czwartek, 23 kwietnia 2015

niejelenie i fotografia środowiskowa!

Pod jednym z ostatnich postów p.t. "Z bliska i z daleka" padł z ust "Ptaków w Granowie i nie tylko" komentarz - "ładne środowiskowe ujęcia". Nie macie pojęcia jak bardzo mi się ten zwrot spodobał. Spodobał mi się do tego stopnia, że we mnie, ortodoksyjnym miłośniku fotografii z najbliższego bliska, doszło do kolapsu funkcji falowej! Przepraszam, powiem to inaczej - coś we mnie pękło!
Ten komentarz i późniejsze rozmowy z Bagiennym vel. Wojciechem Gotkiewiczem zwanym też Gotanem, spowodowały, że dotarło do mojej zaślepionej filozofią krótkich planów łepetyny, że ludzie mogą też czerpać przyjemność z oglądania ... ujęć środowiskowych!
Wielokrotnie wcześniej słyszałem jak np. Pan Adam Wajrak tłumaczył, że szerokie ujęcie jest ciekawsze, bo widać środowisko zwierzęcia, jego otoczenie i takie tam ... wówczas pomyślałem, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma - tak właśnie sobie wytłumaczyłem Jego wypowiedź. Wiecie ... ja te wszystkie uwagi słyszałem, ale nie słuchałem! To tak jak patrzeć ale nie widzieć. Po komentarzu "PwGint" przypomniałem sobie maksymę Kybalionu, która brzmi: "gdy uszy ucznia są gotowe, znajdą się usta mędrca, które napełnią je mądrością". Ot i wszystko musi trafić na swój moment. Dziś zatem, pokazuję zdjęcia inne od dotychczasowych, choć z bliska będzie też ... ale bez obaw - nie jelenie!!! ;) To znaczy jelenie też będą ale nie z bliska! :)))


Któregoś razu, ale nie dalej niż tydzień temu, wracałem z lasu w pobliżu bagienka. Bagienko ma tę zaletę, że jest jestednocześnie śródpolne i przyleśne. Dzień fotograficznie miałem taki sobie, więc skręciłem do zauważonego z daleka łabędzia. Nie żałuję.

To spojrzenie raczej jednoznacznie wyjaśnia kto rządził sesją!

To zdjęcie-przerywnik, jakby komunikat "obcych", a jednocześnie poligraficzne dzieło, bowiem tak się z nami komunikują korniki! Ktoś z Was wie o co im chodziło?!?

 To zdjęcie musicie mi wybaczyć, ujęła mnie barwa warmińskiego popołudnia, ale ponieważ tylko to mnie ujęło, robiąc zdjęcie nawet nie wysiadłem z samochodu! Jest mi nieco wstyd -  temperatura barwowa sceny była niecodzienna, natomiast temperatura powietrza była zniechęcająca ;)
p.s. ale przyznacie, szyby w aucie mam czyste!

Dzień później znalazłem się lesie i co widzę - gigantyczna krata! No tak, myślę, to na pewno za robienie zdjęć przez szybę! :))

Ten gnojek całkowicie mnie zaskoczył! Gdybym go widział wcześniej, zwabiłbym go bliżej, a tak ... on wygrał.

I na koniec, a przyznacie, że długo wytrzymałem, jeleń! No nie pokazałbym go, ale spotkanie gomuły to naprawdę rzadkość. Mam nadzieję, że w tym środowiskowym ujęciu, mimo wszystko widać możdżenie.

 Nie odszedłem jeszcze z tego miejsca, a tu starszy koleżka gomuły z nakładanym porożem. Ładnie widać scypuł. Ma jeszcze czas, poroże będzie rosło do sierpnia.

I na dobranoc - smacznego od rudej kitki ;)




11 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy drzeworyt na zdjęciu nr. 5, czyżby to próba przedstawienia ręką człowieka pierwotnego, lecących w oddali ptaków (patrz w pionie):)
    Takich trudnych pytań i pokrętnych kornikowych zagadek nie należy chyba analizować o tej porze:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, zainspirowało mnie to, że ten fragment przewróconego drzewa, jest w zasadzie gotową grafiką na ścianę/

      Usuń
  2. Fajna jest ta wiewiórka, niestety Ja nie mam do nich szczęścia, a Tobie wyszła fajnie z tą szyszką. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiewiórek mam wprawdzie sporo, ale pierwszy raz udało mi się ją fotografować z czymkolwiek w pyszczku.

      Usuń
  3. Wygląda na to, że (jak wyczytałam, bo sama nie mam o tym kolapsie zieloneg pojęcia) udało Ci sie osiągnąć fajny konsensus pomiędzy "z daleka" i "z bliska".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będę zadowolony, gdy przekonam się, że to wartość stała, czyli, że zawsze znajdę w sobie dość motywacji, by pokazywać ujęcia środowiskowe. Na razie mi się to spodobało :)

      Usuń
  4. Korniczy dzienniczek intymny z nazwy stanowi zapis życia wewnętrznego kornika, np. dziś zatwardzenie umysłowe, wpadnę na chwilę do sąsiada, może mi przejdzie. Raportuję, że szyba w aucie zdumiewająco czysta biorąc pod uwagę drogi którymi musi się Lud poruszać by w chaszczory dotrzeć. Łabędź jakiś taki zalotny mi się wydał i teraz zastanawiam się czy to on, czy ona ( barkuje trzepotu rzęs na la1m). A najfajniej wygląda owo magiczne ujęcie środowiskowe na zdjęciu z gomułą. I na koniec bardzo interesujące jest obserwowanie zmiany w ocenie fotografowania widoczków (pamiętam wpisy tłumaczące dlaczego takich zdjęć nie lubi LUd robić)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie! do tej pory towarzyszyła mi jakaś atawistyczna satysfakcja z bliskiego podejścia, a fotografia była wyłącznie dowodem, że tak było. Teraz (prawdopodobnie) do głosu dochodzi fotografia dla samej siebie i moje jaskiniowe instynkty odchodzą na plan dalszy ... dziwne, bardzo dziwne rzeczy dzieją się mojej głowie! No cóż, podobno co 7 lat człowiek się zmienia ... ;)

      Usuń
    2. Odwiedziłam strone BBC z konkursem zdjęciowym i tam same widoczki. I muszę przyznać, że choć piękne są to jednak jakąś powtarzalność tematu dostrzegłam. Może to jest właśnie problem, że krajobraz jak to krajobraz niezbyt gwałtownie się zmienia. Zdecydowanie bardziej zaskakują szczegóły. Tak jak u Luda kornicze wypracowanie, czy krata w lesie.

      Usuń
    3. o, mądrej osoby to zawsze słucham z przyjemnością! ;)
      wiesz, najbardziej nie lubię tych wszystkich przesłodzonych, wylukrowanych w fotoszopie, nienagannych widoczków z
      niespotykanie lazurową wodą, zawsze idealnym niebem, bialutkimi obłoczkami itd. itd. Zresztą dzisiejsza fotografia jest bliższa grafice lub malarstwu niż fotografii. I nad tym ubolewam, często czuję się jak analogowa płyta wśród CD :)))

      Usuń
    4. Odrobina wzajemnego kadzenia na weekend - dobra jest

      Usuń