piątek, 14 lipca 2017

Wilk nie dokończył posiłku.

Nie planowałem tego wyjścia.
Po południu Ania podesłała mi zdjęcie rozszarpanego cielaka z pytaniem kto zacz to uczynił?
Już ze zdjęć jednoznacznie wynikało, że wilk, ale nie byłbym sobą, gdybym już godzinę później nie zjawił się na miejscu zdarzenia.
Wilk i tak wróci do zdobyczy, jednak założyłem, że zrobi to po ludzku, czyli w nocy :)
Aniu* tę opowieść dedykuję Tobie i serdecznie dziękuję za wskazanie miejsca - cenne doświadczenie.

Noooo nie powiem, miejscówa genialna! Nie dziwię się, że wilki tu są. Zresztą miejsca, w których spotykałem wilki lub dowody ich bytności są do siebie podobne.
Teren nieatrakcyjny dla człowieka, las bardzo trudny, podmokły, wysokie pokrzywy i trawy, koniecznie rozległy grąd, ogólnie wisząca w powietrzu nieprzyjemność jakaś.
Nawet ja, "stary leśny pies", czułem się nieco nieswojo.
Gęsto rosnące ciemne zagajniki świerkowe otulające rozległy grąd, a wszystko poprzerastane chaszczowiskiem na pofałdowanym terenie. Wypisz - wymaluj idealna ostoja dla tego pięknego drapieżnika.

Ofiarą padł tegoroczny jelonek.

Jak widać, w sposób charakterystyczny dla wilka, w pierwszej kolejności odciągnięte zostały wnętrzności.
Myślę, że wilki robią to przynajmniej z dwóch powodów.
Pierwszy to odseparowanie od mięsa części, które błyskawicznie się psują, a wiadomo, że taka tusza kilka dni poleży. No ta może nie, ale większe i owszem.
Drugi, być może mimowolny, a może też wynikający z wiekowych doświadczeń, to poczęstunek dla sójek, kruków i drapoli, które dzięki temu nie będą "skrzeczały" nad głową w trakcie posiłku.

Starałem się zasiąść w nadziei, że coś się zjawi ale miejsce po byku trudne. O zdjęciach nie było mowy, a nie miałem najmniejszej ochoty aranżować okoliczności. Sądzę, że wilk w nocy rozprawił się ze znakomitą częścią zdobyczy i dziś, najpóźniej jutro odciągnie resztę w jakiś zakamarek, być może do nory, w której wciąż młodzieżówka czeka na kolację.
Swoje też zrobią pozostali przedstawiciele gatunków "wciągających" mięso, a tych nie brakuje z dzikami włącznie.

Ilość odchodów i sposób "naruszenia" ofiary wskazywały, że to dzieło jednego wilka.
Pozostaje wierzyć, że z cielakiem coś było nie tak, że był chory, a już na pewno nie trzymał się wystarczająco blisko matki.

Po detalicznym zapoznaniu się z tym terenem (wrócę tu zimą!) przerzuciłem się na "swoje" miejsca.
Dla zmiany wrażeń chciałem jeszcze tego wieczoru zobaczyć coś żywego :)

 Drągowina sosnowa. Jelenie lubią się tu ukryć. Ilość "wiatrołomowej suchociny" na ziemi nie daje tu szans na postawienie jednego cichego kroku.

 Ale zna się ten las, więc jelenie znajduje się nie tu, to tam ;)




 Długo się rozglądały i chociaż raz nie w moją stronę! :)


 Tu macie najmniejsze, rzekłbym podstawowe stado ale w pełnej konfiguracji:
- pierwsza idzie licówka czyli łania prowadząca. Jak już wielokrotnie pisałem, zawsze prowadzi tegoroczne swoje młode! Ważne, bo dzięki temu jest czujna.
- druga idzie łania, która nie ma cielaka, lub jej jest ten zeszłoroczny szpicak - dwulatek. W każdym stadzie łań, ciągną się byczki ale maksymalnie do 3 roku życia. Potem tworzą już stada kawalerskie i trzymają się z dala od łań.
- no i cielak, tegoroczny młody.
Nawet w największym stadzie zmienią się tylko ilości osobników, ale struktura będzie ta sama.

 Fraktale.


Piękny bór sosnowy oświetlony zachodzącym słońcem, które nie może już dotrzeć do wnętrza lasu.

*Ania Gdula, założycielka Fundacji Lex Nova, zajmującej się szeroko rozumianą ochroną zwierząt.

16 komentarzy:

  1. Ciekawe dlaczego ten wilk był jeden. Czy wilki bywają samotnikami? Szkoda że się nie pojawił zakapior jeden

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samotny wilk to najczęściej samiec alfa, który poluje w pojedynkę gdy samica jest w norze z maluchami. To może też w późniejszej fazie opieki być samica. Oczywiście jakiś stary samiec jak u każdego gatunku, też może wieść samotniczy tryb życia.

      Usuń
  2. Mogło być też tak, że mama zostawiła cielaka i poszła żerować. A wilk w między czasie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ja myślałam że u nas nie ma wilków, że dawno je wytępiono? Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, na szczęście są i są niezbędne i konieczne dla zdrowia lasu :)

      Usuń
  4. Rozszarpanego... ciarki po plecach chodzą. Dzisiaj rano spotkałam taką jelenią czwórkę, popatrz na fb. Dwa wyglądały tak jak Twój na 6, a dwie pierwsze to chyba łanie, ale wszystkie tej samej wielkości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałem, skomentowałem :) uwielbiam jelenie!!!

      Usuń
  5. Fotoreportaż aż miło. Zaczęło się na trzęsieniu ziemi, a skończyło na leśnym raju.

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja się pochwalę:)W zeszłym roku w marcu wilk przechodził przez moje podwórko o 11-ej w dzień!,od domu ok. 80 metrów (fakt ,że z tyłu domu ,gdzie mam zupełną dzicz tylko łąki i lasy ),nie mogliśmy uwierzyć ,że w biały dzień ,nic sobie z nas ( staliśmy opodal) nie robił ,jakby nas nie było...być może krążył w pobliżu ,bo 2 lata temu upolował jałówkę sąsiadom ,także 2 lata temu w sąsiedniej wsi wilk odgryzł psu głowę (pies tzw.łańcuchowy).Sąsiadka mówi ,że w styczniu wieczorem stojąc na podwórku słychać wycie ,ja nie słyszałam ,bo i nie mam tyle cierpliwości aby stać w zimnie ale rzeczywiście śladów wilka (jednego) zimą w pobliskim lesie widzieliśmy z mężem dużo.Wiosną tego roku widziałam dzika też w pobliżu domu sąsiadów ,wyglądał jak ten cielak na pierwszy zdjęciu ale do głowy jakoś mi nie przyszło,że to może wilk się z nim rozprawił (obstawiałam na myśliwych ,bo okres ochronny ...cóż nie raz niestety słyszałam wystrzały właśnie w takim okresie).
    Zdjęcia zachwycające!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widok wilka to zawsze ekscytujące przeżycie. Niestety sam miałem okazję to przeżyć tylko 4 razy. Zazdroszczę :) p.s. psa oczywiście szkoda.

      Usuń
  7. Szkoda, że nie udało się sfocić wilka ;) Jakoś ma pan chyba do nich pecha? Nie widziałem jeszcze na blogu zdjęć wilków. Umknęły mi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mateusz, przede wszystkim niczego w lesie nie postrzegam w kategorii pecha, a raczej szczęścia. Na końcu strony są tzw. etykiety i to jest lista opisanych i spotkanych gatunków. Znajdziesz tam też wilka. Wilka w gruncie rzeczy widziałem więcej razy, ale nie zawsze udaje się go sfotografować, to w sumie nie jest kozioł na polu :)

      Usuń
  8. Nawet oglądanie śladów obecności wilka musi być wyjątkowym przeżyciem. Z drugiej strony jednak, rozszarpany zwierzak to niezbyt miły widok. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn. tropów i śladów u nas jest dużo, w zasadzie widuję je za każdym wyjściem. To jest zawsze przyjemne, ale jednak widok wilka to widok wilka :) Jest ich coraz więcej, więc i obserwacje stają się łatwiejsze. Może Warmia pod tym względem to nie Bieszczady, ale się polepsza.

      Usuń