środa, 11 marca 2015

wilk wraca do lasu!

To nie jest moja kolejna przygoda z lasu, to jest moja kolejna przygoda z lasem!
Wilki zajmują w moim życiu szczególne miejsce. W liceum miałem ksywkę WILK, ponieważ moja obsesja na ich tle powodowała, że obdarzony jakimkolwiek talentem rysunkowym, zabazgrywalem wizerunkami wilków wszystko. Zeszyty, książki, plecaki, torby, paski, ubrania. Po lekturze kilku książek Londona i Curwooda, oszalałem na ich punkcie. Wyrastałem na takiej lekturze, więc "przesunięcie osobowości" musiało nastąpić w tę stronę. Tak rodziła się miłość do przyrody, do zwierząt, w szczególności do drapieżników. Wyobraźcie sobie jakim przeżyciem dla mnie była informacja, że leśniczy, Leszek Serwotka, mój przyjaciel, dostał do opieki znalezionego wilka. Przez 3 miesiące w prowadzonym na terenie leśniczówki w Napromku, Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt, zajmował się ciężko chorym wilkiem. Kibicowałem wilkowi, kibicowałem Leszkowi, mimo miłości do tego zwierzęcia, uszanowałem jego "wilczość" i starałem się zbyt często go nie niepokoić. Leszka za to niepokoiłem non-stop. Dziesiątki telefonów o stan wilka, przegadane godziny na jego temat. Szczęśliwie decyzja, że wilk nie ma prawa trafić do ZOO czy innej tego typu placówki, zapadła natychmiast. To już było dla mnie coś! Niemal się modliłem o jego powrót do zdrowia. W czasie tych 3 miesięcy leczenia działo się z nim różnie. Zaawansowana choroba odkleszczowa i do tego jeszcze nosówka! Wilk w najgorszej fazie ważył 20 kilogramów! Nawet jak na dwulatka, to dramatycznie mało. Szczęśliwie w procesie rehabilitacji odzyskał 8 kilogramów. Nadeszła długo oczekwiana chwila - zpadła decyzja, że wilk nadaje się do wypuszczenia. Sam zresztą dał o tym znać, pokazując swoją gotowość ... zdemolowana buda, zdewastowana kamera w metalowej obudowie i poszarpane wielkie słupy konstrukcyjne woliery! Odzyskał siły. Leszek do nadanego mu imienia - Napromek, dodał przydomek - DEMOLKA! Wypuszczenie wilka zaplanowano na poniedziałek.
Całe szczęście mam wolny zawód, mogę sobie pozwolić na taki dzień. Ogromne wrażenie wywarło na mnie skupienie ludzi przygotowujących wilka do transportu. Panowała niewiarygodna cisza, wszyscy wykonywali swoje czynności bez zbędnych słów. W powietrzu unosiła się kompetencja, koncentracja i odpowiedzialność. Została pobrana krew, zbadano temperaturę wilka i jego stan ogólny. Pan Jacek sprawdzał tętno i słuchał pracy serca. Piękne. Resztę niech opowiedzą zdjęcia, powiem Wam jedynie, że w momencie, gdy Wilk opuścił klatkę, wzruszenie odjęło mi mowę.
Bardzo to przeżyłem. Całość wydarzenia miała ogromny ładunek emocjonalny, niezwykle symboliczny i unikalny na skalę Europy. Wilk został wyposażony w nadajnik GPS, więc fantastyczni ludzie ze "Stowarzyszenia dla Natury - Wilk", będą nas informowali o jego położeniu. Został wypuszczony na terenie nadleśnictwa Miłomłyn. Miejsce przepiękne, dzikie, malownicze. Z pierwszych odczytów od razu wynikało, że wilk się przemieszcza. Trzymam kciuki za tego młodzieńca.

 Tu widzicie przygotowanie wilka do transportu. Pani dr Sabina Pierużek-Nowak - szefowa Stowarzyszenia WILK, plecami do nas weterynarz Jacek - śwetny, kompetentny, rzeczowy człowiek, pierwszy z lewej - Leszek, leśniczy, który zajmował się wilkiem.
 Otwieramy skrzynię transportową!

 Pierwszy rzut oka w stronę wolności!

 Musimy go przenieść nieco bliżej lasu, do cienia.

 Oczekujemy na Jego decyzję ...

 Nie chcę dorabiać ideologii, ale chyba widzicie komu spojrzał w oczy przed odejściem! No! ;)

 Ufff ... tu emocje nie zmieściły się w moim ciele :)

 Pierwsze kroki, pierwsze zapachy wolności.

Poszedł już więcej nie oglądając się za siebie.

Za wielki krok w stronę człowieczeństwa pragnę podziękować:

1. Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie
2. Nadleśnictwu Olsztynek
3. Nadleśnictwu Miłomłyn
4. Leszkowi Serwotce z Napromka
5. Pani Sabinie ze Stowarzyszenia dla Natury WILK
6. Panu Jackowi - weterynarzowi
7. Wszystkim Ludziom, których decyzje i działania pomogły uratować tego wilka, tym samym
    zbliżyły nas, ludzi, do defnicji istot rozumnych, empatycznych, do definicji człowieczeństwa.

18 komentarzy:

  1. Mam nadzieję że Twój optymizm zwycięży
    Ja natomiast zawsze w takich momentach zadaje sobie pytanie czy powinniśmy się wtrącać. Czy mamy prawo ingerować i na siłę spłacać hipoteczne długi. Wobec przyrody trzeba mieć szacunek i respekt, tego nauczyło mnie ponad 20 lat obcowania z lasem. Ale też przyjmowania wyroków Najwyższego z pokorą. Obyś miał rację. Życzę Demolce Darz Bór, a tobie zazdraszczam tego spojrzenia. Warto było rysować te wilki, co nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze, w tym wyjątkowym zdarzeniu starałem się oddzielać pewne aspekty racjonalne, bo siła symbolu faktu, że człowiek, który wiedziony tysiącletnią nienawiścią do wilków, omal nie zniszczył tego gatunku, a takimi aktami udowadniamy, że przekraczamy pewien mentalny rubikon. Jestem niestety romantykiem, i z tego powodu na niektóre rzeczy patrzę przez taki właśnie pryzmat.

      Usuń
  2. Już wcześniej widziałam film z operacji wypuszczania Wilka, poznałam jego historię, a teraz jeszcze Pan przybliżył to wydarzenie. Za każdym razem mam w oczach łzy wzruszenia. Z całego serca dołączam się do podziękowań dla wszystkich, którzy okazali się Ludźmi i, może wbrew naturze (i dobrze!) uratowali to piękne stworzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten wilk, mam taką nadzieję, otworzy oczy wielu ludziom! myślę, że to jego powołanie, że natura to właśnie miała na myśli kierując go w ręce człowieka.

      Usuń
  3. I mnie popłynęły łzy wzruszenia. Gdybyśmy my ludzie nie nabroili w tym zwierzęcym świecie, wtedy moglibyśmy trzymać sie reguł jakie wyznaczyła natura, a tak naszym obowiązkiem jest naprawiać krzywdy i pomagać tak jak tylko umiemy. To piękne, że są na świecie wspaniali, mądrzy ludzie o wielkich sercach którzy w porę zajęli się chorym zwierzęciem i wrócili mu życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja z takiej racjonalnej beczki. Czy wilki podobnie jak psy cierpią na babesziozę odkleszczową? I przy odpowiedzi pozytywnej, czy należy nagłaśniać problem ochrony wilków przed kleszczami. Teraz pojawiły się już tabletki zabezpieczajace psy przed inwazją kleszczową na pięć miesięcy, czyli możliwe byłoby zabezpieczanie również wilków (podobnie do akcji zwalczania wścieklizny u lisów). Kleszcxze to teraz główny mój wróg. Okropieństwo, którego ilość w środowisku włos na głowie podnosi i to głównie dlatego, że paskudne stwoy pzenoszą. Czy masz LUdzie jakiś patent antykleszczowy dla siebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wilki zapadają na choroby odkleszczowe, niestety. Działanie profilaktyczne w przypadku wilków jest bardzo trudne, ze względu na ich biologię. Z wyjątkiem okresu rozrodu pary alfa, pozostałe wilki są stale w drodze. Co do mnie, po każdym powrocie z lasu, kąpiel i oglądanko. W mankiety rękawów i nogawek wszywam paski antykleszczowe dla psów. Do tego repelenty. W okresach największej aktywności kleszczy chadzam głównie po borach suchych, unikam terenów podmokłych. Ot i tak jakoś to wygląda :)

      Usuń
  5. parafrazując znane zdanie, piękny przykład że" człowiek wilkowi człowiekiem " ( chociaż co do ostatniego słowa tego zdania mam mały problem- bo chyba kodeks moralny wilka jest bardziej honorowy niż ludzki )
    niemniej też jestem zdania, iż w miarę możliwości powinniśmy ingerować w ekstremalnych sytuacjach w naturę i pomagać tym od wieków prześladowanym drapieżnikom, jesteśmy im to według naszej ludzkiej moralności winni.
    Cieszą mnie takie sytuacje, tym bardziej, iż mój przyjaciel ( zodiakalny bliźniak ) się w nie tak bardzo angażuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jako były Rak, aktualny Bliźniak, angażuję się w każde działanie, które przywaraca zaburzoną równowagę energetyczną. My, wilki, mrówki, drzewa i trawy, a nawet bakterie, cały świat ożywiony, połączeni jesteśmy niewodoczną ale istniejącą siecią energii, ba, nasze istnienia tworzą tę sieć. Każda nienaturalna śmierć jest poważnym jej zaburzeniem, zachwianiem niezwykle delikatnej rónowagi. Przynajmniej ja tak to czuję i widzę.

      Usuń
  6. Pogratulować sukcesu!
    My osobiście uważamy, że błędy przeszłości trzeba naprawić, ratować to, czego jeszcze nie zniszczyliśmy - i pozwolić na równych prawach funkcjonować przyrodzie i ludziom. Bez natury nie byłoby nas...

    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  7. i tu pozwolę sobie się nie zgodzić, w naturze zdecydowanie więcej jest tkz nienaturalnej śmierci niż tej naturalnej
    ( tj ze starości ) i dlatego chyba każda śmierć w przyrodzie jest naturalna, tylko my ludzie i to od niedawna umieramy w większości naturalnie.Co do energii panującej w biosferze, rozumiem że masz na myśli atomy które od początku towarzyszą wszelkiej materii, bo rodzaj tej biosfery zmienia się radykalnie od 3,5 miliarda lat i aktualny, stanowi zaledwie 5% tego co do tej pory żyło. Uwielbiam ten Twój wrodzony dar poświęcania się dla pasji, idei, nasz Ty zodiakalny bliźniaku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ ja nie opiniowałem, której śmierci jest więcej, której mniej, każda nienaturalna zaburza równowagę systemu, bez względu na jej udział procentowy. Druga sprawa, to rozwój wszechświata, rozrost biosfery nie zaskakuje systemu, to jest wkalkulowany element istnienia wszystkiego.

      Usuń
  8. Owcożercza bestia na wolności! Strach powraca na Warmię! Panika na światowych giełdach z powodu masowych bankructw firm produkujących kołpaki w occie! Babcie-chruściarki wypowiadają umowy o pracę i pikietują pod sejmem! ... przepraszam, ale chciałbym dorobić w Super Ekspresie, więc staram się szlifować styl gdzie się da. A tak poważnie, to takie działania cholernie mnie radują!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. umiesz zakręcić emocjami, nie ma co :)))

      Usuń
  9. Czy wiadomo jakie są dalsze losy Napromka? Wiem, że po trzech dniach został namierzony, że gdzieś tam przeprawiał się przez rzekę ..i tyle. Nie mogę przestać o nim myśleć, czy poradził sobie i czy w ogóle żyje. Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki działał nadajnik czyli przez 7 miesięcy, znaliśmy każdy jego krok. Miotało go od Miłomłyna po Augustów wielokrotnie. Był nawet w okolicach Bydgoszczy. Rok później widzieli go leśnicy ponownie w okolicach Miłomłyna. Aktualnie słuch o nim zaginął. Jedno jest pewne, najbardziej krytyczne pierwsze miesiące po wypuszczeniu przeżył.

      Usuń