piątek, 17 kwietnia 2015

gdzie szukać jeleni?

No właśnie, dobre pytanie. Post wcześniej podpowiadałem jak je podejść, ale wcześniej wypadałoby je znaleźć. To pytanie nie ma jednej odpowiedzi, ponieważ niemal w każdym miesiącu, będzie ona inna. Mam na myśli, hmmm ... nazwijmy to roboczo "duże zwyczaje" byków.
Sądzę, że jeden post to za mało, by o tym wszystkim opowiedzieć. Jest wczesna wiosna, więc skupmy się na tu i teraz. Aktualnie byki można zobaczyć w następujących konfiguracjach:

1. stado kawalerskie, w tym też stare byki, najczęściej z nakładanym już porożem (+/- 30-40 cm.)
2. samotny, stary byk
3. stary byk w towarzystwie jednego lub dwóch chłystów, t.j. młodych byków
4. młode (2-3 letnie) byki w konfiguracji - najczęściej w towarzystwie łań.
5. szpicaki, byki roczne i dwuletnie, wciąż przebywają w chmarach z łaniami.

Krótko mówiąc, byki o tej porze roku, jak i w ciągu zimy z wyjątkiem byków młodych, trzymają się z dala od łań.

Gdzie szukać jeleni - byków?

Można byłoby powiedzieć, jak to gdzie - w lesie! ;)

Jest w tym uproszczeniu sporo racji, ale postaram się podpowiedzieć, co zrobić, by nie "czesać" dwustu hektarów lasu w ich poszukiwaniu.

Są dwie magiczne pory doby, które przynajmniej podwajają czy wręcz zwielokrotniają nasze szanse. 
Są to godziny około świtu i zmierzchu. Nie twierdzę, że spotkanie jeleni o tej porze roku w ciągu dnia nie jest możliwe - jest. Ale trzeba mieć nieco więcej szczęścia.

Co mogę zasugerować?
Poszukajcie pola rzepaku sąsiadującego z lasem, jelenie uwielbiają rzepak. Na granicy biotopów (lasu i pola) znajdźcie tropy jeleni. Gwarantuję, że będą. To miejsce, w którym należy się ich spodziewać.
Na takim przyleśnym polu spotkacie je raczej przed świtem, a w pochmurny dzień nawet do pół godziny po wschodzie słońca.

Jeżeli wolelibyście fotografować po południu, należy wybrać raczej jakąś apetyczną śródleśną polanę. Wieczorami chętniej korzystają z takich miejsc. Na otwartą przestrzeń, rzepak czy inną uprawę, wyjdą dopiero po zapadnięciu zmroku.

Od tych dwóch wyraźnych wskazań, są oczywiście wyjątki. Można mieć szczęście i równie dobrze spotkać je w samo południe, wygrzewające się w promieniach słońca, na środku leśnej polany czy wręcz łąki.

Najważniejszą jednak sprawą jest ustawiczne podejmowanie prób na danym terenie. Obserwowanie tropów, zwyczajów, ścieżek. Jelenie w zasadzie powtarzają swoje zwyczaje. Zwykle na żerowisko idą tymi samymi ścieżkami i takimiż z nich wracają. Wówczas uczymy się tego miejsca, a nasze szanse z każdą wizytą w danym terenie rosną.

Jeżeli pragniecie je spotkać w lesie i za dnia, to klasycznie będą to drągowiny, najchętniej świerkowe ale i sosnowe. Oczywiście tzw. młodniki jak najbardziej. W przypadku starych byków równie dobrze mogą to być rozległe przyleśne trzcinowiska. Nie zapominajmy o tym, że jelenie często wybierają rozległe trzcinowiska sąsiadujące z lasem, na miejsca swoich kryjówek. Niestety podejście ich tam rzadko jest możliwe.

Dziś pokazuję zdjęcia z mojego ostatniego spotkania, czyli konfiguracja nr. 4 :)

 Początkowo obserwowałem je z bardzo bezpiecznego miejsca, ukryty za ażurem świerkowych gałęzi.

 Bardzo cicho zbliżyłem się do pierwszej linii frontu.

  Mimo tego, że wiatr mi sprzyjał, zadziorny szóstak skierował wzrok w moją stronę.

 Z boku podchodziła do mnie druga parka.

  Ten byczek to jeszcze cielak, któremu nie wygasła ochota do zabawy :)

 Co jakiś czas wzrok jednego z nich padał prosto w moją stronę. Skąd one to zawsze wiedzą? :)

 W dalszym ciągu mogłem cieszyć się widokiem spokojnych jeleni.


  To zdjęcie kosztowało mnie najwięcej wysiłku. Ciężko było je przekonać do takiej parady ;)

 Chwilę później wymyśliłem taką konfigurację! ;)

Znudzone treningiem postanowiły odejść.

 Niestety przesunąłem stopę po podszycie. Okazało się, że słyszały mój ruch, mimo tego, że ja sam ledwo go usłyszałem!

 Po odbiegnięciu 20-30 metrów, zatrzymały się. Byczek wykonał jakąś niekontrolowaną minę, rzekłbym nawet głupawą :)))

 Ale łania, jak to łania i nie było to dla mnie zaskakujące, postanowiła dokładniej zbadać źródło lęku.

 Podchodziła nie spuszczając miejsca mojego pobytu z oczu.

 Była coraz bardziej zdeterminowana.

Nie wykryła mnie, jednak zaniepokojone postanowiły odejść. Zrobiły to bez panicznego galopu. Wrócą.

Ach, na koniec wstawiam ściągawkę dotyczącą tropów - obiecałem :)

 To trop młodego byka, 3-4 latka. Jelenie gdy idą wolno, spokojnie, trop tylnej racicy trafia w trop przedniej.

 To trop łani. Odcisk racicy jest wyraźnie mniejszy, odległość między racicami tej samej kończyny mniejsza niż u byka. Łania również jest młoda, o czym świadczą niezwykle ostre krawędzie racic.

 To młody byczek.

 Powyżej widzimy trop nieco starszego byka, trop znacznie większy, odległość między racicami tej samej kończyny bardzo wyraźna, spora.

A tu kapitalny trop spłoszonego byka w czasie ucieczki. Wówczas odciskają się również raciczki.
Nacisk na kończynę jest większy, odcisk jest wyraźnie głębszy, zmienia się kąt natarcia kończyny na podłoże stąd odcisk również raciczek. Racice "rozjeżdżają się"

Życzę cierpliwości i wielu ciekawych obserwacji. :) Jak długo uda Wam się nie spłoszyć jeleni, tak długo będziecie się cieszyć ich widokiem w tym samym miejscu.

16 komentarzy:

  1. Patrzę i oczom nie wierzę. Leśny pokazał jeszzce jeden ze swych licznych talentów - choreagrafia. Fakt że miałeś zgrabnych tancerzy zapewne pomógł, ale jednak tanieć synchroniczny to nie jest łatwa sprawa. Nawet zadki pokazały synchronicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, ale zdajesz sobie sprawę jaki to wysiłek??? ;)
      Nie możesz im się pokazać, nie możesz się odezwać, nie możesz się poruszyć, a polecenie przekazać trzeba!
      Tylko techniki paranormalne, tylko ... ;)))))

      Usuń
    2. No wiem, siła sugestii, duchowe bratanie się, empatia, itp. Tylko bez bąbelków z dumy proszę

      Usuń
    3. no coś Ty, u mnie?!? rodzice wołąli na mnie wymiennie Synu lub Skromnisiu! Mam nadzieję, że mówili poważnie h aha hah ah aha

      Usuń
  2. Paranormalne jest też chyba spotykanie bez przerwy jeleni w konfiguracjach do wyboru, do koloru...
    Dobra, teorii mogę się nauczyć, ale jak ją wdrożyć w życie? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee ... czyli dało się zauważyć, że ja z tymi jeleniami jakoś tak ... często??? ;)
      no mam na ich tle hopla, fakt!

      Jak wdrożyć w życie ... hmmmm ... no iść chyba w teren i spróbować zrealizować plan w oparciu o moje skromne uwagi ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Łukasz, witam Ciebie wśród moich Gości:) dziękuję za miły komentarz.

      Usuń
  4. Nie mam szczęścia do jeleni, super zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin, odrobina cierpliwości i się odmieni :) dziękuję za koment!

      Usuń
  5. No to co tu sie dziwić, że jak Ty tyle o nich wiesz to pewnie z zawiazanymi oczami i zatkanym nosem byś na nie trafił, ale trening pierwsza klasa i cielak z rozkosznie durnowatą miną. Piękna robota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż takiej wprawy nie mam, nos ciągle muszę mieć odetkany ;)

      Usuń
  6. Tym razem komentarz praktyczny, oczywiście z mojego punktu widzenia. Chciałbym się mianowicie dowiedzieć, co słychać na polance z dwiema ambonami? Na odpowiedź czekam do 19.30. Z wyrazami szacunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta polanka ożywa wieczorem. Rano dawno tam niczego nie spotkałem. Widuję tam poszukiwaczy poroży-zrzutów, więc pewnie z tego powodu rano zwierz tam nie zagląda. Polecam jednak zachód słońca - powinny pokazać się jelenie.

      Usuń
  7. Ciekawy post, zainspirował mnie do przygotowania własnego przepisu, którego bohaterami będą łosie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. większego komplementu nie ma, niż ten, gdy to co robimy okazuje się inspiracją dla Kogoś :) dzięki!

      Usuń