wtorek, 24 listopada 2015

byk - uroki młodości!

Nie żebym do głosu dopuścił "pana w kryzysie wieku", nieee. Od zawsze zachwycała mnie młodość, jej piękno, siła i chęć. To wszystko zmiksowane z odrobiną ufności i zaciekawienia, jest mieszanką wybuchową. W przyrodzie również. To co dziś opiszę, wydarzyło się tego samego dnia, w którym fotografowałem myszołowy (poprzedni post).
Ostatnio trochę "sójkowałem", nieco "kruczyłem", a przecież wiadomo, że jestem raczej od grubego zwierza.
W plecaku mam 4-5 kg gnatów, ale twardo postanawiam pójść dłuższa trasą. Do tego teren o znacznych wznoszeniach. Nie wiem na czym to polega, ale zarówno dziki, jak i jelenie uwielbiają morenowe lasy. Im więcej pagórków, tym lepiej. No więc idę góra-dół, co będzie widać na zdjęciach, by dojść do pewnej polany pozrębowej sąsiadującej z bagnami i trzcinowiskami. Po drugiej stronie trzcin młodniki i lasy liściaste. Jeleniom w to graj. Mają wszystko co lubią.
Jest jeszcze bardzo ciemno. Czułość matrycy ustawiam na ISO 1250, by uzyskać chociaż 1/150 sekundy na migawce. Przy fotografowaniu dużych zwierząt to konieczne minimum, a i tak trzeba panoramować. Nie mam zielonego pojęcia jak zostałem zauważony, ale pierwsze łanie opuszczały miejscówę, zanim dobrze do niej podszedłem. Szlag! Tracę pięć sztuk. Wychodzą same zamaziaje i duchy. Podchodzę na miejsce akurat w momencie, gdy z góry zbiega szpicak. Skupiam się na jak najpoprawniejszym poprowadzeniu aparatu. Uwielbiam szpicaki i zależało mi na chociaż jednym udanym zdjęciu. Powstaje seria. Jak na te warunki, jestem zadowolony.




Od strony trzcinowiska dociera do mnie rumor - trzask łamanych trzcin. Wiem co to oznacza. Zbiegam najciszej jak umiem w dół stoku i gnam w stronę bagna. Łania prowadzi podopiecznych, w tym dwa szpicaki! Niestety odległość jest zbyt duża. Robię tylko takie zdjęcie na jakie mnie z tej odległości stać. Po prostu dokument.

Pogoda i pora dnia nie dodają uroku tej pamiątkowej fotce. Trudno.
Gramolę się powtórnie w stronę zrębu. Jakież jest moje zdziwienie, gdy okazuje się, że młody byk, dziesiątak, nie uległ panice i pozostał. Szok!
No niech ktoś powie, że młodość nie jest piękna, dumna i silna. Jest!
I nie chodzi mi o mnie i o to, że wlazłem po raz kolejny na ten stok. :)
Chodzi o tego byka rzecz jasna :)))


  
 
Pewny siebie zatrzymał się, rzucił na mnie wzrokiem jakby chciał powiedzieć - nie boję się ciebie!
Uśmiechnęliśmy się do siebie (my młodzi ;) ) i rozstaliśmy w pewnym porozumieniu.

Przede mną kolejne sto metrów pod górę. Do tego oczywiście wiatr w oczy! To jasne, inaczej nie chodzę.
Gdy wczłapałem się na samą górę, a w zasadzie niemal na samą, od strony lasu usłyszałem jedyne w swoim rodzaju stukanie. To dźwięk uderzających o siebie raciczek biegnącego koziołka. Gdy sarna lub kozioł przebiegnie obok Was, wsłuchajcie się w ten dźwięk. Uroczy. Cyk, cyk, cyk z każdym odbiciem, gdy rozjechane pod ciężarem odbicia raciczki, wracają na właściwe miejsce i uderzają o siebie.
Ku mojemu totalnemu zaskoczeniu, koziołek biegł prosto na mnie! Ale dosłownie!
Zgłupiałem, nie wiedziałem co robić. Wszystko potoczyło się tak nagle, że nie zdążyłem zredukować zoomu. W efekcie powstało coś takiego ...

To niekadrowane zdjęcie z odległości może 1,5 metra! Tyle pokazywałem sarenek i koziołków "normalnie" sfotografowanych, że tym razem poprzestanę na tym zdjęciu. Sądzę, że lepiej tej przygody oddać się nie da :)

23 komentarze:

  1. Dobrze, że aparatu ten szalony koziołek nie stratował! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam i od razu zgłaszam, że wciąż jestem wśród żywych, aczkolwiek odcięta od komentowania. Nie wiem co się dzieje, nie mogę nic napisać. Dzisiaj próbuję z komórki, jeśli nie uda się to d... blada! Wciąż jestem pod wrażeniem postu z myszołowami, zdjęcia są mega! A dziś to... Aż chce się żyć.
    Dzięki i pozdrawiam, Kasia z Olsztyna. Oto chwilą prawdy, wciskam "opublikuj" i...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, fajnie, że widziałaś myszaki! Cieszę się:) No i całe szczęście, że komóra zadziałała :)))

      Usuń
  3. Pieknie Ci ten byk wyszedł, i cała wyprawa świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak Grażynko, to był niezwykle udany dzionek :)

      Usuń
  4. Zastanawiam się kiedy pojawi się post pt: Zostałem stratowany przez koziołka, bo mnie nie zauważył. Albo Ty LUdzie jesteś bardziej eteryczny niż nam to wmawiasz, albo w puszczy subpopulacja płowa żyje co ze wzrokiem ma poważny problem. Urody dziesiątaka nie da się nie zauważyć. Zatyka dech, może właśnie z powodu młodzieńczej arogancji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he he, to się prędzej czy później przytrafi! On naprawdę mnie nie zauważył :))))

      Usuń
  5. Wszystko ładnie pięknie, Krzysztof przepraszam, że tak wyłaniając się z internetowego niebytu prosto z mostu zagaduję, ale pilnie potrzebuję rady porady o kopytnych, proszę jeszcze raz o e-adres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niemądra, na stronie widnieje przecież...dziękuję

      Usuń
  6. Kuźwa cudownie :D
    Mi wczoraj jelenie spierdzieliły ... Dorwałem jedynie sarnę, ale już ja lampą potraktowałem.
    PS. Ja to w takim świetle robię przy 3200ISO, a niekiedy 6400.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, z wyjątkiem naprawdę wieczorno-nocnej fotografii, staram się nie przekraczać ISO 1250. Ale na moim blogu jest sporo zdjęć robionych nawet przy 3200. Żuraw np. wyszedł fajnie :)

      Usuń
  7. Ech, zazdroszczę takich spotkań!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zwykle też, dlatego tak się cieszę, gdy to mi się przytrafiają :)

      Usuń
  8. Fajne! Naprawdę fajne, klimatyczne foty, zwłaszcza tego 10-taka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło, miło, Wojciechu, Bagienny Bracie, dziękuję:)

      Usuń
  9. Wspaniałe trofeum Krzysztofie, dobrze że fotograficzne. Jakoś nie mam szczęścia do jeleni, wśród ludzi spotykam ich niestety częściej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Super zdjęcia w ruchu! Super ta dokumentacja spotkania z bykiem i... bliskie spotkanie z koziołkiem musiało być niezłym przeżyciem ;) Dobrze tylko, że sprzętu totalnie nie stratował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się cieszę, chociaż byoby co wspominać ... sprzęt ;)

      Usuń
  11. Ja na Twoim miejscu zgłosiłbym sprawę na policję o próbę co najmniej pobicia,jak on tak mógł zbir jeden i to w biały dzień zaatakować Ciebie ;)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślisz, że nie zgłosiłem? To było ciężkie przeżycie ;)

    OdpowiedzUsuń