czwartek, 20 lipca 2017

Kozioł - myłkus, unikalne spotkanie.

Równowaga w przyrodzie być musi.
Tzn. gdyby nie nasza obecność na planecie, byłaby z pewnością :)
Ostatnio sam wprowadziłem spore zaburzenie w równowagę światowego układu sił przyrody.
Swoją niedzielną obecnością w lesie nakarmiłem setki strzyżaków i niestety tych cholernych płaskich, nie dających się strącić "końskich much", które gryzą już w momencie wylądowania na człowieku.
Wybaczcie, że używam nazwy zwyczajowej, nie poświęcę im czasu poznawczego, bo to byłby zbyt duży dla nich komplement. Gdy patrzę na ilość bąbli podeszłych płynem surowiczym, wiem, że nie zasługują nawet na ten komentarz :)
Jak one to robią??? Ledwo dotknie skóry już jesteś człowieku "ukąśnięty"!!! Niebywałe, doprawdy niebywałe.
Ale wracając do "adremu",  robiąc za karmnik i poidełko w jednym, mocno wsparłem podtrzymanie gatunku, za którym świat by nie płakał, gdyby go nie było.
Postanowiłem coś z tym zrobić i zaniechałem wyjścia do lasu ... niech głodują i w ogóle im na pohybel!

Poszedłem na pola i łąki, na tereny powszechnie zwane otwartymi. (Jakby ktoś zamykał lasy!)
Nie ukrywam, że jak ryba wody pragnąłem odpoczynku od insektów!
I co?
Jeszcze nie wybrzmiał trzask zamykanych drzwi mojego autka, a już usłyszałem to czego tego dnia właśnie nie chciałem słyszeć.
Parny i mglisty poranek ... komary!!!
Nie wiem czy coś jest nie tak z moją krwią, może mam pH-ową grupę krwi, może emituję jakieś wabiące komary subdźwięki ... nie mam pojęcia.
Od zawsze jednak było tak, że gdy jako młody człowiek spałem np. na OHP-ie w wieloosobowej sali, w której egzystowała jedna komarzyca, która mogła pławić się w nadmiarze wyboru, to ona wcale się nie pławiła, nie traciła sekundy czasu na jakiekolwiek wybory!
Ona leciała najkrótszą trasą do mnie i ... wiadomo!
Gdy skończy mi się koncept na zarabianie, będę się wynajmował jako lep na komary!

No nie powiem, poranek był urokliwy, co postaram się oddać kilkoma pierwszymi zdjęciami.






Taka ilość wilgoci powoduje, że owady, których machanie skrzydłami zużywa totalne ilości energii, a co za tym idzie, też wody, mają zagwarantowane lepsze studzenie i w pakiecie poidełko na każdym listku!
To pozwala im aktywniej i na dłuższych odcinkach szukać ofiary. I znajdują ją, tylko się grzecznie pytam, dlaczego to zwykle jestem ja?!?!?!?!?

Na drugim końcu pola zauważyłem majaczącą postać koziołka.
Aby do niego dotrzeć, musiałem przejść kilometr wilgotnym, porannym lasem liściastym.
Wiedziałem co to oznacza.
Nie umiem jednak rezygnować z okazji - oczywiście poszedłem!
Gdy dotarłem do polany, dłonie miałem dwa razy większe. Komarzyce "waliły" nawet w twarde poduszki dłoni!
Na szczęście przyroda jakimś niepojętym algorytmem dąży do wyrównywania energii.
Pobrał ją od mnie w postaci krwi, a oddała w postaci cudownych spotkań i obserwacji.
Jako nastolatek chodziłem do sklepu łowieckiego i kupowałem niemiecki tytuł "Wild und hund"
Ni w ząb nie rozumiałem tego języka, (do dziś nic się nie zmieniło) ale w latach stęchłej komuny ten poziom poligrafii był szokiem. Zdjęcia zwierząt były zniewalająco dobre.
Pamiętam fotografię pewnego koziołka. Wtedy rodziły się moje pierwsze marzenia o tym, że kiedyś zrobię takie zdjęcie!
Nie zrobiłem, ale dzisiejsze spotkanie miało cechy unikalne - trafił mi się myłkus!
To spora niespodzianka i ogromne fotograficzne trofeum.

W trudnym otwartym terenie miałem więcej szczęścia niż rozumu. On z jakiegoś powodu zdecydował się iść w moją stronę. Genialnie!
Koloryt porannego słońca i mgła w drugich planach zrobiły za mnie całą robotę :)





W trakcie szczekania na mnie :)))



Polecam film poniżej, ponieważ zawiera kompletne spektrum zachowań zaniepokojonego kozła.
Jego zmyłki i grę w udawanie, że nas nie kontroluje, szczekanie i w ogóle wszystko :)

FILM FILM FILM:
https://youtu.be/HFUk1JeEmBg 

Oczywiście zrobiłem mu ponad setkę zdjęć, ale nie spodziewałem się, że wracając do autka, spotkam kolejnego kozła.
Tym razem regularnego szóstaka w świetnej kondycji i pięknych parostkach.

Zanim jednak do niego trafiłem, spotkałem świeżuteńki trop wilka. Spotykam je za każdym razem w lesie i nie robiłbym z tego ambarasu, gdyby nie fakt, że to wszystko co tu pokazuję, działo się w bezpośrednim sąsiedztwie miasta, niemal w lesie miejskim, kilkaset metrów od budowanej obwodnicy. Obecność wilków akurat w tym miejscu bardzo mnie zaskoczyła.

 
Gdy był nieco dalej, trudno było go wypatrzeć, "tonął w bukietach kwiatów" jak kartka z życzeniami.

Gdy się nieco zbliżył, lśnił w pełnej krasie.
Kwiaty stworzyły mu niepowtarzalną scenerię sesji :)

 Gdy już usiadłem w samochodzie, odizolowany od bzyków i szczęśliwy z przeżytych obserwacji, pomyślałem, że nie ma nic za darmo, trzeba ponieść cenę za takie chwile.




23 komentarze:

  1. Piękny koziołek - unikatowy :) Teraz jest sezon polowań na nie, więc pewnie nie przeżyje, bo panowie ze sztucerami najchętniej strzelają do myłkusów, bo to rzadkość i mają z nich "fajne trofea". Ja wolę, jak pan trofeum zdjęciowe, pozostałych nie akceptuję ;)
    Wilków jest coraz więcej, w lasach w mojej najbliższej (bo w dalszej były i są ;) ) okolicy nie było wilków, teraz się pojawiają. Wiosną ludzie w sąsiedniej wsi widzieli watahę, a ja tropy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kozioł to moje rzeczywiste trofeum. Najważniejsze, że po spotkaniu ze mną pozostał przy życiu i być może spotkanie z nim jeszcze kogoś tak ucieszy.:)

      Usuń
  2. A nie owczarka alzackiego? - ten wilczy trop? :-). Przedarłszy się przez roje insektów, z przyjemnością przeczytałem o koziołkach. Ten,któremu rożek się nie wykluł, ma pewnie przechlapane, znając naszych "opiekunów" przyrody ze sztucerami. Myśliwy ma prawo zachorować, miewać gorsze okresy w życiu. Koziołek już niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też do tego kozła musiałem się przedrzeć przez roje :))))
      Poroże myłkusowate jest spowodowane np. jednostronnym wnętrostwem lub innymi problemami z układem płciowym i dlatego są objęte odstrzałem selekcyjnym.
      Ten kozioł ma 4 lata i do tej pory przeżył, może mu się uda dłużej ale "karabinieri" właśnie postawili tam zwyżkę ...

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. o rany, dawno Cię nie widziałem, ale miło :)

      Usuń
  4. Filmik rozbawił mnie do łez. Koziołkowi chyba tak wesoło nie było. Cudne fotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ale też jak widzisz nie uciekał gdzie pieprz rośnie :) Odbiegł 20 metrów i się zatrzymał, ba, zaczął iść w moją stronę, więc chyba zbyt dużego stracha mu nie napędziłem :)

      Usuń
  5. A, może mu się uda, u mnie dwa lata temu było kilka myłkusów, a za rok wszystkie były zdrowe aż miło. Fotki prześliczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mu kibicuję, polubiłem go za to zuchwalstwo. W zasadzie to chyba jesteśmy kumplami :)

      Usuń
    2. zgadza się, są rodzaje deformacji, które nie są związane z jakimś stanem przewlekłym i po zrzucie, samiec może nałożyć normalne, zdrowe poroże i oby tak było i w tym przypadku.

      Usuń
  6. Śliczny koziołek na tle wspaniałego krajobrazu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to jest, że na wiosnę komarów nie ma, a dopiero w lecie i we wczesnej jesieni się uaktywniają? Coś się poprzestawiało??

    Oba kozły śliczne, ten pierwszy w ogóle wow. Trzymam kciuki za to, żeby udało mu się przetrwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś się nie zastanawiałem, ale od kilku lat owady atakują znacznie później, a przynajmniej mam takie przekonanie :)Mam zapas krwi - przetrwam, ale dziękuję :)

      Usuń
  8. Noooo, zdjęcia koziołka pierwsza klasa! Cudowne światło i sam model też dużo pokazał i ładnie zapozował. W ogóle całe te obszary otwarte są warte odwiedzenia jak widać. A co do insektów - też tak miałem w dzieciństwie - jak coś miało na kimś usiąść, to siadało zawsze na mnie. A jak już ugryzło, to bąbel na pół ręki. Teraz na szczęście już tak nie mam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już tracę nadzieję, że to się kiedyś zmieni :))) Zazdroszczę! Za koziołka dziękuję :)

      Usuń
  9. Zanim zobaczyłam zdjęcia zastanawiałam się co to "myłkus", teraz się domyślam. Zdjęcia piękne, ja w takich warunkach zapewne szalałabym z macro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. makro mogłoby tu zdziałać cuda, ja jestem stety-niestety długoogniskowy, choć często tego żałuję :)

      Usuń
  10. Niesamowicie się zachowywał a filmik świetny :D

    OdpowiedzUsuń