czwartek, 25 czerwca 2015

wieczór w Puszczy!

Na wstępie najmocniej przepraszam, ponieważ obiecałem inny post, ale wczoraj pozostałem w Puszczy do zmroku i ... muszę to opowiedzieć :)

Zapowiedziany post o dzikach (może i lepiej, że z małym przerywnikiem) opublikuję jutro.

W pierwszej kolejności pojechałem na nowy teren za Trękus. Rozciąga się tam gęsto zarośnięty teren podmokły, w zasadzie bagienny. Kiedy zjeżdżałem do lasu, między mną, a bagnem, zauważyłem ogromnego dzika! Potwór! Mógł ważyć ponad 150 kg. Zaniemówiłem. Obserwacja odebrała mi większość funkcji życiowych, w tym oddech. Zatrzymałem samochód i ciuchutko starałem się go podejść. Jedyne co podszedłem to kleszcz, którego już w domu wyjąłem sobie z brzucha.
Ten dzik był starym cwaniakiem. W takim terenie podejście go jest praktycznie niemożliwe.
Ale nie ma tego złego, odkryłem fantastyczny obszar o niezwykle urozmaiconym charakterze. Spędzę tu zapewne więcej czasu w najbliższej przyszłości. Na cieku wodnym zainstalowały się bobry, wokół pełno tropów ... wszystkiego. Piękna, tajemnicza okolica. Rozpoznanie terenu robiłem do godziny 20.00, po czym przeniosłem się w okolicę Purdy.
Wczoraj coś mnie wzięło na pozostanie do 22.00 w Puszczy. Było pochmurnie, co chwila padał deszcz i jakoś ten nastrój bardzo mi odpowiadał. Szwendałem się, przyznaję, bez celu. Chciałem po prostu tam być i już. Zanim zrobiło się ciemno, zauważyłem łanię przechodzącą cichutko przez leśną drogę. Nie zdążyłem jej sfotografować, ale cielaczka i owszem. Ponieważ ostatnio publikowałem zdjęcia z makro-bliska, tym razem chcę pokazać oprawę, czyli kompletny urok tego miejsca.


W tym miejscu nie działo się nic szczególnego, przeniosłem się dwa kilometry dalej.
Moją uwagę zwróciła maleńka, uwierzcie mikroskopijna, nawet nie polanka, no nie wiem jak to nazwać, zabrakło kilku drzew w tym miejscu i już. Słyszę nadlatujące żurawie. Nawet nie zakładam, że siądą w tej "dziurze".
Kiedy jednak zaczęły typowe przed lądowaniem kołowanie, ukryłem się pod świerkiem. A nuż ... pomyślałem. Nie mogłem uwierzyć w to co się wydarzyło. One przed wylądowaniem, zataczają zwykle koło, by sprawdzić teren. Jeden z nich przeleciał 3 metry ode mnie! Ten dźwięk, ta bliskość, przeżycie nie z tej Ziemi! Byłem niemal pewny, że mnie wypatrzył. Na szczęście okazało się, że nie i usiadł ... 5 metrów ode mnie! Było już bardzo ciemno. Raz, że 21.30, dwa pochmurnie. Nie wiedziałem co robić, przyglądać się czy spróbować fotografować. ISO 3200! Trzask, trzask, robię zdjęcia. Mam ich kila, ale pokazuję jedno, wybrane, by oddać choć trochę to co widziałem. Światła, które widać na zdjęciu, to wyłącznie efekt czułości matrycy. Było praktycznie ciemno.

Wolę to zdjęcie od wszystkich "blisko-fotek", jakie zrobiłem żurawiom przy nienagannej pogodzie. Oczywiście ze względu na wspomnienie świetnej sytuacji, choć jeżeli się Wam spodoba, będę usatysfakcjonowany.

Wyszedłem z ukrycia i w zasadzie byłem pewny, że sesja skończona.
Tymczasem "trzecie oko" kazało mi się zwrócić w przeciwną stronę. W ciemności, jak duch, przechodziła łania. Ten widok chwytał za serce. Ustawiona wcześniej czułość matrycy, pozwoliła na uchwycenie chwili. To zdjęcie wykonane za dnia, nie miałoby większego sensu. Jednak wieczorem, wszystko wygląda inaczej :)



Fajny wieczór, dziś powtórzę!

12 komentarzy:

  1. Piękne z akcentem tajemniczości fotki :) Krzysiek taka rada ode mnie,weź do lasu kupon totolotka,wypełnij i wyślij. To co Ciebie w puszczy spotyka to nie szczęśliwy traf,to szczęście spotęgowane do kwadratu i tak sobie pomyślałem z tym lotkiem że Ci się uda szóstkę wytypować w lesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z wiesz Paweł ... świetny pomysł! To nie głupie :)

      Usuń
  2. Witam, od kilku tygodni codziennie tu zaglądam i mój stan można opisać jako totalne oniemienie połączone z zachwytem! Panie Krzysztofie dziękuję za Pana pasję, zdjęcia są wspaniałe. A opisy do nich... Miód. To moja odskocznia od wszystkiego. Chciałam, żeby wiedział Pan o tym ile radości niesie Pana pasja dla innych.
    Kasia z Olsztyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, Kasiu, nie masz pojęcia jak taki komentarz dodaje mi skrzydeł i pozwala pokonywać kolejne i kolejne kilometry po mojej ukochanej, ale nie zawsze łatwej Puszczy. Serdecznie Ci dziękuję, bardzo, bardzo :)

      Usuń
  3. Jestem kompletnie zauroczona, szczególnie sytuacją z żurawiami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, trudno to opisać, ale to było ogromne przeżycie. Naprawdę nie można oddać słowami tego wrażenia, mrok, chmury, środek Puszczy i ten dźwięk i bliskość ... ech ... :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. ale i sam pobyt o tej godzinie i obserwacje dały mi wiele przyjemności.

      Usuń
  5. Ale potężny musiał być ten dzik:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słowo miałem wrażenie, że w chaszczach idzie ... krowa! :) ogromny! Tylko raz wcześniej widziałem coś takiego.
      A kilka dzików już miałem okazję obserwować :))

      Usuń
  6. Ech ten żuraw wieczorową porą! Ostatnio znajomi widząc żurawie przy drodze zapytywali czy to nie przypadkiem strusie. Takie wydały im sie z nie najdalszej dali ogromne. A ty Ludzie w najblizszej bliskości z tymi cudownymi stworami. Jak zwykle zazdraszczam i przyłącze się do Pawła Figlanta. Ślij tego totka z puszczy:)

    OdpowiedzUsuń