sobota, 27 maja 2017

Kot poluje na zająca!!!

Dziś, tak jak w ogóle ostatnio, włóczyłem się po okolicznościach warmińskich, czyli naturzyłem się do cna.
Naturzenie się to stan odurzenia, stan umysłu ale też zatopienie się i oddanie naturze.
Porobiłem mnóstwo fajnych obserwacji i zdjęć, którymi sukcesywnie będę się dzielił w nadchodzącym tygodniu.
Jeden jednak akt, nie do końca był naturalny, gdyż połowa biorących w nim udział aktorów, była domowego pochodzenia.
Byłem świadkiem polowania, jakie wiejski kot odmiany "podpurdzkiej" urządził na młodego zajączka.



Aktorzy:

1. młody zając - rola pierwszoplanowa, biały charakter
 




  2. kot wiejski - rola pierwszoplanowa, czarny charakter!




FILM Z POLOWANIA:  https://youtu.be/PoouLS2HMoQ




Mogłem mieć zapierdziastą fotę z ataku kota na zajączka? Mogłem!
To mogła być fota, której oglądalności nie jestem w stanie przewidzieć, ale na pewno na więcej niż 13 lajków ... :)

Czy obserwator powinien czy nie powinien ingerować w trakcie polowania?
Od zawsze uważam, że jeżeli dzikie zwierze poluje na swoją naturalną ofiarę - NIE!
Drapieżnik też chce i powinien żyć, też karmi swoje młode.

Tu jednak mieliśmy do czynienia z nieco innym scenariuszem. Kot domowy, to kot domowy.
Populacja zajęcy jest w poważnych kłopotach. Populacja półdzikich kotów wręcz odwrotnie.
Szacuje się, że ponad 25% ptaków w Polsce ginie z powodu kotów.
Jak widać zające też są na ich celowniku.

Uznałem, że zajączek nie może zginąć z kocich łap. Przerwałem proces w ostatnim momencie.

Ponieważ, było nie było, uratowałem mu życie, uznałem, że należy mi się krótka sesja dziękczynna ;)

 Już po wszystkim - jest bezpieczny :)


Nawet nie wie ile mi zawdzięcza ;)





8 komentarzy:

  1. Ciekawe swoją drogą, czy kot dałby radę takiemu zającowi, wagowo są chyba bardzo podobne. Sądząc po wyglądzie to pewnie gdyby zabił, to i tak niewiele by zjadł - pewnie pełna micha czeka w domu. Więc ingerencja całkiem słuszna ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś tyle dzikich kotów nie było, ale na wsiach i te swojskie nie są przez właścicieli pilnowane. Kocica sąsiadów rezydująca czasami w mojej paszarni przyniosła tam sobie tej wiosny zaduszonego malutkiego zajączka. Wściekłam się, ale co kot winien. Kagańca mu nie założysz, a instynkt zawsze będzie. Póki prawo nie wymusi na właścicielu odpowiedzialności zawsze tak będzie. Szlag!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, to problem zasługujący na regulację prawną!

      Usuń
  3. Czytałam, że Anglosasi przyczepiają kotu dzwoneczek do obróżki. Ale to jest nie fair wobec zwierzęcia o czułym słuchu. Myślę, że wymuszenie odpowiedzialności właściciela kota przez prawo w naszych realiach jest abstrakcją.Już raczej trzeba by popracować intensywniej nad stanem populacji zajęcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cześć Frajda :) wiesz, to nie jest proste. Prace nad introdukcją zająca są od dawna prowadzone. Sprowadzamy tysiące zajęcy z zagranicy i próbujemy zasiedlać. Projekt nie wychodzi z wielu powodów. Zmiana struktury uprawowej na wielkopowierzchniową, pestycyzacja, zanikanie bioróżnorodności środowiskowej (remizki, oczka z otuliną drzew itp. znikają, bo Unia płaci za zaorane metry!) Czynników jest wiele, o łowiectwie nie wspomnę.

      Usuń
  4. Kot przypomina wyglądem mojego nowego towarzysza Grubsona i to nie tylko umaszczeniem. Fajnie żeś mu nie pozwolił na harce z zającem. Ma kocisko inne możliwości zdobycia jedzenia. Z obserwacji moich kotów taki wniosek mi wychodzi, że te zarazy to dopiero na polowanie się udają jak opędzlują michę standardowej karmy. A wtedy to okrutne są bo raczej w celach sportowo-rekreacyjnych owe polowanie odbywają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z pewnością w jakiejś części robią to dla sportu. Masz rację.

      Usuń