wtorek, 7 kwietnia 2015

się zajeleniło!

Nie, to nie błąd, nie miało być "zazieleniło". W piątek bardzo rano miałem okazję zajrzeć na nowe miejsce, bagienną polankę, którą rok temu poznałem z przeciwległej strony. Od tamtej pory, za każdym razem gdy byłem w pobliżu, zdawało mi się, że słyszę słowa piosenki, którą polanka wyśpiewuje ... "Ludzie znają mnie tak jak księżyc, z bagiennej strony ... ". Oczywiście jeszcze rok temu, nie wyciągnąłbym wniosku, że to do mnie, ale teraz, gdy mam od Was pseudo "Leśny Lud", nie wątpiłem, że ten początek - Ludzie - to nic innego jak wołacz skróconej formy mojego pseudonimu. Może coś ze stylem się "wali", bo powinno być "Ludzie, znasz mnie tak jak księżyc... ", ale nie będę wchodził w kompetencje Ewy R., z pewnością to wyprostuje ;) Oczywiście nawiązanie w tekście do Bagiennego to już tylko przypadek :)
Tak czy siak, jak powiadają mędrcy, natury należy słuchać, postanowiłem poznać polankę z drugiej strony. Jakież było moje zdziwienie, gdy poprzez (o dziwo!) padający śnieg, ujrzałem coś takiego:




Pięknie mi się zrobiło na sercu, jednak z tytułu pogody i pewnej nieostrożności, jelenie wypatrzyły mnie wcześniej. Udało mi się zrobić tych kilka dziwnych, ale osobliwych zdjęć. Nie zamierzałem iść za delikatnie przepłoszonym stadem, wiedziałem, że dzięki temu, jest szansa spotkać je w tym samym miejscu następnego dnia. I tak się stało.

Zastałem je za ścianą lasku.
 
Doprawdy nie miałem wyjścia, topografia terenu, rzeczka i bagno zmusiły mnie do podejścia z wiatrem - katastrofa! Do tego pod nogami pełno suchych badyli. Z tego powodu właśnie, jelenie uwielbiają przebywać w drągowinie - nie da się tam cicho postawić stopy, więc o zaskoczeniu nie ma mowy. Dobrze o tym wiedzą.
Wykonałem sporo zdjęć przez ścianę ostatniej linii drzew. I tak, jak widzicie, dwie łanie już mnie szukają.
Wszystko co mogłem zrobić tym razem, to udokumentować sporą ilość jelenich tyłków.  Ale znacie mnie, wrócę do nich gdy tylko wiatr się odwinie :)
Było ich naprawdę sporo ale nawet szukając schronienia w lesie zachowały hierarchię i spokój.

Opuściłem miejsce połowiczego sukcesu, by nie powiedzieć porażki. Udałem się w głąb puszczy. Nie wiedziałem czy to dobry pomysł, skoro ta chmara była na obrzeżach lasu, ale ciągnie wilka do ... .
To już chyba miał być taki ciąg spotkań z jeleniami. Zatrzymałem się w miejscu, w którym i owszem, często spotykałem sarny. Tym razem też tak było, co dokumentuję uroczym koziołkiem.


Z niewiadomego powodu postanowiłem pozostać dłużej na skraju lasu. Tzn. powód był i do tego prosty - był ciemny, pochmurny dzień i o zdjęciach w lesie, nawet z moim szkiełkiem, mogłem zapomnieć.
Bardzo się zdziwiłem, gdy z prawej strony ujrzałem bezszelestnie kroczącego jelenia - gomułę!
Przypomnę, gomuła to jeleń po zrzucie poroża. Trudno je spotkać, pozbawione oręża, są jakby wstydliwsze, płochliwsze i prowadzą utajniony styl życia.


 Pan gomuła.

 Chwilę po nim, szedł młodzieniec, jeszcze z porożem.

Po chwili kolejne dwa młodziaki.

I na odchodne tego miejsca, lisek ze środka lasu.

Następnego dnia, bez specjalnego planowania ... ponownie jelenie!

 Na tej polance naprawdę są nie do podejścia. Tego dnia wiatr mi sprzyjał, ale zaskoczyła mnie pewna łania!

 Ot ta właśnie! Nie spodziewałem się jej w tym miejscu. Podchodząc łanie, skupiłem się tak bardzo, że wpadłem jej w oko jak amator!!!

18 komentarzy:

  1. Pięknie zajeleniłeś Krzychu, a i dolisiłeś niezgorzej. Tak trzymaj i niech kleszcz trzyma się od Ciebie z daleka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) no właśnie, kleszcz - masz rację - ważne!

      Usuń
  2. Zazdroszczę jelenich zbiorów... Ja dziś żadnego nie spotkałam, choć zawsze coś tam się po polach przewija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Husky, całe szczęście, że każdy spotyka coś innego, dzięki temu ciekawie jest zaglądać na blogi. Ten ma jelenie, ktoś inny bobra i jakoś to wszystko się kręci ;)

      Usuń
  3. Wywołana do tablicy spróbuje coś zaproponować: "Ludzie, znają mnie tak, jak księżyc, albo Bagienny..." ;-)

    A jak już mam się czepiać, to jelenich tyłków było dwadzieścia pięć - czyli dało się je policzyć, więc mówimy o ich liczbie, a nie ilości!

    Sorry, już znikam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, mądrego to zawsze warto wysłuchać, a nawet sprowokowac do dyskusji ;) Na swoją obronę mam jedynie fakt, że policzyć można je wyłącznie na zdjęciu, ale do tej pory nie wiem ile ich było na polanie. :)
      Ależ ten polski jest uroczo skomplikowany!

      Usuń
  4. Żeby już nie chwalić i chwalić choć jest za co, z tej zazdrości policzyłam i też mi wyszło 25. Kto po lesie chodzi temu się jeleni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, pamiętam, że ustaliliśmy gdzie szukać jeleni w twojej okolicy, zaglądaj tam czasami, bo jak nie, to przyjadę i zrobię maruńskie jelenie :)

      Usuń
    2. Muszę poczekać na trochę więcej czasu, na szynowskie młodniki musiałbym mieć ze 3-4 godziny, na razie nie da się, ale mam plan na blisko domu, ślady są, zobaczymy.

      Usuń
    3. to co masz blisko domu, rozgrywa się prawdopodobnie po 23.00 i kończy się przed 5.00 rano, niestety.

      Usuń
    4. A ja nawet nie muszę daleko ich szukać, bo zazwyczaj siedzą na mojej działce w truskawkach :D. Tylko dziś się gdzieś ulotniły.

      Usuń
    5. Husky, czy jesteś pewna, że rozmawiamy o jeleniach? :) Siedzą na twojej działce ... w truskawkach??? Dziś się gdzieś ulotniły, czyli są tam codziennie? :))) Może do Ciebie przychodzą jakieś zmutowane zające! ;)

      Usuń
    6. Właśnie chciałam spytać Cię o te przedziały czasowe. Przed 5.00, może jak będzie pogodny ranek da sie coś zrobić:)

      Dzięki!

      Usuń
    7. pokombinuj jutro, ma być jasno, pogodnie, a jelenie wykazują teraz dużą aktywność. Zdarza się, że zostają na żerowisku do 6.00!

      Usuń
    8. Czy to sarny czy jelenie nie wiem (za daleko są, żeby ocenić, a bez okularów chodzę). Moje truskawki znajdują się między dwoma mini lasami, jeden brzózkowy, drugi iglasty i one tam całymi stadami chodzą z jednego do drugiego. Niedaleko jest duży las i owe stworzenia się przemieszczają po okolicy. Wiem, że wczesnym rankiem można je spotkać koło tego większego lasku, bo już kilka razy je tam widziałam. A truskawki stratowane równo... ;-).

      Usuń
    9. no wiesz, między sarnami a jeleniami jest taka mniej więcej różnica jak między jamnikiem, a wilkiem. Sfotografuj tropy, to Ci powiem :)

      Usuń
  5. A czy gomułom zaczynaja wyłazić te zdumiewające twory ukryte w scypule? Pytam, gdyz dzisiejszego ranka widziałam takowego i coś jakby mu się do łba przykleiło. I jeszcze, czy gomuła łazi z łaniami, czy też tylko samotnie wstydzi się w krzakach? Ludzie jako specjalistę Cię tu przepytuję, bo ze zdjęć widać że specjalną więź masz nie tylko z krukami ale z kopytnymi też. Darzą Ci.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najstarsze byki, które zrzuciły poroże np. na początku lutego, mają już możdżenie pokryte scypułem. Scypuł narasta stosunkowo szybko, więc niektóre staruchy mogą mieć już ok. 30 cm. nowego, przykrytego scypułem oręża. Ja takiego póki co nie widziałem. Te gomuły, które widziałem, i które mam na zdjęciu mają czyste możdżenie. W fazie nakładania poroża jelenie-byki tworzą stada kawalerskie, a te najstarsze żyją samotnie, ukryte w ostojach. Zdecydowania żaden byk o tej porze nie łazi za łaniami w rozumieniu interesowania się nią. W chmarach łań przebywają teraz jedynie młode, najczęściej roczne i dwuroczne byczki - szpicaki. Jelenie uwielbiam, kocham je podpatrywać, podchodzić i fotografować, a zdarza mi się czasami bywać niezwykle blisko onych ;)

    OdpowiedzUsuń