niedziela, 22 czerwca 2014

zrobić portret ... zającu ... zającowi ...

Są takie zwierzątka, które trudno jest sfotografować z bliska. Na myśli mam bardzo bliskie blisko.
Takie szczególnie najbliższe blisko. Można przecież tak zrobić portret hmmm ... na przykład pomrowowi ... pomrowu, o winniczku nie wspomnę. Ale zającu ... zającowi trudno.
Abstrahując na chwilę od zająca, kiedyś, jak już będę majętny, ufunduję całkiem fajną nagrodę za wykonane z bliska zdjęcie kosa w lesie. Na tym etapie to nieosiągalny dla mnie ptaszek.
To jak próba sfotografowania jaskółki w locie czy kreta w norze. Pewnie nieco przesadzam, ale kos w lesie jest rzeczywiście trudnym przeciwnikiem. Jednym z tak płochliwych zwierząt jest bez wątpienia zając w swoim środowisku. Natura wyposażyła go w lęki i narzędzia, które je karmią ... te lęki.
Świetny wzrok i przede wszystkim słuch. Momentami mam wrażenie, że zając ma uszy (słuchy) połączone bezpośrednio z łapami, czyli w żargonie łowieckim skokami. Gdy tylko jakiś dźwięk go zaniepokoi, startuje jak strzała i tyle go widzieli.  Szczęśliwie raz na jakiś czas zdarza się też, że zastygnie w bezruchu złożywszy wspomniane słuchy po sobie. To okoliczność, która ułatwia wykonanie zdjęcia. Niestety zdjęcie tego typu nie przedstawia specjalnej wartości, a jedynie dokumentuje fakt, że widzieliśmy zająca. Miałem ostatnio okoliczność ułatwiającą mi podejście do zająca na niezwykle bliską odległość. W okolicy było tyle drapieżników, że moja bliskość okazała się nie tylko mniej straszna, ale może nawet była pewnym zbawieniem :) Wykorzystałem to skrzętnie - zapraszam!


22 komentarze:

  1. Zdarzają mi się bliskie spotkanie z zającem ale zwykle wtedy kiedy jestem przygotowana na motyle. Wspaniałe zdjęcia i z niezwykłym czuciem lasu opowiedziane te wszystkie historie. Mało kto dziś tak patrzy na świat. Dziękuję, że piszesz tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo, bardzo serdecznie dziękuję za tą opinię :)

      Usuń
  2. Muszę przyznać że ten szaro-buro-biały rudzielec jest fantastyczny i fotogeniczny !!! Powiedz czym go przekupiłeś że tak Ci pozował i nie brał do głowy Twojej obecności ? A ten biały omyk na ostatnim zdjęciu jest najlepszy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie jego tolerancja dla mojej obecności już na zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą.
      muszę przyznać, że ten zając dał mi więcej przyjemności swoją odwagą i czymś na kształt ... luzu niż niejedno większe i dzielniejsze zwierzę.

      Usuń
  3. Cudowna sekwencja mycia się uchatego. Gratuluję. Moje spotkania z zającem zdarzają się tylko wieczorową porą na drodze dojazdowej, gdy kłapouche podłoty mają ochotę na jogging przez samochodem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi się podobało, gdy chwytał łapkami ucho i je czyścił, po czym wąchał łapy sprawdzając co tam z tych uszu wydobył :)))

      Usuń
    2. Według mnie takie zachowanie świadczy o pełnym luzie. Obserwowałam zawodowo mycie u szczurów i też tak sprawdzają, cóż tam w uchelkach im się zalęgło.

      Usuń
  4. Piękny pasztet, ... tzn. zając. No cóż. Odgrażałeś się ostatnio, że będzie jeszcze bliżej i jest! Krzysiek! Zdjęcia dzików, jeleni i pasz... zajęcy robi mnóstwo ludzi. Ty z Twoimi umiejętnościami podchodzenia zwierzyny, możesz stworzyć nowy kierunek w fotografii przyrodniczej czyli MAKRO SSAKÓW LEŚNYCH. Pomyśl o tym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie wpadłem w takie sidła, nad czym ubolewam. Sidła polegają na tym, że zdjęcia, które robię z tzw. "normalnej odległości" już mnie nie kręcą, nie wystarczają, nie dają pełnej satysfakcji.
      Najgorsze co jeszcze może mnie spotkać, to takie właśnie oczekiwanie oglądających, że moje foty muszą być z najbliższego bliska :) Może masz rację, rodzę nowy styl - MAKROSSACZOLEŚNY! ;)

      Usuń
  5. Jak zwykle ciekawe zdjęcia, czekam na kolejne

    OdpowiedzUsuń
  6. Zarazasz mnie tym entuzjazmem i ...rannym wstawaniem. ..tez zaczelam isc w twoje slady. ..coraz wczesniej sie budze ..a potem ogladam las na twoim blogu. ..dzieki. .xx


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożenko, to może dodam, że to twój czyli szwedzki zając! W niedzielę wróciłem z okolic Kisa, jezioro Asunden.

      Usuń
  7. Zarazasz mnie tym entuzjazmem i ...rannym wstawaniem. ..tez zaczelam isc w twoje slady. ..coraz wczesniej sie budze ..a potem ogladam las na twoim blogu. ..dzieki. .xx


    OdpowiedzUsuń
  8. Szwedzki? ??. Ja tylko kroliki tu widzialam. ..gratuluje pieknych zdjec. .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatni tydzień spędziłem w Szwedzkich lasach na zdjęciach. Macie bardzo bogatą faunę. W kolejnych postach pokażę efekty. Daniele, sarny, kozły, borsuki, ptactwo i wiele wiele innych.

      Usuń
  9. Elektrony sobie z ucha wytrząsał ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczne! Miał nosa ten zając, wyczuł swego!
    Mina z pierwszego zdjęcia taka figlarna, uważne zaciekawienie z rozbawienien w spojrzeniu.
    Kolejne zdjęcia to dowody ogromnego zaufania. Okazywane tym, z którymi się już "beczkę soli zjadło" :-D
    "Wobec takiej zażyłości można spokojnie zająć się toaletą" :-)
    Troszkę mi kangura przypomina ;-)
    Przedostatnie zdjęcie - błogostan, nicnierobienie...
    Wreszcie jakaś myśl i...
    Spojrzenie za siebie: "nara, ja tu jeszcze wrócę".

    OdpowiedzUsuń