niedziela, 13 grudnia 2015

Wyrwane z ciemności!

Rocznica stanu wojennego ... . Miałem wtedy 18 lat. Mój rocznik nie miał studniówki, nasze wesele musieliśmy zorganizować w zaciemnionej kocami sali. Stan wojenny miał swoje prawa, my ludzie nie! Wiem, że były roczniki, które przeżyły większe problemy, ale jak się ma 18 lat, chciałoby się żyć i spędzać młodość w nieco lepszych "okolicznościach przyrody". Z pewnością od czasu II wojny światowej, był to jeden z cięższych okresów dla Polaków. Czas, w którym garstka militarnych zwolenników zamordyzmu, postanowiła radykalnie ograniczyć wolność Polaków w imię ocalenia własnej władzy.

Dzisiejsza aura właściwie oddaje to co myślę o tamtych czasach. Ponuro, mrocznie i mokro, w zasadzie beznadziejnie.
To zapewne Was nie zaskoczy, ale postanowiłem ten dzień spędzić w lesie. W apolitycznym lesie, który zdaje się być ponad tym wszystkim, ponad rozterkami i podziałami. On żyje swoim rytmem, a ja, aby oddalić się od wspomnień, zbliżyłem się do tego, co zaoferowała mi przyroda.

Od samego świtu błąkałem się po deszczowym lesie. W jakimś momencie, jeszcze w półmroku, ofuknął mnie dzik. Niestety nawet go nie widziałem. Pada!
Pokonuję kolejne odcinki Puszczy. Jest ciągle ciemnawo. Powstają zdjęcia z typową dla tej pory dnia i półmroku, niebieskością. Lubię ją. Pada!


Za niecałą chwilkę, czyli kilkaset metrów dalej, dostrzegam przyglądającą mi się łanię. Jest w jeszcze piękniejszym miejscu niż ta z poprzedniego posta. Niestety jest znacznie ciemniej. Przy ISO 1250 mam 1/20 sekundy ... jestem bez szans. Jednak nie mogę sobie odmówić prezentacji tego zdjęcia. Klimat chwili jest! Pada!


Po kilku kilometrach wchodzę do naprawdę ładnego lasu. Robię poniższe dwa zdjęcia. Pada!



Kiedy miałem już dość i szczerą ochotę na powrót do domu, zauważyłem interesujący prześwit. Ostatecznie nadłożyłem kolejne dwa kilometry, ale odkryłem przepiękne miejsce. Bagienną nieckę ukrytą głęboko w Puszczy. Miejscówka o ogromnym potencjale. Wokół pełno tropów. Pada!

Po czterech godzinach, mokry jak szczur kanałowy, wracam do samochodu.

Żaden widok nie ucieszył mnie dziś tak, jak ten właśnie :) Mało przyrodniczy, ale był zapowiedzią ciepła i wygody, a tego mi już dziś brakowało. Wciąż pada!

Zdjąłem mokrą kurtkę, totalnie przemoczoną czapkę i wsiadłem do mojego ukochanego autka.
Ufff ... .
Ta opowieść miała się w tym momencie skończyć, jednak w czasie powrotu do domu, zaczął intensywnie padać śnieg!
I wiecie co? I to całkowicie zmieniło moje zamiary. Jestem wariatem, ale gdy zobaczyłem biały dywanik, zawróciłem i pojechałem w inny wprawdzie, ale jednak teren.

Nie żałowałem, bo już w drodze udało mi się spotkać sarnę. To pierwsza w tym roku, oczywista biała stopa!

Jest radocha. Wciąż pada ale tym razem już nie deszcz!

Jest bosko!

Dzieje się. Tego lisa zwabiłem tak, że podszedł do mnie na metr! Niestety od strony gęstych chabazi, w których się ukryłem i zdjęcia nie udało się zrobić.

Największą dziś niespodzianką okazało się zaskakujące spotkanie kuropatw. Chętnie je powtórzę w nieco jaśniejszy dzień, ale ponieważ jeszcze ich nie pokazywałem na blogu, czynię to z nieukrywaną radością.






20 komentarzy:

  1. Pada - m z podziwu. Cudne te kuropatewki w zimowych szatach, warte każdej kropli deszczu która wsiąkła w Twoje ubranie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, sam czułem się zaskoczony, ale niezwykle się ucieszyłem, że je fotografuję.
      Lata wędkarstwa spowodowały, że w zasadzie pogoda nie ma dla mnie znaczenia, ale dziś było naprawdę upierdliwie. Nie przestało padać nawet na 2 minuty! :)

      Usuń
  2. I TAK TRZYMAJ NIE WAŻNA POGODA LICZY SIĘ SPACER I WRAŻENIA.
    JA WCZORAJ BYŁEM W BUDZIE,PO DWÓCH GODZINACH I CIĄGŁYM PRZEGANIANIU KOTÓW WYSZEDŁEM NAPIŁEM KAWKI ALE NIE DAWAŁO SIĘ SPOKOJNIE SIEDZIEĆ WIĘC Z POWROTEM DO BUDY I BARDZO DOBRZE ZROBIŁEM BO MYSZAKI PRZYLECIAŁY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no no nooo, widziałem Twojego myszaka! doskonały! :)

      Usuń
  3. Etam Stan Wojenny, etam śniegodeszcz, etam mokra kurtka. Kuropatwyś dopadł Człowieku!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nom dopadł, bo taki ze mnie ... kuropatwodopadacz chyba :))))

      Usuń
    2. swoja drogą to wiedziałem, że komu jak komu, ale Tobie się te kuraki spodobają :))))

      Usuń
  4. Śnieżne fotki kuropatw - świetne! A przy okazji, ja też dziś zmokłam, a po "bosko", zmokłam niestety ponownie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w zasadzie lubie taką pogodę, ale dziś było jednak przegięcie! Padało non-stop!

      Usuń
  5. Ja też chcę zimy! U mnie dziś leje i wieje, właśnie jakaś wichura szaleje za oknem, a ja głowy nawet z domu nie wychylam. Moja siostra dziś gościła w Olsztynie i pisała, że śniegiem zasypany. I pozazdrościłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Husky, wpadaj do nas! :) jakiś pokój się znajdzie!

      Usuń
    2. Z całym moim zwierzyńcem też się zmieszczę? ;-)

      Usuń
    3. łeeee, nooo, wiesz, mamy psa ... gończego ... niby ułożony, ale z kotami ma problem :)))

      Usuń
  6. Zazdroszczę kuropatw! No i samozaparcia, żeby przy takiej pogodzie w ogóle wyjść z ciepłego domu do mokrego lasu :) Chociaż ja też wczoraj od świtu siedziałam na dworze, a potem odmrażałam palce przez parę godzin przy ciepłej herbatce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Postaram się je jeszcze podejść przy nieco lepszym świetle :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mroczna puszcza, to jest ten klimat, któy uwielbiam :) ... Ale Śniegowe zdjęcia mnie najbardziej ucieszyły ;)
    U mnie niestety nadal jedynie deszcz .... Nic się nie dzieje .....

    OdpowiedzUsuń
  9. świetnie że spotkałeś kuropatwy, te akurat jest sens nęcić(dokarmiać znaczy)garść prosa sypnąć, przepiórki przyjdą może...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja ich nie nęciłem, to całkowicie spontaniczne spotkanie, serio :)

      Usuń