poniedziałek, 11 kwietnia 2016

coming out !!!

Kumpel, czytelnikom bloga znany Wojciech G. zwany też "Bagiennym" ewentualnie "Biebrzniętym" (i to zdrowo!) opisał w ostatnim poscie syndrom ornitologa, usystematyzowany pod skrótem BDC.
Birding Compulsive Disorder ... brzmi poważnie :)

Post Wojtka bardzo mnie zainspirował, bo przecież każdy z nas ten syndrom ma i doskonale rozumiemy, że koncerny farmaceutyczne ciężko opłacają poszukiwaczy chorób, by znaleźć tę i kolejną jednostkę chorobową.
Spieszę zatem uspokoić żądnych moich pieniędzy, producentów leków, że jestem idealnym pacjentem, w dodatku silnie rozwojowym, czyli perspektywicznym!
Co dla nich najważniejsze, usilnie pracuję nad zainfekowaniem całej ludzkości!
Staram się jak mogę, przenieść tę chorobę na najbliższych  i rodzinę.
Potem już wystarczy tylko zdiagnozować określoną jednostkę chorobową i kochani lekarze - do recept!!!

UWAGA!!!
Choroba rozprzestrzenia się nie tylko drogą kropelkową czy przez kontakt seksualny z pasjonatką/tem przyrody! Jest bardzo inwazyjna i może zarazić człowieka nawet  "przez zapatrzenie".


A teraz sprawdzonym wzorem Stowarzyszeń typu AAA, się uzewnętrznię:)


Przypadłość tę nabyłem już w bardzo młodym wieku.
Ojciec miał lornetkę wojskową ... polską - zdaje się 6 x 45. Ciemna jak noc świętojańska, ale gdy wziąłem ją na spacer, zapatrzyłem się! I tak to się zaczęło.
Dziś przypadłość rozlała się z ptaków na wszelkie formy ożywione i w zasadzie ja już się nie "zawieszam" na widok lecącego ptaka ... jestem non-stop "zawieszony".
Nie ma ani jednej wolnej sekundy w moim pogrążonym tą przypadłością życiu, w której nie zastanawiałbym się nad tym co przeleciało, przeszło, zaszumiało, "pisło, piskło czy pisnęło".
W każdym momencie analizuję co aktualnie dzieje się w lesie, w tym czy innym miejscu.
Na najzwyklejszy spacer rodzinny i to z psem, zabieram aparat, więc rodzina za dużej pociechy ze mnie nie ma. Idę przed Nimi lub obok, nie angażuję się w rozmowy, bo wciąż się rozglądam "za kadrem", nasłuchuję, klękam, kładę się by nie powiedzieć pokładam.
Gdy po NOJ (Nieokrzesany Obserwator Jeleni) doszedł do głosu kolejny syndrom (PPP - Pieprznięty Podglądacz Porostów) ... rodzina straciła nadzieję na poprawę. Uznali, że to równia pochyła.
Jak większość uzależnień, te również izolują chorego od społeczeństwa, psują relacje w rodzinie itd.

Dziś, poza wymienionymi wcześniej, lista przypadłości wygląda tak:

1. KOK - Kompulsywny Obserwator Kruków
2. BPD - Brawurowy Podglądacz Dzików
3. ZNO - Zespół Niespokojnej Obserwacji
4. EUŻL - Ekscentryczny Uczestnik Życia Lasu
5. NTW - Niepohamowany Tropiciel Wszystkiego

Ileż to leków! ... żeby tylko wątroba to wszystko wytrzymała.
A mogłem zostać klasycznym alkoholikiem, to nie ... łazić się zachciało!

Teraz, gdy zrobiłem ten swoisty "kamingaut", pokażę efekt ostatniego rodzinnego wyjścia.

Na początek, żeby nie było zbyt przytulankowo - młody oset. Fascynujący, gdy już się klęknie :)



W pewnym momencie zachodzące słońce świecące spomiędzy chmur, tak mocno podkręciło kontrasty, że zapierało dech w piersiach.

Na szczęście byliśmy wówczas blisko kanału melioracyjnego, a jak wiadomo w oparciu o kanał można zbudować swoją karierę. (Andrzej Wajda, "Kanał", 1956 rok.)

Niestety ucieczka kaczek kanałem, nie dała się zamienić w pełnometrażowy film, więc pozostanę przy jednej "klatce".
Spokojne jakieś takie ... szlag! Nie było na czym zbudować wątku dramatycznego!!!

Skoro jesteśmy przy sztuce, to mijaliśmy jeszcze taki mural, a w zasadzie "balural". Patrzcie Państwo, nawet nie ma jak jednego balika "dźwignąć" do chałupy, no! Jak to się pozabezpieczali. Nie masz przy sobie farby w danym kolorze, palika nie "dźwigniesz" :))) Przerwa w obwódce i wiadomo, że mienie zmieniło właściciela!


No dooobraaa, nie ma mowy o wiosennym spacerze bez tych no ... sami wiecie co ... zawilców i "przylaszczków". Można też powiedzieć przylaszczek, nawet wypada, a wręcz trzeba.

 Przylaszczka :)

Zawilec :) ... tak na wszelki, bo jakaś głupawka mnie dziś wzięła i lepiej na chwilę spoważnieć :)))

Gdy robiłem te kwiatki, rodzina skrzętnie mnie "ostrzelała" komórkami!!! :)
Na stówę mają ze mnie niezły polew, jak kiedyś mawiała młodzież. A z chorego nie wypada się śmiać ;)

No i na odchodne:
Kaczki krzyżówki! Dla niepoznaki zalogowały się pod łabędziem ;)








29 komentarzy:

  1. Mam podejrzenie graniczące z pewnością (cytat), że jedynym lekarstwem na Ludowe przypadłości mogłaby być jakaś inna obłożna choroba. Ale jej Ludowi nie życzę. Życzę natomiast rodzinie Luda, by tańcem brzucha albo jakimiś innymi atrakcjami zdołała uwikłać chorego w tzw. życie rodzinne. Nawet jeśli miałoby to stać się ze stratą dla czytelników Ludowych postów. Choć szkoda byłoby tego osta (ostu, ostoju).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Relacje z rodziną na całe szczęście zostały wykorzystane wyłącznie w celu podkręcenia emocji literackich i te jako jedyne mają się dobrze. Znajomi jednak i tzw. życie towarzyskie, zostało zredukowane do okresu ciemności. Ostatni wypad na zdjęcia nocne niestety zagraża, że i to może ulec zmianie :))))

      Usuń
    2. Czyli choroby liczne w Ludowym posiadaniu są też chorobami postępującymi. A tak do naszej rozmowy - sprawdziłam i na mój akces do licytacji, brak odpowiedzi (http://krzysiekmikunda.blogspot.com/2016/03/garniec-i-brzeszczot-chrystusika.html)

      Usuń
    3. aaaa no bo wpisałaś się jako podkomentarz ;) Dobra wiadomość jest taka, że wygrałaś licytację :)))

      Usuń
    4. I takiej właśnie oczekiwałam z niecierpliwością

      Usuń
    5. co Ty, Bagienny to by musiał zebrać ze trzydzieści kibli, a tyle to się chyba na całym Podlasiu nie uzbiera! ;)

      Usuń
    6. Dobrze, że Bagienny ma pod górkę:))

      Usuń
  2. Oj, ja też nabywam coraz więcej tych chorób psychicznych... Niektóre z nich są na prawdę niebezpieczne, zwłaszcza kiedy niemalże ląduje się autem w rowie bo "coś ciekawego leci" :D Znajomi już nie reagują na moje okrzyki radości na widok ptactwa wszelakiego, po prostu przeczekują i jak gdyby nigdy nic kontynuują rozmowę... W końcu z wariatami nie można się kłócić, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie można i nawet nie wypada tym bardziej, że nigdy nie wiadomo co zrobią :)))

      Usuń
  3. A jednak najważniejsze ukryłeś CHOJ - Chorobliwy Obserwator Jeleni. Moim zdaniem to masz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, przyznałem się w tekście do NOJ, ale i tę diagnozę przyjmę z honorem na klatę! ;)

      Usuń
    2. Od tego nieustannego gapienia się na drżące gałązki, trzcinki i opadające listki oślepłam, toż jak wół najważniejsza przypadłość wymieniona w zasadniczej części tekstu. Przeczytałam i pomyślała, że zapomniałeś o jeleniach, przeczytałam jeszcze raz i dalej jeleni nie widziałam. Teraz rozumiesz dlaczego ja prawie nie mam jelenich fot. Ja ich nawet napisanych nie widzę.

      Usuń
    3. :)))) pękłem :)))) rozjechałaś mnie tym komentarzem :))) jestem po upiornym dniu, mam giga-doła, od tygodnia tkwię w jakimś megasyfie, a twój komentarz spowodował, że pierwszy raz się dziś zaśmiałem - dziękuję! :)

      Usuń
  4. Czyli nieuleczalnie chory i raczej bez żadnych szans na lekarstwo. A mówią że medycyna ciągle robi postępy. Też jestem chory ale chyba nie aż tak, mam nadzieję że dla mnie też lekarstwa nie znajdą. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotr, jedno w naszych chorobach jest piękne ani GSK ani Bayer ani nawet nasza Polfa nie znajdą na to lekarstw choćby nie wiem co :)))

      Usuń
  5. Chłopie! Z takim bagażem, to Ci się już extrarenta należy jak. nie przymierzając. kornikowi białowieskie świerki, a wilkowi - micha jeleniny! Zazdroszczę i zawiszczę! Resztę życia spędzisz, jak krezus jakiś, na ZUS-owej liście płac. Kończę, bo sam jakoś zacząłem się niespecjalnie czuć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sądzisz, że masz mniej przypadłości? :))) NPB - Notoryczne Prowadzenie Bloga, zaraziłem się od ... Ciebie!!! ;)

      Usuń
  6. Hi,hi... Ja mam FWCŻ, czyli Fotografowanie wszystkiego co żyje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo to bardzo rozległa przypadłość :)))

      Usuń
  7. ,,koncerny farmaceutyczne ciężko opłacają poszukiwaczy chorób, by znaleźć tę i kolejną jednostkę chorobową."
    A tam znaleźć, to by było w porządku, WYMYŚLIĆ. Taka pomysłowość spowodowała, że dziś leczą się prawie wszyscy, a nie tylko chorzy jak dawniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście masz absolutną rację - wymyślić! To jest jedyne słuszne określenie. :))

      Usuń
  8. A nie lepiej by było sobie ten odchylany ekranik odchylić zamiast kłaść się na zimnej ziemi i z wizjera korzystać? ;-) Ja na szczęście-nieszczęście przez wizjer nic nie dojrzę, więc nie muszę się czołgać przy ziemi :-)
    Dziś widzę, że i przylaszczkowe kwiecie się doczekało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Husky, ja w ogóle nie korzystam z tego ekranika. Lubię klasycznie zobaczyć obraz w wizjerze. Może to kwestia przyzwyczajenia, a może sam nie wiem czego :) ostatecznie i tak często się kładę więc raz więcej nie robi różnicy :)))

      Usuń
  9. Krzysztof, ja jestem dowodem na to że choroba ( choroby ) rozprzestrzeniają się. Po czasie przebywania z Tobą jestem chory na BSŚ. Byki Są Ś..... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariusz, Twoją przypadłość doceniam najbardziej, to mój największy sukces inwazyjny!
      Takiego obrotu sprawy nigdy nie śmiałem zakładać. WIELKI SZACUNEK!!!
      Jesteś żywym dowodem, że wszystko może się wydarzyć, zmienić ... jak zwał :)

      Usuń
  10. No to się panie teraz wydało:) jesteś typowym pacjentem zero od którego zaczynają się zazwyczaj epidemie :) Mam nadzieję że wśród czytelników bloga nie ma jakiegoś epidemiologa bo już pewnie po Ciebie jadą. :))) Ale nie przejmuj się, nawet jak wezmą Ciebie na badania tej choroby nie zatrzyma już nic. Skutecznie nas zaraziłeś i żadne lekarstwa już nie pomogą. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacjent zero ... ooo, to chyba jakiś szczególnie beznadziejny przypadek :))))

      Usuń
  11. Cóż. ... dla mnie już nie ma po prostu nadziei, tak jestem zarażona :-D ale co tam! Umrę szczęśliwa :-) Krzysiek pozdrawiam serdecznie! Czekam na kolejne wpisy. Hania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, na pewno nie zawiodę, póki zdrowia, będę chadzał, podglądał i opisywał :)
      p.s.
      szczęście jest w życiu najważniejsze :)

      Usuń