Birding Compulsive Disorder ... brzmi poważnie :)
Post Wojtka bardzo mnie zainspirował, bo przecież każdy z nas ten syndrom ma i doskonale rozumiemy, że koncerny farmaceutyczne ciężko opłacają poszukiwaczy chorób, by znaleźć tę i kolejną jednostkę chorobową.
Spieszę zatem uspokoić żądnych moich pieniędzy, producentów leków, że jestem idealnym pacjentem, w dodatku silnie rozwojowym, czyli perspektywicznym!
Co dla nich najważniejsze, usilnie pracuję nad zainfekowaniem całej ludzkości!
Staram się jak mogę, przenieść tę chorobę na najbliższych i rodzinę.
Potem już wystarczy tylko zdiagnozować określoną jednostkę chorobową i kochani lekarze - do recept!!!
UWAGA!!!
Choroba rozprzestrzenia się nie tylko drogą kropelkową czy przez kontakt seksualny z pasjonatką/tem przyrody! Jest bardzo inwazyjna i może zarazić człowieka nawet "przez zapatrzenie".
A teraz sprawdzonym wzorem Stowarzyszeń typu AAA, się uzewnętrznię:)
Przypadłość tę nabyłem już w bardzo młodym wieku.
Ojciec miał lornetkę wojskową ... polską - zdaje się 6 x 45. Ciemna jak noc świętojańska, ale gdy wziąłem ją na spacer, zapatrzyłem się! I tak to się zaczęło.
Dziś przypadłość rozlała się z ptaków na wszelkie formy ożywione i w zasadzie ja już się nie "zawieszam" na widok lecącego ptaka ... jestem non-stop "zawieszony".
Nie ma ani jednej wolnej sekundy w moim pogrążonym tą przypadłością życiu, w której nie zastanawiałbym się nad tym co przeleciało, przeszło, zaszumiało, "pisło, piskło czy pisnęło".
W każdym momencie analizuję co aktualnie dzieje się w lesie, w tym czy innym miejscu.
Na najzwyklejszy spacer rodzinny i to z psem, zabieram aparat, więc rodzina za dużej pociechy ze mnie nie ma. Idę przed Nimi lub obok, nie angażuję się w rozmowy, bo wciąż się rozglądam "za kadrem", nasłuchuję, klękam, kładę się by nie powiedzieć pokładam.
Gdy po NOJ (Nieokrzesany Obserwator Jeleni) doszedł do głosu kolejny syndrom (PPP - Pieprznięty Podglądacz Porostów) ... rodzina straciła nadzieję na poprawę. Uznali, że to równia pochyła.
Jak większość uzależnień, te również izolują chorego od społeczeństwa, psują relacje w rodzinie itd.
Dziś, poza wymienionymi wcześniej, lista przypadłości wygląda tak:
1. KOK - Kompulsywny Obserwator Kruków
2. BPD - Brawurowy Podglądacz Dzików
3. ZNO - Zespół Niespokojnej Obserwacji
4. EUŻL - Ekscentryczny Uczestnik Życia Lasu
5. NTW - Niepohamowany Tropiciel Wszystkiego
Ileż to leków! ... żeby tylko wątroba to wszystko wytrzymała.
A mogłem zostać klasycznym alkoholikiem, to nie ... łazić się zachciało!
Na początek, żeby nie było zbyt przytulankowo - młody oset. Fascynujący, gdy już się klęknie :)
W pewnym momencie zachodzące słońce świecące spomiędzy chmur, tak mocno podkręciło kontrasty, że zapierało dech w piersiach.
Na szczęście byliśmy wówczas blisko kanału melioracyjnego, a jak wiadomo w oparciu o kanał można zbudować swoją karierę. (Andrzej Wajda, "Kanał", 1956 rok.)
Niestety ucieczka kaczek kanałem, nie dała się zamienić w pełnometrażowy film, więc pozostanę przy jednej "klatce".
Spokojne jakieś takie ... szlag! Nie było na czym zbudować wątku dramatycznego!!!
Skoro jesteśmy przy sztuce, to mijaliśmy jeszcze taki mural, a w zasadzie "balural". Patrzcie Państwo, nawet nie ma jak jednego balika "dźwignąć" do chałupy, no! Jak to się pozabezpieczali. Nie masz przy sobie farby w danym kolorze, palika nie "dźwigniesz" :))) Przerwa w obwódce i wiadomo, że mienie zmieniło właściciela!
No dooobraaa, nie ma mowy o wiosennym spacerze bez tych no ... sami wiecie co ... zawilców i "przylaszczków". Można też powiedzieć przylaszczek, nawet wypada, a wręcz trzeba.
Przylaszczka :)
Zawilec :) ... tak na wszelki, bo jakaś głupawka mnie dziś wzięła i lepiej na chwilę spoważnieć :)))
Gdy robiłem te kwiatki, rodzina skrzętnie mnie "ostrzelała" komórkami!!! :)
Na stówę mają ze mnie niezły polew, jak kiedyś mawiała młodzież. A z chorego nie wypada się śmiać ;)
No i na odchodne:
Kaczki krzyżówki! Dla niepoznaki zalogowały się pod łabędziem ;)
