poniedziałek, 5 marca 2018

Jelenie uciekły z lasu.

Powszechnie jelenie uważa się za zwierzęta typowo leśne.
To oczywiście racja, tak należy je postrzegać.
Jednak warto podkreślić, że w przyrodzie nic nie jest constans. Zwierzęta, do pewnego momentu, radzą sobie całkiem dobrze z antropopresją. Z jednej strony drogi szybkiego ruchu, budownictwo w terenie, suburbanizacja, tzw. kolonie i trend budowania firm z dala od skupisk ludzkich i osiedli, powodują oczywiste rozdrobnienie środowiska naturalnego. Z drugiej strony są okresy, w których my, ludzie, aktywniej penetrujemy to co zostało jako fragmenty natury.
Aktualnie presja w lesie jest szczególna. Niekończące się polowania na dziki, zbieracze poroży to tylko część leśnej codzienności. Nieprzerwanie funkcjonuje gospodarka leśna, czyli zręby, trzebieże i prace pielęgnacyjne lasu. Do tego my, leśne foto-łaziki, surwiwalowcy, spacerowicze, niestety quadowcy i endurowcy i wiele innych okoliczności o kłusownikach nie wspominając.
No może niezręcznością jest wymienianie fotografów w jednym zdaniu z ewidentnie źle się kojarzącymi, ale prawda jest taka, że wprawdzie najmniejszą, ale presję również czynimy.

Te wszystkie aktywności razem wzięte, powodują, że zwierzęta nie tylko przestawiają się na tryb nocny, ale również szukają spokoju poza lasem.
Zarówno dziki, jak i jelenie, świetnie czują się na terenach rozległych trzcinowisk czy polach.
Jeżeli ogromne obszary polne lub łąkowe są ozdobione większymi remizami, grupami drzew, stwarza to doskonałe warunki nie tylko dla saren, ale również jeleni.
Dziś zająłem się takimi właśnie jeleniami. Natchnęło mnie do tego poprzednie, przypadkowe spotkanie z nimi na bagnach i trzcinowiskach, których na Warmii i Mazurach przecież nie brakuje.

Wybrałem się by precyzyjniej spenetrować tzw. teren otwarty.
Ilość tropów na polach jedynie potwierdziła słuszność i oczywistość wyboru.

Zanim słońce zabrało się do pracy, doszło do pierwszego spotkania.
W niebieskiej fazie doby może trudno o "brzytwiastą fotę" ale przyznacie tercet trafił mi się iście egzotyczny ;)

To byk o bardzo ciekawym porożu. Czternastak nieregularny o imponująco długich opierakach.
Z tego ujęcia widać jak ma nagmatwane na prawej tyce. :)

Klasyczne chabaziowsko, w którym jelenie czują się nie gorzej niż w lesie. Żeby było jasne, do wsi nie było dalej niż kilkaset metrów.

Tu zupełnie inne byki, kilka kilometrów dalej.
Próba podejścia takiej "paczki" nie ma najmniejszego sensu. Świetny wzrok pozwala im obserwować nas z kilkuset metrów. To jeden z gwarantów bezpieczeństwa w terenie otwartym. Nie bez kozery "chadzają" szczytami moren. :)

Oczywiście sarny, nasze najmniejsze jeleniowate, opanowały przestrzeń otwartą w stopniu doskonałym.
Są czujne, bystre i bardzo szybkie. Można by rzec przysposobione do tych warunków.

Miesiące zimowe są doskonałą okazją do obserwacji saren w dużych stadach, tzw. rudlach.


 Koziołki trzymały się lekko na uboczu.


 Niby szaro, niby ponuro, a jednak jak zwykle pięknie! Taka kraina. :)


 Umaszczenie sarny wpisuje się idealnie w kolorystykę trzcinowisk i suchych traw.
Naprawdę trzeba się wysilić, by je tam dostrzec.
Przy okazji ciekawostka, ten pierwszy z prawej to jednorożec. Jednoparostkowiec by być precyzyjniejszym ;)


 Czasami pojedyncze drzewko robi za naszą jedyną szansę na podejście tych "czujników" w terenie.
Łatwo nie jest :)))

 Każde zakrzywienie terenu jest sposobnością na ukrycie się i obserwację.


Ale gdy człowiek się skupi odpowiednio i uprze, a tej cechy mi nie brakuje, to i bezpośrednie spotkanie okazuje się możliwe.
Przyznacie, że to przepiękne zwierzęta. A o tej porze, gdy budowane poroże jest w zamszowym scypule, budzą szczególny zachwyt.




 Uspokajam, że "wczesne żurki" lub te, które po prostu nie odleciały, mimo serii mrozów, radzą sobie jakoś.

A tu ciekawostka w nawiązaniu do poprzedniego wpisu. Udało mi się rzutem na taśmę, udokumentować zjawisko, o którym pisałem. Wyraźnie widać, jak na skutek załamywania się fali w gęstej atmosferze, słońce sprawia wrażenia spłaszczonego. Jest zdecydowanie eliptyczne i przy okazji wydaje się ogromne.


28 komentarzy:

  1. Fajny wpis i fajne fotki. Cieplej na sercu się robi. Tylko że jak pomyślę o tych z PZŁ, to frustracja wraca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Ale PZŁ ma teraz rozłam we własnych szeregach i mam nadzieję, że upadnie. Chciałbym doczekać nowej struktury, rządzącej się nowymi zasadami, inną etyką, inną misją, funkcjonującą wg. akceptowalnych reguł. To najwyższa pora by wyplenić z szeregów myśliwych usankcjonowanych kłusoli, układowczyków, nomenklaturkę i nieakceptowalny kodeks moralny. Znam myśliwych, którzy mają zasady, które uspokajają mnie, że myślistwo może mieć normalną twarz i powszechną akceptację. Są kraje, w których to tak funkcjonuje. Można?

      Usuń
    2. Można. Myślę, że opór społeczny zmusi ich do zmiany modelu łowiectwa w Polsce. Przez dwa lata swoją butą zrobili sobie nieakceptowalną mordę. Najwyższy czas na etycznych myśliwych a nie prymitywnych mięsiarzy.

      Usuń
  2. Że im nie zimno... podziwiam dzikie zwierzęta, w lesie niby cieplej ale tak na otwartym polu?
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy silnych wiatrach gdy temperatura jest niska chowają się mimo wszystko w np. młodnikach.

      Usuń
  3. Wszystkie te czynniki mogą wywołać czasem w CZŁOWIEKU dużą nerwicę. Ciężko patrzeć na to jak z dnia na dzień ginie wszystko co kochasz i cenisz. Była alejka stuletnich lip, teraz jest aleja pieńków. Był fajny skraj lasu, teraz nowe osiedle. Był leśny matecznik, teraz autostrada. Była puszcza, teraz wielka plansza do szachów. Było dziewicze jeziorko, teraz jest tam ośrodek wczasowy dla rozleniwionych turystów. Była meandrująca się rzeka, teraz jest prosty rów. Były dziki, teraz nie ma... Można tak wymieniać jeszcze naprawdę dużo, ale będę tego robił, bo to żadna przyjemność. Ludzie... ciekawe kiedy zrozumieją jak wiele codziennie tracą... :(
    Na pierwszym zdjęciu świetnie widać, jak różnią się od siebie twarze jeleni, każda jest inna i unikatowa, jak ludzka. Można rozróżniać je w lesie po twarzach jak ludzi na ulicy. :)
    Z przyjemniejszych wiadomości jest jeszcze to, że w najbliższej okolicy mojej wsi, myśliwi chyba również nie chcą tracić dzików, bo z tego co widzę, nie jest z nimi NARAZIE aż tak źle, choć na pewno o wiele gorzej w porównaniu z poprzednimi latami. Ostatnio jednego widziałem, a tropów jest całkiem sporo. Może nie celowo nie wykonują planów odstrzałów. Do tego, znalazłem ostatnio dwa karmiska w pobliżu których nie ma żadnej ambony! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mateusz, bądź bardzo Cię proszę ostrożny. Dzikie nęciska, szczególnie w oddaleniu od ambon mogą robić kłusownicy. Trudno znaleźć inne uzasadnienie. A co do twarzy jeleni - ciekawe spostrzeżenie :)

      Usuń
    2. Nie wszystkie miejsca karmienia są nęciskami służącymi do polowań. Są też tzw. pasy zaporowe (służące zatrzymaniu zwierzyny, aby nie wychodziły na pola), są też miejsca dokarmiania zwierzyny, w których się nie poluje (tylko dokarmia, zimowe dokarmianie, aby utrzymać wysokie stany). Jeśli są podejrzenia, że nęcisko służy kłusownictwu to można to zgłosić do miejscowego nadleśnictwa, lub koła łowieckiego (myśliwi nie lubią konkurencji). Pozdrawiam i zapraszam na swojego bloga o lasach: https://polskielasy.wordpress.com/

      Usuń
    3. Panie Krzysztofie, dziękuję, zawsze staram się być ostrożny. :) Te akurat nęciska, są raczej uzupełniane przez myśliwych, ponieważ ktoś uzupełnia je regularnie traktorkiem. Jedno na prywatnych polu, na skraju lasu, drugie dalej w lesie. Przy każdym stoi bela siana, przyczepka kiszonki i sterta jabłek. To raczej nie są dzikie nęciska. Co nie zmienia faktu, że nie ma przy żadnej z nich ambony albo zwyżki.
      Polskielasy - ostatnimi czasy ciężko o karmiska niesłużące do polowań. Jedno z tych nęcisk, te które znajduje się na polu jest w takim położeniu, że raczej przynęci jeszcze więcej zwierząt, niż zatrzyma. ;)

      Usuń
    4. polskielasy - z pewnością będę odwiedzał - dziękuję:) Dziękuje tez za uzupełnienie informacji o nęciskach, chociaż przyznaję, że jak żyję i łażę po lasach tych zaporowych nie spotkałem. Oczywiście paśniki służące li tylko dokarmianiu jak najbardziej :)

      Usuń
    5. Pasy zaporowe to nie są typowe nęciska, często można je spotkać i przejść koło nich nawet o tym nie wiedząc. Najczęściej wykorzystuje się w ich przypadku pasy przeciwpożarowe (takie orane dwa razy do roku, aby pozostały w "czarnym ugorze") lub nieużywane drogi leśne. Pas taki ora się dosyć często i wysypuje małe ilości pożywienia (najczęściej chyba kukurydza) rozproszone tak, aby zwierzyna dużo musiała go szukać i "zmarnowała" czas przeznaczony na wyjście na pola. Głównie przygotowywane są dla dzików.

      Usuń
    6. a widzisz. Pasy popż oczywiście znam, nie widziałem tam do tej pory wysypki karmy ani nawet śladów buchtowania. Fajnie, że to opisałeś. Człowiek uczy się całe życie :)

      Usuń
    7. Takie orane pasy przeciwpożarowe również znam, widziałem kilka razy, ale nie było na nich żadnej karmy, tym bardziej śladów buchtowania. Jednakże niejednokrotnie widziałem powysypywaną kukurydzę na leśnych drogach. Nie wiedziałem czemu to miało służyć, ale teraz już wiem, dzięki. :)

      Usuń
    8. Miło było pomóc. Często karmy nie widać bo jest na bieżąco przyorywana. Oczywiście nie wszystkie pasy przeciwpożarowe są wykorzystywane jako pasy zaporowe, tylko sporadycznie. Dzięki za odwiedziny mojego bloga. Ja też tu będę wpadał. Pozdrawiam i życzę miłych i owocnych spotkań z przyrodą.

      Usuń
    9. z przyjemnością będę czytał, szkoda, że nie można u Ciebie zostawić komentarza.

      Usuń
    10. Dziękuję jeszcze raz. Komentarz można zostawić odpowiedni "przycisk" jest pod tytułem (muszę tylko znaleźć jak zrobić, aby były widoczne bo obecnie ich nie widać). Chciałbym jeszcze nawiązać do wzrostu poroża jeleniowatych (komentarz Marii). Wzrost tak naprawdę jest zdecydowanie szybszy niż rok czasu. U jelenia utrata poroża następuje w okresie styczeń-kwiecień, a nowe wytarte jest już w sierpniu, u daniela jeszcze szybciej, gdyż utrata w okresie marzec - maj, nowe też w sierpniu. Z ciekawostek jest taki gatunek jelenia z Azji zwany jeleniem ojca Davida, Milu chińskim lub pere Davida, który nie dość, że ma bardzo nietypowe poroże to jeszcze nakłada je dwa razy do roku (to jest tempo).

      Usuń
    11. Zajrzałem, wpisy całkiem ciekawe, będę odwiedzał. Później poeksperymentuję z komentarzami. :)

      Usuń
    12. Dziękuję i zapraszam :).

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia saren obojga płci. Chociaż dużo mniejsze od jeleni, budzą pozytywniejsze emocje niż jelenie, ze względu na urodę. Za to jelenie wywołują większy podziw ze względu na wspaniałe poroże. Krajobrazy i zdjęcie zachodzącego słońca, cudne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachwycam się pierwszą fotką. Podziwiam też umiejętności, że udało Ci się podejść tak blisko. Miło nacieszyć oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą pierwszą fotą to jest tak, nie ma człowiek szczęścia, nie ma, tylko tyłki i tyłki aż nagle ma szczęścia więcej niż rozumu i tak powstaje zdjęcie takie jak to pierwsze. Ciesze się, że się podoba :)

      Usuń
  6. Młode poroża jak zamszowe:-) zadziwia mnie ten cud natury, aż wierzyć się nie chce, że w ciągu roku takie gałęzie potrafią urosnąć na głowie jelenia:-) cudny widok, dostojne jelenie na szczycie moreny; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, tak jak piszesz, to jest jeden z cudów natury! :)

      Usuń
  7. Przepiękny białogłowy byk z pierwszego zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tymi bykami to w ogóle trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno. :)

      Usuń
  8. Oj, ile tego wspaniałego ziarna! Dobrze, że świetnie widzę bez okularów :-) Jestem krótkowidzem. Napatrzyłam się na piękne zdjęcia wspaniałych zwierząt! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było bardzo udane wyjście :) Dziękuję Mario!

      Usuń