poniedziałek, 11 czerwca 2018

Przyroda się nie patyczkuje!

O przyrodzie najczęściej myślimy w sposób wyidealizowany.
Przyroda jest piękna, przyroda to, przyroda tamto ... a malusie takie śliczniusie!
Bierze się to m.in. stąd, że konsumujemy przyrodę okazjonalnie, w ramach relaksu, nie zagłębiając się  zbytnio w jej rzeczywistość.
Gdy widzimy małe liski odczuwamy euforię i radość obserwacji, ale już gdy mama lisków rozszarpuje kurę na gnieździe pełnym pisklaków, niesmak miesza nam się z zaskoczeniem i czymś w rodzaju oburzenia.
I dziś nawet nie o tym jak jedno zjada drugie, dziś o innej bezwzględności.

Relacja matka - dziecko obrosła w naszej kulturze do pomnikowych rozmiarów.
Poświęcenie i opiekuńczość.
Te dwie cechy wyznaczają drogę, którą podąża większość matek i zostawmy biedne kukułki w spokoju :)
Ludzka matka jednak wyłamuje się z szergu. Domy pełne są 30-o letnich "mentalnych obojnaków", których matki nie wiedzą kiedy zakończyć "podawanie cycka".

Dziś udało mi się sfotografować sytuację, która świetnie pokazuje jak jest w przyrodzie, czyli jak być powinno i u nas, ludzi znaczy.

Usiadłem u szwagra pod gzymsem i obserwowałem jaskółki. Za moimi plecami toczył się rodzinny weekend.
Jaskółki zbierają do 20 tys. owadów dziennie. Dzioby pełne roboty!
"Podloty i nadloty" wykorzystują sprawność łowczą rodziców i drą dzioba, by ten podleciał i nakarmił.
Działające jak w ukropie matki odbierają to jako nadużycie. Z tego powodu odcinają przysłowiową pępowinę dość drastycznie.
W przypadku ptaków oczywiście nie mówimy o pępowinie jako takiej, to tylko przenośnia i mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi.

Uchwycenie ich nie było wcale łatwe, a ostre niemal niewykonalne.


 Przy "małym".


 Ninja mogliby robić shurikeny wg. ich kształtów :) Przy okazji świetnie widać w czym kryje się sekret ich niebywałej zwrotności.


No i poniżej ta scena, o której pisałem - matka z ostrą reprymendą zrzuca niepokornego "obiboka" z gzymsu i zdaje się krzyczeć - "Starczy tego leniuchowania! Bierz się do roboty, sam możesz się już wyżywić!" :)
 Przyznacie, że ta scena otwiera nieco oczy na nasze humanistyczne wyobrażenie uroków przyrody.
Jest dość brutalna ale w 100% prawdziwa.
Siedziałem dokładnie pod nimi, doskonale widziałem co zaszło.

 Tu jeszcze lepsza scena - oberwało się rodzeństwu o ile się nie mylę, bo może też ofiarą reprymendy została przypadkowa jaskółka ... po prostu była za blisko :) Matka bezceromonialnie zrzuciła obie!


 Leżałem w plażowym fotelu z aparatem przyklejonym do czoła i musiałem wyglądać głupawo, skoro ten mazurek z przerośniętym dziobem, przyglądał mi się lekko nastroszony.


 To istne myśliwce!


 A na wodzie, jak po sznurku, płynęła sobie kaczka.


A nad wodą jak nienormalne latały ważki, których całkowicie asynchroniczna praca skrzydeł powoduje całkowicie asynchroniczną trajektorię lotu :)

Wybaczcie, weekend absolutnie rodzinny, więc upolowałem to co upolowałem, mam nadzieję, że obserwacja wyda się Wam interesująca.

9 komentarzy:

  1. Cieszy mnie to, że młodsze pokolenie (przynajmniej niektórzy z nich) dostrzegają prawa natury i stosują je w swoim życiu. Źle pojęty humanitaryzm przynosi więcej złego niż dobrego, tak jak fałszywie pojmowana litość. Obserwacja przyrody wiele mnie nauczyła. Więcej, niż nauka religii w szkole podstawowej, której nie lubiłam, bo wg mnie była głupia. Brawo, Krzysztofie! Zdjęcia jak zwykle wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, bardzo mnie Twój komentarz ucieszył, bo wiem, że momentami bywam dość bezpośredni i nie zawsze to co piszę jest dyplomatyczne. Zawsze obawiam się reakcji kobiet :)

      Usuń
    2. Niesłusznie, przecież wszystkie kobiety, które tu bywają są raczej zachwycone:) Weekend w ciekawej scenerii musiał być, jaskółki - no, wspaniałe, nareszcie można im się normalnie przyjrzeć.

      Usuń
    3. ... wszystkie kobiety, które tu bywają są raczej zachwycone ... dobrze, że to virtual, bo musiałbym wiele kwestii wytłumaczyć żonie :)))) Dziękuję Frajda, miło wiedzieć ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję Mariusz! Ale nie napisałem ile zrobiłem nieudanych zdjęć by pokazać tych kilka. To też był kosmos :))))

      Usuń
  3. A ja się cieszę, że mogę kosztować tej przyrody w całej okazałości, całymi kęsami, a nie tylko okazjonalnie. Że urodziłem się, w czasach, kiedy można jeszcze jej zaznać, bo przyszłość jest niepewna. Mnie obserwacja przyrody również wiele nauczyła.
    Przede wszystkim szacunku, ale też poniekąd dała mi mądrość a także dar właściwego pojmowania praw działających tym światem.
    Dzięki za tą relację! To i tak dużo, biorąc pod uwagę weekend rodzinny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mateusz, Ty chyba numerologicznie jesteś tzw. starą duszą :)

      Usuń
    2. Jaka tam ze mnie stara dusza. :)) Napisałem po prostu, co myślę. ;)

      Usuń