Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klucz gęsi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klucz gęsi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 marca 2016

ach te wilki!

 Znacie moją słabość do robienia zdjęć w krytycznych warunkach, więc pierwsze zdjęcie pewnie Was nie zdziwi :) Tak to wygląda gdy niebo zaczyna się rozjaśniać, ale jest jeszcze ciemno.

 
To oczywiste, że w niedzielę wróciłem w te same, sobotnie miejsca. Puszcza to jednak nie tablica Mendelejewa. Tu żaden scenariusz się nie powtórzy. Dzień do dnia nigdy nie jest podobny.
Tym razem zmieniłem marszrutę, ale siłą rzeczy zacząłem z tego samego miejsca.
Wczoraj był byk, dziś sarenki :)

Bardzo lubię, gdy przed wschodem słońca, drugie plany lasu rysują się w takich niebieskościach.
Do tego ta niepretensjonalnie przemieszczająca się sarenka. Szczęśliwie dla mnie, za moment schowa się za jałowiec, a ja dzięki temu, będę mógł podejść kilkanaście metrów i zrobić dwa kolejne zdjęcia innej Jej Mość Pani!


Zwalona brzoza spełniła dwie wymarzone funkcje: scenografa i jednocześnie ukryła moją "pazerną na zdjęcie" postać.

Wiosenny ciąg gęsi oczami "Leśnego" :) W lesie czystego nieba nie uświadczysz ... na szczęście! ;)

Zwierząt było jakby mniej. Miałem niejasne przeczucie, że coś je przepłoszyło lub wystraszyło.
Biorąc pod uwagę świeże truchło sarny na polanie, chyba domyślałem się co było przyczyną tej ciszy. Na potwierdzenie przypuszczeń, nie musiałem długo czekać!

To odcisk tylnej, mniejszej łapy. Gdy porównacie trop z leżącymi igłami sosnowymi, odpowiecie sobie na pytanie jak wielki musiał być to basior. Ło żesz Ty!!!, że tak w Waszym imieniu zakrzyknę.
W lesie zrobiłem niemal to samo, tylko wsobnie :)

W głowie zapaliła mi się lampka ... znajdę Go!
Oczywiście zachowując pełną pokorę do wielkiego nieprawdopodobieństwa tej możliwości :)))
Ale oceniłem kierunek, oceniłem możliwości i zapędziłem się za nim w najbardziej dziki z dzikich ostępów tej części Puszczy. Zresztą oceńcie sami, czy nie mogłem wierzyć, że go tu zastanę?

 Babrzyska, wodopoje, to naturalne miejsca koncentracji zwierząt, więc też drapieżników.

No w tym momencie, to nawet ja się zastanawiałem, czy jest mi tu fajnie. Szczelny parasol ogromnych świerków, niemal nie wpuszczał do wnętrza światła. Dzień był pochmurny i ciemny, więc to światło, które widać "w tunelu"to  po prostu normalny las ... . Tu gdzie stałem było najzwyczajniej w świecie ciemno.

Lokalny "las mangrowy". Omszałe korzenie olszy czarnej, zawsze robiły na mnie wrażenie.

Szedłem najciszej jak potrafię i najwolniej jak umiem. W efekcie pozwoliło mi to przekonać się, gdzie pochowana jest zwierzyna! Na te sarny po prostu wszedłem. Zaskoczyłem je z odległości maksymalnie pięciu metrów. Stały przerażone w "gęstniku", nerwowo rozglądając się to tu, to tam.
Wiedziałem czego się boją, one też wiedziały.

 

Zanim po minucie dostrzegła mnie, zrobiłem dziesiątki zdjęć (niech żyje bezlusterkowiec, żadna sarna nie wytrzymałaby chlapania lusterka z tej odległości) ale też miałem okazję obserwować ich głębokie zaniepokojenie.

Na skraju lasu spotkałem znajomego, świetnego fotografa i myśliwego, Marka K. Potwierdził, że kręcą się tu cztery wilki, a basior jest rzeczywiście wyjątkowo duży!

W najbliższym poscie pokażę na jakie bagna zapędziłem się w poszukiwaniu wilka ... :)