wtorek, 5 kwietnia 2016

zygzakowate szczęście!

Wiecie co? Czasami marzenia się spełniają zanim zostaną ostatecznie wypowiedziane.
Znajomy, Zbyszek Bosek, opublikował na profilu zdjęcia miedzianki. Wiadomo przecież, że w zeszłym roku, mimo starań, nie udało mi się ich spotkać! Nie ukrywam, że nieco psuło mi to humor.
Zapytałem Zbycha, czy będzie tak uprzejmy i wskaże mi to miejsce - wskazał!
Zbychu - DZIĘKUJĘ!!! :)

No i co tu pisać? Zygzaki właśnie złażą się do chatek-kopulatek, czyli ciepłych miejsc z łatwo dostępną kryjówką i korzystając z takiej pogody jak dziś, uprawiają to, co tygrysy lubią najbardziej - sex znaczy.
Po jakimś czasie na drodze jajożyworodności, na świat przychodzi od kilku do kilkunastu małych "zygzaczątek" od jednej matki.
Jajożyworodność w żołnierskich słowach oznacza, że okresie płodowym (czyli tam w środku w matce) żyją otoczone błoną jajową, a na świat przychodzą od razu machając ogonkami.

Miedzianka jest jadowitą żmiją i nie chodzi mi o to, żeby zrobić jej tym określeniem przykrość.
Ona naprawdę posiada gruczoły jadowe i nie waha się ich użyć.
Legendy o zagrożeniu jakie stwarza człowiekowi są mocno przesadzone, tylko w przypadku ewidentnego pH można umrzeć :))))
Zwykle to opuchlizna, uszkodzenia układu nerwowego, ból głowy, martwica tkanek, kołatanie serca, wymioty, czyli jak widzicie same pierdy!
Jeżeli ta lista lekkich przypadłości z naciskiem na ostateczny dyskomfort Was nie uspokoiła, spieszę donieść, że na  człowieka rzuca się rzadko, z odrobiną niechęci, a zawsze gdy może, wybierze ucieczkę.
Nadepnięta niestety może odejść od wspomnianej etykiety i ... niestety ... klops ... HOUSTON MAMY PROBLEM!

Dlatego, gdy dziś, robiąc zdjęcia, położyłem się obok nich, najmniejszy problem robiłem z faktu, że pode mną łaziło kilkadziesiąt leśnych mrówek. Ale gdy jedna z miedzianek zaczęła wyłazić mi spod kolana ... uuuuu ... adrenalinka skoczyła :)
Było extra!!!

Mam nadzieję, że tak jak ja, stwierdzicie, że to mimo wszystko piękne zwierzęta i polubicie je bardziej. Warto!

 czujna!

 "przyczajka spodgałęźna"

  i z języczkiem! ... mówiłem, tylko jedno im w głowie! ;)

 objawiona!

 momentami przesuwały się bezszelestnie.

 skryta.


 unikająca słonecznego udaru.

 te momenty, gdy widać było fragment sunącego ciała, wydawały mi się najbardziej ekscytujące.

 matowa.

 nigdy nie było wiadomo, w którym miejscu się pokaże.


 noooooo ... widzę cię!!!!


i w klasycznej zygzo-zwijce :)




30 komentarzy:

  1. Nic mnie nie przekona! Brrr...

    Ale miedzianka to się raczej na gniewosza mówi, a on niejadowity...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówi się tak na gniewosza ale i na zygzakowata w odmianie miedzianej, bo one maja całą paletę barw :)
      tu cytat na szybko z sieci: Żmija Zygzakowata, Vipera berus, jedyny jadowity wąż u nas wystepujący. Cechą po której najłatwiej jest odróżnić go od reszty, to właśnie zygzakowaty wzór na grzbiecie. Występuje w dwóch odmianach ubarwienia, jasnobrązowa z rudym wzorkiem (tzw. miedzianka):

      Usuń
  2. Piękna jest :D .... Przyjedź do mnie ... jest ich pod dostatkiem... Czasem strach do lasu wejśc ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie atakuje bez powodu. Kilka razy mój pies i moje buty przechodziły tuż obok, a ona wolała suchą ściółkę.

    W lesie wokół Przykopu spotykam zygzaki rude, szare i zielonkawe. I to coraz częściej. Nie jest to jednak powód, by nie chodzić do lasu :-).

    Las krzepi, aczkolwiek wódka czasem lepiej, trawestując mistrza Melchiora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te rude to właśnie potocznie zwane miedzianki :)

      Usuń
  4. Fajna, tyle tylko, że to nie miedzianka, ale zwykła zygzakowata, których pełno w naszych lasach. PS. Miedzianka to także, o czym wspomniała Pani Ewa, inna nazwa gniewosza plamistego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra, tu inny cytat, choć przyznać muszę, że to określenie znam od szczenięcych lat i bardzo się dziwię, że Wy nie znacie :)

      Żmiję rozpoznać można po charakterystycznym wyglądzie. Jej długość wynosi około 60 cm, czasem zdarzają się dłuższe. Jej ubarwienie jest zmienne: najczęściej spotykane są osobniki z szarym lub brązowym grzbietem, z wyraźnie zaznaczoną zygzakowatą czarną wstęgą ciągnącą się od karku do końca ogona. Czasem można się natknąć także na osobniki zupełnie czarne. Tak zwana „miedzianka” (ta nazwa funkcjonuje w niektórych regionach kraju), to również żmija zygzakowata – to ten sam gatunek.

      Usuń
    2. oczywiście określenie "miedzianka" dotyczy odmiany barwnej, miedzianej. Użyłem tej nazwy wymiennie, bo w niektórych regionach kraju, używa się ich w ten właśnie sposób. To nazwa zwyczajowa, w przypadku gniewosza również.

      Usuń
    3. Miedzianka to Gniewosz Paniocku :) ... Pospolita nazwa gniewosza plamistego, ale owszem Żmija Zygzakowata ma kilka odmian barwnych. Jest także miedziana i w niektórych regionach również zwą ją miedzianką. Także sprostujmy MIEDZIANKA - to gniewosz plamisty a ŻMIJA MIEDZIANKA - to miedziana forma barwna zygzakowatej.

      Usuń
    4. Hahah ... Nie wiem czemu koment który napisałem o 16stej dodało mi dopiero teraz :D .... I wgląda, jakbym powtórzył po Tobie :P

      Usuń
    5. Grzegorzu, specjalnie powołana komisja do oceny stopnia plagiatu Twojej wypowiedzi, w osobach: mojej, Krzyśka, Leśnego i tego no ... Mikundy, uznała Twoją wypowiedź za w pełni samodzielną, niezależną i spontaniczną, tym samym nie noszącą znamion plagiatu! :)

      Usuń
    6. Gdzieś mi wcięło komentarz. W każdym bądź razie ta żmija na zdjęciach (fajnych) to na 100% nie odmiana barwna, zwana miedzianka, tylko ta typowa i najczęściej spotykana - zygzakowata. Jesienią w czasie grzybobrania w lasach łańskich będą ich dziesiątki. Niestety!

      Usuń
    7. A ktoś twierdzi, że to odmiana barwna? Nie, to jest wersja standard. To oczywiste. Tak jak gniewosz tak i zygzakowata, ma u nas powszechną alternatywną nazwę miedzianka bez względu na kolor. :) spokojnie Wojciechu, nie odtrąbiłem żadnego sukcesu, wiem, że jest popularna. Czy powinienem przeprosić za opublikowanie tych zdjęć. Rozumiem, że Ty je spotykasz codziennie i tylko z tego powodu ich nie fotografujesz :))) mnie to spotkanie ucieszyło, w zeszłym roku nie spotkałem ich ani razu.

      Usuń
    8. No co Ty? Oczywiście, ze trzeba publikować wszystkie fajne foty, niezależnie od tego, czy zwierzak jest pospolity, czy nie. Chodziło mi tylko o to, że miedzianka to nazwa (pomijam gniewosza) wyłącznie (!) brązowej lub czarnej odmiany kolorystycznej żmii zygzakowatej. Czyli każda miedzianka jest żmiją, ale nie każda (!) żmija jest miedzianką:)

      Usuń
    9. na naszych terenach nazwa miedzianka dla zygzakowatej funkcjonuje tak jak nazwa adidas - czyli każdy but sportowy, bez względu na rzeczywistą markę. :)

      Usuń
  5. Chciałabym powiedzieć, że to spojrzenie mnie urzekło:).Kolor oczu, nie pozostawia nic do dodania. Tak, czy inaczej przystojniak lub przystojniaczka:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie chciałem je wziąć do ręki i obejrzeć imponderabilja, ale tak jakoś w ostatniej chwili ... zaniechałem :))))

      Usuń
  6. Oczko niebieskie piękne. Zygzakowate masowo występują w Kortowie w okolicach kotłowni, na działkach za jeziorem Kortowskim, to tak jakbyś chciał się jeszcze z nimi zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będę chciał jeszcze nie raz, oczywiście :) Dziękuję Grażynko :)

      Usuń
  7. Dopiero co o nich rozmawialiśmy, a Ty już zrobiłeś zdjęcia. Piękne są, chętnie podłączę się pod tą miejscówkę:)
    A to teraz ryś został do zrobienia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudo-stwór. Oczy błękitne porażają. No i to zdjęcie z bezszelestnie przesuwającym się cielskiem, jak na horrorach. To mój największy problem z łażeniem po dziczy, że czasami w wysokiej trawie mozna ślicznotek zygzakowatych nie dojrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie cholerka zdjęcia tego cichego przesuwania się nie oddają, ale cieszę się, że to wychwyciła, bo to robi największe wrażenie przy ich bezpośredniej obserwacji :)

      Usuń
  9. Niee!! nie lubie tych zyjatek, jako mieszkanka przez 40 lat Weneuzeli, gdzie jest cala masa takich jadowitosci, mam do nich absolutny repekt i nawet zdjec nie lubie im robic...chociaz przyznam ze wąż koralowy , ktory spotykalam w Andach jest sliczniutki, ale bardzo niebezpieczny , tylko,ze jest tak malutki, ze moze ukasic tylko w miejscach np. skorke miedzy palcami...ale jad jest straszny! lepiej od wezy z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, no co mi pozostaje powiedzieć ... przepraszam w imieniu wszystkich warmińskich węży :)
      p.s.
      a wąż koralowy jest bajeczny! :)

      Usuń
  10. Uwielbiam żmije. W ubiegłym roku po kilku latach poszukiwań udało mi się trafić dwa razy w tym na jedną rudą, to też moje ulubiony zygzaki. Wspaniałe zdjęcia, liczę na to, że może w ten weekend coś trafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby było ciepło, to się uda, czego Ci życzę :)

      Usuń
  11. ładniutka:) Ty mógłbyś nie umrzeć ale małe dzieci bez pomocy lekarskiej b. rzadko przeżywają ukąszenie. I uwaga na małe zygzaki, te nie znają żadnej etykiety, głupki kąsają bez powodu jak im co wejdzie w kadr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tymi małymi to ta jak u ludzi, ci mali też jacyś kąśliwi tacy :)))

      Usuń