Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bernikla kanadyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bernikla kanadyjska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 maja 2014

Szwecja - bernikle kanadyjskie i ...

Przyglądałem się tym ptakom od lat. Jestem miłośnikiem ptaków drapieżnych i nie bardzo potrafiłem obudzić w sobie uwielbienie do ... gęsi. W tym roku zobaczyłem te ptaki z innej perspektywy. Wiedziałem, że jako gatunek nie wygrają w moim sercu ze szponiastymi, "nołłej!"
Ale, pomyślałem o podejściu do zagadnienia w odmienny sposób. Spojrzałem na gęsi jak na obiekty fotograficzne, jak na cel moich fotograficznych pasji. Mają atuty niewątpliwej urody, są ogromne, pięknie upierzone, dumne, wszystko jak trzeba. Analizowałem jak je pokazać i chyba najbardziej zafascynował mnie moment startu z wody. Te duże ptaki (największe gęsi w Europie) robią to z niezwykłą lekkością, przebierając łapami po tafli wody wykonują stosunkowo powolne, ale niezwykle efektywne zamachy skrzydłami. Woda rozbryzgująca się pod nimi dopełnia spektaklu, a odrywające się od powierzchni wody ptaki malują na falach wzory swoimi ogromnymi cieniami. Dwa żywioły - woda i powietrze, a Bernikle zdają się być łącznikiem, który w trakcie startu miesza je ze sobą. Możliwość oglądania takich scen jest wielką przyjemnością. Powolne, konsekwentne wznoszenie się tych ptaków, ich przeloty, czy odgłosy są aktem wolności, wyzwaniem i kropką nad "i" jezior północy. Bez gęsi ten krajobraz byłby ubogi i niezwykle surowy. Może to dobrze dla krajobrazu północnej Europy, że ponad dwieście lat temu sprowadzone z Kanady, uciekły z angielskich parków i wybrały wolność. Dziś stanowią dwa silne skupiska - angielskie i właśnie szwedzkie.
Zdjęcia tego nie oddają, ale bezcenne dla duszy są odgłosy ich nawoływań w trakcie wieczornych przelotów lub w trakcie głoszenia swojego rewiru. Być może nie przypadnie Wam do gustu ilość scen startujących Bernikli, ale więcej do tego tematu nie wrócę, więc pocieszmy oko tym zapisem.

Na początek statyczna prezentacja gatunku.


A teraz to co zrobiło na mnie największe wrażenie - starty z wody.


Ale nie tylko Bernikla Kanadyjska zwróciła moją uwagę. Zobaczcie jak pięknie prezentuje się na skandynawskich wodach Gęgawa, którą uważamy niemal za nasz krajowy gatunek.


No i ten gatunek ... gdybym fotografując zorientował się, że to o wiele rzadsza Bernikla Białolica, to chyba podpłynąłbym do nich wpław! No ale trudno, zdjęcia zrobiłem z daleka, sądząc, że to wielokrotnie już przeze mnie widziana "kanadyjka". Szkoda, za rok się poprawię :)


niedziela, 11 maja 2014

Szwecja, jezioro, las nie las ...

Wróciłem właśnie z wędkarskiej wyprawy do Szwecji. Nie ukrywam, że wędkarstwo było moją pasją od dzieciństwa, kiedy jako kilkunastoletni chłopak wygrałem zawody wędkarskie na kanale Szymońskim. Ten wyjazd był jednak inny, ponieważ od pewnego czasu dojrzewa we mnie bezsens takiej formy spędzania czasu. Po latach (późno, bo późno) dociera do mnie przekonanie, że ryby stały się celem wędkarzy z dwóch prozaicznych powodów. Nie mają mięśni mimicznych mogących ukazać ból i cierpienie oraz niestety cierpią milcząc. Od jakiegoś czasu nie pociesza mnie nawet fakt, że byłem jednym z pierwszych w Polsce propagatorów zasady "no-kill" i wypuszczałem złowione ryby. Pisałem na ten temat wiele artykułów do czasopism wędkarskich, przekazałem tą ideę wielu znajomym. W tym roku łowiłem wyłącznie na przynęty z pojedynczym hakiem, a i tak budzi się we mnie niechęć do kontynuacji tego procederu. Tym bardziej, że przy dzisiejszej technologii wędkarskiej, "zwycięstwa" nawet nad ogromną rybą, nie można uznać za dowód jakiegokolwiek kunsztu czy umiejętności - ryba po prostu nie ma szans. Między innymi z tego powodu poświęciłem wiele czasu na robienie zdjęć przyrodniczych. Szwecja jest idealnym do tego miejscem. Wykonałem prawie 3 tys. ujęć. Oczywiście zdjęć tzw. dobrych jest znacznie mniej, tym bardziej, że wiele z nich wykonałem z płynącej łodzi, czyli o ostrość było ciężko :) Chcę się z Wami podzielić reportażami z tej wyprawy, ponieważ zwyczaje znanych nam gatunków są w Szwecji nieco odmienne. Dzisiejszy post jest wstępem do krókiej serii i służy pokazaniu piękna tego kraju. Zdjęcia w Szwecji robię od kilkunastu lat, ale w tym cyklu pokażę wyłącznie zdjęcia z ostatniego wyjazdu. Kolejne odcinki poświęcę konkretnym gatunkom zwierząt, głównie ptaków.
Znalazłem urokliwe bagienko, które przed wschodem słońca dało mi piękny spektakl mgieł i lustrzanych odbić wspomagany odgłosami ptaków. To miejsce lęgowania m.in. łysek, perkozów, gągołów, krzyżówek, łąbędzi, a nawet mew.




    Urocza para mew białogłowych z ciepłymi kolorami zachodu słońca w tle.



W drodze do tego uroczyska udało mi się podejść ukrytego w oszronionej trawie zająca. Doprawdy miał charakter, do ostatniej chwili nawet nie mrugnął powieką. W Szwecji zwierzęta podchodzą bardzo blisko siedlisk ludzkich. Szwedzi budując domy starają się w jak najmniejszym stopniu ingerować w środowisko, a to odwdzięcza się wysokim stopniem akceptacji człowieka.

Nie wiem jeszcze co to za kruszywo, ale spodobała mi się ta niespotykana biel w skale. Sprawdzam co to jest, gdy się dowiem - opiszę.

Poniżej pokazuję kilka zdjęć, które dokumentują niezwykłe, szwedzkie nieba. Takie obrazy powstają dzięki temu, że pułąp chmur w tym miejscu jest bardzo niski, a niebo widać na odległości wieeeelu kilometrów. Pogoda nad ogromnym jeziorem Vetter jest zmienna jak ... kobieta:)
Muszę przyznać, że jak leje, to leje. To jezioro o długości 140 km (!) nie zna kompromisów. Jest znane jako szczególnie niebezpieczne. W czasie silnych wiatrów zatonęło tu wiele łodzi, a nawet statków, doszło do wielu tragedii. W jednej z nich, wraz ze statkiem wycieczkowym zatonęło prawie 300-u ludzi! Vetter ma złą sławę, ale jest piękne i wyjątkowe w swoim uroku.










... respekt naturze za malarskość tej kompozycji.

Jak to bywa nad ratuszami ... zbierają się ciemne chmury ;)

W tym poscie nie pokazuję jeszcze konkretnych gatunków zwierząt, ale nie darowałbym sobie, gdybym nie pokazał chociaż jednego ujęcia, bodaj najpiękniejszej gęsi, czyli Bernikli Kanadyjskiej. 
Populacje zamieszkujące Skandynawię powstały prawdopodobnie od osobników, które uciekły z hodowli i parków, gdzie były trzymane jako ptaki ozdobne (Wikipedia)


Pogoda nie zawsze pozwalała na udane zdjęcia, a w zasadzie na tej wyprawie tak było znacznie częściej. Zdjęcie poniżej wykonane w półmroku, ukazuje jednak, jak blisko siebie egzystują różne gatunki ptaków. 

Tu mewa i pliszka wystartowały z jednej małej skałki na wodzie. Taka scena trwa ułamek sekundy, nie zdążyłem podjąć decyzji co ma być tematem zdjęcia, mewa czy pliszka. Strzeliłem migawką w ... kosmos i wyszło jak wyszło ;)

Następny wpis poświęcę właśnie Bernikli Kanadyjskiej. Serdecznie zapraszam.