Tym razem nie koniecznie rzecz wydarzyła się w lesie, bowiem obserwacja miała miejsce w miejskim lesie, czyli w parku.
W zasadzie "park" jest raczej nadużyciem dla tego skwerku ale nie zmienia to faktu, że mimo deszczowego półmroku, miałem radochę ze spotkania aż z trzema przedstawicielami rodziny krukowatych.
Nie żebym narzekał na pogodę, nieeee, skąd!
Pogoda jest bardzo dobra, tylko słońce nie świeci i ciągle pada, a poza tym to extra ... naprawdę ;)
Wrona, kawka i gawron zagościły dziś u mnie, tym samym u Was :)
Przyjrzyjmy się nieco bliżej tym uroczym cwaniakom.
Wszystkie krukowate są niezwykle zaradne, a zaradność ich wynika z nietuzinkowej pomysłowości, która jest pochodną ich bezwzględnej inteligencji.
Niebywale ciekawskie, konsekwentne w dążeniu do celu, osiągają je łatwiej niż inne zwierzęta.
Obserwowanie ich, mimo aktualnej powszechności, jest bardzo przyjemne i bywa źródłem zaskakujących odkryć w zakresie ich zachowań stadnych.
Możliwość przyjrzenia im się z bardzo bliska, pozwala natomiast dostrzec bezwarunkowe piękno krukowatych.
Ozdobiona kropelkami kawka z precyzyjnie "wydłubaną" spod liści larwą.
Hmmm ...
Czujny i piękny gawron. Mimo tego, że mamy w Polsce całkiem liczną własną populację tego gatunku, ten raczej należy do tych, które przylatując ze wschodu, uważają, że spędzając u nas zimę, znalazły się w "ciepłych krajach" :)
Nasze pieszczoszki w tym czasie, pławią się w ciepłych frontach atmosferycznych Czech, Niemiec i Francji. Dziwaki, że hej! :)))
Nawet w tych czarnych jak smoła oczach widać bystrość typową dla krukowatych.
Zawsze są z jakimś pomysłem na daną chwilę.
Po ich sylwetce widać, że notorycznie coś kombinują :)
Co tam ciekawego?
haps! :)
Długie pióra podgardla może nie są tak imponujące jak u kruków, ale są.
To zdjęcie zamieściłem, ponieważ pokazuje funkcję piór okalających szyję kawek. Zobaczcie jak fantastycznie "drenują" odprowadzając krople deszczu swoimi zakończeniami, nie dopuszczając tym samym, by woda penetrowała głębiej i wystudzała ciało. Począwszy od najwyżej umieszczonych piór, kropla jest "przekazywana" do coraz niższego pióra, aż dostanie się na twardą i niedostępną dla wody powierzchnię piór okrywowych, które z wiadomych przyczyn nie mogłyby rosnąć na szyi, która musi ciężko i szybko pracować. Dokładnie identyczną, drenującą rolę, pełnią szczeciniaste, dłuższe niż podszerstek, włosy okrywowe zwierzyny. Odprowadzają wodę.
Tu też obowiązuje hierarchiczność.
Czyż nie są piękne? Może brakuje światła dla podkreślenia ich uroku, ale widać niezwykle zadbaną fryzurkę :)
Monitoring non-stop. Uwielbiam wrony. Może nie tak jak kruki ale baaaardzooo :)
Z tą zdobyczą poleci na latarnię i upuści orzech na asfalt. Będzie leciała od razu za nim, by bystre sroki jej nie uprzedziły. Cierpliwie powybiera okruchy spomiędzy rozbitych kawałków orzecha.
Nie jestem zadowolony z tej sesji, więc deklaruję, że gdy tylko będzie trochę więcej luxów, powtórzę sesję :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gawron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gawron. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 2 listopada 2017
sobota, 2 sierpnia 2014
gawron "łaciak"
Rzeczywiście coś jest na rzeczy. Locha w łaty, sarna ze skarpetą, a teraz ... no sam nie wierzę, łaciaty gawron. Jeżeli to nie jest maskotka producenta mleka łaciate, to chyba naprawdę mam szczęście do odmieńców. Wieczór zapadał szybko, postanowiłem spędzić go na polu. W ścisłym lesie o tej porze nie miałbym już nic do roboty - ciemno. Ale tu, tu jeszcze coś się namota. Przysiadłem na skraju pola obrabianego "talerzówką" przez traktorzystę lub jeżeli poprawność polityczna tego wymaga - ciągnikistę, bo to bardziej ciągnik był niż zwykły traktor! Byłem rzecz jasna w ubraniu maskującym. Przy kolejnym nawrocie ciągnik zatrzymuje się gwałtownie. Panie! Qr...a! Toć ja bym Pana rozjechał! Panie, pana w ogóle nie widać, a niech to cholera, jakem się przeląkł, panie, a niech to, daaaj pan spokój! Dzień dobry - odpowiedziałem odgarniając z twarzy maskujący ją szal snajperski. Chciałem odpowiedzieć, że też Pana lubię i coś w tym stylu, ale ostatecznie człowiek okazał miłym się być, a jedynie nieco zaskoczonym, więc nie tworzyłem niepotrzebnych komentarzy.Serdecznie sobie porozmawialiśmy, opowiedział o ogromnej ilości boćków, które jeszcze godzinę temu człapały za maszyną. Siwuchom i gawronom późna godzina nie przeszkadzała, więc jeszcze je utrwaliłem.
Przyjaźń międzygatunkowa czy ledwie tolerancja? Nie wiadomo, jedno jest pewne, nie "symbio", a "koo"

Maszyna jeżdżąca i ....
Maszyna krocząca!
Jakież było moje zdziwienie - gawron w ciapki! Matkę dorwał chyba samiec ... mewy?!? :)))
Po sesji polowej, przeniosłem się na sesję łąkowo-polową czyli mieszaną. I takie były jej efekty, mieszane:)
Nad głową przeleciał mi orlik krzykliwy, aparat był ustawiony na ciemne pole, więc się niebo prześwietliło, ale piękno tego ptaka widać. Strzępiel taki, chyba leciwy był okrutnie i nie chodzi mi o to, że przemieszczał się szybko w powietrzu ;)
Potem jeden lisek ...

chwilę później drugi lisek w znacznie gorszej kondycji, świerzb niestety jest już zjawikiem masowym u lisów i dzisiątkuje ich populację.
A na koniec zajączek, którego pokazuję nieco dokładniej, bo myślę, że kilka fajnych scen udało się uchwycić; jak kopie łapkami ziemię, jak patrząc na mnie zajada "chaszcza", jak się skrada i w końcu jak staje słupka! A na koniec dwie "wmiędzyczaśne" sekwencje z ciepłego zachodu:
Przyjaźń międzygatunkowa czy ledwie tolerancja? Nie wiadomo, jedno jest pewne, nie "symbio", a "koo"
Maszyna jeżdżąca i ....
Maszyna krocząca!
Jakież było moje zdziwienie - gawron w ciapki! Matkę dorwał chyba samiec ... mewy?!? :)))
Po sesji polowej, przeniosłem się na sesję łąkowo-polową czyli mieszaną. I takie były jej efekty, mieszane:)
Nad głową przeleciał mi orlik krzykliwy, aparat był ustawiony na ciemne pole, więc się niebo prześwietliło, ale piękno tego ptaka widać. Strzępiel taki, chyba leciwy był okrutnie i nie chodzi mi o to, że przemieszczał się szybko w powietrzu ;)
Potem jeden lisek ...
chwilę później drugi lisek w znacznie gorszej kondycji, świerzb niestety jest już zjawikiem masowym u lisów i dzisiątkuje ich populację.
A na koniec zajączek, którego pokazuję nieco dokładniej, bo myślę, że kilka fajnych scen udało się uchwycić; jak kopie łapkami ziemię, jak patrząc na mnie zajada "chaszcza", jak się skrada i w końcu jak staje słupka! A na koniec dwie "wmiędzyczaśne" sekwencje z ciepłego zachodu:
Subskrybuj:
Posty (Atom)