sobota, 28 marca 2015

wschód-zachód i coś w międzyczasie!






Świt, moja najukochańsza pora dnia, widziałem ich setki, każdy inny od poprzedniego. Między jednym świtem, a drugim, nasza planeta pokonuje w przestrzeni kosmicznej ok. 2,5 mln kilometrów, trudno więc by były takie same. Tej porze doby przypisana jest największa ilość obserwacji przyrodniczych o szczególnie pozytywnym wpływie świtu na nastrój czy psychikę nie wspomnę. Tym razem dzień budził się akurat tak:


 Zanim słońce zaświeciło pełnym światłem, budzący się dzień rysował las miękko, delikatnie rozcierając drugie plany.

Z każdą chwilą przybywało informacji o otaczającej mnie przestrzeni lecz wciąż było bardzo nastrojowo.

Większość fotografów uważa tą porę roku za płaską, bezbarwną i nieatrackyjną. Być może mam skrzywione postrzeganie lasu, bo jak wiecie uwielbiam go w każdej odsłonie, ale ponieważ głównie pokazuję zwierzęta, rzucam poniżej kilka kadrów przedwiosennego lasu. Nie był to wcale jakiś szczególny dzień, ani jakieś super foto-warunki. Mimo wszystko mam nadzieję, że te zdjęcia spodobają się Wam. Zgodnie z moją intencją pokazuję las jaki jest, rzeczywisty, bez przecierek, maskowania, filtrów czy innych fotoszopowych upiększeń. Las widziałem takim, jakim go Wam pokazuję.






W porannym lesie łatwo o ciekawą obserwację i zdjęcie np. szepcących sobie do ucha sarenek.

Czasami w mojej wędrówce towarzyszy mi mysikrólik, wdzięczny i odważny malec, którego trudno uchwycić w kadrze, co również staram się pokazać :)

 Gdy "nacisłem" na migawkę ... jeszcze siedział na tej gałązce!

Tu w wersji "na kolibra"

Gdy las się kończy, zwykle zaczyna się jakieś pole. Czasami nieużytek, leśna polana lub grunty orne.
O tej porze roku wszędzie tam królują żurawie. Trudno się powstrzymać, to jedne z moich najbardziej ulubionych ptaków zaraz po drapolach. O tej porze roku nie może ich zabraknąć w galerii, to przecież oczywiste.

Okolice Miodówka.

Okolice Szczęsnego.

 Okolice Biesala.

Okolice Gietrzwałdu.

Szczęśliwie zdarza się je również podejść znacznie bliżej ...


Ale gdy w pełnym słońcu siądą na rzepakach są równie ciekawe.


Po chwili przerwy, w ramach której objechałem nieco okolic, wracam do lasu na zmierzch. Tak jak świtem, lubię być w lesie gdy się ściemnia. O tej porze zdjęcia są masakryczne, jest ciemno, dominuje zimne światło, szczegónie rozpraszające detale zdjęcia. Ale zwierzyna rusza się i o spotkanie jest równie łatwo jak rano.
Ciekawski lisek dwukrotnie wychodził mi na spotkanie.

Wpis rozpocząłem pejzarzem wschodu, więc zakończę go oczywistym zachodem słońca nad pięknym, warmińskim rozlewiskiem.

34 komentarze:

  1. Dziesiąte - pierwsze, bo mysikrólik w pozie powalającej ;-)
    Ósme - drugie, bo z brzózkami,
    Osiemnaste - trzecie, za światło.
    Reszta też świetna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest łatwo trafić w gust człowieczy ;)

      Usuń
  2. Jeżeli Twój Olek jest tak szybki jak mój, to nie wyobrażam sobie jak szybki musi być mysikrólik... Najlepsze zdjęcie to to pierwsze właśnie, na którym wylatuje niemalże poza kadr. Tutaj nawet mocny punkt nie musi być tam gdzie powinien. Ciekawi mnie, o której kładziesz się spać, skoro tak rano jesteś w stanie do lasu podążyć. Ja jestem typem sowim raczej, więc na ujrzenie wschodu słońca mogę liczyć jedynie w okresie zimowym, a nawet wtedy jeśli akurat nie muszę do pracy na rano pędzić, śpię w najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Husky, fotografuję O-MD E-M1, to zdaje się najszybszy aktualnie aparat na świecie. Mysikrólik jest piekielnie szybki :) Spać chodzę ok. 10.30, wstaję po czwartej - norma. Świt jest uzależniający, gdy przeżyjesz kilka świtów pod rząd, nie będziesz w stanie wstać później, to jakbyś rezygnowala z najpiękniejszej części życia.

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia. :) Mają niesamowity klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serdecznie dziękuję, witam wśród moich Gości, zapraszam częściej :)

      Usuń
  4. Oczywiście mysikrólik, żurawie z Miodówka i lisek z jedną białą nóżką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, fajnie, cieszę się, że żurawie z Miodówka Ci się podobają, bo też je lubię :)

      Usuń
  5. " mysikrólik " ale ma nazwę ! piękne zdjęcie zwłaszcza te prawie poza kadrem - jak przyklejony w przestrzeni !
    a wracając do nazwy, to jak się dzięki inspiracji tej fotki dowiedziałem - królewski hart ducha ukryty w ciele myszy.
    Niesamowita etymologia i znowu czegoś ciekawego doświadczyłem, co istnieje pod moim nosem.
    a tę szybkość przemieszczania się naszej galaktyki nieźle wyliczyłeś. pozdr Darwinista

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyroda, czy wręcz natura, jest wyłącznie jedną wielką inspiracją. Ma wiele tajemnic, stąd zwykle dziwię się, że ludzie potrafią tak jednoznacznie "kupić" jakieś jedno jej wytłumaczenie - kreacja czy darwnizm. Oba te świadomie skonfliktowane nurty filozoficzne, bo tylko tak je mogę określić, budzą wiele wątpliwości i żaden nie odpowiada na najbardziej fundamentalne pytania. Opowiedzenie się za którymkolwiek nurtem wymaga zatem wiary. Wiara jest czymś nadprzyrodzonym ale niepoznawczym, to irracjonalne przekonanie, że tak właśnie jest. Oba kierunki od lat funkcjonują bez ostatecznego dowodu - niesamowite, że w tak niewielu ludziach budzi to wątpliwości i chęć znalezienia innego wytłumaczenia. Pomijając te wyłącznie moje osobiste snucia, cieszę się, że zaglądasz, że Ci się podoba i że Cię to inspiruje - dziękuję ;) "nieodwracalnie były darwinista"

      Usuń
  6. Mysikrólik zdecydowanie, choć musła trochę powalczyć z żurawiami. Oba ptaszydła mają miejsce w moim serduchu, żurawie to wiadomo dlaczego, a mysikróliki dlatego że jesienią po pierwszych przymrozkach zawsze jakiś sierotowaty młodziak na dogrzewanie się pojawi. Mam nawet takie zdjęcie tych drobiazgów unieruchomionych zimnem na balkonie w pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko - to dobry wybór - żurawi jeszcze będzie sporo ;)

      Usuń
  7. Lis fajny, mysikrólik przefajny, ale sarny dewastatorki, które złapałeś sekundy po tym, jak rozwaliły (o ile się nie mylę) leśne schronisko młodzieżowe, powinieneś zatrzymać i przekazać odpowiednim organom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest stara ambona, więc jestem po stronie saren :)

      Usuń
  8. Gratuluję mysikrólikowego refleksu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przydał się, na szczęście było słonecznie, w pochmurną pogodę nic by z tego nie wyszło :)

      Usuń
  9. Poczułem się wywołany do tablicy po Twojej odpowiedzi. Ewolucja ma niewiele wspólnego z wiarą a jedynie z dowodami w przeciwieństwie do kreacjonizmu. Nie jest to już żaden nurt filozoficzny, tylko teoria powstania gatunków poprzez dobór naturalny, od pewnego czasu akceptowana również przez kościół ( kreacjonistów ).
    Nie wiem jak miałoby wyglądać inne wytłumaczenie ( albo coś powstało samoistnie poprzez procesy, albo ktoś to stworzył - nie ma trzeciej drogi, a jeśli myślisz o panspermi to przenosi ona jedynie to samo pytanie na inne planety ) nie mamy innego wyjścia, jak w poznaniu świata opierać się na dowodach i potwierdzonych faktach, a te są może nie 100% ale bliskie tego, potwierdzające proces ewolucji. Są oczywiście sceptycy ( zwolennicy spiskowej teorii dziejów ), którzy stawiając jakąś kontrowersyjną tezę są zdania, iż jeśli fakty przeczą tejże tezie, to tym gorzej dla tych faktów. Ale nadal mam nadzieję, że ty do nich nie należysz.
    PS. nie potrzebuję żadnej wiary, żeby wiedzieć, że ziemia jest okrągła, są na to dowody :-)
    ale i w tym temacie istnieje również nadal grupa sceptyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie twierdzę, że którykolwiek z nurtów jest błędny, być może nawet tym włąściwym jest darwinizm, ale póki co chłopcy muszą jeszcze włożyć wiele wysiłku w dowody. Darwinizm stara się tłumaczyć przyczyny zmian, samą ewolucję, ale nie odpowiada na pytanie o początek wszechrzeczy, o przyczynę. Być może zwolennicy nowgo nurtu - Inteligentnego Projektu, któy łączy kreacjonizm z ewolucjonizmem wnoszą coś więcej. Problem nauki polega na stwierdzonym ok. 100 lat temu fakcie, że jako obserwatorzy wywieramy wpływ na obiekt i na siebie samych, tym samym człowiek z natury rzeczy nie ma dostępu do obiektywnej prawdy, do rzeczywistego oglądu. Oczywiście to jest kwestia udowodniona wielokrotnie przez fizyków (chociażby eksperyment z dwoma szczelinami) To głębszy wątek, a to nie miejsce na rozważania tego typu. Wątpliwości i ogromna pokora - tym się kieruję. Podkreślam, że nie walczę z darwinizmem, stwierdzam jedynie, że mnie nie przekonuje. Podobnie jak kreacjonizm. Oba nurty wbrew pozorom są bardzo powierzchowne i nie odpowiadają ostatecznie na najważniejsze pytania. Mam wrażenie, że nawet nie próbują. Ludzie zachłysnęli się tymi nurtami, bo wyjaśniły część problemu, ale dla mnie to za mało.

      Usuń
    2. Leśny, ale problem wpływu obserwatora na obiekt obserwowany dotyczy właściwie tylko mikroświata, lub tylko cząstek elementarnych. W makro skali to jednak słabo się przejawia. Chyba że masz do d... eksperyment. A początku wszechrzeczy to nawet nie udało się fizykom wymyślić, choć bozon Higsa podobno bliski jest doświadczalnego wykazania. I to by było coś cząstka ciężka i o wymiarach punktu.

      Usuń
    3. ale wszystko jest pochodną mikroświata, cały kosmos jest z mikroświata. Co do Higsa, którego uwielbiam, 15 mld dolarów, wielki Cern, największe umysły i ... nic - poważna lekcja pokory, a mogliśmy przynajmniej poznać czym jest masa. Nie sądzę, że wyjaśnienie tych kwestii nastąpi prędko. W mojej skromnej opinii, na ile się tymi zagadnieniami interesuję, odpowiedź jest w matematyce, konkretnie w ciągu liczb pierwszych. Ktoś, kto odkryje tajemnicę tego ciągu, odkryje prawdę o wszechrzeczy. Fizyka w rozumieniu eksperymentu, czy dowodu będzie wówczas wtórna, konieczna ale wtórna. Na razie każdy matematyk, który zbliżał się do zrozumienia tego ciągu, czy tajemnicy nieskończoności, wariował. (My chyba mamy jakiś chip, który blokuje naszą zdolność do głębszego zrozumienia). Chyba założę drugi blog dla fizyki kwantowej :)

      Usuń
    4. Leśny, no jest jednak różnica między mikro- i makro. W mikro- cząstki mogą poruszać się wstecz w czasie i we wszelkich możliwych kierunkach przestrzennno-czasowych (bo liczy się prawdopodobieństwo) a w makro- jednak kąt padania światła równa się kątowi odbicia (bo takie jest największe prawdopodobienstwo)

      Usuń
    5. no nie jest to takie proste droga Beatko,
      gdy zaświecisz np. latarką pod kątem na szybę, to światło jednocześnie się odbije i "przechodząc" przez szybę znajdzie się po drugiej stronie. Dziś kiedy można "wypluć" pojedynczy kwant na tą samą szybę, okazało się, że on również jest jednocześnie tu i tu, czyli za i przed szybą :)

      Usuń
    6. Prawda, ale tylko w przypadku kwantu. A jak potraktujesz światło jak fale to już ja mam rację

      Usuń
    7. no właśnie problem polega na tym, że kwanty nieobserwowane i obserwowane zachowują się różnie, raz jak fala, raz jak materialna cząstka - polecam - https://www.youtube.com/watch?v=zIlAtlEcJic

      Usuń
  10. oczywiście, trzeba być sceptykiem i mieć pokorę, ale wszystko ma swoje granice. Na czymś trzeba się oprzeć. Wychodząc z założenia, że człowiek z natury rzeczy nie ma dostępu do obiektywnej prawdy, czyli żyjemy w matrixie :-), to wszelkie dyskusje nie miałyby sensu. Jednak ci chłopcy (tu zdecydowanie lepiej pasuje to określenie, niż do Darwina i jemu podobnych), którzy tak twierdzą, muszą znaleźć na to jakiś dowód. To, że będąca w powijakach fizyka kwantowa przedstawia nam mikroświat w zaskakujących formach, nie znaczy, że powinniśmy negować oczywiste fakty, np to, że ziemia jest okrągła, obraca się wokół słońca, a my powstaliśmy w procesie ewolucji. Nie bardzo Cię rozumiem, bo nie jesteś zwolennikiem ewolucji (tysiące dowodów dokonanych przez setki naukowców od ponad 150lat) ani kreacjonizmu (brak dowodów - wiara),
    wiec jak ma wyglądać ta trzecia droga - a propos inteligentny projekt, to forma kreacjonizmu, nic nowego (gdzieś po drodze musiała być ręka stwórcy). To, że nie mamy na coś 100% dowodów, nie świadczy o tym, że czegoś nie ma bądź nie było. Wiele prowadzonych procesów są procesami poszlakowymi, np procesy kryminalne - rzadko łapiemy zabójcę z pistoletem w ręku. Tak czy owak dobór naturalny jest jeśli nie 100%, to zdecydowanie najbardziej prawdopodobnym procesem w rozwoju gatunków.
    Chcąc się z rozpędu ustosunkować do Twojego ostatniego wpisu - to nie masz aktualnych danych - Bozon Higsa został odkryty 4.07.2012 i potwierdzony 04.2013.
    Wracając do ciągu Fibonacciego, to rzeczywiście niesamowite, pojawia się we wszystkich aspektach przyrody. Niemniej nie dziwi mnie powszechne niezrozumienie tego tematu, ludzki mózg przez ostatnie 100tys lat służył prawie wyłącznie do przetrwania, dlatego tak abstrakcyjne pojęcia budzą w nas mistyczne emocje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję za wiadomość o potwierdzeniu istnienia Higsa. Nie śledzę, choc bardzo lubię tę cząstkę. Jest nie do wyobrażenia. Czyli dziwadło, a dziwadła zawsze są interesujące

      Usuń
    2. oczywiście wiem, znaleźli różne bozony Higsa, wręcz kilkanaście, ale ciągle nie ten, którego szukali, czyli odpowiedzialny za istnienie masy.

      Usuń
    3. a co do dowodów, wśród tych tysięcy znalezionych są, o czym dobrze wiesz tysiące spreparowanych. Chłopcy od Darwina np. przez dziesięciolecia wstawiali do muzeów przyrodniczych szkielety Aborygenów, jako brakujące ogniwo do doskonałej przecież i nieomylnej teorii Darwina ... drwina raczej powinno być:))) W międzyczasie mnóstwo innych wykopalisk, które nie pasowały do tej teorii lub ją wręcz podważały, zostało potraktowanych jak artefakty, ukrytych, a poważni ludzie tracili pracę ... zostawmy to, nie chcę Cię przekonywać, każdy w coś wierzy lub wątpi. ja wątpię w teorię Darwina, przynajmniej w aspekcie jej nieomylności.

      Usuń
  11. Zawsze chętnie tu wracam bo warto - pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tym bozonem Higsa to doczytaj, bo jest jasno opisane, że znaleźli to czego szukali i po roku to potwierdzili, chyba że masz jakieś wewnętrzne informacje z Cern o ich wątpliwościach które nie wydostały się do opinii publicznej, albo w tych zawiłych wyliczeniach znalazłeś jakiś błąd :-) Oczywiście jak wszędzie i przy potwierdzaniu teorii ewolucji znalazły się tzw " czarne owce " które wybierały drogę na skróty, fałszując dowody. Ale to w najmniejszym stopniu nie podważa dokonać poważnych naukowców uzasadniających tę teorie. W organizacjach charytatywnych, też są malwersacje finansowe, ale nie podważają one słuszności ich istnienia. Nie istnieje żadna teoria, przy której pracowali tylko rzetelni ludzie !
    Nic nie jest na 100% ale jeśli poprzez dowody zbliżamy się do tej cyfry, należy ją uznać za wielce prawdopodobną, tym bardziej iż istnieje tylko jedna alternatywa oparta wyłącznie na wierze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostateczne podsumowanie brzmi tak: "Chociaż wyniki doświadczalne są ewidentnie zbieżne z przewidywanymi kanałami rozpadu cząstki Higgsa, kierownictwo eksperymentu zaznaczyło, że potrzebne są dalsze badania w celu jednoznacznej identyfikacji cząstki. Środowisko naukowe jednak już wtedy uznało, (31 lipca 2012) że podana informacja oznacza bardzo prawdopodobne odkrycie bozonu Higgsa".
      Pozostawiam sobie pole do małej wprawdzie, ale jednak wątpliwości. Nauka zbyt często wycofywała się rakiem z wcześniej zajmowanego, pewnego(!) stanowiska, więc poczekam na 100% proof. Mam nadzieję, że mam takie prawo ;) To nie są zatem wewnętrzne informacje, ja po prostu uważniej czytam :))

      Usuń
  13. Cytuję Wikipedie " 4 lipca 2012 ogłoszone zostało odkrycie nowej cząstki elementarnej,",,,,,,,31 lipca 2012 zgadza się uważnie przeczytane, a jednak można jeszcze uważniej :)) nastąpił ciąg dalszy. kolejny cytat Wikipedia " W kwietniu 2013 roku zespoły pracujące przy detektorach CMS i ATLAS ostatecznie stwierdziły, że cząstka ta jest bozonem Higgsa[2]." Ale masz racje 100% nigdy nie będzie, bo stanowisko może się jeszcze zmienić, ale póki co taki jest stan rzeczy. Kwantowe pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc wyobraź sobie, że ja również cytowałem Wiki, różnica jak pisałem, polega na uważności czytania i być może na doczytaniu do końca :)

      Usuń
  14. Słusznie, doczytaniu do końca. Masz informacje z lipca 2012 i jest prawdziwa, zgodna z tym co pisałem wcześnie, gdzie Ty jeszcze zdecydowanie negowałeś odkrycie ( powołując się na wysokie koszta 15mld itp ) ale sprawdź jeszcze, co wydarzyło się jak pisałem wyżej w kwietniu 2013 " ...stwierdziły, że cząstka ta jest bozonem Higgsa " też jest opisane na Wiki.
    Ale rzeczywiście przekomarzamy się jak dzieci, w d... z tym Bozonem.

    OdpowiedzUsuń