niedziela, 11 marca 2018

Więcej zaufania!

Jestem obywatelem pewnego kraju w środkowej, można by rzec, Europie.
Moja natura obserwatora nie uruchamia się w momencie, gdy wchodzę do lasu, ponieważ ta tzw. natura jest czymś, co w ogromnej mierze funkcjonuje niezależnie od naszej woli.
Wstaję więc rano i ... obserwuję.
Wszystko, w tym przede wszystkim moje otoczenie, ze szczególnym naciskiem na to, co dotyczy mojej rodziny, pasji, środowiska naturalnego, w jakimś zakresie polityki również.
Trzymając się z dala od krytykanctwa, a nawet opowiadania się za czy przeciw komukolwiek, (no, może z pominięciem ministra Szyszki, bo ten rzeczywiście poniżał nas jako ludzi inteligentnych obrażając tę właśnie inteligencję odbiorców swoich bredni) moim, jak każdym obserwacjom, towarzyszą pewne wnioski.
Weźmy pierwszą lepszą sprawę - modne aktualnie ASF i zaklinanie rzeczywistości.
Chyba dziecko wie, że największą przyczyną sprzyjającą rozprzestrzenianiu się wirusa jest człowiek i jego niedbalstwo. Nie sugeruję, żeby w związku z tym myśliwi strzelali do ludzi. I tak zdarza im się to zbyt często.
Dlaczego zatem wybrano dziki jako kozła ofiarnego tej afery?
Powód pierwszy to kasa, kasa i jeszcze raz kasa.
Wyobraźcie sobie jakim nakładem finansowym odbyłoby się masowe, efektywne szkolenie i zmiana zasad funkcjonowania hodowców, spedytorów odpadów, zwłok zwierzęcych, odchodów, producentów pasz, utylizatorów, i wielu wielu jeszcze struktur zaangażowanych w proces z ubojniami włącznie.
Szkolenie, szkoleniem, ale trzeba wprowadzić zasady bioasekuracji na każdym szczeblu, uruchomić skompromitowane póki co służby sanitarno-weterynaryjne, sfinansować ich efektywną pracę.
Przestrzeganiem i kontrolą bioasekuracji też ktoś musiałby się zająć! Też kasa.
Rolnicy narzekają, że bioasekuracja obniża ich zyski. Może mają rację, ale ponieważ zawsze narzekają i na wszystko, nikt ich nie słucha. Temat jest bardziej skomplikowany.
Nie jest moją intencją naszkicowanie całego obszaru kosztów związanych ze zmianami jakie musiałyby zajść, by czynnik ludzki ograniczył wpływ na rozwój ASF, a jedynie wskazać, że byłoby to baaardzooo drogie.
Co było zrobić taniej?
Taniej było posłużyć się myśliwymi, wykorzystując ich i tak naturalną potrzebę zabijania zwierząt.
Oczywiście wiem to dobrze, że wielu myśliwych puka się w czoło i nie jest w zgodzie z masową egzekucją, która trwa już trzeci rok. Przypomnę, że już minister Grabowski (ekonomista z wykształcenia, poprzednik Szyszki) zmianami okresów ochronnych loch, zezwolił na zabijanie matek prowadzących młode jak i prośnych. Ale teraz posunięto się znacznie dalej - teraz płaci się 650 zł nagrody za zabicie ciężarnej lochy!
Wróćmy do adremu - myśliwi chcą mieć zwierzynę w łowisku i wiedząc, że dziki są tylko kozłem ofiarnym, nie chcą brać udziału w tej tragifarsie.
W środowisku myśliwych jest jednak wystarczająca grupa niezbyt lotnych w świadomości mięsiarzy, dla których obecna polityka to woda na młyn ich żądzy krwi. Do tej pory funkcjonowali w świecie norm i zakazów, a tu proszę - hulaj dusza, piekła nie ma! Można rozstrzelać całą rodzinkę, a za ciężarną mamusię jeszcze dostać nagrodę! Tak wygląda raj zwyroli!!! Działa? ... no niestety działa!
Czy trwająca rzeź dzików ograniczyła ekspansję wirusa?
W najmniejszym stopniu ale maluczkim w to graj, a i PR-owo zawsze można powiedzieć, że coś robi się przecież.

Gdyby to był koniec kompromitacji jaką karmią nas rządzący ... ech.
Na wszelki wypadek, gdyby ktoś jeszcze nie zrozumiał, że "górze" brakuje kompetencji, wymyślili kolejną farsę - mur polski!
Chińczycy popadną w kompleksy :))))) Anglicy też! (Hadrian Wall)
Na całej wschodniej granicy od Bałtyku do Bieszczad za pieniądze podatników w wysokości przekraczającej 200 mln. złotych zostanie postawiony płot z siatki. Delikatnie tylko podpowiem, że 200 milionów złotych zaangażowanych w bioasekurację, która póki co jest niedopracowana i dziurawa, zrobiłoby wrażenie. Ale nie, nie o to chodzi. Powiedzieli, że winny jest dzik i trzeba konsekwentnie brnąć w tę grę. A wystarczyło pójść do lasu i poprzyglądać się, czy grodzenia są skuteczne. Zapytać Pana leśniczego - wie przecież, bo grodzi i głównie łata dziury, podkopy i zgniecenia od idących górą łosi i skaczących jeleni. Wiem, że mają zrobić to z podmurówką, ale siatka ma być ta sama. Osobiście widziałem, co zdeterminowany dzik robi z taką siatką. Dlaczego na odcinku litewskim nie będzie płotu??? Nie wiem, ale gdyby ten płot okazał się fiaskiem, a okaże się, to będzie czym się tłumaczyć i to pewnie strategiczne zadanie dla "litewskiej dziury".
Pomijając to wszystko, każdy wie, że zwierzyna w nocy podchodzi do domostw, chodzi ulicami, dziki też. Dróg międzynarodowych wygrodzić się nie da. Przejdą i już. :)
Już Wam mówię - to będzie klasyczne wyrzucenie publicznych pieniędzy w błoto.
Czemu ja o tym piszę?
Bo czasami gdy jestem w terenie, patrzę na poranioną przyrodę, myślę o takich sprawach.
I wtedy nie chce mi się ani skupiać na zdjęciach, ani szukać wybranych fragmentów piękna.
Nie wiem co mam robić, bo w politykę nie pójdę, a patrzeć na to i udawać, że wszystko jest OK, nie da się. Czas upływa, głupoty wokół jakby coraz więcej.
Najpierw napisałem tytuł, bo myślałem, że napiszę o czymś innym, a poszło jak poszło.
Chyba mi się spontanicznie ulało :)
Więcej zaufania ... Drogi Rządzie, więcej zaufania do wiedzy ludzi wykształconych gruntownie, do doświadczeń innych krajów, do inteligencji społecznej! Ten numer nie przejdzie. Głupich nie sieją!

A teraz chwila relaksu :)
Dzień ptasi.

Moje próby spanoramowania tych szturmowców długo spełzały na niczym!

 Mazurek lekko zdziwiony :)


 W ten oto sposób paszkot przyczynił się do rozprzestrzenienia nasion jemioły.
Niestety nie wiem czemu okazał mi dezaprobatę robiąc to tak ostentacyjnie :)

 Sołtys - odmiana barwna kaczki krzyżówki, na skutek genów kaczki domowej. Mieszańce są płodne, więc geny zwiększają zasięg. Analogia do łaciatych dzików.


  Trznadle już trelują :)


 Taaaak.


 W szacie godowej. Już kiedyś pisałem, one się nie pierzą na okres godowy, to efekt wytarcia piór szaty spoczynkowej.


 Paszkot - największy i wg. mnie najpiękniejszy drozdowaty w Polsce.



A w lesie ... cisza. Widziałem kunę i jelenie ale zdjęcia nie nadają się do publikacji :)

16 komentarzy:

  1. Dziś zachwycam się kaczuszkami i poznaję nowe gatunki ptaków. Miła dla oka lekcja. Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy przyczyniam się do pogłębienia jakiejkolwiek wiedzy, to cieszy mnie najbardziej :)

      Usuń
  2. Udostępniłem, bo temat ważny nadzwyczaj.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie lubiłam gdy myśliwi przemierzali nasze pola. Lubię zwierzęta i ptaki, nie lubię zabijania!!! Wpisałam Twój blog na listę ulubionych, bo moja wiedza jest słaba w tym zakresie, u Ciebie można poczytać, a i fotografie są niezwykłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło Barbaro, witam i tym bardziej serdecznie zapraszam :)

      Usuń
  4. Ech, najgorsze te grodzenia - słynna już akcja uratowanego wilka spod Torunia przez p. Kostrzyńskiego też była wynikiem odgrodzenia wilków (i mnóstwa innych zwierząt) od ich domu... Liczba tropów pod nowo postawioną siatką mówi sama za siebie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. O! i szpakowie przylecieli:-)
    Lubię tu zaglądać, bo dowiedziałam się chociażby o tym, że domniemany przeze mnie kwiczoł to paszkot:-) aż to dziadyga, to on roznosi jemiołę po moich starych jabłoniach:-)
    I otwierasz oczy na pewne sprawy, o których nie miałam pojęcia ... może społeczny sprzeciw powstrzyma te obłąkańcze pomysły; a za te ciężarne matki dzicze, i prowadzące młode ... do lochu bym o chlebie i wodzie ...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano przylecieli :) Wiesz, że ja np. bardzo lubię szpaki. Gdy mam okazję oglądać ich ogromną chmurę, widowisko jest unikalne. Wiem, że sadownicy są innego zdania, ale cóż, gdyby nie było ptaków, mieli by poważniejszy problem.

      Usuń
  6. W jakiś sposób przyczynił się pan tej sprawie pisząc ten tekst. Wyświetleń bloga jest przecież tysiące, zawsze jakiś odsetek niedoinformowanych czytelników się nawróci. :) Tekst dogłębny, sięgający istoty całej akcji z ASF i nagonki na biedne dziki. Ja też czasem w lesie mam taki czas przemyśleń, kiedy znajdę się na większym wyciętym zrębie, albo pójdę do lasu i nic nie zobaczę. Chociaż, mimo wszystkiego mam szczęście ostatnio do dzików. Tropy widuję, a w piątkowy wieczór nawet jednego widziałem. Ale to nie zmienia faktu, że z nimi coraz gorzej w naszych lasach.
    Ujął pan bardzo wymownie w tym wpisie dosłownie wszystko, że nie mam czego już poruszyć w tym temacie. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak to odebrałeś. Spotkań z dzikami mocno Ci zazdroszczę, ja ich nie widziałem już dawno.

      Usuń
  7. Teraz wiem, dlaczego u nas coraz więcej jemioły na drzewach :-). Mnie już nic nie zdziwi, jeżeli chodzi o polityków PiS z ich wodzem na czele :-(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niezmiennie dziwi krótkowzroczność ludzi jako gatunku.

      Usuń
  8. Podobała mi się ostaatnio decyzja wojewody lubelskiego który zakazał polowania na dziki bo sluzby wet wskazały na nieskuteczność zabijania dzików w zwalczaniu ASF. Okazuje się że niektórzy władcy czytają nawet ze zrozumieniem. A moje podwórko po miesiącach posuchy od wczoraj ponownie zryte , czyli dziki jeszcze są ufff

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całe szczęście, że jeszcze gdzieś są :)

      Usuń