piątek, 23 września 2016

trawa ma uszy!

Czasami przebywając w naturze, człowiek dopuszcza do głosu jakąś wyższą wrażliwość (to taki sposób na autokryptodowartościowanie się bowiem w tej formie wypowiedzi domyślnie chodzi o mnie, a w wyrażeniu autokrypto ... bynajmniej nie chodzi o samochód) ;)

Tego dnia tak to właśnie odczuwałem. Nie chciało mi się niczego osiągać ... celów, tematów, jeleni, miejscówek, słowem niczego.
Jedyne czego naprawdę chciałem, to kontemplować każdą sekundę, integrować się z naturą. (UWAGA! dziś może być nieco grafomańsko, czuję, że to się stanie i nic z tym nie mogę zrobić:) )

Przebywanie w środku lasu, w mglisty poranek, nasłuchiwanie ryku godowego jeleni i skrzeczenia sójek przerywanego tu i ówdzie odgłosami pracujących dzięciołów, to wszystko tworzy niezwykle wciągającą aurę współistnienia ze wszystkim co żywe i piękne. W takich razach idę bardzo powoli często zatrzymując się i patrząc gdzieś przed siebie. Przyłapuję się na tym, że nie myślę o czymkolwiek lub, żeby się nie pogrążać z tym niemyśleniem, może lepiej będzie powiedzieć, że myślę wówczas o niczym.
Kiedy tak się stąpa niespiesznie i przemieszcza bardzo powoli, można głębiej przyjąć do siebie dobrodziejstwo życia. Lubię i umiem cieszyć się świadomością, że cud życia i świadomości jego istnienia, został mi dany. Piękne, często nostalgiczne przemyślenie przemijania z jednoczesną radością, że to wszystko w ogóle mogę przeżywać. Dwa miesiące temu rozstawałem się ze swoim ukochanym psem. Odchodził na moich rękach. Obserwowałem cienką granicę jaka dzieli życie i ... nieżycie. Wydaje się, że to jest różnica tylko jednego oddechu. Do ostatniego oddechu moja największa miłość życia była ze mną, a gdy oddech ucichł ... pozostałem sam, bez Niego. Być może od tamtej pory zupełnie inaczej traktuję własne życie. Niewykluczone. Każdy kolejny oddech, chwila, wydaje się być błogosławieństwem, prezentem. Dlatego gdy jestem w lesie przyjmuję energię każdą komórką ciała.
Czerpię z drzew, z obserwacji, zapachów i dźwięków.  Naprawdę to doceniam. Las jest kojący i piękny w swoim majestacie.
Ech, jakoś refleksyjnie mi się tu porobiło, a przecież miało być fajnie i w ogóle :)

Zostawmy może te moje osobiste szczerości, wróćmy do lasu, aczkolwiek zachęcam do chwili refleksji nad cudem jakim jest darowane nam życie.

 Gdy szedłem cicho, zorientowałem się że tuż obok przygląda mi się i przysłuchuje ... trawa!
Dokładnie tak sobie pomyślałem ujrzawszy tylko trawę i wystające uszy :)


 Okazało się,  że łania zbudowana głównie z trawy, prowadziła cielaka, podrostka.

 Zanim najbliższa nam Gwiazda wzeszła na dobre, spotkałem jeszcze sarenkę. Zjawiła się niczym duch w niebieskiej poświacie.

 Świerk, który nas dzielił, stworzył efekt maskownicy. W tej części polanki mgły rozeszły  się na chwilę.

 Taki ładny fragment wczesnoporannej Puszczy zawierający zwierzęta ;)

 Piękne świerki i sarny "podbite" pierwszymi promieniami wspominanej już Gwiazdy.

Gdy tak się zatrzymam i zapatrzę na mój las, to nigdy bym go nie opuszczał. Niestety tzw. proza życia ma ogromną moc. Bezkompromisowo wzywa do siebie. Gdyby świat był zorganizowany w jakiś inny, fenomenalny sposób, a proza życia nie musiałaby oznaczać systemowego zniewolenia, wdepnięcia w mechanizmy uzależnień, kredytów, ZUSów, podatków, pędu do statusów, prestiżu i pozycji, ludzie mogliby żyć zgodnie pasją, uczuciem i miłością, to ja chciałbym wtedy być w lesie.
Piękne proste życie z większą ilością czasu na dostrzeganie piękna na delektowanie się wolnością i niezależnością. Póki co nie mogę narzekać, udało mi się tak poprowadzić swoje życie, że mam ponadprzeciętną możliwość realizowania się w pasji i stosunkowo duży obszar niezależności. Ale wiecie jak jest, człowiek ma palec ... chce rękę ;)

24 komentarze:

  1. Krzysiek. Czy Ty czasami śpisz?
    PS.1
    Dobrze mieć pod ręką twój blog. Co się wścieknę na życiową przeszkodę, odpalam twoje obrazki i zaraz mi przechodzi. Wczoraj miałem spłynąć Marózką. Już witałem się z kajakiem i wiosłem, gdy od spływu odwołała mnie niespodziewana robota na przedwczoraj. I kicha. No to przynajmniej spojrzę na twoje foty:-).
    PS.2
    Swoją drogą polecam Ci lekturę Terra Nulla Wojciecha Altmajera. Może tam znajdziesz wytłumaczenie dla swoich leśnych ciągot? To tak a propos twojego pierwszego akapitu o patrzącej trawie. Zaczynam wierzyć, że to nie ja patrzę na las, lecz las ogląda mnie i się dziwi. Jak na pewnym rysunku - Tom patrzył zdziwiony na morze, a zdziwione morze patrzyło na wielce zdziwionego Toma z równie wielkim zdziwieniem.
    To tak na marginesie.
    Gdyby ludzie zrozumieli, że nie są pępkiem świata, a świat nie jest tylko ich, i gdyby zrozumieli, że nie wszystko bogactwo da się obrócić na mamonę, a poczucie szczęścia wcale nie zależy od poczucia własności prywatnej, byłoby nam wszystkim o wiele lepiej.
    Tak mi się wylało z głowy z żalu za utraconą wycieczką. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Petrelupiotrze cudne te Twoje wylewania z głowy. Dzieki

      Usuń
    2. Potrze, co do snu, to hmmm ... czasami zdarza mi się spać ale myślę, że skoro moje najukochańsze jelenie śpią ok. 40 - 50 minut na dobę, to w stosunku do nich zdaję się być śpiochem i leniem! :) Szczęśliwie od dziecka nie lubię spać, nie mam z tym problemu.
      Co do utraconej wycieczki - sam widzisz jaka moc na proza życia, o tym właśnie napisałem :)
      Terra Nullę przeczytam oczywiście. Kiedyś już o tym pisałem, że las ma oczy. Nie mamy zielonego pojęcia ile istot w danej chwili nas obserwuje :)
      Całkowicie popieram - wbrew biblijnemu przesłaniu, nie jesteśmy pępkiem świata!

      Usuń
    3. Leśny, to może tylko z bajzlu=chaosu coś tam coś tam da się wyciągnąć. Jak biblijny świat:))

      Usuń
    4. Tp powinno znaleźć się poniżej. Chaos nie jest tylko przywilejem Leśnego.

      Usuń
    5. życie jest tam, gdzie jest entropia, czyli bałagan. Głównie z tego powodu pielęgnuję go w głowie ;)
      Porządek jest na tablicy Mendelejewa, ale tam śmierdzi trupem :)))

      Usuń
  2. Piknie i w puszczy i w głowie Luda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w głowie, Beatko, to ja mam bajzel jakich mało i dużo energii kosztuje mnie próba ujarzmienia tego tygla myśli i emocji, a wydłubanie z tego bałaganu (o święta entropio!!!) czystej myśli pozbawionej dygresji jest w zasadzie niemożliwe :)))

      Usuń
  3. Piekne kadry i przemyślenia pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wando, opublikowanie tych przemyśleń budziło we mnie wiele wątpliwości, tym bardziej się cieszę z Twojego komentarza - dziękuję.

      Usuń
  4. No jak to czasem dopuszczasz? Przecież każdy Twój post jest zanurzony do granic we wrażliwości dlatego tak lubię tu zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, charakteru nie zmienię, jestem uwrażliwiony na przyrodę, jak każde z nas, ale czasami tak mnie dopada, że nawet zdjęć ani niczego nie chce mi się robić, tylko być i patrzeć - chłonąć.

      Usuń
  5. Bardzo dobry tekst - podpisuję się obiema rękami. Też mnie przeraża czasem (często) ten bezmyślny pęd i podstawianie sobie nóg nawzajem w systemie trybów i trybików społeczeństwa. A las, albo tak jak u mnie Ogród Botaniczny, dają od tego wszystkiego chwile wytchnienia i zapomnienia. Zdjęcia zwierzaków jak zawsze bardzo dobre, a mgła to dodatkowy bonus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzegorzu, podniosłeś mnie na duchu, bo czasami przychodzi mi do głowy, że chyba nie pasuję do tego świata ale póki ktoś jeszcze myśli podobnie, to nie jest tak źle :))

      Usuń
  6. Coraz częściej mam takie potrzeby - niczego :) To chyba starość :P
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że się nie obrazisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jeszcze się nie obrażę ale jak będę stary i sobie przypomnę ten komentarz... nie ręczę ;) :))

      Usuń
  7. Pięknie na tej Warmii, pięknie! Dzięki za te relacje, trzymają mnie na duchu na tych kujawach. Twoim zdaniem, jak długo jeszcze panowie będą ryczeć? Chciałabym zdążyć chociaż na końcówkę 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam, że jeszcze maks tydzień. Widziałem już kilka spadłych byków. Do tego przyszło ocieplenie - niedobrze :)

      Usuń
  8. No miłość do lasu ujęta w piękne słowa... :) pierwsza fota cudna, cudna! :)))

    OdpowiedzUsuń