. A tak z zupełnie innej beczki to pochwalę się Szanownemu wizytą w Lesie Warmińskim i Źródłach Łyny. W towarzystwie botano-zoo-entomo-myko-ornitologów było to bardzo interesujące doświadczenie. No i oczywiście pięknie tam jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źródła rzeki Łyny są zaiste imponujące! Te mikrostróżki wypełzające/wyciekające spod zwalistej hałdy ziemi robią wrażenie. W górach początki rzeki są nieco bardziej oczywiste. Las tam też piękny, a jeszcze być tam w takim mądrym towarzystwie, nic tylko pozazdrościć. :)

      Usuń
  7. Koziołek na oświetlonej trawie jest po prostu idealny :). A zdjęć dzików można tylko pogratulować.

    Budowla mrówek zaiste imponująca. Pozdrawiam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami światło zlituje się nad biednym fotografem i zaświeci jak trzeba :) dziękuję :)

      Usuń