To nie będzie, jak poprzednia, opowieść z pogranicza jawy i snu.
Tym razem opowieść z pogranicza jawy i jawy, bowiem nie ma nic bardziej namacalnego niż czerwcowy las.
Temperatury zwariowały, rentgenująca ciało duchota, agresywne owady i cóż człowiekowi pozostaje? Macanie, natyckiwanie czy napackiwanie się ręcą, gałęzią czy kłodą, byle nieprzesadnie ciężką! Tak namacalne jest lato w lesie, a szczególnie liściastym.
Idę i się macam ... kleszcz, komar, mucha, strzyżak, kleszcz, komar, mucha, strzyżak, kleszcz, komar, mucha, strzyżak.
Można by skomponować ścieżkę dźwiękową pod metrum gdzie akcentami w obrębie taktu byłyby siadające w niemal powtarzającym się rytmie owady.
Gdzie ta zima! Kocham zimę w lesie, w ogóle kocham zimę. Letnie wyjścia do lasu, są nieukrywanym kompromisem między niechęcią siedzenia w domu, a chęcią podziwiania przyrody w jej szczytowym rozkwicie.
Do tego, by pogłębić osobliwą martyrologię przyrodnika, aby ujrzeć świt, trzeba wstać ok. trzeciej!
Słabe to w czorty, ale cóż począć - takie życie.
Faktem jest, że latem ilość zdjęć świtów radykalnie spada.
To okres, który jednoznacznie weryfikuje tzw. miłość do fotografowania wschodów. Po prostu miłość do poduszki wygrywa :)))
Żeby było jasne, to szczególnie poranne wstawanie mnie również nie uszczęśliwia. Po powrocie nie umiem zasnąć, więc łażę do wieczora jak ćma barowa i ziewam na każdym zakręcie.
Jest niedziela - moje urodziny. O tyle fajnie, że rzeczywiście urodziłem się w niedzielę. Północny wiatr przyniósł chłodniejsze powietrze, co w zderzeniu z rozgrzaną ziemią musiało zaowocować zjawiskami o szczególnej fotogeniczności. Wilgotniejsze zakamarki Warmii pokryły się ciepłomgliście.
Rozlewiska wokół Łyny oddawały mnóstwo wody do atmosfery.
Kto chciał i był tu o 4.15 mógł zrobić sobie zdjęcie na np. okładkę ... czegoś! :)
Nic tylko wypatrywać Herna.
Barszcz Sosnowskiego! Obficie kwitnie i to jest najgorszy moment na kontakt z tą rośliną.
Gdzieś czytałem, że nawet wdychane powietrze w pobliżu tej rośliny może wywołać objawy i np. poparzyć układ oddechowy. A dotyk już na pewno pozostawi odczyn na skórze. Bądźcie ostrożni, szczególnie w upały. Na drodze Bartąg - Bartążek jest tego pełno. Niektóre okazy przekraczają dwa metry wysokości.
W lesie ( w końcu!) miłe otwarcie - byczek w pięknych okolicznościach przyrody. Jak widać, ma jeszcze coś do dokończenia na głowie.
W cudnie trawiastym lesie spotkałem kilka łań. Na szczęście nie na drodze, nie na łące, a tak jak uwielbiam, między drzewami!
Momentami światło grzęznące w trawach i prześwietlające uszy, robiło co mogło, by upiększyć kadry.
100% gracji!
Widać jak ta bliżej mnie ściąga w nozdrza powietrze starając się dowiedzieć czegoś więcej na mój temat.
Niestety nie miała szans. Jak rasowy wilk podszedłem je z jedynej słusznej strony :)
Kwintesencją człowieczeństwa są wartości intelektualne, lecz istotą ... jeleństwa jest poroże. Tak więc na zdjęciu istota jeleństwa :)
I tak opędzając się od błonkoskrzydłych upierdusków wykonałem po raz kolejny kawał niepotrzebnej nikomu roboty ;)