poniedziałek, 12 października 2015

taka sytuacja ... 111 ;)

Obiecałem, że poskromię tendencję do nadmiernego eksponowania moich spotkań z jeleniami.
W moim blogu pokazałem je już w 110 postach! Pomyślałem, że fajnie wyglądałyby trzy jedynki - 111 i wpadłem na pomysł, że po prostu zrobię reportaż z dnia :)
Dzięki temu uniknę zarzutu o premedytacjne pokazywanie jeleni. Spotkałem je i już, a uczciwy reporter nie unika ... trudnych tematów ;)

A więc (jak nie mówiła moja polonistka) lecimy!

Z leśnej uprawy schodziła spora chmara łań. Jakbym czuł, żeby zbytnio się nie ekscytować. Wykorzystałem fakt, że stałem na wyniesieniu i porobiłem kilka niezbyt nachalnych fotek.
To zdjęcie ewidentnie dowodzi faktu, że o świcie atomy tworzące łanię, nie trzymają się w jakiejś dyscyplinie. Odlatują od niej rozmywając kontury i deformując to piękne zwierzę ... no cóż.

Część chmary była już w lesie. Ogrodzoną (niestety!) uprawę opuszczały przez jedno jak mi się wydawało przejście.

Jak widać, nie było mowy o fotografowaniu w tej ciemnicy.

Odczekałem cierpliwie, łanie odeszły, ale przecież one teraz nie chadzają same, gdzieś musi być byk!

Delikatnie podszedłem nieco dalej i ...


jest!

Wiecie, naprawdę byłem wkurzony! Gdyby to był zwykły dziesiątaczek, to oczywiście darowałbym sobie pokazywanie go na terenie ogrodzonej uprawy. Szlag, nie miał gdzie dać się podejść!
Ten wciąż młody byk, nosi jednak interesujący oręż. To czternastak. Fajne grube tyki, dwustronnie koronny, niezwykle przyszłościowy byk. I weź tu go nie pokaż!

Kiedy byłem pewny, że jest "w pułapce" że podchodzę go od strony wyjścia z uprawy ...

... no tak, mogłem się domyślać, że nie skazał się na jedyną możliwość opuszczenia tego terenu.

Jest ciągle i do tego cholernie zimno!


Więcej nie męczę - idziemy do czatowni!

Po drodze jestem obserwowany przez przebiegłe i wszędobylskie kruki.



 Ten spojrzał mi wprost w źrenice gałek mych ...

W okolicy czatowni, tradycyjnie, wypadło mi z plecaka nieco surowizny. No tak już mam. Chadzam sobie chadzam, noszę trochę mięsiwa i jabłek i to wszystko zawsze wypada mi w miejscu, w którym mogę się schować. Skoro wypadło, niechaj leży, myślę sobie i chop pod świerk. Poczekamy, zobaczymy co się wydarzy.

Pierwsze oczywiście były te skrzeczące "systemy alarmowe" lasu!


Ale już chwilę później, swoją obecnością zaszczycił mnie "myszak" - mój ulubiony drapolek :)

 tu w wersji kroczącej.

 tu w zajadającej.

a tu w rozglądającej się.

Takimi zdjęciami załadowałem kilka gigabajtów karty :)

 Sójki robiły swoje, czyli nic sobie nie robiły z obecności drapieżnika w stołówce. Tzn. respekt był, ale umiarkowany.

 Ostatecznie poirytowany odleciał.

Jak się za chwilę przekonałem, nie bez prowiantu! ;) Ale smacznego, to w końcu było dla niego.

Gdy opuszczałem Puszczę, uwagę zwróciły na siebie najpiękniejsze sieweczkowate, czyli czajki.
Postanowiłem pokazać to jesienne stadko w czasie przelotu, bo mimo pozorów zwykłego zdjęcia, coś w nim przeniosło mnie w czasy młodości, obserwacji czajek gdzieś pod północną granicą Polski. Jakiś sentyment, jakaś tęsknota mnie dopadła. Chyba za czasami beztroskiej młodości spędzanej w terenie, bo taką mam właśnie za sobą :)

Te wariatki czajki, nawet w stadzie, nie wykazują najmniejszych prób okiełznania tego "pokręconego" lotu :)

p.s.
a teraz zapraszam do listy etykiet - 111 - piękna liczba pokazanych jeleni ;)

10 komentarzy:

  1. I byk piękny i myszor piękny, ale wyjątkowo pięknie wyszły Ci kruki, pokazane inaczej, no i te czajki, a ja myślałam, że już wszystko odleciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie te czajki jakoś tak na mnie zdziałały :)

      Usuń
  2. To ja się już przyznam, że moje marudzenie jeleniowe to tylko tak dla zasady było (zasady, żeby złamać konwenanse ;-)
    Jeleń piękny, a najpiękniejsze, oczywiście... te listki zmrożone ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i skąd ja to wiedziałem :))) Ja z Pani powodu zamieszczam takie "przebitki", przepraszam, bo ja jestem tak konkretnie "zwierzęcy" w tym co fotografuję, że oczywiście najchętniej pokazywałbym wyłącznie zwierzęta :)))
      A przecież musi być tez miejsce na tzw. oddech :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Aldia ... ale ... kto? :) jelenie, kruki, myszołowy, czy może ... sójki?!? :)))

      Usuń
  4. MYszołów w każdej wersji, choć byk jeleni też niczego sobie. Właśnie zaczęłam liczyć jaki z niego jest -stak i wyszło mi że czterna-, kiedy pod kolejnym zdjęciem Szanowny LUd potwierdził. I opowieść też bardzo zacna, jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i Twój komentarz jak zwykle dopieszcza i cieszy :) dziękuję :)

      Usuń
  5. Fajna, bycza sztuka, a i miejsce jakby znajome:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, miałem inny cel wyprawy, naprawdę nie chciałem robić jeleni, a to "porośnięte ciele" wylazło mi przed obiektyw i do tego na ogrodzonej uprawie - taka tragikomedia, taka farsa, taka radość przez łzy ... :)

      Usuń