niedziela, 7 lutego 2016

czy przypadek istnieje?

Arystoteles twierdził, że aby stworzyć naukowe wyjaśnienie jakiegoś zdarzenia, należy podać jego przyczynę. Tym samym na drodze wyjaśniania zjawisk i zdarzeń, powstają łańcuchy przyczynowo-skutkowe. Jest przyczyna i jest skutek, tym samym znając przyczynę i wiedząc jaki będzie jej skutek, zamykamy kwestię naukowego wyjaśnienia rzeczy. (to tak w potwornym uproszczeniu) Jeżeli natomiast w łańcuchu przyczynowo-skutkowym coś się pochrzaniło i dana przyczyna wywołała skutek inny od oczekiwanego, to znaczy, że zadziałał przypadek. W rozumieniu Arystotelesa powstawał wówczas wyłom w racjonalności, racjonalność załamuje się. Przypadek był wg. Niego takim wyłomem. Tym samym wszystko co wydarza się bez przyczyny jest tym przypadkiem. Tak zrozumiałem przekaz wielkiego Arystotelesa.

Dziś w filozofii przypadek jest zdarzeniem, które zaszło na skutek działania przyczyn ubocznych - nieistotnych. 


Hmmm ....

Zrobiłem dziś zdjęcie, na które "polowałem" baaaardzo długo.
Wyobrażałem sobie kadr, w którym sarny stoją niczym tekturowe makiety na szczycie wzniesienia, na granicy ziemi i nieba. Oczywiście by uzyskać efekt teatru cieni, zdjęcie miało być wykonane pod światło. Świt czy zachód, to już nie miałoby znaczenia. Lata mijały i z biegiem czasu, moja wiara słabła.
Do dziś!
W moich marzeniach były jeszcze mgły ... niestety, nie wszystko może się ziścić za pierwszym razem :)


No właśnie! Gdy zrobimy zdjęcie nieprawdopodobnie nieprawdopodobne w rozumieniu rachunku prawdopodobieństwa, to jest ono zatem dziełem przypadku?

Czy można powiedzieć, eee ... to przypadek! Miał farta i tyle, szczęśliwy zbieg okoliczności!

Na szczęście urodził się też niejaki Demokryt. Ten na drodze filozoficznych rozważań, wyeliminował całkowicie możliwość działania przypadku. Wykluczył zarówno wszelki przypadek jak i ingerencję jakichkolwiek przyczyn.

I bardzo dobrze, bo nie chciałbym, by to zdjęcie było dziełem przypadku! Jest moim dziełem! ;)

Krótko mówiąc wstałem dziś bardzo rano, wyjechałem na wcześniej upatrzone pofałdowane pole rzepaku i szukałem saren na wzniesieniach. Nie możemy mówić o przypadku. Możemy ewentualnie mówić o szczęściu ... że w aparacie był karta, że go w ogóle zabrałem i że baterie zostały dzień wcześniej naładowane! :)

Aaaaa - pokłony dla morenowej Warmii, bo koledzy na Mazowszu o takim zdjęciu mogą tylko pomarzyć :) Tzn. takie zdjęcie wykonane na równinie mazowieckiej, należałoby rozpatrywać raczej w kategorii cudu, ale to już zahacza o teologię, a tu to już w ogóle mam niewiele do powiedzenia.

A teraz zamykając kwestię filozoficzną - przypowieść dotycząca przypadku:

Na polu siedział sobie łysy jegomość. Zginął uderzony w głowę ... żółwiem!!!
Przypadek?
Otóż nie! 
Facet oberwał w łepetynę żółwiem, bo wypuścił go ze szponów orzeł. Orły mają w zwyczaju rozbijać skorupy żółwi upuszczając je na kamienie. Orzeł  widząc łysą "bańkę" nieszczęśnika, uznał, że to kamień. Orzeł zrobił to co do niego należało i już.

Przypadki nie istnieją!

Teraz mogę się pochwalić :)





36 komentarzy:

  1. Pogubiłam się:) a sarny super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rudzikowa! To nie Teleexpress - przeczytaj to nieco wolniej;)



      Usuń
    2. I tak nie zrozumiem, bo filozofia zawsze była dla mnie zagmatwana :) Ale historyjka o łysym facecie i żółwiu jest świetna ;)

      Usuń
    3. o, widzisz, i mamy jakiś progres ;)
      Krótko - przypadek w rozumieniu działania sił/przyczyn nieistotnych, nie istnieje! Wszystko dzieje się, wydarza, bo dąży do czegoś, mimo tego, że człowiek nie zawsze potrafi to wytłumaczyć :)))

      Usuń
  2. Nie byłeś tam przypadkiem, to pewne, one też tam po coś przyszły, więc też nie był to przypadek, a że się spotkaliście to szczęśliwy zbieg okoliczności. Super fota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkaliśmy się tam lw zeszłym tygodniu, tym razem jednak w piękniejszych okolicznościach przyrody ;)

      Usuń
  3. Przecudowmy ten nieprzypadek...a mnie pozostaje marzyc tylko o cudzie, bo na Mazowszu laze po polach, podobno byla jedna taka sarenka blisko mego budynku ale zanim sie dowiedzialam to juz sobie pomknela do lasku kabackiego. Jak wynika z Twoich wywodow, to starannie sobie wypracowales ten Twoj nieprzypadek wiec nawet trudno nazwac go szczesciem. Ale ja Cie uwazam za szczesciarza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to mawiają, praca, praca, praca i ... odrobina szczęścia! ;)

      Usuń
  4. Cudownie "ustrzelone" :) i ciekawy "naukowy" opis! A ja mawiam że marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia!! :) Trzeba im pomóc jak w Twoim przypadku. Ja mam w wyobraźni też obraz... bobra "pracującego" na tamie.. obserwuję, czekam cierpliwie, wierzę, że się uda... heh przypadkiem/?/ :) Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu takich wspaniałych i niezwykłych zdjęć. Hania

    ps. Są żurawie :) dzisiaj uwieczniłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, fizycy kwantowi są przekonani, że wszechświat istnieje dzięki naszej obserwacji. To w wielkim uproszczeniu oznacza, że byty zanim powstaną rodzą się w naszych głowach. Skoro wizualizujesz swoje marzenie, zapewniam, że się spełni. To tylko kwestia czasu.
      p.s.
      Ci sami filozofowie twierdzą, że czas nie istnieje ... eeeee ;)
      Musisz tam chodzić na tamę, czekać i tyle :))))

      Usuń
  5. Dziełem przypadku ale na taki przypadek trzeba sobie zasłużyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Krzysztof, to jest bardzo proste do wytłumaczenia. Znalazłeś się nie tylko fizycznie ale i emocjonalnie, duchowo w Trójkącie Bermudzkim. Cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to chyba rzeczywiście był taki trójkąt :)

      Usuń
  7. Po prostu rewelacja cudownie pozowały a to nie był zwykly przypadek jesteś farciarzem i szczęściarzem szczerze gratuluję czekam na więcej takich fotek serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiesz, trafiło się jak ślepej kurze ziarno i tyle ;) serdeczności! :)

      Usuń
  8. To nie jest to przypadek a działanie zaplanowane, kiedy chodzisz codziennie w plener. Też mi się zdawało, że trafiam przypadki. A to zwierzęta mnie nachodziły, jak na przykład ten szarak, który wlazł mi na buty: http://www.panoramio.com/photo/24221945

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, podjechałem dziś do Nowego Przykopu, jutro prześlę Ci zdjęcie tego co zostało z rozlewiska ...

      Usuń
  9. No to się uspokoiłem ... Z ilością kudłów jakie posiadam na głowie oraz twarzy, to bombardowanie przez ptactwo mi nie grozi ;) .... Za to żeby tylko jakiś napierdzielony jegomość z flintą mnie z dzikiem, albo miśkiem nie pomylił ;)
    PS... Urzekł mnie ten kadr :) ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam bez czapki na pola nie wchodzę!;) inna sprawa, że skąd nasze orly mają wziąć żółwia?!? Błotne są pod ochroną, a one przecież o tym wiedzą ... mam nadzieję!

      Usuń
  10. Chwal się chwal Ludzie, masz czym! I to nie przypadkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa ... bo nikt mnie nie chwali ... sam musiałem! ;) :))))

      Usuń
    2. A czytałeś komentarze powyżej? Toż to towarzystwo chwalenia Luda Leśnego i to wysokiej aktywności ( a nawet napiszę chwalebnej aktywności wysokiej)

      Usuń
    3. czytałem, czytałem, taki dzień ... trochę kokieterii przyprawionej nutą prowokacji ;)

      Usuń
  11. Zdjęcie świetne! A filozoficzny wywód niby prosty i zrozumiały, ale mnie się chyba same przypadki zdarzają i nie wiem, czy to powód do dumy, czy raczej słabo ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, to komplement, to znaczy, że jest Pani w alternatywnej rzeczywistości wszechświata ;)

      Usuń
  12. Od jakiegos czasu przymierzam sie do "wlasnego" bloga, ale za kazdym razem jak poczytam i poogladam Twoje "zapiski" mi przechodzi-Jestem /jak zwykle/ pod WIELKIM wrazeniem i caly czas POZYTYWNIE zazdraszczam. Pozdrawiam Leszek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to pięknie! :) wolałbym się dowiedzieć, że Cię zainspirowałem, a nie odstraszyłem :)))
      Skoro jednak nie udało się po dobroci, to:
      Leszek, siadaj i zabieraj się za bloga!
      ;)

      Usuń