Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zgryz bobrowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zgryz bobrowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 maja 2019

Milczenie jest ... wzrokiem!

Można by rzec jaki kraj, taka "Kanada" ale po co zaraz zaczynać od kompleksów i sarkazmów, tym bardziej, że są u nas miejsca, które zasługują na najśmielsze nawet porównania.
Śródleśne bagna i rozlewiska mamy naprawdę niesamowite.
Dzieje się tu jak na dobrej imprezie, jak w tyglu rzec by można, ale im mniej się mówi w takich miejscach, tym więcej się widzi.
Można zatem śmiało wysnuć złotą myśl - "milczenie jest wzrokiem!"

No i ok, część intelektualną mamy już za sobą, teraz wypełnię reporterski obowiązek :)

Mam w naszych okolicach kilka ulubionych miejsc. To należy do nich niepodważalnie.


Samiec krakwy, nieprzesadnie licznego gatunku, który jest prawnie chroniony. Nie wiem co daje ochrona ptaków wodnych, skoro myśliwi polują często wieczorem, waląc do wszystkiego co się zrywa z wody, pomijając ich wątpliwą wiedzę ornitologiczną.
Podkreślić jednak należy, że na tym akurat zbiorniku, krakwy obserwuję od 6 lat.

Tu samiec sunie niczym szturmowiec z Gwiezdnych Wojen, muskając lotkami taflę wody.


Tu dwa samce pospolitej krzyżówki wraz z zabranymi z sobą kropelkami wody.
Jak widać od tego z lewej zebrałem niewąski ochrzan! ;)


Poniżej samica krakwy w locie.
Kaczki w linii prostej latają rekordowo szybko.
Złapanie ich w kadr wymaga nie lada skupienia.
Nasza kaczka krzyżówka osiąga 105 km/h.

 Zdaje się, że spojrzała na mnie :)


Trzciniaki już są (i kukułki też)


Tym razem to nie są spały jeleniowatych :)



Już wiadomo? :)


Opodal wody.


 No i nie udało się podejść bliżej ...



... a szkoda!


W tym roku darowałem Wam reportaże z pierwszych wizyt żurawi, to mam chyba licencję na "raznajakiśczas" ich pokazanie ;)

piątek, 28 marca 2014

Poprawka z bagna!

Jak powiedział, tak zrobił, czyli poszedł jeszcze raz po siedmiu latach w to samo miejsce.
Poszedł i zrobił to, tym razem jednak lustrzanką - on - Krzysiek, czyli ja.
Nie mogłem przeoczyć takiego poranka jak dzisiejszy. Mglisty, "misty", delikatny, bezwietrzny.
Dzięki temu, że wczoraj opublikowałem słabej jakości zdjęcia, dziś obudziło mnie coś pomiędzy niedosytem, a wyrzutem sumienia. To się chyba w potocznym języku nazywa kac.
Na kaca najlepsza jest praca, jak powiadają znawcy tematu, więc o 5.30 już mnie nie było w domu.
Na miejscu zastałem wiele zmian w tzw. architekturze krajobrazu, tym samym wczorajszy post zyskał jedną zaletę - jest archiwalny! Najdziwniejsze jest to, że tym razem to nie człowiek się przyczynił do zmian, a liczne w tym miejscu bobry. Położyły naprawdę wiele drzew, w tym również dużych. Z tamtych kikutów brzóz widocznych w poprzednim wpisie ... nie zostało nic. Dziwnie ale  bosko było dziś tam być, było tajemniczo, odnalazłem tamto wspomnienie i towarzyszące mi wówczas emocje. Psa i do tego Baskervillów nie było ;)