wtorek, 12 kwietnia 2016

moc Jedi istnieje!

Taki dzień ...

Wyczekana niedziela. Pogoda może nie najlepsza, ale to już standard. Dzień wcześniej mam kapitalna obserwację, więc wracam w to samo miejsce.
Usadawiam się na brzegu polany. Blisko świerka. Nogi mam zasłonięte gałązkami świerka, czekam.
Ledwo się usadowiłem, z lewej strony polany nadchodzi człowiek, tzw. miejscowy.

(jeden z czytelników na Fb, najwyraźniej bliski znajomy sfotografowanego, nie mógł pogodzić się z zamieszczonym wizerunkiem z białym prostokątem maskującym twarz tego człowieka, więc dla świętego spokoju go zabadziałem:) )

Niby nic takiego, szuka zrzutów, Jego prawo i wolna wola, ale dlaczego teraz?!? :)
Trudno mieć żal do człowieka, ale wiecie jak to jest. Ja się tu tarabanię pół godziny z Olsztyna, a On ma tę polanę pod nosem ... nie mógłby tu zajrzeć, gdy mnie nie ma? :)

To dopiero początek przygody. Myślę OK, przeczekam, pójdzie i już. Ale nie! Skręca prosto na mnie!!!
Miałem już taką przygodę dwa lata temu i również ze zbieraczem poroży.  Gdy był już kilka metrów ode mnie, urodziła się poważna wątpliwość - wypadałoby się przywitać z gospodarzem. Jest w końcu u siebie. Ale gdy "gałęzie" nagle przemówią, sprawy mogą potoczyć się źle. Baaardzooo źle.
Zawał wydaje mi się najlżejszym z prawdopodobnych scenariuszy.
Dzień dobry, hmmmm ... , nie dzień dobry, dzień zły, nic nie powiem ... pomysły kłębią się w głowie.
Przeszedł ostatecznie 3-4 metry ode mnie i zniknął w ścianie lasu. Nigdy nie zrozumiem jak to się stało, że mnie nie zauważył. Teraz zbliża się uroczy psiak. Wiedziałem, że przetnie linię wiatru i dostanie mój zapach. Nie było na co liczyć. Skręciłem się w jego stronę i patrzę bez ruchu w jego oczy. Ma! Poczuł!!! Stanął jak wryty i spojrzał na mnie. Pomyślałem, że jeżeli moc Jedi istnieje, to właśnie jest najodpowiedniejszy moment, by zadziałała.
Wysłałem w stronę psa najsilniejszą myśl jaką mogłem, a brzmiała mniej więcej tak: "jak szczekniesz to cię qwa zjem!!!"
... zadziałało! Nie uwierzycie, ale pies podkulił się i cicho pobiegł za Panem. Szok.

Odetchnąłem z ulgą. Odsiedziałem jeszcze z godzinę. Czas uprzyjemniało mi towarzystwo roztańczonego żurawia.



Po godzinie uznałem, że tracę czas. Podniosłem zdrętwiałe ciało i ruszyłem w drogę.

Odprowadzany wzrokiem przez tę łobuziarę, spłoszyłem sarny. Pierwsza wystrzeliła mi dosłownie spod nóg. Światła jak na lekarstwo ale ponieważ w ogóle zdążyłem ją "złapać" (niemal z biodra), pokazuję.

 Może bardziej ze względu na śmieszną pozę.

Poderwały się dwa żurawie i dostałem je na ciemnej ścianie lasu. Potem jeszcze przeciskałem się w drągowinie, dotarłem do małego jeziorka, a tam wędkarz ... jasne, taki dzień.

A te niemal symetryczne ptaki, spotkałem już poza lasem.

 Kruk polny, do tego ignorant!

 Tu kolejna para żurawi spomiędzygałęźnych.

I ostatecznie na leśnym bagnie, spotkałem tego gągoła-chlapaka. Ale fajnie, ponuro jakoś :)

Dopiero wieczorem, na spacerze rodzinnym, spotkaliśmy tego ciekawego myłkusa.
A co się chłop naskakał ... ;)












32 komentarze:

  1. Gdyby ktoś nigdy sarny na żywo nie widział to mógłby pomyśleć, że one latają jak ptaki :) Ale co się dziwić, jest Jedi to są i latające sarny...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam i używam ghillie jednak jestem na początku drogi w sztuce kamuflażu. W związku z tym jeśli będziesz organizował kurs maskowania w terenie deklaruję chęć uczestnictwa. Może ten Fafik był wiejską wersją R2D2 albo C3PO i nie wietrzył ? :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ghilie jest OK do zasiadek. Można bardzo efektywnie zasiąść nawet na środku otwartej przestrzeni. Nie wyobrażam sobie jednak w ghilie podchodu np. w drągowinie o jeżynach czy szczotce grabowej nie wspominając :)
      Jakby co, do kursu z umiejętności podchodu, maskowania itd. jestem gotów. Zapraszam :) Kasa nie taka groźna, zwłaszcza gdyby uzbierała się grupa.

      Usuń
  3. Zdjecia wyjątkowe po prostu pieknie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Pogoda może i nie ale spotkania i foty fajne. Masz piękne leśne bagienko i w dodatku pełne wody, no i dlaczego tylko gągoła kiedy jest z samiczką? Czy taki myłkus jak się wyleczy to następnego roku może mieć normalne poroże? Myślisz, że pies mógłby cie pozwać. No, to Ci nazadawałam pytań, niech moc będzie z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myłkus najczęściej jest myłkusem bo zaburzoną gospodarkę hormonalną, np. jest wnętrem albo coś w podobie. Jeżeli przyczyna zmiany jest mechaniczna, uszkodzenie na etapie budowania poroża, to następne będzie OK. Niestety przyczyny fizjologiczne raczej nie rokują. Ten osobnik jest na terenie koła łowieckiego, a myłkusy są niezwykle pożądane jako trofeum, więc za dużych szans mu nie daję. Pies ... hmmm ... skoro może jeździć koleją, to może i pozwać :))))

      Usuń
  5. Ten zbieracz to nie ja jak cos :-) chociaż byc może tez bym Cie nie zauważył w knieji, a byc może Ty mnie tez nie :) chociaż ja sie nigdy nie maskuje - ale na szkolenie rowniez chętnie bym sie wybrał. Wiec mam nadzieje ze dasz mi i Mariuszowi jakiś rabacik. Darz Bór, Sew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ekipa się zbiera :) czytelnicy bloga rabat -50%! :)))

      Usuń
  6. Miałam podobne zdarzenie ... dotarłam prawie w środku nocy, wpełzłam wręcz w rozgałęzione krzaki nad brzegiem wody i czekam na bobry. .. dzień zaczynał się rozjaśniać , piękny widok na tame w oddali ..... i nagle pojawia się taki łoś/ ktoś szuka rogów z kijem w łapie i se puka tu i tam... bobry się tak schowały ze przez tydzień ich nie spotkałam :-) i miałam podobny dylemat - przywitać się i przyprawić gościa o zawał czy odpuścić. .. a ponieważ mnie nie widział to została dla mnie tylko jego fotka :-D Hania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie człowiek powinien się przywitać ale w poczuciu odpowiedzialności za zdrowie spotkanego .... chamieje dla jego dobra :)))

      Usuń
  7. Tak naprawdę, wcale mnie nie zdziwiła niemożność wypatrzenia Cię przez ludzkiego spacerowicza. Ale za zdolność do hipnotyzowania psa - szacun. I za tańczącego żurawia. I proszę mi wyjaśnić dlaczego kruk polny ignorantem się okazał. Czy dlatego, że tył był pokazał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kruk no bo kto to słyszał żeby się do mnie się tyłem tak ostentacyjnie :) a żurawie jak się dobrze poda nutę to tańczy :))

      Usuń
  8. Ładny żuraw na drugim, po mimo braku światła. Jak widać jemu brak optymistycznej aury również nie przeszkadzał w tańcu...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. I myślisz, że po tak prymitywnym zamaskowaniu, nie rozpoznam Burka Leśnego Łowcy?! A taki Burek LŁ. rozpoznał Cię w 3 sek. po okazaniu mu 30 zdjęć (co prawda na wszystkich byłeś Ty, ale to wyłącznie z uwagi na nieposiadanie innych). PS. Super olimpijski kozioł!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. qrcze, tak zamieszałeś z tym burkiem, że się pogubiłem ... :))) Już nie wiem, kto kogo i na podstawie czego;)

      Usuń
    2. przepraszam Cię, ale nieuzasadniona histeria pewnego człowieka spowodowała, że zmieniłem maskowanie sfotografowanego człowieka na kompletne, czym niestety pogrzebałem do reszty sens Twojego komentarza. Jest mi przykro, odcinam się od swojego postępowania, uważam je za naganne, obiecuję, że to się nigdy więcej nie powtórzy. W ramach słodkiej zemsty, nakaszań coś w moim komentarzu pod Twoim postem :)

      Usuń
  10. To doświadczenie rzeczywiście przesadza sprawę istnienia Mocy. Zazdroszczę żurawi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nowym maskowaniem wprowadziłeś kolejny element do postu. Oprócz mocy Jedi jest Ying i Yang :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótko mówiąc, rozlała się metafizyczna czara ;)

      Usuń
  12. Pana opowieści są naprawdę super. uwielbiam czytać ten blog. Pozdrawiam znad morza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Evo, witam Cię w gronie Gości tego miejsca:) Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny i niezwykle miły - dziękuję! :)

      Usuń
  13. No Krzysiu nie myślałem, że aż tak Ciebie poniesie. Nieprawdą jest to co piszesz o "histerii". Prowadząc "działalność" na blogu i FB powinieneś chyba liczyć się z tym, że nie wszystkie komentarze muszą być "super", "świetnie", "fajnie", "porycząłem się" itp. Mam nadzieję, że to co napisałeś do mnie "trzymaj się ode mnie z daleka" to nie jest groźba. Pozdrawiam. Tomek. "jeden z czytelników na Fb".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze nie Krzysiu! Po drugie cytuj rzetelnie i sugeruję, zapisz się jednak na kurs p.t. "czytanie ze zrozumieniem". Napisałem ... " mam prośbę, trzymaj się ode mnie z daleka ..." Między prośbą, a groźbą jest spora przestrzeń. Ja rozumiem słowa i używam ich świadomie.

      Usuń
  14. Krzysztofie,
    ...ale musiałeś to przemyśleć, pierwsza odpowiedź była inna...
    Zastanawiam się wciąż, co Ciebie tak dotknęło, że Stałeś się nagle niemiły. Co Miałeś na myśli pisząc (w usuniętym, Twoim, komentarzu) "nie muszę wszystkiego tolerować" (cytuję z pamięci, więc może być nierzetelnie). Czego nie tolerujesz? Jakiejkolwiek uwagi, która nie jest pochlebstwem? Czy niepokoju, że ktoś może wrzucić kamyczek do Twojego ogródka, do świata który tak skrzętnie wokół siebie zbudowałeś? Myślałem, że odpoczynek na łonie natury uspokaja, łagodzi obyczaje, a tutaj proszę, "zapisz się jednak na kurs p.t. "czytanie ze zrozumieniem", ostro Dowaliłeś!!! Tylko dlaczego?
    Tomek
    PS. Co do zrozumienia, wiem, że interpretacja tekstu pozwala na przejście ze znaczenia podanego bezpośrednio do znaczenia ukrytego, co Autor chciał przekazać, stan w jakim się znajduje,jego rzeczywiste intencje przekazu.
    Jako, że główną częścią Twojego bloga jest warstwa tekstowa, którą świetnie operujesz, doskonale Wiesz, że prośbę można sformułować tak, że adresatowi nawet nie przyjdzie do głowy, żeby jej nie spełnić.
    ...tak, że chyba sobie radzę.
    Pozdrawiam. Prośbę spełniam. ...chyba, że jednak Będziesz miał ochotę jeszcze rozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomek, ja się nie obawaim rozmów, nie usuwam jak widzisz wpisów, nie kreuję słodkiej rzeczywistości. Tak jak napisałem, nie wszystko muszę jednak tolerować. Twoje komentarze są dla mnie niejasne, uszczypliwe, kompletnie nie proszony niepotrzebnie i niezbyt elegancko silisz się na jakieś doradztwo. Przeczytaj jeszcze raz swój mentorski komentarz i zastanów się czy byłeś OK. Nawet w tym ostatnim komentarzu, tym powyżej, zawierasz nieprzyjemne insynuacje dotyczące mojej domniemanej niedojrzałości, braku przygotowania na krytykę i bezzasadne obawy dotyczące "kamyczków w ogródku". Prowadzę od 26 lat trudną działalność gospodarczą i prowadzenie bloga w tym kontkeście jest żartem, fraszką, igraszką, relaksem i zabawą, choć Czytelników traktuję bardzo poważnie. Kitu nie czynię, staram się to robić tak jak umiem najlepiej. :) Zastanów się czy nie warto odejść od tej okropnej, mentorskiej i pouczającej maniery przeplatanej niemiłymi insynuacjami ... łono natury ... łagodzi obyczaje ... matko, ileż w tym ... eeeech. Zamykam temat. Tomek, nie wszyscy muszą się lubić, najwyraźniej my nie. Zajmij się kimś innym proszę. Blog nie jest platformą do tego typu dyskusji i nie ma to nic wspólnego z moimi oczekiwaniami. Nie pisz więcej proszę, nie masz racji, nie będę odpowiadał. Powodzenia.

      Usuń