poniedziałek, 12 września 2016

Łania ma teraz inne sprawy na głowie.

Pierwszym minutom leśnej wyprawy, towarzyszą największe emocje i nadzieje.
Las pogrążony w oparach, pozbawiony światła rozbrzmiewa o tej porze porykiwaniami byków.
Samo słuchanie tych dźwięków jest nagrodą.
Tym razem postanowiłem podejść byka, którego lokalizacja wydała mi się oczywista.
Wydawał piękny, tubalnie niski głos, dobitnie świadczący o jego wieku. Ryczał w miejscu, w którym rok temu fotografowałem osiemnastaka. Budziło to pewne nadzieje.
Tak na marginesie, to osobom, które biorą udział w organizowanych przeze mnie wyprawach "rykowiskowych" demonstruję i wyjaśniam większość odgłosów wydawanych przez jelenie, nie tylko przez byki. Szczegółowo przybliżam zwyczaje godowe jeleni, celebracje, zachowania, zarówno łań jak i byków. To pozwala później samodzielnie słuchać tego osobliwego teatru dźwięków ze zrozumieniem i większą satysfakcją.


Po drodze mijały mnie ciemne i nieostre o tej porze dnia, sylwetki dzików.

Ofuknąwszy mnie, znikały w grabowej gęstwinie, która z każdą sekundą odzyskiwała, utraconą na czas nocy, teksturę i barwę.

Kilkaset metrów dalej nasze drogi przecięły się raz jeszcze. Szczęśliwie dla mnie w interesującym miejscu.

Okazało się, że las z mojej prawej strony cały czas mnie obserwował! Z najwyższym trudem wyłuskałem zarys sylwetki osobnika ukrytego w ciemnym gąszczu. Moja obecność wyjątkowo nie przypadła mu do gustu. Przez dłuższą chwilę szedł równolegle do mnie, fukając bez przerwy i wciągając powietrze w szczególnie głośny sposób.

Te trzy żółte plamki w drugim planie, to pierwsze promienie słońca, które dostały się do podszytu pokonując szczelne korony starych dębów, jesionów i grabów.

Lisior szedł prosto na mnie, niestety dzień wcześniej pobrałem kiełbę smażoną na cebulce, popitą zimnym piwem w doborowym zresztą towarzystwie, a to raczej nie pomagało mi w ukryciu człowieczego zapachu ;) Na szczęście szedł jedną z moich bardziej ulubionych, zarośniętych leśnych dróżek o bardzo nikłej częstotliwości odwiedzania. Byłem już bardzo blisko poszukiwanego byka. Słyszałem go z odległości maksymalnie czterdziestu metrów. Grał przepięknie. Las trząsł się i liście drżały na drzewach.  Niestety dla mnie, a może i stety, nie udało mi się go zobaczyć. Niestety, bo nie mogę go Wam pokazać, a stety, bo pozostał niespłoszony i dziś, jutro, może pojutrze uda mi się go podejść.
W każdym bądź razie próbę podejmę, niedosyt pozostał :)

Kiedy słońce przypomniało sobie o swojej dziennej misji i skwapliwie ją wypełniało, opary podniosły się zdobiąc las w sposób wyjątkowy. Tu i ówdzie podnosiły się mgliste kłęby nadmiernie zgromadzonej wilgoci.
Na szczęście w takim właśnie momencie, spotkałem te dwa błąkające się samotnie cielaki. O tej porze roku, gdy o względy ich matki tłuką się najpiękniejsze byki kniei, muszą jakoś sobie poradzić same. Ona ma inne sprawy na głowie ;)

22 komentarze:

  1. No, fajne spotkania. Ryki jeleni miałam okazję po raz pierwszy usłyszeć dopiero dwa dni temu. Aż mi gęsia skórka wyszła jak go usłyszałam gdzieś za moim stawem... Ale nie zobaczyłam. Za to zobaczyłam i uwieczniłam bielika, też dobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda obserwacja przyrodnicza i każde spotkanie jest cudowną przygodą, a najczęściej jest tak, że idziemy z jakimś celem, a realizuje się zupełnie inny :) :)

      Usuń
  2. W moim przypadku to wygląda tak:
    Dzień przed wyjściem do lasu nadzieja.
    Godzina przed wyjściem nadzieja.
    Tuż przed wyjściem wielka nadzieja, później emocje i na koniec tuż przed wyjściem z lasu brak nadzieji, oczywiście nie zawsze ale często. Cały czas jestem na poziomie nauki lasu i mam nadzieję że kiedyś nadzieja przerodzi się w coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że się przrodzi, jestem o to spokojny i tego Ci życzę :)

      Usuń
  3. Kurde a juz myślałem ze cos podszedłes, dzisiaj rano była kapitalna mgła na rykowisko :) ale dobrze to ująłeś ze jeszcze go podejdziesz, nic na sile bo jeszcze cos spłoszysz tak jak ja ostatnio :) ps. widziałeś w Katedrze Św. Jakuba na starówce tego jelenia wiszącego na żyrandolu ? Sew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sew gustuję raczej w jeleniach biegających po lesie :)

      Usuń
  4. Nigdy nie wychodzę do lasu w celu. Samo łażenie po lesie jest celem. Może dlatego nigdy nie wychodzę z lasu zawiedziony. Las to las. Rzecz sama w sobie, jakby powiedział mój przyjaciel Immanuel z Königsberga, który jak mało kto znał duszę tej krainy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle mam jakiś cel, ale mam też dość pokory by z radością przyjąć wszystko i cokolwiek zarazem. Las daje to co chce dać i tak jak piszesz samo łażenie jest równie pięknym celem.

      Usuń
  5. Piekne przygody bo prawdziwe i cenne serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukam tej pprawdy Wando, szukam:) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Pięknie ci wyszły dziki na 2 i fota z cielakami. Przypadki są cudowne. Czy ten dzik na 3 ma szable? Dzisiaj skorzystałam z Twoich nauk. Znalazłam na drodze świeżo przejechanego zająca i zamiast po powrocie do domu zamrozić, o 10.00 zaniosłam przed czatownię. Trzy godziny siedzenia na pieńku, dwa krucze podejścia i tyle. Kompletnie zmarnowana szansa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to szable, ale to może też być złudzenie. Fakt faktem wyglądał na odyńca. Z zającem, szkoda, ale jest tak gorąco, że apetyty spadły, a naturalnego żarcia do oporu. Zimą z takim zającem miałabyś pełny sukces.

      Usuń
  7. Cześć Krzychu! Melduję wykonanie zadania! Dzisiejszej nocy trzy godziny nie spałam bo... tadam! Miałam cudowny koncert na trzy jelenie gardła. O matko i córko, ale poezja. Mgiełki nad wioską, Łysego kawałek, cisza (no nie całkiem, bo E7 nie zasypia), ja duszę komara na balkonie i co słyszę? Hmmm, w pierwszej chwili ciężko mi było wyłowić TE dźwięki, ale po chwili wyłuskałam i zaczęło się. Ten z najgrubszym basem wyraźnie się zbliżał. Po rosie i przy jeziorze głos niesie, ale miałam wrażenie, że zaraz wejdzie nam na podwórko. W zeszłym roku nie słyszałam, ale w tym, aż trzy, rozmawiały sobie :). Jam hapi! Twoje fotki cudo z masłem, mam kilka postów zaległości, ale zaraz nadrobię :). Pozdrawiam, Kasia z Olsztyna. PS. Oczywiście weekend na wsi, żeby nie było :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznasz, że słuchanie byków jest ogromną przyjemnością :) Cieszę się, że miałaś okazję.
      Goraco polecam trzy poprzednie opowieści :)

      Usuń
  8. Fajne spotkanie z dzikami :)
    Lisowi zapewne nie odpowiadał gatunek piwa które wypiłeś ;) :)))
    I teraz za pomocą dwóch kliknięć przenoszę się poczytać o tym osiemnastaku :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ fajne światlo znalazło sie na dwóch zdjęciach - jednego dziczego i tych cielaków społecznie osieroconych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. się znalazło, się znalazło ... samo się znalazło, za nic człowieka nie pochwalą no! ;)

      Usuń
    2. Dobra Leśny, znalazłeś to fajne światło, ale nie licz że będę Cię chwaliła za to że ono światło w ogóle było. Twoja znana nam moc w słowach, chyba nie jest jeszcze taka byś mógł rzec "i stało się światło". Czy jakos tak:))

      Usuń
    3. nie nie, znam swoje miejsce i moc oraz granice, których nie przekraczam. Na ten moment mogę jedynie powiedzieć "i stała się ciemność!" ;)

      Usuń
  10. Umiesz wyłuskać piękne światło... choć tak często Tobie się to udaje, że można by pomyśleć że masz te klimaty pod obiektyw na zamówienie :)))) hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki ale mam wrażenie, że ja ze wszystkich fotografujących, których znam, mam najbardziej na bakier ze światłem. Większość fotografów i fotografików wychodzi na sesję, czyli Ich zamysłem jest robienie zdjęć, domyślnie wyjątkowych. Ja wręcz przeciwnie, nigdy nie wychodzę na sesję! Ja idę do lasu, ewentualnie na obserwację, a zdjęcia służą mi tylko jako dokument. Ale oczywiście cieszę się, gdy się podobają :)

      Usuń