środa, 14 września 2016

Wabienie jeleni, co bym bez tego począł? filmy!

Fajnie, fajnie, w gorącą niedzielę można było sobie poleniuchować, ale dziś taka aspołeczna postawa wypadłaby słabo, by nie powiedzieć, że beznadziejnie.
Dla dobra ogółu i moich potomnych, potraktujmy niedzielę, jako moment zbierania sił na dzisiejszy poranek. Nie chciałbym, by np. mój wnusio, pomyślał, że dziadziuś w porze rykowiska zajmował się głównie zaleganiem na pomoście i degustowaniem wina. W ramach odpowiedzialności społecznej i zrównoważonego rozwoju osobowościowego, udałem się dziś na "ciężką tyrkę", czyli od świtu tłukłem kilometry po ostępach mojej ukochanej Puszczy!

Wiedziałem, że będzie się działo, więc pierwszy raz obudziłem się rozhisteryzowany już o 3.15!
Gdyby nie spokojne "kładź się, nie panikuj, dopiero trzecia!" rzucone nieznoszącym sprzeciwu szeptem przez moją żonę, byłbym już w lesie przed czwartą. Grzecznie zaliczyłem jeszcze raz poduchę i wstałem jak Pan Bóg przykazał o 4.30.
To wystarcza, by przed świtem wysłuchać gdzie się dzieje. W gruncie rzeczy nasłuchiwałem konkretnego miejsca, miałem tam niewyjaśnioną sytuację, którą opisałem dwa posty wstecz.
Jak być może kiedyś wspominałem, jestem półkrwi tatarem, czyli tzw. "uparte bydle" i tanio skóry nie oddaję. :)
Zależało mi na tym byku, grzmiał należycie, budząc moje najgłębsze chęci ujrzenia go. Było jasne, że zrobię wszystko, by go ostatecznie podejść.

Szczęśliwym trafem już po drodze trafił mi się ładny byk z grzywą.

Oczywiście to półmrok przed wschodem, więc wiadomo :)))
Mimo wszystko widać, że to mocny czternastak, nieregularny, obustronnie koronny. Jak widzicie, brzuszek już podkasany, czyli byk jest na "rykowiskowej diecie". One w tym czasie praktycznie nie pobierają pokarmu, dodatkowo chudnąc na skutek wyjątkowej aktywności fizycznej, w tym tej szczególnie przyjemnej ;)
Byki tracą w okresie godowym nawet do 40% masy ciała!

Ponieważ nie mogłem liczyć na udane zdjęcia, nagrałem krótką sekwencję. Kamera radzi sobie znacznie lepiej :)

FILM: https://youtu.be/dMMGrjsREFw


Narobiłem mu sporo zdjęć, ale te "polankowe" kompletnie mnie nie cieszą, więc czekałem aż wejdzie do lasu. Tam już na niego czekałem :)
Mimo bezkompromisowych ciemności, udało mi się go jakoś wydłubać z mroku.


 Piękna grzywa i mocne poroże. Fajny bysio.

Ale ciągnęło mnie do mojego "utraconego". Słyszałem go wyraźnie.
Nieco się przemieścił od poprzedniego razu, ale znam ten las jak własny pokój, wiedziałem gdzie go szukać.
Niestety północny wiatr kompletnie krzyżował mi szyki. Mogłem liczyć na cud wabienia - siedział w totalnych krzakach. O podejściu bez wabienia mogłem zapomnieć.
Zastanawiałem się co zagrać, by go sprowokować. Byłem od niego jakieś 100 metrów. Wabienie z bliska nie jest łatwe. Każdy fałsz, każdy nienaturalny dźwięk może ostrzec byka przed "podróbą" i zabawa skończona - odejdzie.
Wpadłem na pewien pomysł, którym chętnie się podzielę "na privie", a tu żeby nie zanudzać, daruję sobie opis fortelu. :)

Zadziałało, byk ruszył w moją stronę!!!

Co za emocja! Przez ażur gałęzi zobaczyłem jak mnie wywołuje do walki! Oby teraz nie schrzanić sytuacji. Odważyłem się zagrać! Przecież musiałem go jakoś wyprowadzić z tych chaszczy.
Skutecznie!
Zaczął mnie szukać, tym samym kręcił się to tu, to tam.

Aby to lepiej pokazać, szczególnie emocje, nakręciłem kolejną krótką sekwencję, do obejrzenia której zachęcam:

FILM: https://youtu.be/et-1jSpR0s4

Swoją drogą, to mam niewąski dylemat ... kręcić, focić?!? Staram się to pogodzić, ale zawsze jedno odbywa się kosztem drugiego :)))


 Gdy zobaczyłem te kilogramy na głowie, serce mi stanęło!

Był taki jak sobie go wyobrażałem. Dostojny i mocny! Zobaczcie jaki kark.

Teraz jeszcze musiałem go sprowokować do ryku. zależało mi na tym zdjęciu.

Zrobił to w najbardziej odpowiednim momencie, pozując jak na zawołanie!

 Zaczął delikatnie ...

 Jednak po chwili usłyszałem to co chciałem!

Ryczał długo i niezwykle donośnie, co z tej odległości było niezapomnianym przeżyciem. Miałem wrażenie, że liście z grabin przed nim spadną zerwane podmuchem i siłą głosu.

 Gdy skończył, spojrzał na mnie jakby chciał powiedzieć ... "i co kolego, coś do powiedzenia, czy wystarczająco wyjaśniłem sprawę?"
Nawet doszukałem się jakiegoś szyderczego uśmieszku w tej minie ... ech ... ;)

Chętnych usłyszenia ryku jakim mnie pożegnał odchodząc, zapraszam tu:

FILM: https://youtu.be/3SXrFZRc3SM

Wspaniałe spotkanie.
Jutro muszę odnaleźć innego byka, który dziś pojawił się na scenie. Do tej pory go nie słyszałem. Brzmi totalnie dobrze. Może się uda ;)

p.s.
Piotrze, wprawdzie wabię od lat, ale szczególnie Tobie dziękuję za zaproszenie mnie na zeszłoroczny kurs wabienia jeleni. Bez doszlifowania tych umiejętności u samych Mistrzów Europy, nie zobaczyłbym dzisiejszego byka. Pozostałby ukryty w niedostępnej gęstwinie.









29 komentarzy:

  1. KAPITALNY post Krzysztof. Niesamowity naprawdę. Dla takich chwil warto żyć, to moje marzenie przeżyć cos takiego... Pewnie to tez jedna z Twoich lepszych chwil w zyciu ? Ja o tej samej porze siedziałem dzisiaj w knieji. Rowniez kapitalne przeżycia - mocny 16tak ryczał blisko mnie. Jeszcze raz serdeczne gratulacje ! Sew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze ze to jeden z TOP 3 Twoich postów :-)

      Usuń
    2. Sew, to za każdym razem jest piękna chwila i każda sytuacja, w której byk podszedł blisko, czy ja do niego, a trochę tego się już uzbierało, jest fenomenalnym przeżyciem :) Dzisiejsza przygoda jest jedną z ciekawszych, bo byk piękny i okoliczności piękne. Przede wszystkim dał się zwabić, a to daje radochę. :)

      Usuń
  2. Ależ byczek :) Mistrz rozegrał to spotkanie po mistrzowsku :)
    Wiesz komu podziękować za to spotkanie ;) bo byłbyś godzinę wcześniej w lesie i sprawy mogly potoczyć sie inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest Andrzeju odwieczne filozoficzne pytanie, co by było gdybym był tu choćby minute wcześniej lub później ? :) Tym razem jednak cieszę się, że byłem jak byłem, bo wydaje mi się, że to właśnie było "just on time" :)

      Usuń
    2. Teraz na spokojnie obejrzałem filmiki i fotki na kompie. Fajnie się z Tobą pożegnał :)
      Na ostatnim zdjęciu minka bysia wyraźnie mówi " co fajnie było nie, ale to nie wszystko na co mnie stać"
      Pozdrawiam Leśny Dziad :)

      Usuń
  3. Niesamowite, piękne i wyjątkowe spotkanie! Gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak je właśnie traktuję, jako zaszczyt przeżycia tego widowiska :)
      Serdeczności kuoter - wpadaj częściej ;)

      Usuń
    2. A akurat zaglądam od dłuższego czasu, lecz nie komentuję po prostu :) A że rejony, po których się poruszasz są mi bardzo bliskie (dosłownie i w przenośni, gdyż mam działkę jakieś 5km od Kośna i jestem tam niemal co weekend), to tym,bardziej wszystko łatwiej sobie wyobrazić i umieścić na mapie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. o :) no proszę. Okolice Kośna to również jedne z moich ulubionych terenów obserwacyjnych. Szczególnie lasy pod opieką Leśnictwa Mendryny :)

      Usuń
  4. Fenomenalny, wilki, piękny Król Puszczy.
    A tak przy okazji to o której sie kładziesz spać kiedy wstajesz o czwartej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwykle wcześniej, około 23.00 żeby się wyspać, bo przecież wieczorem też jestem w lesie :)

      Usuń
  5. Ależ wspaniały! Wart pokonania wszystkiego co ewentualnie mogło sprawić dyskomforcik. A jego oczko do Ciebie bezcenne :). Co za mina :). Dawaj jeszcze, jeszcze, jeszcze, my chcemy jeszcze!
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością (na posty i filmiki), Kasia z Olsztyna.
    PS. Ja też wstaję o 4:30, ale do fabryki :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja w pewnym sensie też do fabryki :) żartuję. Tak, ta mina bezcenna :)))

      Usuń
  6. Myślałam, że po zeszłorocznym rykowisku widzieliśmy już wszystko, ale spotkanie z tym mocarzem to jest coś fantastycznego. Mam nadzieje, że nie wolno do niego strzelać. U mnie może też jest taki, niestety w okolicy o której Ci pisałam, bardzo niski ryk i potężny. Może, przypadkiem... Piękne to twoje byczysko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, to oczywiście nie jest byk selekcyjny, niestety dewizowcy mają to gdzieś, ale mam nadzieję, że przeżyje ten sezon. W przyszłym roku może dopiero nałożyć coś co mnie zatka na jego widok :)))

      Usuń
  7. Świetna seria, a bohater reportażu - mistrzowski. A co do robienia zdjęć o świcie - też kiedyś wstałem o 4 rano, pamiętam jak dziś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzegorz :))))) rozumiem, że przytrafiło Ci się to nieszczęście raz jeden, jedyny :))))

      Usuń
  8. JUż na FB wyraziłam własną utratę tchu. Taki pięknot, mocarz i ten wyraz całego zwierza podczas ustalania kto w lesie rządzi???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo on jeszcze wtedy nie wiedział, że to ja rządzę :)

      Usuń
    2. szybko się wyjaśni, jeszcze jedno spotkanie i będzie mnie pytał, czy może wejść do lasu:)))

      Usuń
  9. Czytam i słucham z taką dawką emocji.... Robisz to kapitalnie :)))tzn. piszesz :)))) a mi rykowisko w tym roku przeszło "koło nosa" .... może jeszcze coś się uda ale nie mam raczej nadziei :))) Dzięki Tobie chociaż trochę poczuję klimat :)))) Wspaniały post i spotkanie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, to miłe, bardzo miłe :) Rykowisko będzie jeszcze trwało 2 tygodnie, nie rezygnuj!

      Usuń
    2. mam chyba mało czasu aby poobserwować... liczę raczej na małe szczęście w tym roku... :) ostatni tydzień spędziłam w szpitalu więc nie specjalnie miałam głowę do biegania po lesie :)))

      Usuń